Zmień język:

Tego nie prześlesz światłowodem. W co inwestować w erze AI? | Andrzej Różycki

Zasubskrybuj Greg Albrecht Podcast
YouTube
Spotify
Apple Podcasts

5 lat w biznesie to cała wieczność. Andrzej Różycki wraca do podcastu, by sprawdzić, co z jego prognoz przetrwało próbę czasu. W świecie, gdzie AI w sekundę zastępuje pracę juniorów, a technologiczne „fosy” wysychają na naszych oczach, szukamy odpowiedzi na pytanie: co dziś buduje realną wartość firmy, której nie da się po prostu skopiować?

Andrzej Różycki – inwestor i partner zarządzający Tar Heel Capital, jednej z wiodących firm private equity w Europie Środkowo-Wschodniej. Od prawie dwóch dekad zarządza i nadzoruje spółki z różnych branż. Prowadził procesy IPO m.in. LiveChat Software S.A. i Radpol S.A., był zaangażowany w budowę takich firm jak Transsystem. Absolwent SGH.

W 2021 roku jego rozmowa z Gregiem była najbardziej oglądanym odcinkiem podcastu w tamtym roku. Dziś, po pięciu latach, wraca, by sprawdzić, co się zmieniło – w biznesie, inwestowaniu i sposobie budowania przewagi.

Rozmawiamy o tym, czy technologia nadal chroni firmy, jak AI wpływa na rynek pracy i decyzje inwestorów oraz dlaczego coraz częściej sens ma budowanie silnych, lokalnych biznesów zamiast gonienia globalnych mitów. Pojawia się też wątek zmian demograficznych, nowych kierunków wzrostu i tego, co dziś realnie zyskuje na wartości.

🎙️ Posłuchaj #352 odcinka Greg Albrecht Podcast:  Tego nie prześlesz światłowodem. W co inwestować w erze AI? | Andrzej Różycki 

Partnerzy Greg Albrecht Podcast:

Formeds – Odbierz 20% rabatu na suplementy formeds z kodem GREG20. Popraw swoją wydajność, formę i samopoczucie z pomocą wysokiej klasy polskich produktów ze 100% czystym składem, optymalnymi dawkami składników aktywnych i jakości potwierdzonej przez niezależne laboratoria.

👉 formeds.pl/greg

Wspierając naszych partnerów, wspierasz rozwój podcastu!

Transkrypcja:

(Transkrypcja jest generowana automatycznie, może zawierać drobne błędy)

Andrzej Różycki: Lekko licząc, wyszło nam ponad 200 milionów złotych na godzinę, a myślę, że może to być jeszcze więcej. Okazuje się, że część z tych firm technologicznych, w które się dużo inwestowało, zostały z tymi fosami trochę jak średniowieczne zamki, kiedy latają na nimi helikoptery. Ta cała umowa społeczna: dobrze ucz się w szkole, idź na uniwersytet, będziesz pracował w reklamie, w finansach czy zarządzaniu, okazuje się, że tych takich entry-level pozycji jest coraz mniej, one są coraz mniej potrzebne. Jesteś na środku pustyni, nie masz kluczyka do kampera. Właściwie misja robi się ratunkowa.

Greg Albrecht: Jak patrzycie na prognozy z perspektywy tej demografii, która zaczyna kopać w tyłek nas jako Europę?

Partnerem podcastu jest Albrecht & Partners. Mentoring strategiczny, wsparcie w zarządzaniu i executive coaching. Formec, producent suplementów o 100% czystym składzie. Z kodem GREG20 zamów z 20% rabatem na formeds.pl. 

Greg Albrecht: Dziś w Greg Albrecht podcast Andrzej Różycki, Tar Heel Capital. Co ciekawe, Andrzej był już w Greg Albrecht podcast w styczniu 2021 roku, czyli 5 lat temu. Zobaczymy, co się zmieniło. Tar Heel Capital to z jednej strony fundusz private equity na rynku od 20 lat. Z drugiej strony Tar Heel Capital Pathfinder to fundusz venture, który ma niesamowite zwroty.

Planują zwrócić z pierwszego funduszu 8-9 razy gotówkę, czyli niesamowite parametry. Tar Heel to także m.in. jeden z inwestorów LiveChat, który potem został wprowadzony na giełdę, a także inwestor w Transsystem, firmę, która z bankruta stała się firmą 200 milionów plus. Imponujący inwestor, ale ma też inne swoje ciekawe strony, o których dzisiaj trochę pogadamy. Cześć Andrzej. Cześć. Cieszę się, że znowu się widzimy. Jaka była ta jedna rzecz? Mówi, że przesłuchałeś naszej rozmowy sprzed 5 lat i tylko jedna rzecz była, z którą byście dzisiaj nie zgodził. Co to było?

Andrzej Różycki: Wiesz co, generalnie przesłuchałem cały ten podcast, przygotowałem się do naszej rozmowy. Trochę to było zabawne, bo moje dzieci przychodziły i patrzyły, dlaczego oglądam sam siebie. Ale miałem dobry powód ku temu. Ja myślę, że to nawet nie jest tak, że to jedna rzecz, z którą bym się nie zgodził. Jest jedna drobna rzecz, w której się pomyliłem co do oceny pewnych ludzi, ale to nie jest na tyle istotne, żeby do tego wracać.

Greg Albrecht: No ale powiedziałeś tam dużo ciekawych rzeczy, które w jakiś sposób się zrealizowały, a których jeszcze wtedy nie było wiadomo. Pamiętasz, co to były za rzeczy?

Andrzej Różycki: Wiesz co, to był ponad godzinny podcast, więc tak naprawdę o wielu rzeczach rozmawialiśmy. Rozmawialiśmy o tym, że z kryzysu wychodzi się przez inflację i faktycznie inflacja nas dopadła, że warto inwestować na swój sposób, bo ta strategia, którą my realizujemy, dalej przynosi bardzo dobre zwroty, więc wydaje się, że jest słuszna.

Do tego chyba najważniejsze, co powiedziałem i też jeden z ważniejszych powodów, do których tu wróciłem, to fakt, że zapraszałem ludzi, którzy mają pomysły, chcą je realizować, żeby do nas pisali i faktycznie jedni po tym podcaście napisali i lekko licząc wyszło nam ponad 200 milionów złotych na godzinę, a myślę, że może to być jeszcze więcej, więc jakby warto wracać do tego podcastu. Liczę, że była inflacja, to teraz może to wyjdzie nawet trochę więcej.

Greg Albrecht: No to super, to gratuluję i też dobre inwestycje z Twojej strony czasu. Mam nadzieję, że dziś będzie równie wartościowa z tej perspektywy. Co najbardziej w tych ostatnich pięciu latach było dla Ciebie takim transformatywnym doświadczeniem, jeżeli chodzi o czy życie biznesowe, czy życie osobiste?

Andrzej Różycki: Wiesz co, ja myślę, że to nie jest tak, że jest jedno transformatywne doświadczenie. Zresztą, jakby faktycznie wracając jeszcze może do tamtego podcastu, rozmawialiśmy o tym, że rośnie rozwarstwienie, że bogaci są coraz bogatsi, a ci, którzy pracują, czasami mają trudności, żeby faktycznie zbudować sobie kapitał i takie, bym powiedział, dostatnie i dobre życie. I już wtedy rozmawialiśmy, że być może ten taki model społeczno-ekonomiczny jakoś się wyczerpuje, będzie ulegał pewnym zmianom.

I widzisz, że jakby weszły LLM-y, tak? Jakby tego jeszcze tak bardzo nie widać, przynajmniej w Polsce, że to faktycznie zmienia ten paradygmat. Ale jestem głęboko przekonany, że to nawet to, o czym rozmawialiśmy, kiedy jeszcze o LLM-ach nikt nie słyszał. Znaczy, ktoś tam słyszał, ale ja akurat nie słyszałem. To popchnie te zmiany jeszcze szybciej i jeszcze dalej. No bo ta cała umowa społeczna: idź, dobrze ucz się w szkole, idź na uniwersytet, skończysz zarządzanie i marketing i będziesz pracował w reklamie, finansach czy zarządzaniu.

Się okazuje, że tych takich entry-level pozycji jest coraz mniej, one są coraz mniej potrzebne. Z kolei produktywność tych senior osób bardzo rośnie. I oczywiście na razie one też są jeszcze potrzebne. Zobaczymy, jak długo to potrwa. I to myślę, że jest nie jeden punkt w czasie, chociaż oczywiście to jest bardzo ważny moment do wejścia tych LLM-ów. Ale ich adopcja, ale tak naprawdę jest to kontynuacja pewnych zmian i pewnych rzeczy, które już się faktycznie wcześniej działy. A teraz wydają się jeszcze bardziej nieuniknione niż wydawały się wtedy.

Greg Albrecht: Mam do Ciebie prośbę. Jeżeli podobają ci się rozmowy w tym kanale, to koniecznie zasubskrybuj ten podcast, bo pozwoli nam to lepiej rozwijać kanał i zapraszać więcej ciekawych gości. W związku z tym, że niektóre twoje prognozy na pięć lat do przodu się całkiem nieźle sprawdziły, zaryzykowałbyś jakąś prognozę? To znaczy, jak będzie wyglądał według ciebie świat ten ekonomiczno-społeczny w związku z tymi technologiami za pięć lat?

Andrzej Różycki: Wiesz co, myślę, że jest bardzo trudno powiedzieć, jak to będzie wyglądało. I teraz, może zaczynając trochę od inwestycji, bardzo często mówi się o tym, że warto inwestować w firmy, które mają trwałe fosy, czyli zbudowały tutaj fosę, zbudowały sobie pozycję rynkową i w związku z tym to jest taka fajna firma, która rośnie i ona jest trochę bezpieczna.

No i okazuje się, że trochę, przynajmniej część z tych firm technologicznych, w które się dużo inwestowało, można przy wysokich wycenach, zostały z tymi fosami trochę jak średniowieczne zamki, kiedy latają nad nimi helikoptery. No bo okazało się, że te fosy po prostu z dnia na dzień wyschły, bo tak naprawdę to, co wybudowały, ta technologia jest bardzo łatwa i bardzo tania do odtworzenia, a tak naprawdę można ją dzisiaj stworzyć w sposób lepszy i nowszy, więc zostajesz z pewnym długiem technologicznym.

To, co twoja oferta do klienta, czyli na przykład, nie wiem, oprogramowanie do customer service, się okazuje, że da się dzisiaj tak to customer service szybko zautomatyzować, że właściwie klient raczej myśli o tym, jak z twojego oprogramowania wyjść. Więc jakby to się wszystko tak szybko dzieje, że dzisiaj myślę, że jeśli się inwestuje w technologię, to trzeba myśleć w kontekście o tym, czy ta firma ma coś takiego, co tej zmianie technologicznej, jest odporne na tę zmianę technologiczną. I ja to definiuję trochę w ten sposób, że to, co jest naprawdę fajne i trwałe, to jest relacja z klientem i klienci i to jakby nie znika, jakby brand i jakby ten udział w rynku to jest po prostu bardzo ważne. Oczywiście twoje rozwiązania może stać się całkowicie zbędne, ale jeżeli odpowiednio śledzisz zmiany rynkowe, no to jest szansa, że się jakby do nich dostosujesz.

Druga rzecz, która jakby wydaje się, że w perspektywie chociaż pięciu lat nie będzie aż tak bardzo na to wszystko narażona, to są wszystkie rozwiązania, które łączą ten świat fizyczny ze światem cyfrowym, bo ten świat cyfrowy bardzo szybko się zmienia. Pytanie, czy w ogóle tutaj ta strategia winner takes all, ona jest adekwatna, może takich zwycięzców będzie kilku oczywiście, ale pewnie trudno oczekiwać, że ci zwycięzcy będą z Polski albo nawet z Europy, ale wszystkie rzeczy związane ze światem fizycznym, tak jakby i tutaj chociażby logistyka, tak jakby wszystkie przemiany na rynku energii, tak dostarczanie prądu, produkowanie tego prądu, magazynowanie, to są wszystko rzeczy, które nadal nie podlegają tej zmianie aż tak szybko i stąd myślę, że to są takie ciekawe tematy inwestycyjne, na które my patrzymy.

W segmencie też inwestycyjnym mamy rzeczy, które się na pewno zmieniają, tak jak rozmawialiśmy pięć lat temu, to właściwie każdy jeden fundusz był wykluczony z inwestowania w broń i obronność. Dzisiaj to po prostu, jak jesteś funduszem, który zna się na inwestowaniu w broń i obronność, to ludzie szukają i chcieliby w ciebie zainwestować, a nie dalej, jak kilka lat temu był bezwzględny zakaz wpisywany w statuty tych funduszy. Mamy megatrendy związane z ochroną zdrowia, tak jakby ze starzeniem się społeczeństw, z poprawianiem jakości życia na starość. I to są też rzeczy, na które my patrzymy i które na pewno będą na topie.

Chociaż tutaj też pewne zmiany technologiczne są, będą. Oczywiście pytanie jest, jak będą współpracowały zmiany regulacyjne z tymi zmianami technologicznymi. Bo oczywiście ktoś może powiedzieć, że dzisiaj AI czasem się myli w diagnozie, ale uwierz mi, że lekarze też się czasem mylą w diagnozie i nie wiem, kto statystycznie bardziej. No to jest prawda. Ja mam taki przykład, że syn mojego znajomego miał takie schorzenie, że po wysiłku generalnie dostawał takiego ataku powiedzmy uczuleniowego. I właściwie chodzili tutaj po lekarza w Polsce.

Nie mogli się dowiedzieć, o co chodzi. Nikt nie wiedział, o co chodzi. Faktycznie poleciał na studia do Stanów, poszedł do lekarza i go od razu zdiagnozowali. Po prostu jest bardzo, znaczy nie wiem, czy bardzo rzadkie, ale dość rzadkie schorzenie, że on po prostu po tym, jak zjadł mięso i miał istotny wysiłek fizyczny, to po prostu następowała reakcja alergiczna. Ale po prostu ten lekarz był wyposażony w takie narzędzia, że po prostu kiedy wpisał odpowiednie rzeczy do swojego komputera, to komputer mu tak naprawdę, kolokwialnie mówiąc, że wypluł prawdopodobną sytuację.

Po prostu w Polsce to tak nie działało, chociaż był konsultowany u kilku specjalistów. I wydaje się, że właśnie to jest też taka droga, żeby te narzędzia oswajać, wdrażać, ale jakbym powiedział, że zawsze, znaczy zdarza się opór materii zarówno po stronie regulacji, jak i też po stronie samego środowiska. Ale medycyna i starzenie się społeczne to na pewno jest coś, czemu warto się z perspektywy inwestora przyglądać.

Greg Albrecht: Właśnie, jeżeli chodzi o te technologie AI-owe i cały rynek, który się wokół tego stworzył, bo to jak zawsze tak samo: pieniądz idzie za hype’em jakiegoś rodzaju, szczególnie kiedy ten hype ma jakieś uwarunkowanie w rzeczywistości, tak jak tutaj. Chociaż niekoniecznie, bo wcześniej było krypto i tam tego kontekstu rzeczywistości było pewnie dużo mniej niż w AI-u, a jednak ten hype też był duży.

Co sądzisz o tym, jak wygląda struktura tego rynku, właśnie pod kątem takim inwestycyjnym? Pozycja NVIDII jako takiego, można powiedzieć, ETF-a na AI, w znaczeniu takim, że inwestują w te wszystkie istotne spółki i w ten sposób też trochę dywersyfikują siebie, ale budują swoją monopolistyczną pozycję od strony technologii. Jakie jest Twoje postrzeganie tego?

Andrzej Różycki: Wydaje mi się, że to jest bardzo trudne dla mnie osobiście, jakby to ocenić. Oczywiście, jakby to jest trochę tak, że konglomeraty mają relatywnie kiepską historię giełdową. Tak, można tutaj wspomnieć General Electric, które jakby było i firmą finansową, i budowało elektrownie, i produkowało sprzęt medyczny. Do tego finansowało swoim ramieniem finansowym budowę tych elektrowni. Jak popatrzymy, jak General Electric może nie tyle skończyło, ale gdzie jest, a gdzie było, no to wygląda to, jak wygląda.

Więc to jest, bym powiedział, złożone pytanie i jako takie z mojej perspektywy finansowanie własnych klientów nie buduje dobrych sytuacji związanych z zarządzaniem konfliktem interesów, przejrzystością, transparentnością i może prowadzić do pewnego rodzaju nadużyć, ale jestem daleki od tego, żeby mówić, że tam o jakichkolwiek nadużyciach jest mowa. Natomiast jest to sytuacja, która co do zasady nie jest sytuacją zdrową.

Ale jak sobie popatrzymy w ogóle na to, co się dzieje na świecie, zarówno w zakresie polityki, w zakresie różnych zmian społecznych, zmian finansowych, to wydaje się, że jest wiele różnych procesów, które jakby pewne takie, bym powiedział, staromodne zasady odchodzą trochę do lamusa. Jakby można, że tak powiem, ludzi na X czy tam Twitterze starym obrażać i w tej się ma zasięgi, a jak się, że tak powiem, daje wyważone opinie, to tych zasięgów człowiek nie ma. Więc może to jest taki trochę znak czasów, więc jakby mi jest trudno powiedzieć jednoznacznie, czy to jest dobre, czy to jest złe. Na pewno budzi to jakby sporo wątpliwości i pytań, no ale jakby zwycięzców się nie sądzi, więc zobaczymy.

Greg Albrecht: No, zgadzam się, że pewne ideały, które uważaliśmy za normy, jeżeli chodzi o komunikację, jeżeli chodzi o style, jakieś takie ostoje kultury i cywilizacji, one upadają i ten paradygmat komunikacyjny się zmienia pewnie wszędzie i przechodzimy do bardziej takiej barbarzyńskiej narracji, która być może jest bardziej skuteczna.

Andrzej Różycki: Znaczy, wiesz, ona jest na pewno bardziej zasięgowa, tak? A z drugiej strony, jeżeli widzisz, że ona jest normalizowana w takim dialogu, no to de facto przenika wszędzie i wszyscy zachowują się tak samo. Generalnie wszyscy patostreamerzy i różne inne rzeczy, które dzieją się w internecie, a które jakby jako rodzic śledzę. Nie to, że je oglądam, ale jakby chcę być świadom tych zjawisk, żeby też wiedzieć, jak to wygląda i żeby wiedzieć też, o co moje dzieci pytać i na co zwracać uwagę. No to są dość niebezpieczne sytuacje, które też wpływają na psychikę młodych ludzi, na psychikę starych ludzi też. I tych problemów będzie coraz więcej i myślę, że żyjemy w ciekawych czasach.

Greg Albrecht: No dobrze, to jeszcze skacząc na chwilę do obszaru inwestycji. Powiedziałeś mniej więcej o kategoriach, jak to widzisz, czyli bardziej hardware i fizyczne rzeczy niż pure software, jako takie miejsce, gdzie można dodać większą przewagę?

Andrzej Różycki: Znaczy, i tak, i nie. Wiesz, jakby wszystkie kategorie związane właśnie jeszcze z wellness, jakby to są też kategorie związane chociażby z takimi prawdziwymi usługami w rozumieniu fryzjerów, hydraulików, tak?

Greg Albrecht: Wszystko, co się nie przepchnie przez światłowód.

Andrzej Różycki: Ale wiesz, jakby tak naprawdę usługę, zamówienie tej usługi, jej optymalizację, tak jakby zarządzenie tym, jakby przepycha przez światłowód, tak? Tylko na koniec dnia musisz mieć ten link do tego fizycznego świata i to jest miejsce, gdzie można zbudować, zbudować bardzo silną firmę technologiczną, ale na lokalnym rynku. Ja wierzę, że po prostu takie budowanie lokalnych championów, tak? Ma duży sens i przynosi duże zwroty. Zresztą przynosiło nam zwroty w przeszłości i dalej na to tak patrzymy.

Nie zawsze szukamy tych jednorożców. My żadnego nie znaleźliśmy i tak zarobiliśmy mnóstwo pieniędzy i mamy wspaniałe zwroty, tak? Jakby ten portfel venture’owy średnio na portfelu zrobiliśmy 60% wewnętrznej stopy zwrotu. To jest rezultat, który jest właściwie, moim zdaniem, nie do powtórzenia przez nikogo innego na blisko kilkunastu exitach, tak? Dokładnie rzeczy, czternastu exitach, które zrealizowaliśmy. A jeszcze mamy cały portfel różnych spółek. Oczywiście 20 innych spółek już, tak powiem, zostało odpisanych, ale dalej taka skuteczność, gdzie wierzymy, że około z 50% portfela wyjdziemy z zyskiem, a 50% portfela odpisaliśmy, to w tym świecie pre-seedów i seedów jest bardzo przyzwoita statystyka i widzimy, że te biznesy są bardzo fajne.

Cały biznes związany z kontaktem z ludźmi, bo faktycznie te zmiany, które też od pandemii nastąpiły, mamy mnóstwo samotnych ludzi. Ludzie zamiast chodzić do kina, oglądają Netflixa, zamiast wychodzić do pubów, oglądają Netflixa, zamiast spotykać się z innymi ludźmi, oglądają Netflixa, więc, a z drugiej strony cały biznes tych wydarzeń na żywo rośnie, bo jednak ludzie szukają kontaktu z drugim człowiekiem. To jest bardzo fajna przestrzeń. Już jakby największe fundusze na świecie inwestują w największe festiwale, to jakby z perspektywy mnie jako konsumenta nie jest jakby najlepszym rozwiązaniem, ale faktycznie KKR ma bardzo istotne udziały w takich wydarzeniach na żywo. I wszyscy widzimy, że z jednej strony mamy problem z samotnością, z kontaktem społecznym, a z drugiej strony to jest okazja inwestycyjna, że wszystkie rzeczy związane, czy to z wellnessem, czy to z tymi wydarzeniami, dla ludzi, którym to nie odpowiada, rozkwitają.

Greg Albrecht: O tych lokalnych czempionach jestem ciekaw, jak zapatrujesz się, to może taka quasi dygresja. Ogólnie rozumiem to w pełni, taką koncepcję i to jest też kwestia zarządzania prawdopodobieństwem sukcesu w jakimś ujęciu: jeden, dwa, działania w środowisku, które się rozumie lepiej i tego, że jeżeli rynek jest wystarczająco duży, no to nie trzeba próbować lecieć na księżyc, żeby zbudować coś, co ma wartość.

Natomiast jest druga strona tego lokalnego czempiona, czyli jeżeli ten lokalny czempion na przykład także osadzony jest na lokalnym rynku, to jak patrzycie na prognozy z perspektywy tej demografii, która zaczyna kopać w tyłek nas jako Europę w całości, Polskę dość gwałtownie? No i rozumiem, że to przesunięcie do, powiedziałbym, osób starszych, no to jest taka naturalna odpowiedź, pytanie o horyzont inwestycyjny, no bo nigdy nie było tylu 80-latków na świecie, co dzisiaj, ale z drugiej strony, no ta Polska i odstawianie niektórych betów związanych z lokalnym rynkiem może być jakoś zagrożone.

Andrzej Różycki: Znaczy, no wiesz, oczywiście to jest powód, dla którego nie inwestujemy w kategorie związane stricte z dziećmi praktycznie, bo tych dzieci jest po prostu coraz mniej i wydaje się, że ten rynek się po prostu będzie kurczył i te wszystkie sprawy związane z dziećmi też po części z edukacją mogą być jakby z tego powodu trudne. Dzisiaj jeszcze widzimy, że ten rynek wartościowo w wielu kategoriach rośnie, bo wydajemy na te dzieci po prostu coraz więcej i ta niewielka liczba dzieci, którą mamy, jest przez nas bardziej zaopiekowana, natomiast faktycznie wózki dziecięce, szczególnie że się przekazuje z pokolenia na pokolenie kolejnym ludziom, to jak ich nawóz jest coraz większy, a tych dzieci rodzi się coraz mniej, no to nowych się będzie sprzedawało coraz mniej i tak to wygląda. Ale patrząc już z perspektywy prognozy takich makro, to przez najbliższe 10 lat Polska nie będzie miała mniejszej populacji ludzi pracujących.

My się faktycznie starzejemy, dzieci jest coraz mniej, ale krzywa demograficzna jest mniej więcej taka, że przez kolejne 10 lat udział ludzi pracujących w ogóle społeczeństwa nie będzie spadał. I prawdę powiedziawszy, najprawdopodobniej będziemy się bogacić jako społeczeństwo, więc ta perspektywa w jakimś tam rozsądnym horyzoncie inwestycyjnym nie jest zła, a do tego jakby dochodzi urbanizacja, co mamy coraz więcej ludzi w miastach, coraz mniej na wsiach, więc te modele konsumpcyjne, które potencjalnie można wspierać rozwiązaniami, w które się inwestuje, nie są na kurczącym rynku. Natomiast jakby Europa jako taka jest przed szeregiem wyzwań, tak jakby niemiecka motoryzacja, ja właściwie nie mówiąc o francuskiej czy tam włoskiej, to niespecjalnie widzę światełko w tunelu, tak?

Greg Albrecht: No właśnie. No ja też mam wątpliwości, znaczy to musiałaby być jakaś zmiana paradygmatu rynku i próba skurczenia się do dostarczania rozwiązań w zupełnie innym modelu, w innym wymiarze i w innej kategorii do zupełnie innego rynku. To jest tak jak chociażby to, że ludzie nie potrzebują zegarków, a nadal niektóre marki premium zegarkowe długi czas świetnie się opierały temu braku potrzeby ze względu na tworzenie produktów niemasowych do wąskiej grupy, czyli że w tej kategorii, nie wiem, Casio dostało po tyłku, no bo nikt nie potrzebuje zegarka, zegarka, potem się pojawił smartwatch, który trochę tę kategorię w inną stronę ukierunkował, no plus jakaś wąska grupa szwajcarskich i niemieckich producentów, którzy jakiś mają zupełnie inny efekt jest tak naprawdę tego produktu.

Być może w motoryzacji podobnie może być, ale pytanie ilu jest takich konsumentów i za co mieliby zapłacić, jaka jest opłacalność produkcji czegoś takiego?

Andrzej Różycki: Wracając jakby do zegarków, na chwilę, no jakby jak rozmawialiśmy parę lat temu, a pewnie to nie dało się kupić z tego przysłowiowego Rolexa w sklepie, nadal się go nie da kupić, ale trzeba było zapłacić kilkudziesięcioprocentową premię, żeby kupić ten zegarek na rynku wtórnym. Dzisiaj większość Rolexa wchodzi poniżej katalogu, czyli te jakby, serio.

Greg Albrecht: Nie, praktycznie nie.

Andrzej Różycki: Tak, większość, szczególnie złotych i platynowych.

Greg Albrecht: No tak, tak, złotych będą, bo to jest stalowe, nie.

Andrzej Różycki: Stalowe trzymają cenę, natomiast złote i platynowe chodzą poniżej katalogu. Coś, co było niewyobrażalne jeszcze nie tak dawno. Tak naprawdę, wiesz, te wszystkie firmy dóbr luksusowych, jakby ja przed nimi widzę słabą przyszłość, bo po pierwsze, będzie spadała konsumpcja alkoholu, co do tego jestem przekonany. To już widać. Noszenie torby z wielkim logo naprawdę już nie jest symbolem statusu, a bardziej kojarzy się z obciachem, więc wydaje się, że też bardzo dużo w tym segmencie się zmienia. A wracając do motoryzacji, no to jest bardzo trudno dla krajów takich jak Europa, znaczy nie dla krajów, tylko dla kontynentów, czy dla krajów europejskich, znaleźć wyjście, które znaleźli Chińczycy.

Tak jakby, no mamy w pewnych kategoriach równie ważne jak to, co się robi, czy produkuje. I to też jest, myślę, bardzo istotne dla różnych startupów, które rozwijają technologię. To nie jest nawet ważne, co my żeśmy wymyślili, czy to działa, czy to nie działa, tylko jest pytanie o to, czy my jesteśmy w stanie to na rynku sprzedać. A jak sobie popatrzymy na przykład na samoloty wąskokadłubowe, czyli mamy Boeinga 737, czy Airbusa A320, przecież to są ulepszone konstrukcje sprzed kilkudziesięciu lat. I tak naprawdę to nie jest tak, że to są tak niesamowite wytwory techniki, czy technologii, których się nie da powtórzyć przez kogokolwiek innego. Tylko fakty są takie, że nawet jeżeli byśmy wybudowali ten samolot, który by był nawet lepszym samolotem od tamtych samolotów, to nikt by go od nas nie kupił.

Bo po pierwsze, po drugie, nikt by nie chciał wsiadać do takiego samolotu, więc jakby linie lotnicze by ich nie kupiłyby, by się bilety nie sprzedawały. Nikt by ich nie ubezpieczył. Nikt by nie wiedział, ile ten samolot będzie za pięć lat warty i czy się go da sprzedać. Albo czy firma, która go wyprodukowała, dalej będzie go serwisowała za pięć lat. Więc tylko kraje takie jak naprawdę Chiny, czy Stany Zjednoczone, a Chiny w szczególności, są w stanie zmusić swój rynek wewnętrzny do konsumowania takiej, a nie innej technologii, przez co ta technologia staje się dobra, lepsza, a w pewnym momencie, jak w przypadku samochodów elektrycznych, najlepsza i wtedy ona jest gotowa na podbijanie świata. Jakby dzisiaj przecież wszystkie firmy motoryzacyjne niemieckie zaczęły produkować samochody elektryczne, tylko Europejczycy ich nie chcą kupować.

Te samochody nie trzymają wartości, więc muszą utrzymywać zarówno linię samochodów spalinowych, jak i elektrycznych, jedno promować, a wcale nie mają tyle pieniędzy, żeby to robić. I z tej perspektywy myślę, że to też jakby można jakoś tam przełożyć na firmy technologiczne, które opracują nowy rodzaj bazy danych, nowe coś tam, nowe… To po prostu, jeżeli my jesteśmy w Polsce i nie jesteśmy w stanie na rynku wewnętrznym to sprzedać, a uwierzcie mi, że jak pójdziemy z jakimś nowym rozwiązaniem technologicznym w dziedzinie cyber security do PKP albo do jakiegoś PGE albo do Orlenu, to oni naprawdę wezmą jakby… Microsoft. Microsoft, a nie nas, bo tak będzie, bo nikt nie będzie podejmował tego ryzyka. Więc my nawet, jeżeli nasze rozwiązanie będzie dobre, to niekoniecznie będziemy je komuś mogli sprzedać i z tej perspektywy myślę, że właśnie takie dopasowywanie swojej strategii inwestycyjnej do miejsca, w którym jesteś, jest istotne, tak?

Jakby… Jeżeli jesteśmy na łące, na której pasą się dziki, tak? No to możemy polować na dziki, ale możemy też oczywiście czekać nam, żeby tam upolować jednorożce, ale jeżeli na tej łące nie pasą się jednorożce, to będzie to relatywnie trudne. To nie jest wykluczone, to się może wydarzyć, ale możemy do tego czasu umrzeć z głodu.

Greg Albrecht: Widzę w tym trochę pesymizmu, ale realizmu. Pesymizmu, realizmu. To myślę, jeżeli tylko Chińczycy są w stanie nas przekonać ze względu na gigantyczny rynek wewnętrzny do tego, żeby wydevelopować najlepszą technologię, którą potem mogą podbijać świat, to jakie jest w takim razie miejsce, odbijając od tego, czyli jakie są te dziki na tej łące? Jakie są, jakie uważasz są? Wracając, już trochę mówiłeś o tych obszarach, które uważasz, że można inwestycyjnie zagospodarować, budować tych lokalnych czempionów.

A to powiedz, dobra, to jak ty definiujesz to pole, na którym my tu jesteśmy, w czym my możemy konkurować, żeby kreować wartościowe biznesy? No bo chyba nie w produkcji śrubek. Wiesz co,

Andrzej Różycki: Paradoksalnie, znaczy akurat produkcja śrubek uważam, że nie jest takim złym biznesem, więc jakby ja dzisiaj patrzę na ten biznes w takim szerszym ujęciu, nie tylko technologicznym, ale też w ujęciu private equity, na inwestowanie w firmy, które z natury rzeczy są firmami lokalnymi, tak jakby, czyli na przykład, nie wiem, mamy producenta dań gotowych, tak jakby, i produkujemy między innymi pierogi i te pierogi jakby najlepiej produkują polskie firmy, tak, muszą, one mają relatywnie krótki okres przydatności do spożycia. No i najchętniej jedzą je polscy konsumenci.

Tak, więc i to wszystko generalnie działa, tak, oczywiście, prawdę powiem, że w tym też jest trochę technologii, no bo trzeba je, że tak powiem, wyprodukować dobrze, szybko dostarczyć, tak, innowacyjnie zapakować, obsłużyć rynek nowoczesny, który bardzo szybko rośnie i też ma swoje wymagania, więc to jest jakby ciekawy biznes. Produkcja bardzo tanich rzeczy, tak jakby, czy takich rzeczy, których się nawet nie opłaca importować, jakby ze względu na przykład na koszty frachtu, tak jakby właśnie takich śrubek, ale może nie każdej śrubki, ale na przykład takich elementów złącznych dla segmentu budowlanego, to też jest opłacalny biznes, bo to rzeczy są po prostu, w Chinach się daje taniej wyprodukować, ale nikt ich z Chin nie będzie sprowadzał, bo trzeba by budować stoki magazynowe, tak jakby trzeba byłoby płacić za transport i tak dalej, i tak dalej.

Oczywiście jest część rzeczy, która i tak będzie sprowadzana z dalekiego wschodu, ale jakby te tanie rzeczy są okej. I jest trzeci segment firm, który jest według mnie bardzo interesujący, to są bardzo niszowe rozwiązania, tak, znaczy te niszowe rozwiązania, to mogą być rozwiązania, które już mamy miliard złotych sprzedaży, bo na przykład firma Rockfin, w której mieliśmy przyjemność być inwestorem przez 9 lat i na której super zarobiliśmy, sprzedaliśmy kolejnemu funduszowi, teraz kolejny fundusz to sprzedał kolejnemu funduszowi, też świetnie na tym zarobił, to jest firma, która ma blisko miliard złotych sprzedaży, tak, ale produkuje układy dla przemysłu energetycznego, dla elektrowni nuklearnych, dla elektrowni gazowych, jakby rozwija z Siemensem, z GE i z innymi wielkimi graczami nowe rozwiązania w dziedzinie energetyki. Jest to firma z Polski, tak, która zatrudnia kilkuset inżynierów i jakby faktycznie dzięki tym relacjom z globalnymi firmami buduje swoją globalną pozycję.

Transsystem, to jest firma z Polski, w której też byliśmy inwestorem, która wyspecjalizowała się w produkcji systemów transportu wewnętrznego, przede wszystkim dla fabryk oponiarskich, tak, czyli jest produkowana opona, jakby ona musi być transportowana w trakcie procesu produkcyjnego, ale też później na magazyn i tak dalej, i tak dalej. I budowaliśmy fabryki i w Stanach Zjednoczonych, w Karolinie Południowej, i w Tajlandii, i w Malezji i to są ciekawe obszary inwestycyjne, tak, jakby, jeżeli my byśmy dzisiaj wpadli na pomysł, że my, że budujemy fabrykę, która będzie produkowała polskie auto elektryczne, a nawet ktoś chyba na taki pomysł wpadł, to zobaczymy, jakie będą tego efekty. No, chyba już zobaczyliśmy.

Jeszcze nie, bo chyba jeszcze są dwa miesiące do znalezienia partnera technologicznego, bo inaczej przepadną pieniądze z KPO. Więc też generalnie to przepadło, ale jakby, ale formalnie są jeszcze dwa miesiąca i z produkcji własnego samochodu elektrycznego zostało zbudowanie hubu we współpracy z chińskim producentem, tak. Więc wiesz, to tak trochę wygląda, że jeżeli, może, to nie jest, może to brzmi pesymistycznie, tak. Pragmatycznie. Ja uważam, że po prostu i oczywiście znajdziemy przykłady polskich firm, które osiągnęły nieprawdopodobny sukces, tak, i są liderami na swoim rynku, tylko, że to jest nie dlatego, że są z Polski, tylko pomimo tego, że są z Polski, tak. I oczywiście, jak patrzymy na dzisiaj najbardziej podniecający, przykłady polskich firm technologicznych, to nie trzeba głęboko szukać się, żeby się okazało, że to nie są polskie firmy. Ja się bardzo z nich jakby cieszę i mają niepodważalny polski pierwiastek, ale czy nazwałbym je jakby tak stuprocentowo pełnymi polskimi firmami, to nie jestem o tym przekonany.

Greg Albrecht: środowisko, że ono kształtuje grę. Tak, tu są dziki, tu latają sobie jednorożce, a tam być może jeszcze jakieś inne zwierzęta. Zanim zaczęliśmy nagranie, powiedziałeś anegdotę o kluczykach do kampera, która mnie bardzo zainspirowała, bo także jest związana z tym, jak środowisko kształtuje reguły gry i czego się można spodziewać w danym środowisku. Możesz przytoczyć fragment tej anegdoty, jak to wyglądało i jak postrzegasz puentę z tego, bo to jest ciekawe.

Andrzej Różycki: Bardzo istotne jest to, w jakim środowisku właśnie działamy, jakimi ludźmi się otaczamy i jakie są nasze wspólne cele, bo wtedy okazuje się, że zarówno realizm w ich stawianiu jest bardzo istotny, jak i wtedy prawdopodobieństwo tego, że coś niezwykłego się wydarzy, jest też dużo większe. To jest anegdota z festiwalu Burning Man, tak jakby dla, jeśli ktoś nie wie, to jest takie wydarzenie, które zbiera w Stanach Zjednoczonych około 100 tysięcy ludzi, którzy na tydzień budują prawdziwe, duże miasto, które wygląda niesamowicie, jest na środku pustyni.

Mnóstwo sztuki, mnóstwo muzyki, mnóstwo przedziwnych, ale też przewspaniałych wydarzeń. Jedną z zasad Burning Man’a jest taki radical self-reliance, czyli że musisz liczyć sam na siebie. No i to jest też ogromny teren, naprawdę ogromny teren, po którym porusza się człowiek rowerem albo rowerem elektrycznym, bo dystanse, które przemierzasz, to jest kilkadziesiąt kilometrów czasem dziennie. No i ja się tak zastanawiam, co może się, że tak powiem, złego nam wydarzyć, nie? Co by było, jakbyśmy zgubili kluczyk do tego kampera i schowaliśmy ten kluczyk pierwszego dnia specjalnie w szafeczce i mówią, okej, nie? No i przychodzę kiedyś do tego, mówię, i zadaję, i te strapieni siedzą przy tym kamperze, nie? I mówię, co się stało?

No tutaj kolega jechał tym rowerem elektrycznym gdzieś tam i na pustyni wypadł mu ten klucz, jakby wypadł mu kluczyk do kampera, tak? Jakby, więc jakby, jesteś na środku pustyni, jakby nie masz kluczyka do kampera i właściwie jakby misja robi się jakby ratunkową. No i puenta tego wszystkiego jest taka, że ten kluczyk się znalazł w biurze rzeczy odnalezionych, tak? Jakby ktoś go zobaczył gdzieś na pustyni, tak? Jakby, a to naprawdę jest ogromny obszar, gdzie są burze piaskowe, wszystko zasypuje i tak dalej i odniósł go do biura rzeczy znalezionych, gdzie musiał też poświęcić sporo czasu, żeby tam dotrzeć i to wszystko zrobić i można na to patrzeć w kategoriach jakiegoś takiego cudu, tak? Jakby, no wydarzyła się cudowna rzecz, no zgubiłem kluczyk na pustyni, jakby, a on się odnalazł, natomiast z drugiej strony, jak się człowiek nad tym głębiej zastanowi, to byliśmy w miejscu, gdzie w żaden sposób nie można śmiecić, gdzie nie ma ani jednego śmietnika, tak? Jakby, gdzie po prostu niewyobrażalnym jest, żeby jakikolwiek paproszek, puszka, czy cokolwiek trafiło na pustynię, tak? W związku z czym, jakby tak naprawdę, no ten kluczyk, jak ktoś zobaczył, że leżał, to on się czuł w obowiązku, żeby ten przedmiot podnieść, tak?

Czyli mieliśmy 100 tysięcy ludzi, którzy jakby przeszli obok tego kluczyka, to by go podnieśli, nawet jakby go widzieli z daleka, tak? Z drugiej strony głęboko wierzę, że naprawdę ogromna część tych ludzi to są ludzie bardzo ofiarni i bardzo tacy community driven, więc jak oni zobaczyli, że to jest kluczyk i pomyśleli, że tak, ktoś zgubił ten kluczyk, to oni się czuli w obowiązku, żeby ten kluczyk odwieźć, więc prawdę powiem, że z cudownego wydarzenia, które można powiedzieć, to się nie mogło wydarzyć, robi się coś, co właściwie jest wydarzeniem prawdopodobnym i z tej perspektywy wydaje się, że w ogóle otaczanie się ludźmi, którzy są dobrzy, którzy mają te same idee, którzy jakby i w ogóle kierowanie się w życiu tymi samymi zasadami sprawia, że nawet bardzo trudne wydarzenia, które się w życiu mogą wydarzyć, stają się dużo prostsze, bo możemy na wielu ludziach polegać i też cuda stają się po prostu prawdopodobne i to jest bardzo fajne i jakby przynosząc to trochę na taki nasz grunt, my jakby i w działalności inwestycyjnej jako ludzie kierujemy się zasadami i my staramy się tworzyć takie środowisko, otaczać się takimi ludźmi i działać w oparciu o takie zasady, które sprawiają, że te rzeczy po prostu są powtarzalne i prawdopodobne, tak i chcemy to robić dalej. Jak się

Greg Albrecht: chronić przed ludźmi, którzy nie pasują do układanki, jak ich identyfikować i jak z tego wyjść, bo to jest trochę tak, że jeżeli budujesz coś atrakcyjnego, to jest troszeczkę jak takie światło dla ćmy, czy jakiś dzban z miodem dla różnych owadów i różne owady mogą tam przylecieć i to jest szczególnie w korelacji z tym, że też dystrybuujecie kapitał, a nic ludzi tak nie ekscytuje, może poza zdrowiem, jak majątek, więc jakby to jest pożądane aktywo dla wielu osób. Rozumiem, że jest bardzo duża przestrzeń do nadużyć, z którą widać w wielu kontekstach inwestycyjnych, o których możemy, nie musimy rozmawiać, i kwazi-inwestycyjnych, typu różne scamy instagramowe, internetowe i tak dalej.

Andrzej Różycki: Wiesz, to, co w ogóle zmieniło się pewnie w perspektywie tych pięciu lat w moim życiu, to ja mam trochę inny stosunek do ludzi i dużo jestem bardziej empatyczny w stosunku do ludzi. Tak jakby wydaje mi się, że ludzi obiektywnie złych takich jest nie tak dużo. Jakby są ludzie, którzy po prostu zachowują się w taki, a nie w inny sposób, bo tak zostali tego nauczeni albo w takim środowisku przebywali, mają różne historie za sobą, które nauczyły ich pewnych reakcji obronnych.

Ja przez te ostatnie lata poznałem naprawdę bardzo, bardzo dużo ludzi, tak? I jeżeli widzę, że taka bardzo powierzchowna ocena kogoś bywa bardzo, ale to bardzo niesprawiedliwa i jeżeli mamy czas, żeby spędzić z tą osobą odpowiednio dużo czasu, którego zazwyczaj nie mamy, żeby było jasne, ale jeżeli spędzamy z nią odpowiednio dużo czasu i poznamy jej prawdziwe motywacje, to, co jakby kręci, napędza, to bardzo często diametralnie zmieniamy zdanie na temat tej osoby. I to właśnie takie miejsca jak Burning Man, takie miejsca w ogóle niezwiązane kompletnie z biznesem, pozwalają Ci tych ludzi poznawać. I prawdę powiedziawszy też bardzo często, jakby wydaje mi się, znaczy nie wiem, czy to jest taka moja cecha, czy to generalnie tak jest, jeżeli, że tak powiem, odpowiednio dużo w życiu przeżyjesz, tych ludzi, którzy mają takie, bym powiedział, niecne intencje i tak dalej, to po prostu bardzo wyraźnie widać, nie? Oczywiście pewnie zdarzą się tacy, którzy się świetnie kryją, ale w tych środowiskach zarówno biznesowych, jak i wszystkich innych żyjesz w oparciu o różnego rodzaju rekomendacje, tak?

I to taki, bym powiedział, dobrze rozumiany self-PR, tak? Nie taki, bym powiedział, czysto próżny, tak? Ja tu jestem popularny, ja tu wrzucam mnóstwo stories na Instagram i fotografuję się przy nieswoich samochodach czy samolotach. Taki, bym powiedział, bycie takim człowiekiem o jakiejś opinii, tak? To nie znaczy, że ty musisz być najlepszą osobą na świecie, która, że tak powiem, w niedzielę spędza w schronisku, w soboty w hospicjum, a jakby resztę tygodnia pracując społecznie. To jakby to nie o to chodzi, ale jeżeli jesteś osobą, której przyświecają jakieś zasady, którym się kierujesz, jakby, która jakby wyciąga do ciebie pomocną dłoń, nie myśli tylko o sobie, z takim giwerem, a nie takerem, to jakby to bardzo dużo znaczy, tak? I po prostu jest mnóstwo ludzi, których ja mam wokół siebie, których na pewno bym nie oszukał.

To nie znaczy, że bym wszystko oddał, to nie znaczy, żebym się z nimi umówił na warunkach nierynkowych, ale to znaczy, że jeżeli bym widział, że oni na czymś stracą, to bym ich do tych inwestycji nie namawiał, tak? To znaczy, żebym ich ostrzegł, jakby też potrafił postawić ich interes na przed swoim interesem. I to do mnie personalnie, jakby wraca, jakby na wielokroć sposobów. I wierzę, że po prostu tak naprawdę dawanie z siebie, jakby, czy to dla ludzi, czy to dla jakiejś społeczności, czy trzymanie się swoich zasad, bardzo dużo ci daje, nie tylko w zakresie samopoczucia, w zakresie tego, jak żyjesz i jak dobrze śpisz, ale też to do ciebie wraca i biznesowo, i towarzysko, i społecznie. I jak unikać ludzi, którzy są źli?

Ja myślę, że to jest jakby kwestia taka, że jeżeli zbudujesz wokół siebie, jakby odpowiednie swoje zasady i będziesz się jakby nimi kierował, to bardzo często zobaczysz, jak bardzo nie pasuje ktoś do twojej biznesowej, czy jakiejkolwiek innej układanki. Bo jeżeli ktoś oszukuje na jednym polu albo jest, bym powiedział, niekoniecznie robi coś złego, ale niezgodnego z twoimi zasadami, na jakimkolwiek innym polu, to najprawdopodobniej do siebie nie pasujecie. No jeżeli do siebie nie pasujecie, to wydaje się, że nie powinieneś się angażować w tę relację.

Greg Albrecht: Dzięki za to. Jak znalazłeś czas i jak zbudowałeś tę przestrzeń na to, żeby, jak mówisz, poznawać tak wiele osób i uczyć się tej empatii? Jaki był akcelerator i jak zbudowałeś przestrzeń na to, bo masz dużo rzeczy na głowie, jak wiele osób, a może nawet trochę więcej, bo masz i dużą rodzinę, i dużo zobowiązania rozmaitych biznesowych, i jeszcze ćwiczysz, więc masz jakby bardzo pełne życie i jakby każdy niby je ma, no ale jak to, jak to?

Andrzej Różycki: Jak to się pokłada? Znaczy, wiesz, to jest trochę tak, my też w naszym życiu inwestycyjnym zajmujemy się optymalizacją procesów, tak jakby i też outsourcingiem niektórych procesów. I nie chcę tutaj sprowadzać, że tak powiem, swojego życia do zarządzania firmą, ale rodzina to jest trochę firma, szczególnie jak już ma solidny rozmiar.

I my się bardzo, wiesz, patrzymy na to, że nie robimy rzeczy, których nie potrzebujemy. Jakbyś już dzisiaj w ogóle we wsparciu czata, to wiesz, planowanie wakacji zajmuje mi dosłownie kilkanaście minut, tak jakby zabukowanie wszystkiego zajmuje mi kilkanaście minut. I tak jak czasami się spotykam z niektórymi ludźmi i siadamy do dyskusji na temat, co dziś będziemy robić i widzę, że ta dyskusja trwa dwie godziny, u nas ona trwa pięć minut maksymalnie, jakby wiesz. Więc tak naprawdę oszczędzasz mnóstwo czasu, nie robiąc zbędnych rzeczy i skupiając się tylko na rzeczach, które są dla ciebie istotne.

Greg Albrecht: Tak? Moja filozofia esencjalistyczna, że tak powiem, to jest taka książka „Esencjalista” i ona trochę też mówi o tym, żeby robić tylko rzeczy ważne.

Andrzej Różycki: No to jest trochę tak: biuro mam dziesięć minut od domu, tak? Do sklepów wielkopowierzchniowych nie chodzę w ogóle. Zamawiamy wszystko we Frisco, piszę na jakiś tutaj kod rabatowy. Ja również.

Greg Albrecht: Bo ja tak samo.

Andrzej Różycki: Okej, może nam coś przyślą.

Greg Albrecht: Może lepsze pomidory następnym razem.

Andrzej Różycki: O, to jest bardzo dobry pomysł. A wiesz, jeżeli dużo osób jedzie na zakupy w jakiejś sieci handlowej, już teraz nie reklamując żadnej, i spędza tam trzy godziny dwa razy w tygodniu, no to już jest sześć godzin. Przez te sześć godzin naprawdę można dużo zrobić.

Greg Albrecht: Zgadzam się w stu procentach. Ale to, że masz przestrzeń w kalendarzu, to jeden element, ale drugi to jest jakiś kierunek, inicjatywa, przyczyna. Chyba że to było jakieś cudowne zrządzenie losu. Skąd ta empatia, jakby przez przypadek stałeś się bardziej empatyczny? Wiesz co?

Andrzej Różycki: Potrzebowałeś? Ja myślę, że to jest jakiś taki proces. To też jest jakby poznawanie trochę ludzi i jeżeli ty poznajesz ludzi, patrzysz, że pewne rzeczy na świecie funkcjonują inaczej. Właśnie chociażby jedziesz na takiego Burning Mana, czy na jakikolwiek festiwal muzyczny, który ma podobne pryncypia i okazuje się, że tam wszyscy, oczywiście to jest sztuczne środowisko, nie ma co się jakoś tam oszukiwać, że tak powiem, że to jest dla każdego i że to by funkcjonowało jakby w społeczeństwie, ale jeżeli patrzysz przez taki tydzień, jak bardzo ubogacające, jak bardzo, jak dużą satysfakcję sprawia ci to, że wiesz, otaczasz się ludźmi, którzy są dobrzy, że nie widzisz żadnych bujek, konfliktów, że nie ma wszędzie jakby wiesz, ochroniarzy, że jest taki taki tak zwany peace and love, tak jakby, to wracasz po takim tygodniu i widzisz, że może nie wszystko jesteś w stanie wdrożyć dookoła siebie i nie wszystko generalnie będzie tak działało, ale mnóstwo tego dobra, które widziałeś, przekładasz na swoje życie codzienne i prosta rzecz, jakby nie masz żadnego kosza na śmieci na takich Burning Manie, więc przez tydzień okazuje się, jak dużo produkujesz śmieci, bo musisz te śmieci ze sobą zabrać, na tych śmieciach żyjesz, przez ten tydzień, ale też musisz zaplanować, jak tych śmieci jak najmniej wytworzyć, tak? I wiem, że nie trzeba lecieć na Burning Mana, żeby po prostu zlikwidować kosz na śmieci w swoim domu, bo są ludzie, którzy tak żyją, natomiast byłem taką osobą, która musiała się o tym sama przekonać i zostać do tego zmuszona, żeby sobie to unaocznić i wiele różnych spraw też jakby zmienia twoje podejście do życia, no bo jeśli okazuje się, że nic nie jesteś w stanie tam zaplanować, bo nie wiem, bo jest burza piaskowa, bo nie ma zasięgu telefonu, więc jakby nie umawiasz się na konkretną godzinę, bo to nie ma sensu, bo przyjdziesz tam o konkretnej godzinie, ale z jakiegoś powodu się spóźniłeś piętnaście minut, to nie wiesz, czy ta osoba, z którą się tam umówiłeś, to już tutaj była, ale stwierdziła, że ty nie dojedziesz, czy ona się spóźni jeszcze bardziej, ale może już stwierdziła, że w ogóle nie ma sensu, żeby przyjeżdżać, bo ciebie już na pewno nie będzie, nie? Więc się okazuje, że wiesz, że po prostu to, wiesz, jak żyjemy, jak mamy kolorowe kalendarze, jakby tak, że tutaj mamy to spotkanie, się z naturą, tak jakby, i przestaje mieć znaczenie i to, czego, i tak naprawdę, że dużo łatwiej, dużo lepiej zrobić to, co można zrobić i być w tym, że tak powiem, i tym się cieszyć tą chwilą, niż to, co sobie dokładnie zaplanowaliśmy i oczywiście wracamy, mamy kalendarze, jakby umawiamy się na spotkania i to nie jest tak, że się na każde spóźniamy pół godziny i się zastanawiamy, czy ktoś na nie przyjdzie, czy nie, bo do niego zadzwonimy, ale to jest bardzo ubogacające.

Greg Albrecht: Jesteś też DJ? 

Andrzej Różycki: Nie jestem DJ, ale faktycznie, już teraz jakby, wiesz, na najtrudniejsze pytania, jakie kiedyś były mi zadawane, jakie masz hobby, jestem w stanie na nie odpowiedzieć, tak, mam hobby, od niedawna faktycznie korzystam z DJ-skich kontrolerów i czasem puszczam muzykę, ale jestem daleki od tego, żeby powiedzieć, że jestem DJ.

Greg Albrecht: A co odróżnia ciebie od DJ-a?

Andrzej Różycki: Wiesz co, to jest pewnie to, co odróżnia gościa, który z kolegami idzie pograć w piłkę od piłkarza, czyli umiejętności, zaangażowanie i wszelkiego rodzaju zdolności, chociaż faktycznie, jakby, to też jest taka dziedzina życia, która bardzo jest fajną analogią do tego, co się dzieje na świecie, właśnie w segmencie edukacji i rozwoju zawodowego, bo jest to kawałek życia, który mi obecnie sprawia bardzo dużo satysfakcji, poświęcam temu trochę czasu, ale do którego bariery wejścia dramatycznie spadły, jakbym powiedział na takim entry level, bo kiedyś, żeby puszczać muzykę, to trzeba było ją gdzieś, po pierwsze, znaleźć, czyli wiedzieć, co się chce znaleźć, pójść gdzieś do sklepu z płytami, jakby, nie wiem, mieć jakieś gramofony i to wszystko robić. To było bardzo trudne i oczywiście zarobki były niskie, więc jakby była i duża inwestycja po stronie czasu i duża, która najprawdopodobniej w większości przypadków się nie zwróciła. No dzisiaj wystarczy sobie odpalić jakiś tam set na YouTubie i zobaczyć, jakie są, że tak powiem, kawałki. Część z tych kawałków można kupić w internecie, tak, jakby i jest dużo technologii, która wspiera cię i obniża bariery wejścia, co nie zmienia faktu, że ci najlepsi albo ci dobrzy jakby posiadają taki skill i tak potrafią zarówno tę muzykę dobrać i tak ją puścić czy zmiksować, że to sprawia dużo większą frajdę niż inni, tak, więc jakby okazuje się, że tak naprawdę ten garnitur umiejętności, które są ci niezbędne do wejścia do tego świata, zmienił się z takiego twardego na taki miękki, gdzie po prostu ty musisz dużo właśnie mieć empatii, dużo rozumieć, wiedzieć, dla kogo się gra, czego ci ludzie oczekują, tak, jakby przygotować się do tego niż takiego twardego skilla, na przykład wydłubywania jakichś kawałków w sklepach z płytami.

Greg Albrecht: Czyli te umiejętności miękkie są silniejszą walutą niż takie kompetencje twarde.

Andrzej Różycki: To zależy gdzie, myślę, że w przypadku hydraulika te kompetencje twarde będą bardzo istotne.

Greg Albrecht: Chyba że w kwestii pricingu te umiejętności miękkie.

Andrzej Różycki: Mogą mu pomagać. To oczywiście, natomiast wydaje mi się, że to też jest taki rynek, który się będzie jakoś tam porządkowo w ten czy w inny sposób.

Greg Albrecht: Andrzeju, jest tyle jeszcze rzeczy, o które chciałbym Cię zapytać, ale nie zdążyłem na razie. Widzimy się za pięć lat. Dokładnie, ale chciałem Cię zapytać, bo jest na pewno coś, o co Cię nie zapytałem, a jest istotne dla Ciebie, czy ze sfery inwestycyjno-biznesowej, życiowej, edukacyjnej, czy każdej innej, czy DJ-skiej, w której maczasz palce. Co jest dla Ciebie ważne, co powinno jeszcze tutaj wybrzmieć?

Andrzej Różycki: Wiesz co, nie wiem, czy jest jakaś jedna konkretna rzecz, która powinna wybrzmieć. Zresztą nieważne, wydaje mi się, że to też nie jest miejsce, w którym ważne jest to, co jest dla mnie ważne, a ważne jest to, co jest ważne dla Ciebie i dla słuchaczy, bo Ty jesteś ich emanacją, jak rozumiem tutaj. Więc skoro zadałeś te pytania, to myślę, że trafiłeś. Jakby to były też tematy, które dla mnie są istotne. Od strony inwestycyjnej zapraszam wszystkich, którzy chcą z nami budować biznesy, którzy myślą o sprzedaży swojego biznesu, pozyskaniu inwestora albo nawet nie chcą tego zrobić teraz, ale chcą się z nami poznać, porozmawiać na tematy tego, jakie mamy możliwości, co my na ten temat sądzimy, świadczymy darmowe doradztwo w zakresie planowania swojej sukcesji. I to jest naprawdę fajne i rozwijające, bo nawet jeżeli dzisiaj nie chcemy sprzedać tego biznesu, ale się zastanawiamy, jak to może wyglądać, to my bardzo chętnie zainwestujemy czas w budowanie takiej relacji, żeby za kilka lat porozmawiać, a może dzisiaj będzie nam po drodze. Czasami to zrobienie transakcji zajmuje nam pięć lat, bo ktoś musi dojść do tego momentu, czy to w swoim życiu, czy in biznesie, żebyśmy tę transakcję mogli zrobić.

Greg Albrecht: No i super, no to jednak na końcu coś takiego powiedziałeś, żeby to fajnie spuentować, żeby był, wiesz, jakiś punkt zaczepienia. Bardzo się cieszę, dziękuję Ci za Twój czas, wybieram się na imprezę klubową, gdzie będzie grał DJ Andy, bo już prawie raz mi się udało, tylko muszę lepiej zarządzić logistyką i pojawiam się. Także powodzenia na tych wszystkich frontach, bardzo Ci dziękuję za inspirację i wszystkiego dobrego. Dzięki wielkie. Partnerem podcastu jest Albrecht & Partners, mentoring strategiczny, wsparcie w zarządzaniu i executive coaching.

Udostępnij:
Podcast

Poznaj wiodący podcast dla przedsiębiorców i zarządzających biznesem. Posłuchaj przedsiębiorców, którzy zbudowali biznes od zera. Znajdź odpowiedzi na wyzwania, które trapią liderów – niezależnie od branży.

Newsletter

Zainwestuj 5 minut w tygodniu, by osiągać więcej.

Dołącz bezpłatnie do tysięcy przedsiębiorców i zarządzających biznesem w społeczności Business Unlimited.

Zobacz także