Bądź na bieżąco – nasz newsletter
Umów się na konsultację
zapisz
się

Jarosław Banacki: Cyfrowe.pl – od handlu programami na giełdzie do lidera rynku foto-wideo w Polsce

27 min czytania
Button
Marcin Prokop – szczery wywiad w Greg Albrecht podcast
00:00
00:00

 
 
Prezes i założyciel Cyfrowe.pl Sp. z o.o.1, pioniera omnichannel, firmy prowadzącej od 2003 roku specjalistyczną platformę e-commerce ze sprzętem dla fotografów i filmowców www.cyfrowe.pl oraz 5 sklepów stacjonarnych w różnych miastach Polski. Ukończył informatykę na Politechnice Gdańskiej, jednak biznes pochłonął go już na studiach i nie dane mu było zostać programistą. W firmie zajmuje się wytyczaniem strategii i rozwojem zespołu. Stawia na spójność biznesu wewnątrz i na zewnątrz organizacji. Prywatnie pasjonat gry w squasha. Zawsze też ma przy sobie książkę, nie tylko o tematyce biznesowej.

Zaczynał prowadzić biznes w wieku 16 lat dojeżdżając z Trójmiasta na warszawską giełdę komputerową i sprzedając tam oprogramowanie. A dziś prowadzi Cyfrowe.pl wiodącą platformę e-commerce w kategorii foto/wideo, która obsłużyła już ponad 600.000 klientów i generuje rocznie 90 milionów złotych przychodu. Porozmawialiśmy o obserwowaniu konkurencji, o znajdowaniu niszy na gęstym rynku i o popełnianiu kosztownych błędów.

Zapis rozmowy

Dziś, naszym gościem jest Jarosław Banacki, założyciel cyfrowe.pl. Cześć Jarku.

– Cześć. Dziękuję za zaproszenie, bardzo mi miło.

Ja również dziękuję, że przyjąłeś to zaproszenie, bo muszę ci powiedzieć, że jestem bardzo zaintrygowany tym, co robisz. Bo wydawałoby się, że teraz w XXI wieku, kiedy z jednej strony bombarduje nas Amazon, z drugiej strony bombarduje nas Allegro i jakieś ogromne sieci, typu Media Markt, to ja się zastanawiam, gdzie jest jeszcze przestrzeń na lokalnych e-retailerów, żeby oni mieli miejsce na rynku, jak to osiągasz?

– No wiesz, to jest kwestia niszy, myślę, że tu nie wymyślę czegoś nowego. Zawsze było mówione, znajdź swoją niszę i tam inwestuj, tam buduj, chociaż nie nazwałbym fotografii i filmowania niszą, ale w kontekście tych dużych podmiotów, o których mówisz, to tak, to możemy tak to trochę nazwać. Bo pilnujemy się, żeby nie sprzedawać lodówek i wszystkiego, co elektroniczne, tylko jesteśmy specjalistycznym sklepem internetowym. I nie tylko, bo mamy też sklepy stacjonarne. Więc wierzyłem od samego początku w specjalizację. Bo jak robisz wszystko, jak masz duży elektromarket, okej możesz tam to kupić, ale masz pewien niedosyt. Jeśli chcesz czegoś więcej, to jednak będziesz szukał specjalisty.

Powiedz w takim razie, czy dzisiaj większą częścią tego biznesu jest biznes internetowy czy jednak ten biznes stacjonarny?

– A wiesz, to jest pytanie zawsze zadawane. Często trochę w innej formie, typu ile sprzedajecie przez internet, a ile przez sklepy. A ja niestety muszę ci odpowiedzieć pytaniem na pytanie troszeczkę, bo co to znaczy w dzisiejszym czasie sprzedaż przez internet. Jeżeli ktoś zamówi przez internet, odbierze w sklepie, to jak go traktujemy? Pół na pół, czy jednak przez internet, gdzie była inicjacja? A jeżeli wszedł do sklepu i kupił jedną rzecz, ale został namówiony i chciał jeszcze drugą, której nie było, więc on ją zamówił z dostawą do domu, albo też do sklepu, tylko że przyjdzie za tydzień, no to to jest jednak internetowo czy nie? Są problemy z określeniem tego. Troszeczkę więcej, tak skracając, mogę powiedzieć, że jest troszeczkę więcej przez internet niż przez sklepy.

Ciekawe, i jak wyobrażam sobie, że konkurujecie na otwartym rynku w internecie, no to na tym otwartym rynku tak samo konkurują te wspomniane przede mnie podmioty, w których króluje cena jak sobie wyobrażam, przynajmniej one się kierują tym, że próbują budować dość agresywnie swoja pozycję cenową. W jaki sposób w takim razie, wy budujecie swoją przewagę na tym rynku e-commerce’owym, nie konkurując z ceną, a może to właśnie ceną konkurujecie, ściągacie do siebie klienta, a potem dosprzedajecie mu inne rzeczy w cenie bardziej wysoko marżowej?

– Nie, to co na pewno mogę powiedzieć, to my nie konkurujemy ceną. To nie znaczy, że mamy najdrożej i w ogóle wstyd u nas kupować czy coś w tym stylu, broń Boże. Ale nie jest to naszą wartością, czy naszą strategią. My dajemy na pewno – może to zabrzmi trywialnie, ale serio tak jest i zapraszam do spróbowania – specjalistyczne doradztwo przez ludzi, którzy fotografują, i zarobkowo, i są pasjonatami tego. To jest jedna rzecz. Dwa, że mamy kompleksową ofertę i wiemy co z czym połączyć dla uzyskania pożądanego efektu, takiego jak chcesz w fotografii, czy na tym zarabiasz czy jesteś hobbystą. I tego nie zrobi, jeszcze długo, długo nie zrobi Amazon czy inne elektromarkety, bo co do skali i pracy włożonej w to, no nie będzie się kalkulowało wprowadzanie produktów, których się sprzedają 3 sztuki w miesiącu, to oni machną ręką, dobra, to lepiej coś innego, co więcej się sprzedaje. Więc, to są główne obszary, na których możemy naprawdę powalczyć.

Ciekawe, czyli ten rynek jest tak duży, że jest przestrzeń na to, że rzeczywiście jest dużo klientów, którzy poszukują doradztwa, a nie po prostu wyszukują sobie coś w internecie i następnie znajdują miejsce, gdzie to kupić?

– I tak, i nie. Powiem jedną rzecz, na przestrzeni 15 lat z małym hakiem, bo już tyle czasu ten biznes prowadzimy, na przestrzeni tego okresu rzeczywiście widać wyraźnie, że mniej osób, na przykład, napisze e-maila zapytaniem, jaki mam aparat wybrać. Z roku na rok, jest tego coraz mniej, tych podstawowych przynajmniej pytań, bo internet jest pełen kontent marketingu, tych porad, tych filmów, artykułów co jest lepsze, co jest gorsze, więc rzeczywiście to się zmniejsza. Ale przesuwa się obszar w kierunku bardziej specjalistycznych rzeczy. Czyli wyposażenie studio, jakie mam dobrać oświetlenie studio fotograficznego, żeby robić dobre portrety, albo że robię potrawy do menu dla restauracji i tak dalej, i tak dalej. No i z tym już jest mniej informacji, a my potrafimy to kompleksowo powiedzieć i nie chowając tej wiedzy dla siebie. Gdzieś w kontent marketingu ktoś napisze te 2 tysiące słów na blogu, że to tak fajnie trzeba dać lampę, ale dogłębnie nie poruszy tematu, bo nie jest w stanie w stosunku do objętości treści na przykład.

Czyli takim kluczowym dla was klientem są ci klienci z kategorii eksperci i bardziej wymagający klienci?

– Tak, my to nazywamy, amator i do góry. Amator, czyli ktoś, kto po godzinach bawi się fotografią, chce coraz lepszą fotografię zrobić czy coraz lepszy film zrobić ze stabilizacją, bo dotychczas robił to telefonem komórkowym i go męczy oglądanie tego, bo tak to wszystko się trzęsie na przykład. Czy widział, że można spowolnić film? Okej, w iPhonie też to można zrobić, ale nie w takim zakresie, czyli ktoś kto chce więcej, lepiej, lepszy film, lepsza fotografia tutaj i dalej idąc osoby, które na tym zarabiają czy też przedsiębiorstwa, którym do ich biznesu jest wymagana lepsza jakość zdjęć. Bo o ile telefony komórkowe czy aparaty robią coraz lepsze zdjęcia, to przesuwa się też linia wymagania czy akceptowalności obrazu, w magazynie drukowanym czy w telewizji, czy w filmie ślubnym. Kiedyś dawno temu, ktoś się cieszył, że w ogóle ma film, a teraz film musi być z bajerami.

Aha, czyli wymagania klientów napędzają też ten rynek bardziej profesjonalny. Czyli wydawałoby się, że z jednej strony iPhone jest fantastycznym narzędziem do nagrywania filmów i robienia zdjęć, ale jednak okazuje się, że klienci są tak wymagający, że każdy musi mieć jakiś bardziej wypasiony aparat czy kamerę oraz Gimbala, czy jakieś inne urządzenia, które sprawią, że ten film będzie wyglądał w zasadzie jak film profesjonalny.

– Coś w tym sensie, bo jeżeli internet jest pełny filmików właśnie z telefonów komórkowych, to nie może film z twoich urodzin czy ślubu wyglądać tak samo, musimy iść półkę wyżej, i ciągniemy jakościowo to wszystko, właśnie wspomniane Gimbale 2, powodujące, że nagranie filmu jest dużo płynniejsze i da się je oglądać dłużej niż minutę, bo bez stabilizacji, to choroby morskiej można dostać.

Okej 15 lat, co wtedy się wydarzyło? Co robiłeś wcześniej, że nagle 15 lat temu otworzyłeś cyfrowe.pl. Powiedz coś o tym momencie, co było przed, jakie wydarzenie spowodowało, że zdecydowałeś się otworzyć ten biznes?

– Wiesz co, ja biznes prowadzę od 16 roku życia, tak naprawdę, a ten biznes, no dosyć trywialnie. To był 2002 rok, który był takim trochę kryzysowym rokiem i ja prowadziłem biznes IT, usługi informatyczne dla firm, sprzęt, coś takiego 3. No i w 2002 roku, w spóźnionym efekcie kryzysu internetowego światowego, straciłem kilka kontraktów na stałą obsługę firm i tak dalej. I pod koniec 2002 roku, patrzę, ojej, za te pieniądze to ja idę na etat. A muszę powiedzieć, że to był rok kiedy jeszcze musiałem się obronić. To był koniec studiów. Więc stwierdziłem to nie ma sensu, to trzeba coś innego poszukać, bo to nie ma sensu. I co, aparat cyfrowy już miałem, Olympus, bodajże C-21 4 I wtedy na ulicy jak się chodziło z aparatem, trzymając go nie przy oku, tylko przed sobą, to się wyglądało dziwnie i ludzie się patrzyli. Było to zainteresowanie fotografią. Oprócz tego podglądałem w Gdańsku taką firmę, która przez internet zaczęła sprzedawać, właśnie aparaty cyfrowe. No i zgadałem tam się z jednym gościem i okej, pod koniec 2002 przygotowaliśmy wszystkie regulaminy, stronę, i tak dalej. I z początkiem 2003, czyli gdzieś w okolicy przełomu, to już zaczęliśmy sprzedawać. Więc trochę trywialnie, nie że chcę zbawić świata, ale rzeczywiście jeden biznes był słabszy i było poszukiwanie czegoś nowego, coś co będzie się rozwijać, coś co będzie trendem wznoszącym.

A jaki był ten pierwszy biznes? Powiedziałeś, że od 16 roku życia prowadzisz biznes, jaki był ten pierwszy biznes, i jak to wyglądało w praktyce?

– Pierwszy biznes, to był, muszę tutaj disclaimer 5 taki postawić, bo to był handel oprogramowaniem, tylko że to było jeszcze takie mroczne czasy, że jeszcze nie było prawa autorskiego. Więc były takie dzikie czasy, że były giełdy komputerowe, Warszawa, Grzybowska6. Kopiowało się na dyskietkach, żeby można było zagrać w grę, bo normalnie nie można było kupić, albo po prostu nikt nie sprzedawał, bo nie było ustawy. I to było pierwsze, byłem w podstawówce i liceum, takie klimaty. To był ten pierwszy biznes, że kupowałem grę, sprzedawałem dwa razy i ją nadal miałem, tę kopię. Nie jest to może taka super przeszłość, ale później weszła ustawa, to już poszliśmy w kierunku sprzętu. Brzydkie obudowy, desktopy, komputery, PC-ty, i w tym kierunku to ewoluowało. I to przez całe studia, były i studia i firma.

Pamiętam w odcinku jednym mojego podcastu, był Piotr Macierzyński 7, który obecnie prowadzi duży biznes w branży turystycznej, ale opowiadał o swoich pierwszych doświadczeniach. Wyobraź sobie, że to jego doświadczenie pierwsze, to było właśnie na giełdzie na Grzybowskiej, wymyślił taki serwis dla firm, które tam sprzedawały, że przyjeżdżał, rozkładał i składał im stoiska.

– Super.

Tak że ten wątek giełdy na Grzybowskiej już przewinął się tutaj, a Piotr też wyszedł na bardzo fajnego i spełnionego przedsiębiorcę. Przez tę giełdę.

– Tak, jeżeli dobrze pamiętam, to chyba jest tam epizod twórców CD Projektu 8, też w tych czasach gdzieś tam zahaczyli o to, na pewno wiedzą, co to jest.

W tym 2002 i 3 roku, kiedy odpalałeś biznes, pracowałem dla takiej firmy komputerowej, która miała markę Pentagram, może kojarzysz? Po pierwsze założyciele tej marki również się wywodzili z giełdy. A po drugie ja w tym 2003 roku dostałem takie zadanie specjalne, żeby, wyobraź sobie, na rynek wprowadzić nie co innego jak aparat cyfrowy marki Pentagram Photon.

– I myśmy je sprzedawali chyba nawet.

No to widzisz, to jest mój produkt, który wyszukałem kiedyś w Chinach i wprowadzałem na polski rynek, i nawet zdobyliśmy mnóstwo fajnych nagród, i to ja byłem tym człowiekiem, który, że tak powiem, zamienił tę ideę w rozwiązanie 9. Tak że mamy wspólny epizod, a nawet o tym nie wiedzieliśmy do tej pory.

– No super.

Tylko, że Pentagram Photon nie przebył próby czasu.

– No nie, zdecydowanie.

No tak, potem nie było już przestrzeni na to, bo te produkty…

– Profesjonalizowało się wszystko.

Dokładnie tak. Okej, czyli cyfrowe.pl powstają w 2002 i czemu, uważasz, zawdzięczasz najwięcej powodzenia w biznesie? Czyli co spowodowało, że od 2002 roku, nie tylko jesteś w interesie, chociaż pamiętamy na przykład rok 2009, gdzie kryzys był spory, i różne lata, w których było ciężko, a ty nadal nie tylko jesteś w interesie, ale skutecznie konkurujesz z tymi wspomnianymi wcześniej dziwnymi, dużymi podmiotami. Ale również, o ile rozumiem jesteś tego rynku profesjonalnego liderem?

– Tak. Nieskromnie mogę powiedzieć, że tak. Oczywiście zależy jak ktoś będzie liczył, bo jeżeli weźmiemy liczbę sklepów stacjonarnych, to nie, czy liczbę zatrudnionych osób. Ale jeśli chodzi o przychody, oglądalność strony, liczbę zamówień, to te liczby mówią same za siebie.

Czy możesz coś powiedzieć o tych liczbach, tak się wtrącę.

– No mogę, zaraz się zastanawiam, co mogę, a co nie mogę. A co będzie miodem na uszy mojej konkurencji… Mogę powiedzieć to, co jest w KRS-ie, mamy prawie 90 milionów netto przychodu za zeszły rok. Czy to jest dużo, czy to jest mało – my sprzedajemy drogie produkty. Miesięcznie wysyłamy ponad 5,5 tysiąca przesyłek, więc można powiedzieć, że to co najmniej taki średni e-commerce jest dla skali takiego biznesu. A jeśli, wracając do twojego pytania, bo to jest takie trochę pytanie, co jest sukcesem, co trzeba zrobić, żeby mieć sukces czy też w czym upatruję sukces. Więc to trudno powiedzieć tak, żeby była jedna rzecz, ja zwykłem mówić, że to jest takie puzzle. Na każdy polu musisz zrobić coś dobrego, lub co najmniej dobrze, żeby to się złożyło w całość. Na pewno to co mogę powiedzieć to jest ciągłe inwestowanie, ciągła chęć rozwoju, to się łączy z jednym i z drugim, a później coś mało popularnego, czyli ciężka praca. Dlaczego mówię mało popularnego? Bo dzisiaj jak patrzę, to wszyscy chcą na skróty wszystko zrobić, a to niestety jest tak, że siedzisz po 10 czy 12 godzin, przyjdziesz do domu, zjesz obiad, jeszcze siedzisz przy komputerze i jeszcze coś myślisz, jak dalej. Ja nie mówię, że w tej chwili tak muszę non stop pracować, ale tak było i nikt za ciebie tego nie zrobi. Teraz wszyscy by chcieli troszeczkę na skróty, wymyślę jakiś portal, ktoś mnie kupi i będę żył długo i na emeryturze. Takie mam wrażenie czasem.

Puzzle jaką stanowi budowanie e-commerce, Źródło: https://www.slideshare.net/Ceneo/ecommerce-puzzle-w-cyfrowepl-jarosaw-banacki-uniwersytet-konwersji-warszawa-04022012

A skąd czerpiesz wiedzę i w co inwestujesz, bo myślę, że to jest bardzo interesujące, żeby poznać źródła inspiracji i aspekty, w które – uważasz – inwestycje najbardziej ci się zwracają?

– Masz na myśli inwestycję typu w biznes, czy bardziej w poszukiwanie, nie wiem, inspiracji, wiedzy, własnej?

Myślę, że na obu poziomach jest to interesujące. Bo prawdopodobnie i jedno jest ważne i drugie, tak że chętnie posłucham obu tematów.

– Ja mam szczęście, bo jako pierwszą silną stronę według Gallupa (pewnie się orientujesz, wiesz o co chodzi)10, to mam input 11, czyli gromadzę informacje, wszelakie informacje. Jeszcze nie wiadomo po co, ale gromadzę. Więc czytam nie tylko internet, czytam książki, czytam prasę, różnorodną prasę, różnorodne źródła. Czyli nie czytam tylko magazynów i źródeł fotograficznych. Z różnych stron i dopiero później, to mi się łączy w ciekawe spostrzeżenia, trendy, a może to wypróbować, a może tamto. Więc to tak osobiście, to tak po prostu, no ja już tak mam, mogę tak powiedzieć, pewnie się tak urodziłem, albo taką nabyłem możliwość. A jeśli chodzi o firmę, to to jest troszeczkę pochodną tego. Czyli patrzymy co się dzieje i za każdym razem, nie tyle, że w ciemno kopiujemy, tylko patrzymy czy to ma sens, czy to w naszym biznesie ma sens, czy to co robi ten duży, to należy skopiować? To też robić czy nie? I to jest ważne, często jest zapominane, że nie wiem, ktoś ma taką stronę, to skopiujmy ją w ciemno, taki wygląd. A warto jednak spojrzeć, czy to na pewno jest do mnie, czy ja mam tego samego klienta i tak dalej. To jedno, co mi przychodzi na szybko do głowy.

Wspominasz sporo na temat potencjalnego skopiowania. Czy ta branża, w której działasz jest taka, że rzeczywiście jest dużo powielania i ta konkurencja jest bardzo zajadła?

– Tak. Wiesz, nie oszukujmy się, model biznesowy nie jest wyszukany, taniej kupić, drożej sprzedać przez stronę internetową, i tak dalej. No niestety nie jest to ratowanie świata. Więc bardzo łatwo skopiować, aczkolwiek jakbym miał dzisiaj zaczynać, to nie ładowałbym się akurat w tę branżę, ponieważ to jest już bardzo trudne, trzeba mieć duże środki. Handlujemy czymś na tyle tak drogim, że jeżeli rozmawiam z kolegą, który ma sklep sportowy i ja mówię, a ty to masz fajnie, tutaj masz całą rozmiarówkę butów, powiedzmy, sportowych i to cię kosztuje 100 tysięcy, a on mówi nie, nie 100 tylko 600. Ja mówię, tak, dobra, 600, no to jest moje 100 lustrzanek. I to jednego producenta. Więc w to, to już bym się nie ładował, na pewno. Ale czego się nie boję, to skopiowania. Mamy markę, i to jest chyba najbardziej wartościowe aktywo, które posiadamy. O ile resztę można skopiować, to jest wypracowane, to są tysiące pozytywnych opinii, to jest prawie 600 tysięcy klientów, obsłużonych z wysoką, naprawdę wysoką jakością. Nie boję się tego powiedzieć, jestem dumny z moich ludzi i z tego, co osiągnęliśmy. I to jest nie do skopiowania. Teraz zacząć, to teraz nawet jakbyś miał zacząć gdzieś w internecie, to masz 0 gwiazdek, 0 opinii. Sam wiesz, że jak wchodzisz i widzisz porównanie, ten 0, a ten 13 tysięcy pozytywnych opinii, to generalnie chyba spróbujesz, nawet jeżeli jest droższy.

A w jaki sposób pracujesz ze swoim zespołem, żeby zagwarantować tak wysoką jakość?

– Wow, to jest na osobny wykład pytanie. Ale to, co mogę powiedzieć, to od zawsze, na początku nieświadomie, a później już świadomie, dbamy o kulturę organizacyjną. Znowu może to jakiś taki frazes: kultura, atmosfera w firmie. Kiedy działamy partnersko, naprawdę rozwijamy swoje pasje, pozwalamy komuś elastycznie zmienić stanowisko, traktujemy tak jak powinno się traktować, no już ja nie mówię pracowników, ale ludzi, siebie samego, to wtedy chce się pracować, nie? To jest kwestia doboru ludzi od początku, od samej rekrutacji zaczynając. I, tak w skrócie mogę powiedzieć, uważam, że te zasady są partnerskie i myślę, że nikt w firmie nie powie, że mamy się tu czegoś wstydzić, że nierówno traktujemy ludzi. I wtedy to przechodzi na zaangażowanie, na motywację taką wewnętrzną, że chce się dla nas pracować.

A skąd czerpiesz wiedzę na ten temat, bo powiem szczerze, że rozmawiam z różnymi przedsiębiorcami i często ich silną stroną jest na przykład strategia biznesu, pewne aspekty związane z konkretną branżą, w której działają, ale ten aspekt – myślenie humanistyczne o biznesie – to nie jest coś, co jest powszechne, a szczególnie nie w firmach, które już są na rynku dłuższy czas, zbudowały swoją siłę w czasach, kiedy być może, to nie było takie krytyczne. Ale dziś, rzeczywiście, kiedy zmienili się też ludzie na rynku, podniosły się standardy, pracownicy mają większe oczekiwania i jest inna kultura biznesowa, to umiejętności miękkie, umiejętności zarządzania, dobierania ludzi są szalenie ważne. Powiedz, skąd ty je pozyskałeś, skąd w ogóle ta pierwsza inspiracja. Bo jedna rzecz to jest powiedzieć, okej, chcę traktować ludzi po ludzku, a druga to jest, no dobrze, ale jak wybrać tych ludzi, i co to znaczy traktować ich dobrze? Skąd nabyłeś tę umiejętność?

– Wiesz co, na pewno ja też się rozwinąłem przez te lata, nikt nie jest szefem, liderem, czy przedsiębiorcą od początku dobrym i nie popełnia błędów. Ale od jakiegoś czasu jestem w pełni świadomy tego, tej wartości jaką wypracowaliśmy. Teraz rzeczywiście, w ostatnich latach pojawiło się sporo publikacji o kulturze, zresztą ogromy rozkwit behawioryzmu i różnych badań, książek, kim my jesteśmy, motywacja wewnętrzna, zewnętrzna, „Drive” Daniela Pinka12 czy te wszystkie inne rzeczy. Nie mówię czy któraś jest przełomowa czy nie przełomowa, ale to wszystko składa się na tę wiedzę, jak powinniśmy działać. Tak jak powiedziałeś, ta siła robocza czy młodzi ludzie, też już wymagają więcej, ale powiedzmy sobie szczerze, że osoby nawet starsze, jeżeli im się zaproponuje elastyczność, możliwość realizacji wyzwań ciekawych, czy podejście ze zrozumieniem do godzin pracy (że tak mu jest lepiej, bo korki, bo dziecko, to czy tamto) – to przecież nie odmówi, nie powie, że mu jest gorzej, bo on jest starszej daty czy coś. Idziemy w kierunku większego rozwoju. A skąd świadomość? No nie wiem, chyba tylko książki i obserwowanie naszych ludzi i że to działa. Naprawdę to działa. Jestem zafascynowany zresztą koncepcją idealistyczną, jeśli chodzi o turkusowe organizacje 13, wydaje mi się, że to trudno może być osiągnąć w Polsce, gdzie jesteśmy jeszcze cały czas na dorobku, ale to jest taki kierunek, fascynujący, żeby coś takiego zbudować.

Super, a jaki jeden przykład procesu – rozumiem, że powiedzenie o sposobie zarządzania cała firmą mogłoby trwać pewnie i 8 godzin, a może i 20 – ale może masz jakiś fajny jeden przykład procesu, który stosujecie w firmie, który sprawia, że ta komunikacja wewnętrzna jest szybka, sprawna, przejrzysta i masz poczucie, że ludzie są naprawdę na bieżąco? Nie wiem, metoda kontaktowania, raportowania, tworzenia, jak to działa?

– Jasne, wiesz co, komunikacja to też mnóstwo książek i też osobny podcast moglibyśmy zrobić. Wiesz co, to nie zawsze działa pięknie. Nie oszukujmy się, zdarza się, że ktoś przychodzi i mówi, a to tu jakaś zmiana stanowiska? Ja mówię, nie, ale co? Gdzie? Znaczy, że coś umknęło, wymknęło się szybciej niż z prędkością wodospadu, ktoś nie poinformował. Więc, przede wszystkim – może to truizm, ale Jack Welch zbudował na tym GE14– szczera, otwarta komunikacja. Kurcze, to jest trudne, ale to naprawdę działa. Czyli mówimy o tym jak się czujemy i że dajesz feedback, tę informację zwrotną. Ja mówię stary, wiesz co, słabo to wygląda, zobacz jak ja wyglądam przez zespołem, że jak to będzie, że jak inni pomyślą, powiedz. Wiesz ja to prezes, ja to pal sześć, ja to jakoś przetrwam, ale zobacz jak inni spojrzą na to, co ty zrobiłeś czy coś takiego. Więc to jest sposób rozmowy z ludźmi, a ty mówisz o przesyłaniu samej informacji, o samej komunikacji. Wiesz co, tego się uczy każdego dnia, w każdej godzinie: o tym co pisze się na czacie, co się załatwia telefonicznie, a z czym się przychodzi osobiście. Prosta rada dla wszystkich, którzy nas słuchają, to że jeżeli wchodzą w grę emocje, to tylko osobiście. No jak nie możesz, to dzwoń, lub jeśli możesz to video rozmowa, to ostatecznie. Ale jeżeli są jakieś emocje, jakiś konflikt, to generalnie osobiście trzeba to załatwić. I wtedy jest szansa, że się zrozumiecie, że to nieporozumienie zostanie rozwiązane. Bo ja mam takie powiedzenie, że dwie trzecie problemów na świecie, to jest komunikacja. Ktoś się z kimś nie zrozumiał.

Tak, no właśnie, prawda, że czasem diabeł tkwi w tym, żeby po prostu zrozumieć potrzebę obu stron i wtedy nagle okazuje się, że w tym dialogu rozwiązania same się pokażą. Natomiast kiedy nie ma dialogu tylko jest wymiana informacji drogą mailową, to może to prowadzić do eskalacji.

– No to jest klasyczny „odbiorca – nadawca”. Odbiorca pisze przez swoje nastawienie emocjonalne, nadawca też jest akurat wkurzony lub nie wkurzony, odbiera to jako atak i tak dalej, cała teoria tego. Ale to działa, ja znałem schemat komunikacyjny od lat, ale dopiero jakiś czas temu nabrał rzeczywiście dla mnie takiego namacalnego znaczenia, takiej prawdy. On się jakby objawił, że to rzeczywiście tak działa.

Intryguje mnie, jakie studia kończyłeś pracując równocześnie? Czy masz wykształcenie stricte biznesowe? Czy jakieś inne?

– Nie, informatyka. Aczkolwiek nie dane mi było praktykować jako programista. Zresztą, nie pracowałem nigdy na etacie, tak naprawdę wyszło. Chociaż miałem epizod: pół roku uczyłem informatyki w moim liceum, bo poprosili o pomoc, ale to się nie liczy.

Myślę że to też jakaś taka ciekawa droga, prawda? Bo praca z ludźmi w takim najczystszym wydaniu, takimi, którzy mogą być mało zmotywowani.

– Zawsze mogą, zgadza się. No pojawiają się tacy i inni. Miałem to szczęście, że 80% moich decyzji rekrutacyjnych były dobre. Były dobrymi decyzjami, więc jakoś tak, jak po prostu porozmawiasz z ludźmi i dobierzesz czy pod swoje wartości, czy pod to, do czego poszukujesz ludzi, to to działa.

A jak w dialogu z drugim człowiekiem, wyłapać te wartości i w jaki sposób wyłapać tak zwane czerwone flagi, czyli te rzeczy, w których czujesz, że coś może zgrzytać? Czy masz jakąś ścieżkę prowadzenia rozmowy? Czy coś, co komuś, kto jest początkującym menadżerem mógłbyś powiedzieć, słuchaj, uważaj na to, zrób coś takiego i wtedy zobaczysz, jakie ktoś ma wartości?

– Nie, chyba nie. Nie jestem psychologiem z wykształcenia, myślę, że to oni mogliby pomóc, a ja to po prostu czuję.

Czyli intuicja.

– Intuicja chyba na początku, a później już praktyka, bo to jest dobrych kilkaset rozmów rekrutacyjnych i tyle osób zatrudnionych, więc to już później wchodzi jakoś w krew, naprawdę nie potrafię powiedzieć, to się czuje. Bo zatrudniasz kogoś, wiesz jak rozmawiałeś z nim, jakie pytania zadawałeś i jak odpowiadał, później pracujesz z nim i widzisz, oj, to nie zadziałało. A później ktoś inny, oj, zadziałało. I jeżeli chcesz się uczyć i wyciągasz refleksje z tego, to nawet jeżeli zrobiłeś błąd, to refleksja z tego, udało, o to jest jedna rzecz. Bardzo mało osób zadaje sobie pytanie, jak się coś uda, dlaczego się udało. Zwykle jesteśmy otoczeni taką wiedzą, że uczymy się na porażkach, analizuj przyczyny porażki, i tak dalej, ja nie wiem czy ktoś analizuje przyczyny sukcesu często. No ty mnie o to zapytałeś teraz, okej, ale to ty, ale tak powszechnie, to chyba nie zawsze. I ja pracownikom mówię, o zobacz udało ci się, sprawdź dlaczego, zanotuj, żebyś mógł to skopiować.

To jest świetne, że o tym powiedziałeś, bo też mam takie wrażenie, że szczególnie dziś w świecie start- up’ów jest taka wręcz fascynacja porażką, fail fast, tam się szybko upada i tak dalej. A tak naprawdę czego chcesz się uczyć? Chcesz uczyć się jak powielać rzeczy, które idą dobrze i to jest rzeczywiście ta największa magia, bo jeżeli znajdziesz algorytm, dlatego właśnie pytam cię na przykład o twój algorytm dobierania ludzi, rozumiem, że na poziomie intuicyjnym on się wykształcił. Ale jeżeli jesteś w stanie rzeczywiście zrobić takie wsteczne rozłożenie na czynniki pierwsze i zbudować algorytm tego, co działa, no to jesteś w stanie to potem odtworzyć, czy w innym biznesie czy w innej sytuacji. I to jest naprawdę taki samorodek i prawdziwy kamień filozoficzny uczenia się.

– Tak, ja wypracowałem oczywiście różne pytania czy zachowania, czy kombinacje pytań, które z czasem widziałem, że działają. Zresztą, no jest taka przypadłość, że ludzie często mówią to, co myślą, że ja chcę usłyszeć. I ja już to słyszę, ja to wiem i to jest taki paradoks. Ale zadajesz jedno pytanie, drugie pytanie, trzecie, i po prostu sprawdzasz czy w tych pytaniach to jest wszystko spójne. A poza tym jak już widzisz się face to face, to czujesz, czy ktoś jest autentyczny, czy trochę nadrabia czymś. Przeczytał w internecie jak powinien się zachowywać na interview.

A z twojego doświadczenia, przez tyle lat, na pewno były rzeczy, które też nie poszły po twojej myśli, czy masz taką sytuację, która właśnie była tą, powiedzmy, porażką, powszechnie nazwaną, z której czegoś się nauczyłeś, z której ktoś mógłby się nauczyć, na przykład jakaś brawura, jakaś innego typu pomyłka. Z drugiej strony może zaspanie w jakiejś sytuacji? Jakiś przykład takiej sytuacji, która była dla ciebie lekcją na kolejne lata?

– Tak, myślę, że tak. Weźmy na przykład, kryzys 2009 rok. Od samego początku 2009 roku firmy zwalniały pracowników, dużo się o tym mówiło, prawda? Bo koniec 2008 roku, Lehman Brothers 15, to eksplozja tego kryzysu. Punkt kulminacyjny. No i w Polsce też, wiemy zwalniają tak na zapas, bo tu też źle będzie. A ja patrzę, nie, no idzie dobrze, wzrosty mamy, sprzedaje się, wszystko gra, no dawaj, nie, robimy swoje, nie. Mieliśmy dużą sezonowość, teraz jest ona trochę mniejsza, ale lato mija – bo to na lato kupowało się aparaty, kamery – i tu spada sprzedaż 20% z miesiąca na miesiąc. Jeden miesiąc, drugi miesiąc i prawie że trzeci miesiąc i tak dalej. Raz, że to, no nie powiem że przechorowałem, ale przez 3 miesiące źle spałem, trzeba było trochę ludzi zwolnić i tak dalej. Zresztą to był okres, kiedy sieć Avans upadła, też z tego samego powodu po prostu, tylko oni mieli większą bezwładność. I nie dali rady. I wtedy to mnie nauczyło, co dzisiaj już powiedziałem, że patrz na to, co się dzieje dookoła, co robią wielcy, bo zazwyczaj tam siedzą mądrzy ludzie, tylko my nie wiemy dlaczego oni tak robią. Trzeba przeanalizować, dlaczego oni to robią, może coś wiedzą, czego ja nie wiem, może warto wziąć pod uwagę coś takiego. I również to, że powinienem więcej w nieruchomości inwestować jak wchodziliśmy do Unii Europejskiej. Niby to wiedziałem, niby byłem to zajęty i tak dalej. Teraz tego też żałuję. I to jest wszystko: że trzeba patrzeć dookoła głowy co się dzieje, obserwować, tylko nie brać tego w ciemno, ale brać to, co pasuje do twojego biznesu, do tego co ty chcesz robić, do twojej grupy docelowej. Oprócz tego, jeszcze duży projekt taki, pisaliśmy takie oprogramowanie i to poszło kilkaset tysięcy do kosza. O prowadzeniu projektu i o softwarze się nauczyłem, o odpowiednich ludziach, odpowiednim zaangażowaniu zarządu. Zarządu, czyli mnie…Ja myślę, że ty to znasz i ty to wiesz, bo to jest taka klasyka. Zbyt małe zaangażowanie zarządu w projekt, komunikacja słaba i tak dalej. I to, że zarząd sobie wymyślił z IT, że taki system, a nie zaangażował wszystkich, więc wszyscy byli tacy: czy ja wiem? czy my potrzebujemy? i tak dalej. Czyli dosłownie, pojechałem po wszystkich klasycznych przyczynach upadku projektu.

Świetnie, że o tym mówisz, bo teoretycznie to wiedza powszechna, a jednak cały czas, na co dzień też w działalności doradczej, w której też jestem aktywny, spotykam się z tymi sytuacjami, więc wydaje się, że wszyscy to wiedzą. A Ty tutaj jednym tchem wymieniasz kilka kluczowych aspektów, prawda, tego żeby wszyscy ludzie byli na pokładzie, tego żeby naprawdę wiedzieć co to jest, tego, żeby nie liczyć, że firma zewnętrzna, która produkuje software wymyśli to za nas, i wymyśli to za nas, tak jakbyśmy my chcieli i tak dalej, i tak dalej. Więc to są rzeczywiście, często przyczyny dużych porażek, i co ciekawe ta porażka to nie jest tylko to, ile pieniędzy kosztował ten projekt, ale też ile czasu zostało na to zmarnowane, bo przecież ten czas jest czasem jeszcze cenniejszy niż kapitał.

– No tak, bo już tego nie wrócisz, to prawda. Ja się czasami tak obawiam, że tej wiedzy jest mnóstwo, i jak ktoś kto ma dużo pieniędzy przyjedzie i wszystko zaora, to załatwi nas i prześcignie i tak dalej. Ale już wielokrotnie widziałem w życiu, że nieważne jakie pieniądze masz, musisz je dobrze wydać i potrafić je wydać. Czyli na przykład za tym będą odpowiedni ludzie. Mam taką przypowieść, że kiedyś w Augustowie 16, tam, prawdopodobnie nadal to jest 17, są takie narty wodne, tylko że nie za motorówką, tylko słupy stoją i jeździsz w kółko. Tam była taka instrukcja, 4 obrazki, obrazkowa. I byliśmy tam z grupą znajomych i ludzie naprawdę łebscy, ode mnie ze studiów, zresztą szanuję kolegów, bo są dużo mądrzejsi ode mnie, i teraz mają i firmę software’ową i wielki szacunek, pozdrawiam Sławka i nie tylko. I tam patrzysz się na tę instrukcję obrazkową, 4 obrazki, siadasz, to szarpie i ty leżysz w wodzie. I tak wiesz 7, 10 razy i nie wychodzi ci. A ktoś inny patrzy, siada, raz wpada, i za drugim razem już jedzie. Czyli to daje taką nadzieję, że wiedza jest i jest jej dużo, w internecie, w książkach, trzeba ją wziąć, ale jeszcze pozostaje ten element zastosowania. To jest taki, wydaje mi się, promyczek nadziei dla wszystkich młodych przedsiębiorców, że może zastosują tę wiedzę trochę inaczej, w inny sposób i akurat to zadziała?

W jaki sposób zatem można tę wiedzę na bieżąco stosować? Powiem co mam na myśli, obserwuję że bardzo wielu ludzi w biznesie, w tym także właściciele dużych firm, którzy naprawdę mają już pod sobą ogromne operacje, często są tak bardzo, w cudzysłowie, zarobieni, czyli cały czas koncentrują się na tym problemie, który jest tuż przed nosem, że rysują sobie wizję długoterminową, ale wcale nie korygują jej o nowe informacje, czyli dokładnie nie robią tego, co powiedziałeś. Jaki ja wniosek wyciągnąłem z tego, że wpadłem teraz do wody i co mogę zrobić następnym razem lepiej? Tylko, no dobra jak spróbuję piąty raz tak samo, to może pójdzie. W jaki sposób, w swoją rutynę codzienną, wpisujesz ten element refleksji nad tym, co się wydarzyło, czy masz jakiś czas w ciągu dnia, czy cały czas to robisz? Jak to wygląda teraz, jak to wyglądało kiedyś, ta refleksja?

– Dobre pytanie, wiesz co, to chyba już jest proces, to już chyba jest tak wbudowane w moje ja, że nie potrafię podać takiej super rady na to.

To jest właśnie duże wyzwanie, naprawdę to widzę, u bardzo zaawansowanych, że tak powiem, osób biznesowo, że jest ciągle to, co ja czasem nazywam syndromem kurczaka bez głowy, że naprawdę on szybko biegnie i on bardzo mocno biegnie, on się angażuje na 250%, tylko kłopot jest taki, że nie ma tej głowy. Nie daje sobie nawet tej godziny na to, na przykład rano, żeby napisać na kartce, co w tym dniu jest dla mnie ważne i zamierzam osiągnąć, albo co się wydarzyło wczoraj i dlaczego te rzeczy, które wyszły dobrze wyszły, a dlaczego te, które nie wyszły, nie wyszły? To jest tak proste, żeby to powiedzieć, tak, zajęło mi to 30 sekund, żeby to powiedzieć, ale obserwuję…

– Tak, ale zastosować jest bardzo trudno.

…że ludzie potrafią pracować 30 lat i nigdy tego nie robią. Właśnie dlatego jestem ciekaw, jak to u ciebie wygląda?

– Wiesz co, ja robiłem też te błędy, to było na tej zasadzie, że byłem tak zajęty, że nie widziałem, że jest hossa na giełdzie. Byłem tak zajęty, że nie przeanalizowałem, że warto teraz kupić i tę i tę nieruchomość, więc te błędy już mam za sobą i pewnie ta wiedza też mi pomaga, że tak trzeba, ale nie mam takiej rutyny, że co piątek o godzinie x, siadam i się zastanawiam. To jest w tak zwanym międzyczasie, przy podejmowaniu decyzji, po prostu chodzę po gabinecie w tę i z powrotem i myślę. Więc nie mam takiego nawyku, że rano czy wieczorem spiszę sobie coś tam, złote myśli i tak dalej. Jakiś element z tego gdzieś tam jest, ale żeby się zatrzymać, co to tak jak mówisz, przyznaję ci rację, jest dobre, to ja bym chciał móc się więcej jeszcze zatrzymywać. Nie wiem, może zacznę biegać bez słuchawek. Albo coś w tym rodzaju.

No właśnie. Fajnie, że powiedziałeś o bieganiu, bo chciałem cię zapytać, o tę nazwijmy to ludzką twarz właściciela firmy, ludzką twarz menadżera. Bo to ma wiele ciekawych wymiarów, to co robisz w wolnym czasie. Czy bieganie jest właśnie taką twoją pasją?

– Nie, zawsze nie lubiłem biegać, tak przynajmniej od czasów liceum. Ostatnio zwracam na to uwagę, bo po takim długim czasie może się okazać, że mi się chce, więc wczoraj czy przedwczoraj też biegłem i mówię, że nie jest tak źle. No, tylko trzeba na to mieć czas, i to nie chodzi o to, że nie mam czasu na coś, ale jak zwykłem mówić, wszystko jest kwestią priorytetów. Ja gram w squasha 18, gram od 10 lat, gram regularnie, kiedyś więcej, teraz mniej ze względów głównie rodzinnych, że więcej dla dzieciaków czasu i dla rodziny idzie, bo czasami jak na turniej się szło, no to cała sobota wypada, jak jest turniej. A grałem, grałem też w turniejach czy też w mistrzostwach drużynowych Polski, jakiś czas temu. Ale nie mam jakiegoś super ekstremalnego hobby, tak jak to teraz modne jest wśród przedsiębiorców, że triathlon, albo na pustynię biegnę, czy przejdę na jednym baniaku. Bardzo szanuję osoby, które się wspinają jak jest zimno, na jakiś Everest, ale w ogóle nie mogę tego zrozumieć. Wiem, że byłbym w stanie, ale zupełnie mnie to nie kręci, więc w wolnym czasie, to ja gram w squasha najchętniej albo czytam książki. Może to nie jest sexy, ale dla mnie to działa.

No wydaje się bardzo sexy, bo w squashu nie ma miejsca na to, żeby być rozproszonym nawet przez sekundę, więc myślę, że to może być dla ciebie fantastyczna droga do tego, żeby odłączyć się zupełnie od tego, co cię zaprząta, bo nie jesteś w stanie się rozproszyć, kiedy ta piłka się tak szybko przemieszcza.

– To prawda.

A wspomniałeś o bieganiu, dlatego że masz takie poczucie, że to może być droga dla ciebie do tego, żeby znaleźć więcej przestrzeni i czasu na to, żeby się zastanawiać w sposób taki nie przywiązany do konkretnej aktywności i do konkretnych zadań dnia codziennego?

– W pewnym sensie, chociaż to pewnie by było na czwartym czy piątym miejscu. Pierwsze, no to po prostu, żeby być, jak to mówią, stay fit. A drugie to, żeby móc więcej ciasta jeść i nie być grubszym. Nie żeby schudnąć, tylko żeby móc zjeść więcej ciasta. Wszyscy moi znajomi zaczęli biegać, żeby być, zrzucić nadwagę, ale ja takiej nie posiadam. Mam tę samą wagę, plus minus 2 kilogramy od 14 lat, więc, to nie ten problem. Ale zobacz, jak się nad tym się zastanowię, to to też jest troszeczkę ten efekt, co w biznesie, czyli patrzę ile ludzi biega. Mówią, że to takie fajne i tak dalej. Odsiewam papkę marketingową, że wszyscy mówią, że kupuj nowe buty i tak dalej, ale są osoby, które w tym odnajdują rzeczywiście siebie, radość i tak dalej. Zresztą, z tego co wiem, bo wysłuchałem twój jeden podcast, to też biegasz, czy tam biegałeś więcej. I ja stwierdzam, że może warto jednak sprawdzić, może te masy się nie liczą, może coś z tego będę miał. Ja już wiem, że to jest chyba fajne, ale nie zobaczysz mnie w maratonie czy w ultramaratonie, bo to mnie nie będzie kręciło, to już wiem. Ja mam chyba bardzo dużą motywację wewnętrzną i nie muszę sobie udowadniać, że przebiegnę maraton czy komukolwiek udowadniać cokolwiek, więc nie potrzebuję tego.

Polecam ci na pewno bieganie, dla mnie przez długi czas to była fajna droga do takiej spokojnej medytacji, bo w sumie można powiedzieć, że mindfulness 19, czyli bycie tu i teraz, ma w ogóle takie dwa wymiary, jeden ekstremalny, czyli niektórzy ludzie właśnie są w pełni tu i teraz, bo nie ma innej opcji i to jest na przykład pędzenie na motorze, albo właśnie gra w squasha, czyli nie masz innej możliwości, musisz być tu i teraz, bo inaczej dostaniesz piłką w czoło. A druga strona mindfulness, to jest takie trudniejsze do przełączenia się, czyli wyłączasz umysł poprzez skupienie się na oddechu, skupienie się na tym, co się dzieje wokół ciebie i tutaj właśnie dla mnie bieganie było drogą do tego, żeby równocześnie nie musieć doznawać jakichś ekstremalnych, takich bardzo intensywnych doświadczeń, ale pojawić się w sobie i wsłuchać się w ten oddech, i chyba to było coś takiego, co rzeczywiście w bieganiu mnie najbardziej wciągnęło i pomogło. Powiem szczerze, że rzeczywiście w trakcie biegania wiele rzeczy się w głowie po prostu układa, dla mnie to nawet nie była kwestia zazwyczaj tego, żeby coś przemyśleć, tylko żeby to się po prostu samo jakoś tak układało przez to, że była ta przestrzeń, w której głowa nie była zajęta wykonywaniem konkretnych zadań.

– No ja myślę, że tak, myślę, że sporo z tego jest, dlatego też zaznaczyłem, że raczej jak już, to raczej będzie bieganie bez muzyki, czy, daj Boże, bez jakiegoś audiobooka naukowego, non-fiction, Boże uchowaj, to na pewno nie w tym kierunku. Może to jak już są pro i oni tam wszystko mają załatwione, to żeby łatwiej było przebiec te 2 godziny czy coś w tym rodzaju. Ale raczej bym się skłaniał do tego, tak jak ty mówisz, że mimo wszystko jestem ja ze swoimi myślami. To jest chyba fajne w naszym obecnym świecie, bo tak jesteśmy bombardowani i ta refleksja gdzieś tam musi być. Nie mówię o samej duchowości, ale refleksja nawet nad biznesem czy nad tym o czym mówiliśmy w firmie, czyli o tym czy mam podjąć tę decyzję czy nie. I może to jest ten czas. I może to jest też fajne, że jesteśmy różni, że ty lubisz bieganie, ja lubię squasha i tak dalej, też patrzymy na siebie, i a może spróbuję, a co on mówi, że jest fajne w tym, okej. No i to jest trochę tak, jak w biznesie, czasami trzeba spróbować zrobić trochę odchył w innym kierunku, ja nie mówię o samych pivot’ach totalnych, że idziemy ze squasha do szachów, nie. Ale jakieś modyfikacje kierunku, to na co ty zwracałeś uwagę, nie?

Uchwyciłeś kwintesencję tego, co jest moją misja w nagrywaniu tego podcastu, czyli pokazywać, że nie ma jednej drogi, tylko że drogi są różne i że różne osoby, z różnymi osobowościami różnymi drogami dochodzą do powodzenia, czy do tego punktu, do którego chcą dojść. I właśnie, jeżeli chodzi o punkt, do którego ty chcesz dojść, czy chciałeś dojść, powiedz, jakie są twoje dalsze cele, dalsze plany i co cię napędza do tego, żeby kontynuować?

– Wiesz co, napędza mnie rozwój, po prostu ciągły rozwój, ja nie mówię, że zmiana, ale ciągły rozwój, budowanie czegoś. Gdzieś zaraz obok jest tu sukces można powiedzieć, no bo jeżeli rozwój, coś się buduje, no to powiedzmy jest sukces. I ja się cieszę, że cały czas mi się chce, bo tak to strasznie nudne CV bym miał, siedzę 20 lat i robię to co robię, można by być nudnym. Teraz się mówi, że co 2 lata zmień pracę, będziesz miał doświadczenie. Więc pewnie nikt by mnie nie przyjął do pracy z takim CV. Ale może bym się wybronił, bo są różne doświadczenia, duże i małe. Więc na pewno rozwój i budowanie, tworzenie czegoś, to jest to. A tak naprawdę nie tyle chodzi o to, żeby mieć na jacht, na coś tam i tak dalej, bo to aż tak nie kręci, to można zabrać. Może przyjdzie i coś ci zabierze, sztorm czy cokolwiek innego. Ale, budowanie czy to marki czy to zespołu..I obecnie to jak miałbym sobie powiedzieć taką wizję, to jak ja bym zrobił taką prawdziwą turkusową organizację 20, no to chyba nic poza tym już dalej nie ma. Powiem ci, to jest na tyle fascynujące, praca z ludźmi i obserwowanie jak można wydobyć potencjał z osób, które bardzo chcą, ale nie wiedzą jak. I czasami ja lubię po prostu dać szansę takiej osobie. No i oczywiście jak się ją trochę pokieruje to też ona będzie zadowolona, albo dostanie tę wiedzę, nie?

No to Jarku, nie pozostaje mi nic innego jak życzyć ci tego, żebyś przetransformował cyfrowe.pl we w pełni turkusową organizację, bo czuję, że z takim nastawieniem po prostu zrobisz to, bo czujesz, że rzeczywiście, to jest dla ciebie ważne i ten rozwój jest czymś, co się dla ciebie liczy. I w sumie chciałem ci bardzo podziękować za tę rozmowę, bo będziemy kończyć, powiedzieć ci, że była dla mnie bardzo inspirująca. Jeżeli masz coś jeszcze, coś, co chciałbyś na tym etapie opowiedzieć czy nawiązać, czy przekazać słuchaczom, związanego z twoim biznesem 21 czy twoją złotą radę, to teraz jest na to świetny moment.

– Ja myślę, że rad kilku może wyłuskają słuchacze i będę rad, jeśli z tobą się podzielą gdzieś tam w komentarzach czy coś, że rzeczywiście to zadziałało, czy zgadzają się czy nie. A tobie chciałem bardzo podziękować za możliwość wystąpienia, bardzo się cieszę, że mogę podzielić się swoim doświadczeniem. I może będzie przydatne dla większych, szerszych kręgów osób, no i pozdrawiam też mój zespół, to świetni ludzie. Dziękuję ci bardzo.

Super, bardzo ci dziękuję i do zobaczenia i do usłyszenia.

Linki

  1. Specjalistyczny sklep internetowy ze sprzętem dla fotografów i filmowców https://www.cyfrowe.pl
  2. Gimbale https://www.cyfrowe.pl/lp/co_to_jest_gimbal_i_jaki_wybrac.html
  3. Firma Jarosława JARKOM, która wyewoluowała w cyfrowe.pl http://www.jarkom.pl/onas/historia.html
  4. Olympus C-21 https://www.dpreview.com/products/olympus/compacts/oly_c21
  5. Disclaimer – w języku prawniczym: wyłączenie odpowiedzialności https://pl.wiktionary.org/wiki/disclaimer
  6. Artykuł wspomnieniowy o giełdzie komputerowej w Warszawiehttps://www.ppe.pl/publicystyka/1374/gieldy-komputerowe-piekny-relikt-przeszlosci.html
  7. Piotr Macierzyńskihttps://albrechtpartners.com/podcast/piotr-macierzynski/
  8. Na giełdzie działali też przedsiębiorcy z CD Projektu https://www.cdprojekt.com/pl/
  9. Aparat Pentagram Photon https://sprzedajemy.pl/aparat-cyfrowy-4-mp-pentagram-photon-434-obudowa-metalowa-opole-3-0010c9-nr15485612
  10. Lista talentów według Gallupahttp://potencjalosobowosci.com/gallup/
  11. Talent z listy Gallupa input – zbieranie http://tlncglobal.com/pl/zbierania-input-coaching-mocnych-stron-gallup-strenghtsfinder/
  12. Drive. Autor Daniel H. Pink; Tłumaczenie Anna Wojtaszczyk; wydawnictwo Studio Emka; rok wydania 2011 http://lubimyczytac.pl/ksiazka/116364/drive-kompletnie-nowe-spojrzenie-na-motywacje
  13. Turkusowe Organizacje – bibliografia: Frederic Laloux, Pracować inaczej, Wyd. 1, Wydawnictwo Studio EMKA, Warszawa 2015. Richard Ryan, Edward Deci, Self-determination theory: Basic psychological needs in motivation, development, and wellness, Guilford Publishing, New York 2017. https://www.brainstorm.biz.pl/turkusowe-organizacje
  14. Jack Welch w opinii wielu ludzi był najwybitniejszym menedżerem korporacji ubiegłego stulecia https://en.wikipedia.org/wiki/Jack_Welch
  15. W następstwie bankructwa Lehman Brothers i zagrożenia upadłością kolejnych amerykańskich i europejskich banków, doszło w kolejnych tygodniach do kryzysu zaufania na rynku międzybankowym https://www.forbes.pl/wiadomosci/upadek-lehman-brothers-rozpoczal-kryzys-finansowy-w-2008-roku/lx3meth
  16. Galeria zdjęć Augustówhttp://www.polskaniezwykla.pl/web/place/gallery,2,4209.html
  17. Nadal czynne http://www.basenaugustow.pl/nartywodne
  18. https://pzsq.tournament.tools/squash/org.gracz/16448/Jaroslaw,Banacki.html
  19. Mindfulness – uważność: Uważność. Trening pokonywania codziennych trudności; Autor Ronald D. Siegel; Tłumaczenie: Joanna Gładysek; Wydawnictwo: Czarna Owca, 2011. http://lubimyczytac.pl/ksiazka/132632/uwaznosc-trening-pokonywania-codziennych-trudnosci
  20. https://www.karieramanagera.pl/umiejetnosci-miekkie/organizacja-pracy/turkusowe-organizacje-sielska-opowiesc-czy-efektywny-model-dzialania
  21. Wywiad z Jarosławem z 2015 https://www.ekomercyjnie.pl/cyfrowe-pl-osiagnelo-wiek-dojrzaly-i-caly-czas-je-profesjonalizujemy-wywiad-z-jaroslawem-banackim-z-okazji-premiery-nowej-wersji-sklepu/
Może Cię zainteresować

How to become a great mentor

Czytaj

Moje lekcje z 20 lat kariery zawodowej

Czytaj

Business Unlimited Newsletter

Zainwestuj 5 minut w tygodniu, by osiągać więcej. Dołącz do tysięcy przedsiębiorców i zarządzających biznesem w społeczności Business Unlimited. Wymieniaj się wiedzą i doświadczeniami. Otrzymuj co tydzień bezpłatne inspiracje i niespodzianki od gości Greg Albrecht Podcast. Dzięki Business Unlimited staniesz się bardziej skutecznym liderem.

A jeśli zmienisz zdanie? Możesz wypisać się jednym kliknięciem!

×