Bądź na bieżąco – nasz newsletter
Umów się na konsultację
zapisz
się

Weronika Markiewicz: od socjologii do fotografii wizerunkowej

23 min czytania
Button
Marcin Prokop – szczery wywiad w Greg Albrecht podcast
00:00
00:00
Fotograf wizerunkowa, przedsiębiorca. Wykonuje portrety ekspertów. Jej klientami są przedsiębiorcy i eksperci, dla których zdjęcia są narzędziem komunikacji marketingowej. Weronika jest pasjonatką rozwoju osobistego i sztuki – między innymi dlatego zamiłowanie do fotografii rozwijała w Akademii Sztuk Pięknych w Poznaniu. Pochodzi w Lublina, w wolnym czasie trenuje na siłowni i odwiedza wystawy fotografii.
Weronika starała się jak najmniej mówić o sobie, a jak najwięcej o zdjęciach. To dowód na to, że jest to jej prawdziwa pasja. Z rozmowy dowiesz się po co komuś profesjonalne zdjęcia i jak je przygotować. A także o tym, jak nie znudzić się swoją pracą, skąd czerpać inspirację i o zdolności wystepowania przed kamerą.
 
weronika markiewicz
 

Zapis rozmowy

Dziś w Greg Albrecht Podkast – Weronika Markiewicz, którą już od dawna chciałem zaprosić, która przed chwilą powiedziała że ona jeszcze nie jest gotowa na to żeby prowadzić takie rozmowy, dlatego że, cytuję: „Jeszcze wcale tak dużo nie osiągnęła jak niektórzy moi goście”. Uważam, że to jest tak, że każdy na różnym etapie ma różne doświadczenia i w różnych biznesach też różne doświadczenia mają dużą wartość. A też i sukces nie mierzy się jedną miarą. Więc, wracając do Weroniki. 

Cześć Weronika 

Cześć Greg. 

Zajmujesz się fotografią wizerunkową, a żyjemy w świecie, w którym każdy ma swojego iPhona czy innego Samsunga czy innego smartfona, który robi sobie fantastyczne zdjęcia, wrzuca selfie na różne media społecznościowe. Każdy jest królem fotografii. Gdzie jeszcze jest przestrzeń dla kogoś kto zajmuje się fotografią wizerunkową? 

Tak, to prawda, teraz cała Polska fotografuje, co tak naprawdę mnie bardzo cieszy, bo jest to naprawdę super pasja. Natomiast oprócz popularnego selfie, które oczywiście też warto robić, bo to też jest taka spontaniczna fotografia. Często w różnych miejscach nie ma fotografa zawodowego, który mógłby nam zrobić fajne zdjęcie więc lepiej takie selfie niż żadne. Natomiast bardzo zachęcam do wykonania sesji wizerunkowej, ponieważ są to przede wszystkim zdjęcia o wiele większej jakości. Są to zdjęcia dużej rozdzielczości, które możemy wykorzystać na różny sposób. Po drugie, jest to kreatywna fotografia – spojrzenie fotografa na nas samych, bo my sami postrzegamy siebie trochę inaczej. Natomiast fotograf pod wieloma względami ustawi nas do zdjęcia, zaproponuje lokalizację, rekwizyty, więc te zdjęcia bardzo się różnią. 

No dobra, ale – po co w ogóle są te zdjęcia? Mam swojego iPhone’a i nie zawaham się go użyć. Robię sobie zdjęcia i wrzucam. Jaka jest tak naprawdę wartość w tym, żeby te zdjęcie ktoś zrobił? Poza tym, że mu będą trochę lepsze, będą trochę łatwiejsze. Ale co ja z nimi zrobię?

Profesjonalne fotografie rozszerzają nam działania marketingowe. Jeżeli mamy dobrą profesjonalną fotografię, to możemy je wykorzystać właśnie albo jako zdjęcie (nie tylko profilowe w mediach społecznościowych), ale na przykład jako prelegent na konferencji. Przykładowo, w artykule w Gazecie możemy umieścić nasze zdjęcie, które będzie atrakcyjne, w dobrej rozdzielczości, które będzie fajnym uzupełnieniem artykułu, który napisaliśmy i czytelnik od razu będzie kojarzył naszą twarz z przekazaną informacją w artykule. 

No dobrze, w takim razie co sprawiło że Ty kiedyś nagle zaczęłaś się zajmować tą fotografią? Bo ludzie mają różne zainteresowania, a Ty nagle zostałaś dziewczyną z aparatem. O co chodzi?

Tak, już jako dziecko miałam zdolności plastyczne i bardzo bardzo dużo malowała, rysowałam, zdobywała nagrody w konkursach plastycznych. Ale jakoś zaniechałam tę pasję. Dostałam się na studia na socjologię i wtedy pomyślałam, że warto byłoby wrócić do zainteresowania, które kiedyś mi bardzo dużą frajdę przynosiły. Ale chciałam to w jakiś sposób przekuć na karierę zawodową. Pierwszą moją myślą było nauczenie się programu Adobe Photoshop, ponieważ stał się on coraz bardziej popularny więc stwierdziłam, że to będzie fajne połączenie umiejętności plastycznych z informatyką z takimi nowymi rozwiązaniami. 

I tak też się stało – zapisałam się na kurs, chodziłam na różnego rodzaju zajęcia, robiłam fotomontaże, natomiast zaczęło mi brakować zdjęć, które mogłabym użyć do różnych fotomontaż. Dlatego stwierdziłam że świetnym rozwiązaniem będzie aparat. I tak też się stało. To był właśnie pierwszy moment kiedy sięgnąłem po aparat i już pochłonęło mnie to totalnie. Photoshop już troszeczkę na dalszy plan zszedł ponieważ całkowicie zakochałem się w fotografii. Zaczęłam to ćwiczyć. Jest to też fajny sposób na takie cofnięcie się do dzieciństwa, dla osób które szukają w ogóle swojej pasji, zastanawiają się co może być takiego co ich całkiem pochłonie i będzie właśnie taką ogromną radością. To jest właśnie przypomnienie sobie jakie rodzaje zabaw aktywności sprawiają nam przyjemność jako dziecko. I tak właśnie za mną było wtedy, kiedy zastanawiałam się co mogłabym robić z pasją i to przekuć na zawód. To było cofnięcie się do tego co mi kiedyś sprawiało frajdę. 

Kurczę, nie wiem co by było jak ja bym to wspominał, bo moją lubioną czynnością jak byłem dzieckiem, było jedzenie czekolady. Nie wiem czy rzeczywiście by mi dużo przyniosło. Ale rozumiem, że w przypadku fotografii to może się sprawdzić. I co zrobiłeś socjologią w takim razie? 

Socjologia troszeczkę poszła w odstawkę, bo już były pierwsze sesje zdjęciowe, koła fotograficzne więc muszę się przyznać, że chodziłam na zajęcia tam gdzie musiałam. Dlatego z przygodami, ale udało mi się skończyć studia. 

I tak to po prostu było. I potem wzięłaś aparat i zaczęłaś robić zdjęcia? Jak to było? Od początku chciałaś robić już jakieś kursy, czy na początku sama fotografowałaś? 

Sama fotografowałam, ale też inwestowałam w kursy i taką ogromną zmianą i rozwojem były dla mnie studia na Akademii Sztuk Pięknych w Poznaniu 1, gdzie tam rzeczywiście bardzo dużo się nauczyłam. Ogromny, szczery feedback ze strony wykładowców zmienił bardzo moje myślenie o fotografii i ma to wpływ do tej pory. Bycie fotografem to jest wolny zawód i dużo osób uważa, że jakoś tam bardzo może nie inwestują w kursy, bo skoro się nauczyli obsługiwać aparat to wystarczy. Natomiast, ja bardzo polecam wszelkiego rodzaju szkolenia nawet w przypadku takich wolnych artystycznych zawodów, ponieważ nikt inny nam szczerze nie oceni zdjęć tak jak wykładowca czy prowadzący zajęcia. W internecie nie wiemy kto stoi po drugiej stronie, ale żeby jednak rozwijać się i zmieniać swoją działalność twórczą, to trzeba rozmawiać, a najlepiej rozmawiać ze specjalistami.

Ale kto tak naprawdę jest specjalistą? Przecież jest to sztuka. Ja mam duże wątpliwości co do tego, jeżeli chodzi o autorytety w sztuce. Teraz mądrzę się, bo czytam książkę „Hit makers”, w której między innymi jest napisane w jaki sposób konkretni impresjoniści stali się sławnym malarzami, w jaki sposób Mona Lisa stała się najbardziej wartościowym działem na świecie. I wcale nie było to związane akurat z tym, że to byli najlepsi malarze, albo że to był najlepszy obraz, tylko raczej była to wykładnia pewnego rodzaju popularyzacji, promocji itd. 

Teraz, w jaki sposób w świecie sztuki, Twoim zdaniem, tak dla Ciebie, można w ogóle znajdować prawdy ogólne – to znaczy co jest dobre, a co nie jest dobre?

Myślę, że na to odpowiedzi nie ma. I bardzo dobrze, bo dzięki temu sztuka jest tak różnorodna i ciekawa dla wielu osób. To co powiedziałam podam na swoim przykładzie: Wcześniej, przed rozpoczęciem studiów na ASP, robiłam bardzo dużo zdjęć reklamowych także szłam na te studia z doświadczeniem. Natomiast dla moich wykładowców aż takiego wrażenia to nie robiło, bo ja oczywiście technicznie ogarniałam, natomiast dla nich ogromne znaczenie miała treść historia emocje, informacje, które obraz ma przekazywać. I to rzeczywiście bardzo zmieniło mnie postrzeganie fotografii. Dlatego może nie chodzi tutaj o ocenianie co jest dobre, a co złe, ale właśnie o rozwój tak, żeby spojrzeć też wielowymiarowo na dane dzieło. Takim ciekawym zabiegiem na mnie jednego z profesorów było to, że wprost dał mi zadanie, że mam robić zdjęcia bez prądu, a oczywiście do tej pory byłam przyzwyczajona do pracy w studio i bez tzw. modelek tylko z normalnymi osobami, więc było to dla mnie ciekawe doświadczenie. Pewnie sama bym się na to nie odważyła więc chodzi właśnie o takie zadania, ćwiczenia, o rozmowy, które rzeczywiście rozwijają twórczo. 

Czyli to, że mentorzy lub nauczyciele po prostu wskazywali różne nowe pomysły na to w jakim kierunku możesz iść?

Dokładnie.

W jaki sposób dzisiaj czerpiesz inspiracje, przechodząc o te kilka lat od tego kiedy poszłaś na studia i dzisiaj jesteś już samodzielną przedsiębiorczynią i artystką, ale też masz w tym biznes. Jak zmieniły się dla ciebie źródła inspiracji i skąd teraz czerpiesz wiedzę, inspirację do tego, żeby rozwijać się w tej czy innej roli? Bo znamy wielu artystów. 

Rozmawiałem o tym kiedyś w drugim odcinku Grega. To był podkast z Mateuszem Michalskim, gdzie miałem taką prowokacyjne teorię, że już taki artysta typowy to taki pijaczek, co siedzi gdzieś z butelką i coś tam maluje. Oczywiście, to była prowokacja. Wiadomo, że dziś to wygląda też inaczej, są inne media do tego żeby to sprzedawać, ale jednak bycie artystą to jedno, a bycie bizneswoman to druga rzecz. 

Jak dopasowałaś te autorytety czy sposoby pozyskiwania wiedzy, żeby stawać się lepszą bizneswoman?

Przede wszystkim, dla mnie ogromną inspiracją są ludzie i w ogóle otaczający świat. To, co przeniosłem ze A.S.P. do biznesu, to jest właśnie mocne skupienie na człowieku 2, na jego historii, na nie uleganiu też modom i trendom w fotografii. To co jest modne, to co ładnie wygląda, tylko skupienie się bardzo mocno na tej treści. To ogromnie przydaje się w fotografii wizerunkowej, gdzie ja przed obiektywem mam prawdziwą osobę z historią, z różnymi zaletami i wadami. I to jest dla mnie klucz i punkt zaczepienia, a nie jakieś innego rodzaju kwestie. Oczywiście, w byciu artystą w biznesie jest dużo sprzeczności, ponieważ jest dużo plusów i minusów. No, na pewno minusem, ale koniecznym jest ogarnięcia różnych rzeczy naokoło czyli: obsługa klienta, marketing, rozwój też w innych dziedzinach. Dzięki temu nasze prace twórcze będą się sprzedawać.

Skąd w takim razie czerpiesz inspirację do tego żeby zamieniać sztukę w biznes? Powiedziałaś, że otaczają Cię różni ludzie. Jest jakiś taki moment, w którym już wydaje się, że umiesz fotografować czy zrobić zdjęcie i chcesz zacząć na tym zarabiać. Podejrzewam, że jest wielu takich artystów, którzy nagle chcieliby powiedzieć: „Okej, lubię robić zdjęcia. I co dalej?”.

Na pewno ten sposób zarabiania nie jest dla każdej osoby, ponieważ ja sama widzę, że jednak też moja pasja się zmieniła. Wcześniej fotografię traktowałam bardzo rozrywkowo, spontanicznie. Natomiast, teraz jest to dla mnie forma zarabiania, więc ja też dbam o to, żeby ta fotografia mi się np. nie przejadła, żebym nie miała wypalenia zawodowego, więc ja robię zdjęcia tylko na zleceniach. Już nie robię innych dodatkowych zdjęć np. na wakacjach czy na imprezach rodzinnych. Rzadko kiedy można zobaczyć z aparatem, ponieważ chcę też w tych dniach odpoczywać od tego.

Ciekawe. Wiesz, co? Nie wiedziałem, że można do tego podejść. Fajnie. Czyli zarządzasz sobie swoją energią kreatywną. Wiesz, że jest jej jakiś ograniczony zasób i po prostu nie używasz tego „mięśnia” cały czas żeby zachować najlepszą świeżość na ten moment, kiedy twój klient będzie potrzebował tego najlepszego zdjęcia.

Tak, dokładnie ja dbam o tą świeżość i całą radość z fotografowania zostawiam na zlecenia. Nie wykorzystuje tej energii poza zleceniami. Więc dla wielu osób może to nie być atrakcyjne jeżeli ktoś się chce głównie bawić i czerpać radość na co dzień, w każdej sytuacji z fotografii, to podejrzewam, że zlecenia mogą szybko taką osobę wypalić. Ja w ten sposób tym zarządzam.

To ciekawe, czyli wiele osób mówi: „Dobra, przekształcony w swoją pasję w biznes” i przez to może mogą zaryzykować tym, że ta pasja przestanie być pasją, bo po prostu się totalnie wypalą. I ty radzisz sobie z tym w ten sposób, że teraz Twoja pasja jest tylko w trakcie kiedy robisz biznes.

To prawda.

Ciekawe, nie spotkałem się z tym wcześniej. Brzmi bardzo rozsądnie. Zastanawiam się też nad swoimi praktykami w tym wymiarze – żebym rzeczywiście za dużo nie zastanawiał się nad pewnymi biznesowymi aspektami po godzinach spędzonych z moimi klientami, żeby też zachowywać się tę energię. To jest super ciekawa inspiracja. 

To ty dałaś mi inspirację – powiedz skąd Ty czerpiesz inspirację na co dzień? Wiem, że bywasz na różnych wydarzeniach, że czasem czytasz jakiejś książki, że tych inspiracji jest dużo. Ciekaw jestem jakie jest takie jedno miejsce, z którego czujesz, że najwięcej zbierasz wiedzy jako przedsiębiorca czy jako osoba, która chce pozyskiwać klientów, a z drugiej strony chce się promować żeby ich pozyskać, z trzeciej strony chce robić coś jak najlepiej. Jak to wygląda dzisiaj?

Tak, ja muszę być w „kondycji kreatywnej”, ponieważ jeżeli mam terminy i spotkania z klientami, to chcę im zaproponować fajne, ciekawe rozwiązania, więc dbam o ten mięsień kreatywności głównie w wolnym czasie. Chodzę na wystawy wystawy fotograficzne, wystawy sztuki, bardzo o to dbam, śledzę na bieżąco. Praktycznie nie ma tygodnia żebyś mnie zobaczył na jakiejś wystawie, czy to w Warszawie, czy w jakimś innym mieście. Jeśli jestem przy okazji, czy to jakieś podróże, czy ze zleceń więc bardzo dbam o to. Dlaczego? 

Ponieważ obserwując zdjęcia innych osób, i to często bardzo różnych rodzajów fotografii czy sztuki, to ja widzę co kogoś zainspirowało, zwróciło uwagę, jaki ktoś ma punkt widzenia, w jaki sposób wykorzystał jakieś przedmioty, lokalizacje, więc jest to dla mnie naprawdę ciekawe doświadczenie i rozwój. To, co mogę poradzić słuchaczom, bo ktoś pomyśli sobie: „Ale nuda – chodzenie po galeriach i wystawach to przecież jest nuda”. Kojarzą nam się pewnie z jakimiś wycieczkami szkolnymi żeby nie być na lekcjach. Natomiast bardzo fajnym sposobem na oglądanie wystaw jest najpierw przeczytanie opisu danej wystawy, bo to daje nam niesamowitą ilość informacji i zmienia też sposób patrzenia na zdjęcie czy na obraz. Czytanie opisów jest bardzo naprowadzające i łatwiej nam zrozumieć tą sztukę. I rzeczywiście – wiele razy miałam taką sytuację że na pierwszy rzut oka zobaczyłam jakieś prace i wydawały mi się niezbyt ciekawe, ale po przeczytaniu opisu te wszystkie klocki połączyły się razem i rzeczywiście już dana wystawa robiła na mnie wrażenie, więc bardzo polecam dla osób, które chcą ćwiczyć swoją kreatywność, oglądanie innych prac sztuki, malarstwa. Jest to świetna sprawa. 

Druga kwestia związana z ćwiczeniem tego mięśnia kreatywności, to malarstwo. Moja serdeczna przyjaciółka Dorota Filipiuk 3 namówiła mnie na kurs malarstwa i rzeczywiście kontynuuje to i w domu maluję tak dla siebie. I rzeczywiście to też pobudza wyobraźnię. Znowu druga strona, bo to jest ta strona kreatywna, żeby mieć jak najbardziej ciekawe pomysły, ale jest jeszcze ten biznes. 

Z jednej strony trzeba być w branży kreatywnej w biznesie kreatywnym przemysłowym, ale z drugiej strony nie można zapominać o tym biznesie i rzeczywiście obserwując koleżanki i kolegów, którzy zajmują się sztuką często jest z tym problem. Druga sfera, o którą bardzo dbam, to jest właśnie ta część biznesowa, a w konsekwencji szkolenia, webinary biznesowe, które uczą mnie w jaki sposób promować swoje usługi. Jest to niezwykle ważne w kreatywnym biznesie, ponieważ wydawałoby, że się musimy się skupić na twórczej części, ale jest jednak ta trochę mniej atrakcyjna część, czyli obsługa klienta, marketing, maile, promowanie swoich usług w Internecie. I to są rzeczy, na które też powinniśmy zwracać uwagę i się ich uczyć. Także szkolenia i konferencje zajmują dużą część mojego czasu.

Czy to naprawdę przekłada się na zlecenia? Bo ja kiedyś spędziłem bardzo dużo czasu na różnych konferencjach. Czasem rzeczywiście poznałem kogoś kto był zainteresowany jakimiś moimi usługami, ale miałem wątpliwości czy ta energia zainwestowana w siedzenie na evencie i gadanie z ludźmi przy kawie rzeczywiście przekłada się na jakichś sensownych klientów. Krótko mówiąc – czy rzeczywiście ciekawi klienci, którzy bardzo są zdeterminowani poszukują swoich dostawców czy poszukują inspiracji na takich wydarzeniach. Pewnie tak i nie. To też zależy od konkretnego typu po prostu usługi, którą się świadczy. Jakie są Twoje doświadczenia?

Zawsze jak jestem na różnych wydarzeniach to coś z nich wynoszę. Niech to będzie jedno zdanie, jedna myślę, jakaś notatka, zainspiruje mnie prelegent. Nigdy nie było tak, żebym czegoś nie wyniosła z takiego wydarzenia. A druga rzecz to fakt, że bardzo dużo rozmawiam z ludźmi, z uczestnikami. Opowiadam czym się zajmuje i bardzo często właśnie wtedy kiedy ja się pojawiam, to też często pojawia się potrzeba zrealizowania zdjęć.

Jakie jest Twoje główne źródło pozyskiwania klientów? Wyobrażam sobie, że każdy człowiek, który zarazem jest artystą, a jak powiedziałaś ta mniej przyjemna część prowadzenia tej działalności to jest ten element biznesowy, który się wiąże gdzieś tam z pozyskiwaniem i taką typową biznesową komunikacją. 

Na czym powinien się skupić człowiek, który dostarcza usługę kreatywną, indywidualn?. Może to być pewnie fotografia, ale to może być szycie garniturów na miarę, które też jest podobną sztuką, tak naprawdę, i tak samo przekłada się na wizerunek. Skąd się biorą w takim razie klienci?

Bardzo dużo mam klientów z rekomendacji. Moi klienci są najlepszymi ambasadorami mojej marki. A drugie źródło to networking. Bardzo lubię rozmawiać z ludźmi, spotykać się. Nawet jeżeli spotkam się z kimś pół roku wcześniej, to ktoś po pół roku lub roku też odzywa się i przypomina, że zachował sobie moją wizytówkę. Więc ten kontakt bezpośredni i rekomendacja u mnie najbardziej działają. 

Niektórzy przedsiębiorcy mają jakieś straszne ambicje. Ogromne ambicje, które dotyczą dotyczą wielkości biznesu, liczby klientów, liczby pracowników i ekspansji terytorialnej. Ale nie każdy mierzy swoje ambicje w ten sposób. Bo myślę, że o jakości biznesu nie świadczy jego wielkość, ale wartość którą wnosi w życie klienta. 

Jestem bardzo ciekaw jak jaka jest Twoja myśl o sobie w przyszłości, tzn. jak sobie wyobrażasz swoją przyszłość? Jak twoja firma ma wyglądać w przyszłości? Co jest takim idealnym modelem i czy rzeczywiście też masz jakieś dziwne, wysublimowane sny o o wielkich rzeczach czy bardziej chcesz po prostu mieć jakąś mniejszą liczbę bardzo konkretnych projektów? Jak widzisz tę przyszłość? 

Ja zdecydowanie stawiam na jakość i nie chcę być „fabryką”, tak jak wcześniej wspomniałam. Tak jak wcześniej wspomniałam – ważna jest dla mnie przede wszystkim radość z fotografowania, bo jest to moja ogromna pasja. Ważne jest dla mnie to, żeby nie być fabryką, tylko realizować mniejszą ilość zleceń. Zależy mi na tym, żeby jak najdłużej cieszyć się fotografią. Interesują mnie raczej mniejsze zlecenia, ale takie, które ja wykonam w jak najlepszym i kreatywnym stopniu. Nie wybiegam za bardzo w przyszłość – skupiam się na raczej krótkoterminowych celach – rok do przodu i moim głównym celem jest… 

No właśnie, co jest Twoim głownym celem?

Nie chcę już wymieniać takich celów, że np. chcę mieć klienta raz w tygodniu. Może powiem po prostu o celach na najbliższy rok, na ten moment. Ważny jest dla mnie rozwój pod kątem biznesowym i mam tutaj na myśli delegowanie obowiązków, które mogę komuś zlecić, czyli chociażby właśnie obsługa klienta, marketing. Natomiast artystycznie – moim ogromnym celem jest zorganizowanie wernisażu fotografii. 

Naprawdę masz taki plan?

Tak, mam taki plan. Myślę, że w tym roku to się uda.

Od strony biznesowej – myślę zawsze o ludziach, którzy pracują pod presją czasu, bo też trochę dotyka to i mnie. Borykam się z takimi samymi myślami, że oczywiście świadcząc usługi indywidualne, masz naturalne ograniczenia do tego ile możesz tej usługi świadczyć. Ogranicza Cię po prostu doba. Czy myślisz w ogóle o tym długoterminowo? Czy to uważasz za jakieś ograniczenie czy nie masz takiej myśli, że: „O, kurczę, muszę zrobić dużo, dużo, dużo więcej, jak już wypełnię swoje wszystkie cele. Teraz już cały czas będę miała zajęty grafik, to co wtedy?”.

Ja nie mam z tym problemu, ponieważ dla mnie ważne jest to żeby dalej wykonywać swoją pracę z ogromnym entuzjazmem i dawać jak największą wartość i jakość klientom. Więc to jest mój cel zawodowy. Nie liczę na ilość klientów, tylko na jakość. Wolę mieć mniej, ale super, fajnych, inspirujących klientów, którzy będą zadowoleni z mojej usługi niż wiele sesji dzień w dzień i ta jakość też na pewno spadnie. Więc nie mam z tym problemu. Stawiam na jakość i kreatywne pomysły.

Czyli wyobrażasz sobie swoje życie, w którym do końca życia robisz po prostu kilka sesji w miesiącu, na przykład wybranym osobom, które Cię najbardziej inspirują i uważasz, że to jest model na życie. 

Dokładnie. Dla mnie to jest idealny plan. I jeżeli tak się wszystko potoczy, to będę naprawdę bardzo zadowolona.

Super. To jest fajne, że nie podlegasz manii wielkości, która myślę, że trochę trawi nasz światek biznesowy, szczególnie początkujących przedsiębiorców, którzy naoglądają się różnych filmików, w których goście liczą jakieś miliony dolarów i się chwalą jakąś ogromną ekspansją. Ale wielkość to niekoniecznie jest miara sukcesu w biznesie. Tą miarą też może być po prostu realizowanie fajnych projektów. A czym się charakteryzuje fajny klient? 

Ogromną inspiracją są dla mnie ciekawi ludzie, a w szczególności ludzie, którzy też chcą od życia więcej, rozwijają się. Dlatego głównie fotografuje ekspertów i przedsiębiorców, bo to są dla mnie naprawdę mega osobowości. Bardzo się inspiruje branżą, w której działają, to jakimi ludźmi są, ze wszystkimi wadami i zaletami. Więc jest to dla mnie ogromna inspiracja i też idealny klient. Też bardzo istotna jest samoświadomość, bo to, że ja wiem czego chcę i jakich klientów chce to wcześniej sobie to przerobiłam. I rzeczywiście, dla mnie, nie jest ważna ilość czy nawet różne, inne formy reklamy, ponieważ dla mnie istotna jest radość z wykonywania zdjęć i obserwowanie jak klient wykorzystuje te zdjęcia. To rzeczywiście jest dla mnie bardzo cenne, bo fajnie, że te zdjęcia będą do ramki, powieszone na ścianie, ale dużą satysfakcję sprawia mi to, że te zdjęcia rzeczywiście są używane czy w przestrzeni publicznej, czy zawodowo przez moich klientów. Także jest to dla mnie ogromna satysfakcja. 

Z trochę innej beczki, ale też apropos klientów i projektów – ostatnio widziałem, że jesteś w jakimś programie telewizyjnym. Nie znam się na telewizji. Wybacz moją ignorancję, ale wiem, że to jest program, który wiele osób ogląda i w ogóle jest to duża telewizja. Powiedz coś o tym, proszę.

Tak, to jest jedna z ogromnych zalet mojej pasji, ponieważ dużo się dzieje, dużo ciekawych ludzi, ciekawych miejsc, różnych wyzwań. I między innymi jest to program w TVN Style – „Warsztat Urody” 4, w którym mam przyjemność wziąć udział. Jest to program prowadzony przez Małgorzatę Rozenek, a ja fotografuję bardzo fajne osoby – kobiety, które przechodzą metamorfozę i robię im zdjęcia przed i po. To jest świetna obserwacja, ponieważ te panie, po zmianie wizerunku na lepsze, rozkwitają przed obiektywem. Także jest to inspiracja dla osób, które zastanawiają się czy zrobić sesję zdjęciową czy są przekonane, że one jednak źle wychodzą na zdjęciach. Tak naprawdę, odpowiednie przygotowanie i wizualne i rozmowa z fotografem potrafią zdziałać cuda. Wtedy możemy mieć gwarancję, że zdjęcia będą atrakcyjne, a my sami sobie będziemy podobać 5.

Weronika, no dobrze, a skąd się tam wzięłaś – w tym programie? Bo mówisz cały czas o swoich klientach i o tym, jak bardzo będą zachwyceni z dobrych zdjęć. Sam to wiem, dlatego, że też robiłaś mi kilka sesji, których używam wszędzie więc w sumie większość zdjęć, które są dostępne to są zdjęcia twojego autorstwa. Nie musisz się do tego bardziej przekonywać ale możemy trochę przyjrzeć się bardziej Tobie i Twoim doświadczeniom. 

Ciekawi mnie, na przykład, skąd się wzięła w tym programie? 

Polecił mnie mój klient. Rekomendacje rzeczywiście działają, ale jedną z kluczowych decyzji reżysera, oprócz tego, że jestem fotografem, mam takie, a nie inne portfolio, to jest też to, że ja się dobrze czuję przed kamerą, nie mam problemu z mówieniem do kamery. To jest też fajna rada dla osób, które rozwijają swój biznes – czy to w branży kreatywnej czy w innej – że oprócz naszej dziedziny, w której jesteśmy ekspertami, warto rozwijać takie poboczne umiejętności. Czyli na przykład, mówienie do kamery czy wystąpienia publiczne. Bo rzeczywiście, miałam ogromny z tym problem i naprawdę wiele powtórek różnych sytuacji musiałam przejść. Ale to się jednak opłaca. Nic nie przychodzi od razu i wiedziałam, że prędzej czy później taką umiejętność mówienia do kamery mi się przyda. I to jest właśnie ten moment. 

Fajnie, że wspominasz o wystąpieniach i o wystąpieniach przed kamerą, bo wczoraj nagrywałem krótki film i zastanawiałem się nad tym, jaka jest droga do tego żeby lepiej występować. 

Mam trochę doświadczenia w wystąpieniach publicznych przed małymi grupami, ale też grupami typu tysiące osób i podobnie przed kamerą. Teraz przychodzi mi to w zasadzie dość łatwo. Większą radością było dla mnie jak zobaczyłem krótki film, który ostatnio nagraliśmy, promuje właśnie ten podkast i popatrzyłem na ekran i powiedziałem: „No, to jak tutaj gadam to jestem naprawdę ja a nie jakiś człowiek z jakimś paraliżem twarzy, z głupią minę i w ogóle czerwony i z zezem. Ale co jest ciekawe, że nie ma wcale takich złotych zasad. Są jakiejś tam rzeczy, które można powiedzieć OK z oddychaniem itd. 

Ale jest tylko jedna droga do tego żeby przed kamerą – po prostu trzeba narąbać tych godzin ćwiczeń. Trzeba po prostu nagrywać się, nagrywać się i oglądać, nagrywać, oglądać i uważam, że nie ma żadnych ograniczeń jeżeli chodzi o to jaka osoba jest. Jednym może to przyjdzie trochę szybciej, jest może odrobina talentu, jest może odrobina technik, ale powiedziałbym, że jeżeli talent to 5 procent jakiejś techniki, o których można przeczytać w internecie, w jakimś artykule czy przekaże nam ktoś, to może to jest 15 procent, ale te 80 procent to jest po prostu godziny. 

Tak samo z wystąpieniami – nieważne gdzie ćwiczymy – możemy u cioci na imieninach stanąć na środku i zacząć nawijać i każde jedno wystąpienie na weselu, a w przypadku młodych ludzi to w klasie, na studiach, czy potem przed pracownikami. Znajdowanie każdej okazji, bo im wcześniej zaczniemy zamiast uciekać, to chwytać okazję do bycia w kamerze, bycia na scenie tym będziemy szybciej dobrzy, a z drugiej strony nie ma co się bać tego, że rzeczy które kiedyś nagraliśmy, obejrzeliśmy to nikt tego nie będzie oglądał. 

Nikt nie jest zainteresowany tym, co kiedyś zrobiłeś/aś 15 lat temu. Ludzie mają inne rzeczy, którymi się mogę zajmować, więc nie ma co przywiązywać nadmiernej wagi do tego. Sorry, że tak się rozgadałem. 

Zgadzam się z z Tobą całkowicie, bo też wyszłam z tego założenia, że: nagrywaj jak najwięcej telefonem, kamerą tylko gdzie się da. Wymyśliłam różnego rodzaju serie filmów na swój kanał na YouTube. Taka konfrontacja, uczenie się samego siebie jak się wychodzi przed kamerą, jak się mówi, to jest niesamowita sprawa i polecam. Im wcześniej zaczniemy tym lepiej, bo zawodowo to się naprawdę bardzo przydaje bez względu na branżę. Poza tym, też to tak jak z głosem. My siebie wewnętrznie słyszymy inaczej niż rozmówca więc i to samo jest z kamerą. Tak samo jest ze zdjęciami, że my siebie jakoś inaczej postrzegamy jak robimy sobie selfie z odwróconym ekranem to trochę inaczej wyglądamy. Więc taka nauka siebie ćwiczenie daje ogromne efekty i to samo dotyczy wystąpień publicznych. Nie ma na to żadnej złotej recepty. Oczywiście są kwestie, które mogą troszeczkę nam pomóc związane właśnie z oddechem, sposobem wymawiania, ale nie ma tu na to żadnej recepty, tylko ćwiczenia, ćwiczenia, ćwiczenia, nagrywanie nagrywanie. 

Jak już mówimy o wystąpieniach, to czy to jest też jakieś narzędzie, które przydało Ci się kiedyś w budowie swojego biznesu jako artystki – fotograf, ekspertki do spraw wizerunkowych, portrecistki biznesowej? 

To jest kolejne wyzwanie, które stoi przede mną, ale bardzo chcę to ćwiczyć i wykonywać. Wystąpienia publiczne budują świetnie wizerunek eksperta, jest to dobre narzędzie marketingowe, w których też oczywiście przydają się zdjęcia, chociażby na prezentacji multimedialnej. Zawsze o wiele atrakcyjniej i spójniej jest mieć zdjęcia z naszą twarzą na slajdzie, czy z naszej firmy, z naszym produktem niż zdjęcia z banków zdjęć. Ale tak samo zdjęcie profilowe prelegentów również się przydaje i tak samo – to jest kolejne narzędzie, które będę wykorzystywać – właśnie wystąpienia publiczne. Dużo się muszę nauczyć, ale będę lecieć z tematem. 

Masz już jakieś doświadczenia? 

Tak, miałam okazję wystąpić kilka razy z prezentacją: „W jaki sposób za pomocą zdjęć budować wizerunek eksperta w internecie?”. Jest to temat dosyć rzadko poruszany na konferencjach, przynajmniej w takich, w których ja brałam udział – w marketingowych. Wizerunkowych. 

Rozumiem, że ludzie byli zainteresowani w jakiś sposób czy raczej sceptycznie, mówili o „Jezus, wszyscy o tej marce personalnej”? 

Tak, ja podchodzę do tego w zupełnie inny sposób z perspektywy fotografa – jak ja widzę sesję zdjęciową, jak widzę klientów więc myślę, że mówię rzeczy, które mogą zainteresować odbiorców, chociażby moje ulubione pozowanie do zdjęć, które wielu osobom sprawia problem i tak naprawdę mają do tego prawo, bo od ustawiania do zdjęć jest fotograf. A, szczególnie w wizerunku eksperta, pozowanie ma duże znaczenie ponieważ jest to nic innego jak mowa ciała. Tak więc owszem, modelka w kampanii reklamowej może się ustawić naprawdę dziwacznie i zabawnie. To będzie OK. 

Natomiast w przypadku eksperta – sposób ułożenia dłoni, sylwetki ma duży wpływ na to, jak jest postrzegany. Ja bojkotuje bardzo słynną, popularną „poza zamkniętą”, której bardzo nie lubię i moi klienci nie mogą tak pozować, ponieważ jest ona nieatrakcyjna i rzeczywiście kojarzy się niezbyt dobrze. A jest dużo innych ustawień sylwetki, które mogą sprawiać, że będziemy postrzegani jako otwarte osoby. 

Twój największy fuck-up do tej pory to… 

Zastanawiałam się nad sukcesami i porażkami. I powiem szczerze, że czegoś takiego mocnego nie zaliczyłem póki co ale też chyba wiem z czego to wynika ponieważ jestem osobą która bardzo skrupulatnie przygotowuje się do zleceń. Naprawdę nie ma dla mnie rzeczy, której ja bym wcześniej nie przemyślała – od prognozy pogody po administrację budynku, w którym mamy robić zdjęcia, po rozmowę z klientem, przygotowanie konkretnych ujęć, przygotowanie sprzętu. Więc rzeczywiście jeżeli chodzi o zlecenia – nie mam jakichś takich wpadek, porażek. Ale to właśnie wynika z mojego podejścia do tematu. Nie idę na spontan, tylko bardzo dbam o mocne przygotowanie organizacyjne. 

Przecież wiadomo jak to jest. Ludzie sami się sobie nie podobają czasem na zdjęciach. Napewno zdarzyło Ci się, że oddajesz komuś zdjęcia, a ktoś mówi że to jest tragedia, bo „ja tak wcale nie wyglądam”. Ludzie mają jakieś swoje przekonania na swój temat i wyobrażają sobie siebie w określony sposob. 

To jest temat tak bardzo indywidualny i tak bardzo dotyka kwestii ego drugiego człowieka, że choćby tysiąc osób oceniło, że ta osoba na tym zdjęciu wygląda pięknie, jest cudowna, to tej osobie może się to w ogóle nie podobać. 

Jak sobie radzisz z takimi sytuacjami? 

Znowu podkreślę – niemal minimalizuje taki efekt. I powiem szczerze, że nie miałam takiej sytuacji żeby ktoś nie był zadowolony ze zdjęć. Raczej odwrotnie – dużo osób twierdzi, że nie wie, które zdjęcia wybrać bo jest ich tyle a w pakiecie mamy tyle i tyle. Z czego to się bierze? Przede wszystkim z rozmowy z klientem. Bierze się to z rozmowy z klientem i z poświęceniem mu odpowiedniej ilości czasu przed sesją. 

Tak naprawdę u mnie ta sesja to jest 20 proc. całej usługi, bo ja już tak przegadam temat sesji: co będzie, jak będzie to wszystko wyglądało, czy to się mojemu klientowi podoba, czy on się będzie dobrze w tym czuł, że ryzyko porażki i tego, że ktoś się sobie naprawdę w ogóle nie będzie podobał na zdjęciach, jest naprawdę bardzo niska. 

Wierzę, że jest to bardzo możliwe. Brzmi bardzo idealistycznie, ale ja też mam dobre doświadczenia więc rzeczywiście może tak jest faktycznie. A, z czego jesteś najbardziej dumna do tej pory w swojej karierze zawodowej, biznesowej, jako fotograf czy jako przedsiębiorczyni? 

Na pewno jestem bardzo zadowolona z tego, że z takim samym entuzjazmem sięgam po aparat jak 10 lat temu kiedy zaczęłam fotografować. Uważam to za swój osobisty sukces. Naprawdę daje mi to ogromną radość i fun. Dlaczego tak jest? Jedną rzecz, którą powiedziałaś, to że oszczędzać energię i nie robisz zdjęć poza sesjami żeby się nie wypalić, czyli żeby nie przepalać tego, żeby to nadal była przyjemność. 

Masz jeszcze jakieś inne techniki? 

Tak, przede wszystkim, znalazłam swoją drogę zawodową ,czyli właśnie fotografia wizerunkowa, ponieważ wcześniej fotografowałam chyba wszystko: wnętrza, ubrania produkty, psy. Tak więc mam duże doświadczenie w różnego rodzaju fotografii i to było takie szukanie tego, co mi będzie sprawiało większą frajdę. To było badanie terenu, przeszłam tę drogę i teraz jest ten moment, że rzeczywiście portret biznesowy jest tym czymś, co sprawia mi największą frajdę. 

Też w samej fotografii ważny jest dla mnie proces twórczy, więc to, że ja się cieszę z tych zleceń, to wynika właśnie z całego procesu rozmowy z klientem i wymyślanie i szukanie inspiracji. To wszystko powoduje, że mimo dziesięciu lat z aparatem dalej jest to dla mnie taka fajna iskra radości. Zawodowo – z pewnością cieszę się z tego, że udało mi się przekuć pasję w zawód, co dla wielu osób jest marzeniem i celem. Cieszę się, że u mnie to tak bardzo naturalnie wyszło, ponieważ nie pracowałam praktycznie w korporacjach. Pracowałam maksymalnie rok więc nie miałam takich mocnych przejść z etatu na swój biznes. Mi to przyszło bardzo naturalnie i dlatego uważam to za ogromny sukces. 

A co robisz kiedy nie pracujesz, jak znajdziesz czas dla siebie? Co robi Weronika, jak nie trzyma aparatu w ręce?

Chodzę na siłownię. Ważny jest dla mnie sport, ale tak samo relacje z ludźmi – rodzina, przyjaciele, bardzo to dbam. Staram się często spotykać z przyjaciółmi, z rodziną. U mnie jest bardzo zatarty ten czas między pracą a życiem prywatnym. U mnie to jest tak naprawdę jedność, ja tego nie rozgraniczeniam, bo moja praca to jest dla mnie ogromna frajda. Więc chodzenie na wystawy czy malowanie to jest też mój czas wolny, ale tak samo czynności które rozwijają mnie zawodowo, więc u mnie to się wszystko przenika. I bardzo się z tego cieszę. 

Jakie trzy najważniejsze rzeczy powiedziałabyś komuś, kto chce sobie zrobić zdjęcie, ale np. jeszcze nie jest gotowy żeby wziąć profesjonalnego fotografa, takiego jak ty, żeby zrobił mu zdjęcia? Więc mówi: „dobra, zrobię sobie zdjęcie tym telefonem, ale chcę żeby było jak najlepsze”. Na jakie trzy rzeczy najbardziej warto zwrócić uwagę żeby to zdjęcie wyszło okej, np. selfie. 

Aha, czyli jeżeli ktoś chce sobie sam zrobić zdjęcie – na co ma zwracać uwagę. Oczywiście oświetlenie, czyli to jest podstawa fotografii. Oświetlenie jest bardzo ważne więc najlepiej ustawić się na wprost do okna.

Czyli żeby przez okno światło padało na twarz. 

Dokładnie. Jeśli jesteśmy na dworze, to nie mamy z tym problemu, ale jeżeli jesteśmy w pomieszczeniach, na salach konferencyjnych czy gdzieś we wnętrzu, to koniecznie szukamy dużych okien. Dużo światła dziennego. To jest numer jeden. Numer dwa: trochę musimy sami tego poszukać – to jest punkt ustawienia telefonu. Czyli żebyśmy znaleźli taki kąt, w którym będziemy wyglądać atrakcyjnie. Nie zawsze to muszą być zdjęcia z góry, tak jak to często na Instagramie widzimy. Może to mogą być zdjęcia na wprost albo troszeczkę niżej. I trzecia rzecz, na którą warto zwracać uwagę, to to co mamy za sobą żeby nie było jakichś bohaterów drugiego planu albo jakichś śmietników czy reklam dużych jeżeli jesteśmy gdzieś na ulicy, bo to rzeczywiście może odciągać uwagę od nas samych. I też dodam jeszcze czwartą rzecz – nie skupiajmy się cały czas na sobie czyli nie fotografuje tylko siebie, ale zapraszajmy też do zdjęć osoby, z którymi pracujemy, spotykamy się, bo to też zawsze fajnie wizerunkowo działa, że nie jesteśmy na całej serii zdjęć tylko my, ale również mamy też obok siebie inne osoby.

Weronika, jaki kolejny wielki krok w Twojej historii planujesz odbyć? Bo mówiłaś, że masz pewne cele, że już dużo fajnych rzeczy zrobiłeś. Teraz jesteś tu w TV, trochę robisz sesje przedsiębiorcom, zamierzasz występować więcej publicznie czy jest coś jeszcze, co zamierzasz zrobić i o czym chciałabyś opowiedzieć? 

To są główne cele na ten rok, czyli właśnie rozwój firmy, pozyskiwanie nowych klientów, inspirowanie się, realizacja pomysłów, które gdzieś tam mam w głowie, wystawa – to są moje priorytety, na których teraz chcę się skupić i przez to też nie chcę tworzyć jakichś nowych pomysłów dopóki tego nie zrealizuje, żeby to się nie kumulowało. Może w trakcie to się pozmienia, bo jestem otwarta i tak się mocno nie przywiązuję do różnych celów, ponieważ też życie to weryfikuje i cały czas spotykam różnych inspirujących ludzi, którzy też mogą mi zmienić pomysły, więc ja jestem dosyć elastyczna jeżeli chodzi o swoje cele. Jak zrobię to co teraz mam postanowione, to pojawią się na kolejne.

Czy masz jakiś sposób na podejmowanie decyzji – rzucasz monetą, słuchasz głosu serca, robisz Excela? Jaka jest Twoja metoda na wybieranie kolejnych kroków?

Jak to artystyczna dusza to jest to intuicja. Rzeczywiście bardzo się sprawdza w mojej sytuacji. Rzeczy, które gdzieś mi leżą dobrze na sercu czuję, że to będzie OK to tego się trzymam. Na pewno na ten moment duże doświadczenie zawodowe podpowiada mi jakie decyzje podejmować, jak coś zorganizować, z kimś współpracować, więc na pewno to jest też duży plus.

W jaki sposób powinni się z Tobą słuchacze kontaktować żeby się więcej dowiedzieć i w jakich tematach powinni się z Tobą kontaktować, jeżeli by chcieli jeszcze więcej się dowiedzieć lub w jakiś sposób z Tobą pogadać?

Zapraszam osoby, które przede wszystkim budują swoją markę osobistą, opierają działalność na własnym nazwisku, bo to są osoby, które szczególnie powinny budować atrakcyjny wizerunek w internecie. Zapraszam na moją stronę internetową, na Facebooka. Można śmiało dzwonić. Chętnie porozmawiam, wyjaśnię także to są główne formy kontaktu ze mną. Można mnie bardzo łatwo znaleźć w internecie, bo ja jestem chyba na wszystkich LinkedInach, Instagramach więc wystarczy wpisać imię nazwisko i na pewno gdzieś tam wyskoczy. 6 7 8 9

Fajnie. Bardzo Ci dziękuję.

Ja również bardzo dziękuję za zaproszenie i za rozmowę. 

Życzę Ci dużo powodzenia w kolejnych krokach. Naszym gościem była Weronika Markiewicz – fotograf, ekspertka od robienia fotografii wizerunkowej przede wszystkim dla przedsiębiorców. Jeszcze raz dzięki za przyjęcie zaproszenia.

Dzięki, pozdrawiam.

  1. ASP w Poznaniu http://uap.edu.pl/uczelnia/wydzialy/wydzial-komunikacji-multimedialnej/katedra-fotografii/
  2. Mocne skupienie na człowieku http://weronikamarkiewicz.com/portrety/
  3. Przyjaciółka Weroniki, Dorota Filipiuk http://dorotafilipiuk.pl/
  4. Weronika w TVN Style Warsztat Urody http://weronikamarkiewicz.com/warsztat-urody-w-tvn-style-odcinek-2/
  5. Weronika opowiada o swojej pracy w Warsztacie Urody https://www.youtube.com/watch?v=Z6TLJS9nj1Q
  6.  Produkty biznesowe Weroniki – kursy http://weronikamarkiewicz.com/kursy/
  7.  Produkty biznesowe Weroniki – stała opieka wizerunkowa http://weronikamarkiewicz.com/opieka-wizerunkowa/
  8.  Produkty marketingowe Weroniki – porady https://www.youtube.com/watch?v=Uwdwhq6UER8
  9.  Blog Weroniki – wycieczka do Mediolanu http://weronikamarkiewicz.com/mediolan-with-friends/
Może Cię zainteresować

How to become a great mentor

Czytaj

Moje lekcje z 20 lat kariery zawodowej

Czytaj

Business Unlimited Newsletter

Zainwestuj 5 minut w tygodniu, by osiągać więcej. Dołącz do tysięcy przedsiębiorców i zarządzających biznesem w społeczności Business Unlimited. Wymieniaj się wiedzą i doświadczeniami. Otrzymuj co tydzień bezpłatne inspiracje i niespodzianki od gości Greg Albrecht Podcast. Dzięki Business Unlimited staniesz się bardziej skutecznym liderem.

A jeśli zmienisz zdanie? Możesz wypisać się jednym kliknięciem!

×