Bądź na bieżąco – nasz newsletter
Umów się na konsultację
zapisz
się

W czym pomaga doradca zarządu?

Doradca zarządu to osoba, która może pomóc Twojemu biznesowi uniknąć wielu problemów. Dzięki połączeniu spojrzenia z zewnątrz i jednocześnie wiedzy z wewnątrz organizacji wspiera podejmowanie strategicznych decyzji biznesowych.

– Po czym poznać, że potrzebujesz doradcy? 

– Jaki jest pierwszy krok do rozpoczęcia tej współpracy? 

– Jak wyglądają spotkania z doradcą i dlaczego coraz częściej przybierają formę spacerów po parku? 

Opowiadają Marcin Żukowski i Bartek Wilim z Nieagencji, wspierani przez Grega Albrechta jako doradcę zarządu.

Button
Marcin Prokop – szczery wywiad w Greg Albrecht podcast
00:00
00:00

GAP #224

Chcesz otrzymywać bezpłatnie najciekawsze materiały, które pomogą Ci lepiej prowadzić biznes i optymalnie rozwijać karierę? 

Zapisz się na www.gregalbrecht.io/klub, a co piątek znajdziesz w skrzynce garść inspirujących materiałów ze świata. Dołącz do tysięcy subskrybentów. W razie czego, zawsze możesz wypisać się jednym kliknięciem.

Szukasz wsparcia w prowadzeniu biznesu? Chcesz zostać partnerem podcastu? Poznaj Albrecht&Partners i umów się na rozmowę: www.albrechtpartners.com

Transkrypcja:

Cześć. Z tej strony Greg Albrecht. Dziś nietypowy odcinek Dylematów Szefa. Mianowicie odcinek z gośćmi. Są tu ze mną Bartek Wilim i Marcin Żukowski z Nieagencji. 

Marcin Żukowski, Bartek Wilim: Cześć!

W czym może pomóc doradca zarządu

Greg: A temat, który poruszymy to: „W czym może pomóc doradca zarządu?”. Panowie, w czym może pomóc?

Marcin Żukowski: W czym nam pomaga Greg, Bartek?

Bartek Wilim: Tak naprawdę wydaje mi się, że to jest proces. Na początku chyba oczekiwaliśmy takiego spojrzenia z zewnątrz na nasz biznes. I kogoś, kto by nam pozwolił ułożyć to sobie w głowie. Byliśmy w miarę szybko rozwijającą się firmą. Czuliśmy, że trochę tego nie ogarniamy. Jednak z czasem – kiedy współpraca się rozwijała – doradca zarządu, czyli w tym przypadku Greg, stawał się kimś, kto patrzył poniekąd też z wewnątrz. Znał już nas, nasze podejście. Znał nasz zespół, więc tak naprawdę doradca zarządu pomaga w niemal każdym aspekcie prowadzenia biznesu.

Marcin Żukowski: Przede wszystkim doradza. Czyli moim zdaniem istotne jest to, że potrzebujesz – my przynajmniej potrzebowaliśmy i potrzebujemy – takiej osoby, która daje nam input z zewnątrz. Natomiast z drugiej strony jest też na tyle blisko, że rozumie to, co się dzieje w środku. Rozumie nasze myślenie, nasze procesy. Z drugiej strony ma więcej dystansu, niż my jako founderzy tego biznesu, bo wiadomo, że founderzy zazwyczaj w dziewięćdziesięciu paru procentach przypadków nie mają dystansu wobec swojego biznesu. Tak jak mówił Bartek – u nas to czasami przypomina rollercoaster. Zresztą chyba potwierdzą to inni prowadzący firmy. Potrzebujemy Gwiazdy Północy. Dokładnie kimś takim jest doradca zarządu. 

Bartek Wilim: To, co jest ważne to jeszcze takie „czesanie” naszych myśli. Czyli challenge’owanie naszych pomysłów, które możemy we własnym gronie sobie omawiać i sobie przytakiwać jako założyciele i wspólnicy. Tutaj Greg ewidentnie potrafi nas wyprowadzić z tak zwanej strefy komfortu i postawić nas w sytuacji, w której konfrontujemy te pomysły. 

Marcin Żukowski: Poza tym – ja przynajmniej – lubię brać przykład z większych organizacji i organizmów. Albo lubię różne przykłady z polityki. Tam na przykład masz zawsze masę doradców. Taki amerykański prezydent ma iluś tam doradców. Ktoś tam ma iluś doradców. Oczywiście czasami to są funkcje nie do końca sensowne, ale jest duży fokus na doradców. Tak samo jeżeli chodzi o duży biznes. Zatrudniasz konsultantów do tego, do tego. Jeżeli chcesz wybudować autostradę to nie bierzesz nas dzisiaj, Bartka i mnie i nie mówisz: „Hej chłopaki! Mam tutaj parę dużych baniek i chciałbym wybudować autostradę” – tylko zatrudniasz trochę więcej osób, żeby uwzględniły takie i inne aspekty. Taki samo jak słuchasz producentów różnych produktów, to oni też coraz częściej mówią: „Myśleliśmy o leku. Badamy temat nowego leku, ale zespół jest interdyscyplinarny, więc zatrudniliśmy też humanistę”. Chociaż teoretycznie on nie ma zielonego pojęcia o składnikach, które składają się na jakiś antybiotyk. 

Greg: Słyszałem też takie opinie, i Wy jak publikowaliście informację, że współpracujemy, to podaliście przykład anonimowego Janusza biznesu, który Wam mówił po co brać doradcę zarządu, że to jest wyrzucanie pieniędzy w błoto. Być może czasem jest. Ciężko mi ocenić. Natomiast jestem ciekaw jaki był ten Wasz proces myślowy, który doprowadził do tego, żeby przełamać pełną barierę? Myślę, że dla osób, które tego nie robiły, nie korzystały czy też mają mniejsze doświadczenie w takiej działalności – podjęcie takiej współpracy wiąże się z taką mentalną barierą, z pewnego rodzaju ryzykiem. 

Marcin Żukowski: Wiecie, że po przeczytaniu tego posta ktoś do mnie napisał: „Co to za Janusz?”. Ktoś nie ogarnął tego, że ten Janusz to jest figura nieistniejąca, ale oczywiście metafora. Takich Januszów mamy dużo. Bartek, Ty odpowiadasz pierwszy?

Bartek Wilim: Tak naprawdę złożyło się na to kilka rzeczy. Po pierwsze potrzebowaliśmy trochę oddechu tak naprawdę w życiu osobistym. Odzyskać trochę czasu, znaleźć trochę wytchnienia. Ponieważ rozwijający się biznes – mnie przynajmniej – zaczął trochę przytłaczać. Zaczęło się robić nieco chaotycznie. Tak naprawdę szukałem też trochę oszczędności czasu. To znaczy – mogliśmy się uczyć na pewno dłużej sami. Nabierać kompetencji w zarządzaniu, kompetencji biznesowych. Jednak doszliśmy do wniosku, że potrzebny jest ktoś, kto ten proces przyspieszy. Z kim możemy skonfrontować nasze myślenie – czy idziemy w dobrym kierunku? Bez konieczności poświęcania na to kolejnych miesięcy czy lat. 

Marcin Żukowski: Mniej więcej się zgadzam. Dodając do tego jeszcze taką kwestię. Jak pytałeś o proces, jak on przebiegał? Proces przebiegał mniej więcej tak jak inne procesy w naszej organizacji. To jest dość mała organizacja, więc też prowadzimy ją z takim nastawieniem, które mówi, że nie chcemy tu za wielu procesów. Podchodzimy do tego esencjalistyczne. Tyle procesów ile to jest konieczne, więcej nie. Ten proces wyglądał najprawdopodobniej tak, że słuchaliśmy Twojego podcastu i słuchaliśmy różnych innych podcastów. Pogadaliśmy z kimś znajomym i pyk: „Dobra, to może na przykład zadzwonimy do Grega?”. I to był tego typu proces. Tutaj też pytając o to, że niektórzy mogą się obawiać tego – w sensie: „Dobra, wezmę doradcę zarządu, będę mu płacił, ale w sumie przecież tak naprawdę te pieniądze mógłbym wydawać na leasing Porche albo na cokowliek innego”. Można się tego obawiać, ale z drugiej strony też nie potrzeba za wiele, żeby tego doradcę zatrudnić. W sensie takim, że my nie jesteśmy jakąś niesamowitą organizacją. Nie rozszczepiamy sobie w biurze uranu – i tak dalej. Nie chcę powiedzieć, że jesteśmy tacy jak dziewczyna z sąsiedztwa, bo może trochę nie, ale tak – trochę tak. 

Greg: Czyli ten proces, w którym rozmawialiście ze znajomymi, sprawdziliście też ten podcast – czyli ten pierwszy krok, który był – bo ja pamiętam bardzo dobrze – to zrealizowaliśmy taki jednodniowy warsztat, na którym trochę przeanalizowaliśmy Wasz biznes. Czyli najpierw był pakiet różnych pytań, które miały pomóc nabrać Wam perspektywy od strony tego co jest dla Was personalnie ważne w prowadzeniu firmy. I też jak ta firma funkcjonuje. Tak żebym też ja mógł to lepiej zrozumieć, ale chyba dla Was to też było przydatne. 

Bartek Wilim: Tak. Tutaj sporą wartość wnosiło to, że każdy z nas uzupełniał i odpowiadał na te pytania, które przed warsztatem zadałeś nam oddzielnie. To też była ciekawa perspektywa, że mogliśmy tutaj zderzyć swoje myślenie o biznesie podczas tych warsztatów. I wypracowywać to nie wspólnie – nie dogadywać, nie ustalać sobie. Tylko przyszliśmy – każdy ze swoimi odpowiedziami – bez świadomości tego, co napisał ktoś inny. To było bardzo wartościowe, bo poza tym, że poznaliśmy się wtedy na tym warsztacie z doradcą zarządu, z Gregiem – to poznaliśmy też swoje myślenie o tym. Wypracowaliśmy kilka wspólnych punktów, które realizowaliśmy później miesiąc po miesiącu. Ten warsztat wniósł moim zdaniem bardzo dużo do Nieagencji.

Marcin Żukowski: Tak. My zresztą do niego czasami wracamy. To znaczy patrzymy sobie na notatki z tamtego spotkania – a to spotkanie było dwa lata temu, więc ono nam powraca. Zaglądamy do notatek – i co jest ciekawe – wydaje mi się, że idealnie można trochę zobrazować sens pracy z doradcą zarządu. Podam go właśnie na tym przykładzie. To wyglądało tak – myśmy wtedy zarysowali sobie tam taką trochę wizję ekosystemu Nieagencji. Tak to nazwaliśmy. To jest jeden z takich naszych inside joke’ów teraz troszeczkę. Myśmy sobie tam już zaplanowali – wtedy mając jeszcze mniejszą organizację, niż teraz. Jeszcze mniej okrzepłą. Zaplanowaliśmy sobie stworzenie ekosystemu jakichś spółek wokół, zajmujących się różnymi obszarami i tak dalej. Wszystko fajnie, tylko że wybiliśmy to sobie na szczęście z głowy dość szybko. Tak naprawdę dzięki tamtemu warsztatowi. Teraz, po tych dwóch latach trochę wracamy do pomysłów stamtąd. Natomiast one są teraz dużo bardziej dojrzałe. My już teraz wiemy jakichś błędów uniknąć, w co iść. To jest cały czas proces. W takim sensie jakbyś porównał to z procesem trochę edukacyjnym. Co jest moim zdaniem bardzo potrzebne. Jak mówimy o np. o systemie edukacji w Polsce – to, że tutaj nie jest on taki dobry, bo ten nauczyciel nie może poświęcić czasu uczniowi. W tym przypadku masz takiego tutora bardziej, który poświęca czas tym uczniom – w tym przypadku nam. I wspiera w tym procesie. Wydaje mi się, że to jest takie coś, co jest wartościowe. Janusz biznesu tak łatwo tego nie zrozumie, bo Janusz biznesu – wydaje mu się – że rozumie tylko twarde liczby, efektywność, Excel, i tak dalej. Sedno leży chyba trochę gdzie indziej.

Greg: Czasem też myślę, jest to kwestia takiej perspektywy, że: „Kto inny może wiedzieć coś na temat mojego biznesu, kiedy ja go robię od początku?”. I też taka trochę myśl o tym, że: „Wiem tak naprawdę co dla mnie jest dobre i kto mi będzie mówił co dla mnie jest dobre?”. To też nie chodzi o to, żeby powiedzieć komuś co jest dla niego dobre, ale raczej pokazać pewne perspektywy, pewne opcje. I też moje podejście jest takie, że właśnie ten warsztat – uważam, że on ma dać taką bardzo dużą wartość samą w sobie. Tak, żeby to ryzyko minimalizować. Ryzyko tego, że ktoś może powiedzieć: „Po co ja będę brał tego doradcę zarządu?”, i że to daje taki punkt wyjścia, który może być działaniem samym w sobie. W naszym wspólnym przypadku zdecydowaliście się też potem kontynuować tę naszą współpracę. Jak ten proces myślowy przebiegał i czym to było podyktowane?

Bartek Wilim: Myślę, że była to naturalna konsekwencja tego warsztatu, na którym tak jak Marcin wspomniał – wypracowaliśmy sobie narzędzia, z którym w zasadzie korzystamy do dziś. To są narzędzia dotyczące biznesu, pozyskiwania klientów. Narzędzia związane z zarządzaniem, z zespołem. Otworzyło się też sporo furtek, które chcieliśmy kontynuować i rozwijać. Od spotkania do spotkania, które już przebiegały w luźniejszej atmosferze, niż taki warsztat.

Marcin Żukowski: Ale bez przesady. Ten pierwszy warsztat też nie był w garniturach.

Bartek Wilim: Tak, tak. Ale nie był w lesie tak jak kolejne. 

Marcin Żukowski: Ale polecamy Dąbrowskiego 30. Bardzo fajne salki i Kawiarnia Dobroczynna. Śmiało. Jak pójdziesz i wypijesz kawę, to wesprzesz jeszcze szczytny cel. 

Bartek Wilim: Myślę, że ta współpraca, którą później nawiązaliśmy – w sumie długofalowa, bo to już faktycznie prawie dwa lata – była naturalną konsekwencją tego. Mogliśmy rozwijać sobie wątki, które się otworzyły na warsztacie, otwierać kolejne. Greg uczestniczył i uczestniczy poniekąd cały czas w rozwoju Nieagencji.

Marcin Żukowski: Wiecie, że w tym czasie kiedy my współpracujemy – teraz przyszło mi do głowy – upadło chyba już z 80% firm, które powstały w tym czasie. Czyli my już faktycznie przeszliśmy długi proces. 

Greg: To jest też przede wszystkim Wasza zasługa ze względu na to, co też wydaje mi się jest czasem problemem ogólnym ludzi i właścicieli firm, którzy chcą coś zmienić. Nawet już w pewnym momencie mają pomysł jak, ale tego nie wdrażają. Z mojej perspektywy częściowo ta kontynuacja procesu współpracy jest też pewnego rodzaju możliwością posiadania takiego sparingpartnera. Takiej trochę obligacji zewnętrznej do tego, żeby pewnych rzeczy, które są ustalane – w jakiś sposób się trzymać. Z drugiej strony to też jest Wasza ogromna zasługa dlatego, że nie zrobiliście tego na zasadzie: „Okej, zróbmy coś fajnego, a potem róbmy business as usual” – tylko jest w Was ta elastyczność i chęć do tego, żeby po prostu pracować inaczej. Czyli, że ta strategia bardzo mocno odpowiada na Wasze osobiste głębokie potrzeby i na Wasze wartości. Dlatego pewnie naturalnie też dążycie do jej wdrożenia. Takie mam refleksje a propos tego procesu, który też Nieagencja przeszła w tym czasie. Mam poczucie, że dzisiaj jesteście taką dojrzałą organizacją. Z takim fajnym core teamem. Z ludźmi, którzy wnoszą dużo tej wartości do pracy, do konkretnych rzeczy, które z klientami się odbywają.

Bartek Wilim: Myślę, że ta otwartość jest w ogóle kluczowa. Ja bym porównał też takiego doradcę zarządu do terapii. Może nawet do edukacji. Lekcja trwa 45 minut, czy 1,5 godziny trwają zajęcia, wykład – a tak naprawdę najważniejsze jest to, co się dzieje później. Otwieramy sobie jakieś furtki, definiujemy sobie jakieś narzędzia. Wracamy i wykonujemy pracę tak naprawdę u podstaw.

Marcin Żukowski: Bez tej osoby – tutora, mentora, doradcy zarządu, nazwijmy to jak chcemy – jest dużo trudniej. Musisz mieć mega silną motywację wewnętrzną wtedy, a nie zawsze każdy ją ma. Finalnie jest ją trudno wykrzesać. Trudniej jest – przynajmniej dla mnie – bez kogoś, kto może nie stoi z batem, ale jednak mamy te spotkania np. raz na miesiąc. Właśnie w lasach, parkach – jak np. teraz się znajdujemy. To jest bardzo fajne, bo pozwala Ci nawet na te piętnaście minut dzień wcześniej usiąść i zastanowić się o czym my właściwie będziemy rozmawiać. 

Bartek Wilim: Ile razy się zdarza też tak, że w trakcie miesiąca, w normalnym dniu robimy sobie z Marcinem spacer zarządowy – bo to też zaczerpnęliśmy z naszej współpracy. Spacerujemy sobie podczas statusów. I mówimy sobie: „Ej, to tak jak Greg mówił coś tam”. Takie rzeczy też często się pojawiają.

Marcin Żukowski: Faktycznie coś w tym jest, że to jest specyficzny rodzaj współpracy czy specyficzna usługa – albo też specyficzna nasza potrzeba. Tego część osób nie rozumie. Przykładowo ktoś – chyba z naszych pracowników – w którymś momencie ma takie zadania powiedzmy obsługowe. Czyli głównie budowanie relacji z klientami, kontaktowanie się z nimi. Odbieranie telefonów, rozmawianie, pisanie maili, spotykanie się i tak dalej. Rozmawialiśmy z nim i początkowo napotkaliśmy taki opór materii, że my np. jak idziemy sobie na spacer – to jakby to nie była praca. Ten wątek jest czymś takim, co się może pojawić, a propos tego zrozumienia procesu i rozumienia w ogóle funkcji współpracy z doradcą zarządu. Szczerze powiedziawszy tez tak patrząc na jakieś podmioty z branży marketingowo-reklamowej, komunikacyjnej i chyba nawet szerzej – to nie jest częste, że firmy tego typu jak nasza – komunikują wątek tego, że jest tam w ogóle doradca zarządu. Ktoś sobie też myśli: „Nie no. To nie wypada. Doradca to jest taki ktoś, jak np. w spółce skarbu państwa zatrudnisz kolegę, albo gdzieś w wielkiej instytucji musisz kogoś tam umieścić”. To jest taka fajna funkcja trochę na emeryturę, żeby sobie wspólnie pójść na lunch za firmowe pieniądze albo coś takiego. To nie do końca tak wygląda. Oczywiście to też są fajne rzeczy. Wspólnie pójść sobie na lunch za firmowe pieniądze.

Bartek Wilim: I zrobić 1,5-godzinne zebranie z doradcą zarządu.

Marcin Żukowski: Zebrania, właśnie! Takie zebrania są ogólnie nieefektywne. My nie przepadamy za bardzo za spotkaniami. Ale na przykład nasze spotkania w formie 1,5-godzinnych sesji – to nawet brzmi trochę jak z terapii – w parku na przykład – to moim zdaniem są mega efektywne. W takim sensie, że to jest kwestia zrozumienia tego, że to nie jest coś takiego co Ci da efekt tu i teraz. To jest trochę jak rozumieniem każdego głębszego procesu. 

Greg: To jest też ciekawe, że ten proces ewoluował. Ja też nabierałem w czasie takiej większej pewności do tego, żeby też przełamywać pewne schematy. Ktoś może powiedzieć: „Hej! Chodzicie sobie po lesie, czy chodzicie sobie po parku. Przecież to nie jest praca”. Mamy tę perspektywę – tak jak powiedziałeś – pracy jako siedzenia przy biurku.

Marcin Żukowski: To jest moja ostatnia refleksja. Trzeba by zastanowić się nad tym co to jest w ogóle praca? Mamy taką znaną postsowiecką mentalność, w której praca funkcjonuje jako taka bardzo dziwna rzecz, bardzo dziwna figura. Wydaje mi się – absolutnie nieefektywna. I niszcząca zarówno pracowników, jak i pracodawców. Jeżeli w ogóle możemy mówić o takim podziale. Trochę ten mur między pracownikiem, a pracodawcą jest czymś co raczej powinno się zamazywać, a nie uwypuklać myślę. 

Greg: Tak. Wracając do tej formy, czyli forma niekonwencjonalna, proces – dostarcza Wam wartość. Proces poszukiwania omówiliśmy. Co jeszcze chcielibyście dodać, co mogłoby być inspiracją dla kogoś kto się zastanawia, ale się obawia? Czuję z doświadczenia, że czasem ta obawa – ona płynie z tego, że ktoś się boi pokazać swoje słabości. Pokazać, że nie jest idealny, że nie jest takim wspaniałym liderem jakby chciał się pokazywać. To jest oczywiście iluzja, bo nikt nie jest idealny. I też doradca zarządu nie jest osobą omnipotentną, a jest raczej facylitatorem procesu myślowego, który dokłada do tego pewne doświadczenia, które mogą nadbudowywać na to. To też jest tak, że ani jedna, ani druga strona w tym procesie – to nie są ideały. Nie ma co udawać, robić teatru, żeby stroszyć pióra i pokazywać się z tej idealnej perspektywy. Myślę, że to jest też taki temat do obalenia. Ciekaw jestem jak Wy o tym myślicie? O tym otwarciu się trochę i pokazaniu jaka jest prawda.

Bartek Wilim: Tutaj znowu – tak jak w poprzednim pytaniu – kluczowa jest ta otwartość. Gotowość na szczerość, żeby nie próbować prezentować się z jakiejś nie wiadomo jakiej perspektywy. I też nie obawiać się tego, że doradca zarządu będzie w jakiś sposób challenge’ował w ogóle sam pomysł na biznes, sam core biznesu, bo tutaj nie o to chodzi. Być może coś takiego funkcjonuje, ale nikt nie powie: „Hej, to w ogóle nie ma sensu”. Nie o to chodzi. Wydaje mi się, że trzeba sobie mentalnie wypracować tę otwartość na bycie szczerym. My chyba z Marcinem nie mieliśmy z tym większego problemu. Raczej zawsze otwarcie rozmawialiśmy. Wydaje mi się, że to jest kluczowe poza wszystkim. Być może ktoś się obawia również, że nie ma kompetencji wystarczających do tego, żeby z takim doradcą zarządu rozmawiać na jakimś poziomie – że nie będzie umiał wdrożyć niektórych narzędzi, które sobie wypracują wspólnie, czy korzystać z nich sprawnie. To jest kwestia pracy, a na pewno praca z doradcą pozwala oszczędzić czas w porównaniu z samodzielną edukacją w tym zakresie.

Marcin Żukowski: Na pewno nie trzeba rozumieć słów takich jak omnipotentny facylitator, których użyłeś. To jest pierwsza kwestia, której można by się obawiać – że to jest takie wybitnie mądre seminarium z filozofii. Wydaje mi się, że nie trzeba tego rozumieć. Można to sobie po prostu wygooglować. Czego można się jeszcze obawiać? Masy rzeczy. Tylko pytanie jest nie bardziej o to czego można się obawiać, bo my też mamy masę obaw, lęków, strachu i tak dalej. Przecież to nas motywuje między innymi do działania. Pewnie z jakiegoś lęku zadzwoniliśmy do Ciebie i sobie współpracujemy, a teraz sobie tutaj rozmawiamy. Jeżeli tak sobie założymy, że kwestia jest tego, że wszyscy mają jakiś lęk, strach przed rozmaitymi rzeczami, a szczególnie jak się prowadzi firmę. To się w pewien sposób nawarstwia, bo jesteś trochę bardziej wystawiony na strzał. Trochę tak jak wcześniej rozmawialiśmy o homo sovieticusie – to trochę jest tak, że my sobie szukamy takich bezpiecznych przystani, że tutaj sobie popracujemy, tu ja będę teraz pracował. Będę przychodził. Jak będę wyrabiał tę kartę, odbębniał tę swoją robotę, to będę bezpieczny. Dodatkowo będę miał umowę o pracę, co rzekomo gwarantuje komuś jakieś większe bezpieczeństwo. To są wszystko takie psychologiczne gierki. Kiedy prowadzisz już tę firmę, to jesteś trochę bardziej wystawiony na strzał, więc musisz sobie też z tym lękiem radzić. Pewnie trzeba być bardziej odważnym. Chociaż to oczywiście nie jest tak, że my z Bartkiem jesteśmy jakimiś świetnymi przykładami odwagi, bo ja wcale tak nie uważam. Ale można tak to postrzegać, że potrzebujesz trochę więcej odwagi, żeby gdzieś tam zrobić ten pierwszy krok, a później każdego dnia robić te kolejne kroki, bo jednak to jest tak, że nie wystarczy zacząć jak u jednego z naszych klientów – fundacji zajmującej się niepełnosprawnymi. Gdzie takie hasło im wymyśliliśmy: „Wystarczy zacząć”. Tutaj nie wystarczy zacząć, ale trzeba to później też kontynuować.

Greg: Mam jeszcze takie dwie refleksje. Jedna jest taka, że moja perspektywa odnośnie tego procesu doradczego – ale oczywiście możecie się ze mną nie zgodzić i być może tak jest. Mnie się wydaje, że to oprócz tego, że jest to praktyczne i przydatne, to też jest to fajne doświadczenie. Nie tylko wartościowe, ale przynajmniej dla mnie – może to jest moja perspektywa – ja bardzo lubię z Wami spędzać czas. Czyli to jest też pozytywne doświadczenie emocjonalne w znaczeniu takiego elementu, że czasem w pracy mamy za mało zabawy. Czyli fajnej atmosfery. I, że ten element emocjonalny tego funu czy tego doświadczenia spędzania czasu razem – też jest bardzo istotny, żeby budować tę odpowiednią motywację, i żeby potem to wdrażać w życie. Czyli, żeby nie: „O kurde, idę na lekcję i będą mnie zaraz rozliczać”. Tylko raczej: „Fajnie. Spotkamy się, pogadamy. Wyjdzie z tego coś konstruktywnego, ale też jest to jakaś dobra, zdrowa forma spędzenia czasu”. Nie wiem czy też o tym myśleliście w ten sposób. 

Marcin Żukowski: Trafiło nam się to jeszcze dodatkowo w czasie pandemii, więc podkreśliłbym to. Przecież myśmy sobie chodzili na spacery po lesie w maskach nawet przez jakiś czas, bo taki był wymóg. Robiliśmy te spotkania też czasami online. Ja nie uważam, że to był jakiś mega trudny proces dla nas, bo nic nam się na szczęście takiego tragicznego, mega ciężkiego nie wydarzyło. Był to specyficzny okres, który się nam pewnie nie trafił i nie trafi już nigdy więcej – mam nadzieję. To wydaje mi się jest ten wątek towarzyski, z pewnością. Jeżeli masz doradcę zarządu, który jest niefajnym gościem, nie macie dobrych przelotów, to, to nie wyjdzie finalnie. Musicie się lubić. 

Bartek Wilim: To jest o tyle ważne, że pozwala też się bardziej otworzyć. My budujemy tę relację tak naprawdę nie tylko na poziomie doradca zarządu-biznes, czy doradca-Twój klient – tylko dochodzi ten aspekt towarzyski, który jest bardzo ważny. Często z rozmów wydawałoby się nic nie znaczących, które sobie prowadziliśmy w lesie, w parku czy na Zoomie – wychodziły ciekawe pomysły i otwierały się kolejne furtki, które sobie później mogliśmy rozwijać. Zdecydowanie to jest ważny aspekt i jak ktoś sobie wyobraża spotkanie z doradcą zarządu jako spotkanie w salce konferencyjnej numer 6 – to zdecydowanie tak nie wygląda w naszym przypadku.

Marcin Żukowski: Każdy sobie to wyobraża – szczerze powiedziawszy, wydaje mi się – jako pewien konwenans. Jak jesteśmy niewolnikami konwenansów to też spotykamy się – tutaj doradca, jesteśmy tutaj biznesmenami. Siadamy sobie w salce i tak dalej. Tylko, że gdzieś kiedyś ktoś powiedział, że nic kreatywnego nie powstało nigdy w sali konferencyjnej. I ja w sumie się z tym zgadzam. 

Greg: Wy jako Nieagencja – w zasadzie realizujecie się w tej samej funkcji jako doradcy – co ja w roli doradcy zarządu. Tylko w odwrotnej relacji. O tym myśląc – po pierwsze, też wszystkich, którzy słuchają odsyłam do odcinka mojego podcastu, w którym rozmawiałem z Tobą, Marcinie.

Marcin Żukowski: Podobno tam było bardzo filozoficznie. 

Greg: Bardzo filozoficznego odcinka podcastu. Ale też jestem ciekaw czy Wy też widzicie taką analogię między tym naszym procesem, a tymi procesami, które Wy jako też doradcy tylko w obszarze tej komunikacji strategicznej i odpowiedzialnej – czy też widzicie ze swojej strony, że Wasze relacje z Waszymi partnerami biznesowymi i klientami też tak wyglądają w pewien sposób?

Marcin Żukowski: To może ja teraz pierwszy powiem. Wydaje mi się, że z pewnością tak. Już wcześniej zresztą o tym myślałem jak sobie tutaj rozmawiamy. Nas często nasi klienci traktują – to już nawet słyszeliśmy wielokrotnie – trochę jak kozetkę. To znaczy, że spotkania z nami to jest… Jak Ty to mówisz?

Bartek Wilim: Wycieczka szkolna. To znaczy trochę jesteś w szkole, a trochę jesteś na wakacjach. 

Marcin Żukowski: To jest zdecydowanie to, że my też staramy się w naszej działalności łączyć z jednej strony aspekt merytoryczny z tym aspektem trochę wesołego miasteczka, lunaparku. Przychodzisz do nas do Nieagencji. To jest właśnie tak – nie będziemy w garniturach, tylko np. w krótkich spodniach. Pośmiejemy się, pogadamy. Od razu przejdziemy na temat tego – gdzieś się z kimś ostatnio widziałem, to pojawił się szybko jakiś temat dzieci. Dla niektórych to może być zbyt wkraczające poza ich strefę bezpieczeństwa. Zbliżam się do Ciebie na mniej, niż 45 centymetrów. To niektórym może nie odpowiadać. Ja to rozumiem, ale taki mamy tutaj styl, więc consulting, doradztwo jest absolutnie czymś co my lubimy. I uważam, że to jest wartościowe. 

Greg: Dzięki Wam bardzo. Chyba nie ma już nic więcej do dodania w tym temacie, co by mnie przychodziło do głowy. Czy Wam coś jeszcze przychodzi do głowy na koniec, abyśmy spuentowali temat jak i dlaczego, i w jaki sposób korzystać ze współpracy z doradcą biznesowym?

Marcin Żukowski: Jeżeli chcecie się tego dowiedzieć, to możecie znaleźć nas na LinkedIn’ie na przykład i do nas napisać. Albo znaleźć nas na nieagencja.pl i napisać, bądź zadzwonić. Chętnie o tym pogadamy. 

Bartek Wilim: Tak jest. Myślę, że to jest najlepszy sposób.

Marcin Żukowski: Wtedy nawiążemy relację, umówimy się do parku. 

Bartek Wilim: Rozwiejemy wątpliwości, przejdziemy się.

Marcin Żukowski: Jakby co, możemy się spotkać też z Gregiem jeżeli mówimy o parkach, bo on się zna świetnie na ornitologii. 

Greg: Super. Dzięki Wam bardzo, Panowie. 

Bartek Wilim, Marcin Żukowski: Dzięki. 

Może Cię zainteresować

Jakub Dwernicki z R22 – od hostingu w 1999 do holdingu realizującego 77 mln zysku rocznie

Czytaj

Komunikacja Wewnętrzna – krwioobieg zdrowej organizacji

Czytaj

Business Unlimited Newsletter

Zainwestuj 5 minut w tygodniu, by osiągać więcej. Dołącz do tysięcy przedsiębiorców i zarządzających biznesem w społeczności Business Unlimited. Wymieniaj się wiedzą i doświadczeniami. Otrzymuj co tydzień bezpłatne inspiracje i niespodzianki od gości Greg Albrecht Podcast. Dzięki Business Unlimited staniesz się bardziej skutecznym liderem.

A jeśli zmienisz zdanie? Możesz wypisać się jednym kliknięciem!

×