Change language:

13 MLN zł w jeden dzień. Jak działa największy dom aukcyjny w Polsce? | Michał Niemczyk

Zasubskrybuj Greg Albrecht Podcast
YouTube
Spotify
Apple Podcasts

„Mój dziadek po wojnie chciał po prostu ocalić kawałek polskiej historii”. Co się dzieje, gdy zamiast budować tradycyjny biznes od zera, wchodzisz w wielopokoleniowe dziedzictwo ze stuletnią tradycją i postanawiasz wprowadzić rodzinny dom aukcyjny do ścisłej światowej czołówki?

Michał Niemczyk opowiada o kulisach prowadzenia biznesu numizmatycznego, który z zewnątrz wygląda jak fascynujący świat pasjonatów, ale w rzeczywistości jest historią o technologicznej rewolucji, rzuceniu rękawicy rynkowym monopolom i budowaniu ekstremalnej wiarygodności w globalnym TOP 30 domów aukcyjnych na świecie.
To rozmowa o tym, jak zarządza się kapitałem ukrytym w przedmiotach, które bez problemu mieszczą się w kieszeni, a są warte więcej niż luksusowe apartamenty w centrum Warszawy. O cienkiej granicy między hobby a twardą inwestycją, dożywotniej odpowiedzialności za sprzedawane walory oraz o tym, jak jeden e-mail od korporacyjnego giganta zmusił firmę do stworzenia własnego, niezależnego ekosystemu.

Z tej rozmowy dowiesz się:

  • dlaczego tradycyjne podejście do lokowania majątku w złoto czy nieruchomości coraz częściej ustępuje miejsca alternatywnym i niezwykle płynnym inwestycjom w numizmaty,
  • jak mądrze zarządzać rodzinnym dziedzictwem, przeprowadzić w nim cyfrową rewolucję i rozwijać markę sygnowaną własnym nazwiskiem,
  • jak zbudować własną, niezależną platformę aukcyjną, gdy technologiczny monopolista nagle próbuje drastycznie zmienić reguły gry,
  • jak rynek numizmatyczny radzi sobie z nadchodzącym „rynkiem niedźwiedzia” i dlaczego popyt wciąż drastycznie przewyższa tu podaż,
  • jak wygląda ciemna strona internetowych „okazji” i dlaczego łatwowierność w sieci potrafi kosztować oszukanych kolekcjonerów nawet pół miliona złotych,
  • dlaczego warto dokładnie przejrzeć domowe archiwa i jak porządki w szafach potrafią przynieść ukryte skarby warte dziesiątki tysięcy złotych.

🎙️ Posłuchaj #371 odcinka Greg Albrecht Podcast: 13 MLN zł w jeden dzień. Jak działa największy dom aukcyjny w Polsce? | Michał Niemczyk

Partnerzy Greg Albrecht Podcast:

👉 Albrecht&Partners – zespół z ponad 20-letnim praktycznym doświadczeniem w strategii, przywództwie i coachingu. Skorzystaj z bezpłatnej konsultacji.

Zostań partnerem podcastu!

Wspierając naszych partnerów, wspierasz rozwój podcastu!

Transkrypcja:

(Transkrypcja jest generowana automatycznie, może zawierać drobne błędy)

Michał Niemczyk: Pudełko po butach może być warte dzisiaj naprawdę porządny apartament w centrum Warszawy. Mamy banknot znaleziony w starych zeszytach pomiędzy banknotami o bardzo niskiej wartości. Znaleźliśmy przedmiot, który ma cenę wywoławczą 10 tysięcy złotych. Ja mam zatrudnionych, ze mną jest 10 osób w firmie i prowadzimy dzisiaj największy dom aukcyjny w Polsce.
W ciągu jednego dnia jesteśmy w stanie zrobić na poziomie 11-13 milionów złotych na aukcji. Ja zdałem sobie sprawę, że ja jestem uzależniony od ogromnego konsorcjum. Skończyło się to tak, że my na szybko stworzyliśmy system aukcyjny i mogę dzisiaj śmiało powiedzieć, że jestem absolutnie samowystarczalny.


Greg Albrecht: Jak to jest z kolekcjonowaniem numizmatów? Na ile to jest rzeczywiście inwestycja, a na ile to po prostu jest pasja i chęć bycia w kontakcie z historią?
Partnerem podcastu jest Albrecht & Partners. Mentoring strategiczny, wsparcie w zarządzaniu i executive coaching.
Dziś w Greg Albrecht Podcast, Michał Niemczyk, który prowadzi dom aukcyjny, który ma 100 lat tradycji, jest największym domem aukcyjnym i antykwariatem numizmatycznym w tej części Europy. Porozmawiamy o tym, jak rośnie wartość takich właśnie aktywów jak numizmaty, jak kolekcje, czy kolekcjonowanie to coś, na czym się zarabia, ale też jaka jest historia tego biznesu i jak to jest być w takim biznesie wielopokoleniowym. Oraz zadam jeszcze inne pytania, które przyjdą mi po drodze. Tymczasem dziś jeszcze raz Michał Niemczyk. Cześć, Michał.


Michał Niemczyk: Dzień dobry, witam serdecznie.


Greg Albrecht: Mega się cieszę, że jesteś tutaj, bo tematyka jest taka bardzo gorąca, ciekawa. Ludzie pewnie od lat myślą, że złoto to jest taka największa wartość, jaka w ogóle istnieje, ponadczasowa, a jeszcze dodatkowo monety, tu mam kilka obok siebie, patrzysz na to: 400 lat, 500 lat historii. No to połączenie romantyzmu i logiki. Jak to jest z kolekcjonowaniem numizmatów? Na ile to jest rzeczywiście inwestycja, a na ile to po prostu jest pasja i chęć bycia w kontakcie z historią?

Michał Niemczyk: To może zacznę od tego, że kiedyś to było tak, że ludzie po prostu kolekcjonowali, ponieważ nie było innych hobby, jednak było to ograniczone, bo już te pierwsze takie kolekcjonarstwo, można powiedzieć w Polsce, rozwinęło się w XVIII wieku. I tu już mamy naprawdę takie kolekcje królewskie. August III, nasz król polski, już budował pierwsze całe gabinety numizmatyczne, potem Poniatowski i tak dalej, i tak dalej. I wtedy ludzie zaczęli po prostu kolekcjonować monety, natomiast było to sport, hobby dla tych zamożnych osób. Natomiast tak jak przykład mojego dziadka, który po wojnie też chciał coś posiadać polskiego, jednak czuł tę miłość, to co powiedziałeś, ten romantyzm, czyli miłość do tej polskiej historii.

I po prostu chciał tę historię zatrzymać, wybrał monety, wybrał numizmatykę, również było malarstwo, ale tu skupiamy się, ze względu na mój biznes, na monetach, na numizmatyce. I te pierwsze takie symptomy, które powodują to, że zaczynamy kolekcjonować, czy oni zaczynali, tamci poprzedni ludzie, którzy to robili, to było chyba tylko z miłości do tej naszej historii Polski. Natomiast dzisiaj mogę śmiało powiedzieć, że my przełamaliśmy te takie stereotypy kolekcjonera, bo jakbyśmy się cofnęli x lat do tych lat, nie wiem, dziewięćdziesiątych, osiemdziesiątych, to mamy takich kolekcjonerów, jak wyglądał kolekcjoner? To ma być starszy pan, który przegląda te klasery, ręce mu się pocą, wyjmuje tę monetę jedną, ona jest warta 100 zł, nikt się tym nie interesuje.


Dzisiaj natomiast robią to poważni ludzie, którzy posiadają wielomilionowe biznesy, są to ludzie i to nie ma zasady od wieku, bo są też oczywiście, jest to dzisiaj w małym procencie, natomiast są też kolekcjonerzy, którzy zaczynają w młodym wieku, natomiast przeważnie zaczyna się to 30+, ponieważ już mamy jakieś mieszkanie, mamy już jakąś dobrze płatną pracę, mamy zapewnione jakieś różne aktywa, które nam pozwalają żyć i wtedy szukamy sobie czegoś nowego albo po prostu pamiętamy, czym byliśmy zainteresowani jeszcze w poprzednich, można powiedzieć, tym wieku, tym dziecięcym. Bo też wiele osób wraca do numizmatyki, poprzez te wszystkie lata nic nie dotykało numizmatyki, potem jest powrót, bo już ma na przykład kapitał, który może w to zainwestować. Więc ten stereotyp się trochę zmienił i dzisiaj są to ludzie, którzy robią to też tylko na większym poziomie niż tamci dziadkowie, że tak to powiem. Też trzeba pamiętać, że bariera pomiędzy inwestycją a kolekcjonerstwem jest bardzo cienka. Wiele osób do mnie przychodzi, dzień dobry panie Michale, mam odłożone na przykład 20 tysięcy złotych i przychodzili, którzy mieli o wiele więcej tych pieniędzy odłożonych i chcieli to zainwestować. I ja tylko ostrzegam na początku przy każdej rozmowie, że proszę uważać, bo to naprawdę mocno uzależnia i bardzo fajnie w to się po prostu wsiąka.


I wiele osób naprawdę dzisiaj, nie wiem, czy mogę powiedzieć, że ktokolwiek z tych inwestorów, który przyszedł dzisiaj, nie jest kolekcjonerem. Bardziej bym chyba ich nazwał kolekcjonerami niż inwestorami. Oczywiście, to nie da rady nie patrzeć na inwestycje, no bo przyjemnie się patrzy na coś, co rośnie. Czyli monetę, którą kupowaliśmy, nie wiem, w 2005 roku, płacąc 200 złotych, jak ona kosztuje dzisiaj 1200, no to jest przyjemność tylko. Natomiast to chyba najlepiej mi wytłumaczył jeden z kolekcjonerów, który zbiera akcje, obligacje polskie. Ogromna, największa kolekcja wydaje mi się w Polsce. I wytłumaczył mi to bardzo prosto. On ma biznes, który daje mu pieniądze i jeżeli chce coś kupić, to po prostu wezieme sobie jedną godzinę więcej z klientem i jest w stanie zarobić na ten przedmiot, jest w stanie go kupić za to poświęcony czas, który biznes mu daje.

A kolekcjonerstwo go odpręża, to jest jego hobby. Więc on nie patrzy, bo wiele, to tak jak ty byś zapytał, czy ludzie przepłacają za monety. Oczywiście, ja też wiele razy przepłaciłem. A dlaczego? Bo po prostu byłem na sali i nie chciałem, żeby inna osoba kupiła ten przedmiot, bo A, nie lubię, B, chciałem to bardzo posiadać, C, mój klient mi kazał. I koniec. I też przepłacaliśmy, jest to naturalne. Natomiast znowu, czy ja z tego będę żył? Nie, sprawia mi to przyjemność. Więc tutaj takie kluczowe to uratowanie historii, przyjemność, rozwijanie samego siebie. No bo numizmatyka nie jest takim sportem, który, nie wiem, czy jak krypto, czy jak złoto lokacyjne, kupimy, wrzucimy, zapominamy. Oczywiście, możemy zaglądać do wyników, ale to tylko siwe z włosy będziemy mieli. To nie ma sensu, więc numizmatyka wymaga trochę czytania, trochę wiedzy, jednak do uczenia się.

Wychodzą nowe fałszerstwa na rynku, pojawiają się nowe monety, sprawdzamy odmiany. Historia jest aktualizowana, na przykład najbardziej w polskim i średniowieczu, gdzie wychodzą nowe fakty i one po prostu przez profesorów, doktorów są dzisiaj pokazywane. Więc wiele razy na przykład monety były, albo na przykład mieliśmy monetę jedną bardzo rzadką, sprzedaliśmy ją na pierwszej aukcji za 490 tysięcy złotych. To był dukat pojedynczy i my przepisywaliśmy to do molnicy Poznań, a następne badania 10 lat później potwierdziły, że to nie jest Poznań, a Wschowa. Więc też takie rzeczy trzeba gdzieś tam aktualizować. I uważam, że numizmatyka jest takim pięknym, gdzie naprawdę jest jeszcze wiele rzeczy do odkrycia.

Greg Albrecht: Jak rozmawiamy, to boję się, że się zarażę, więc musisz tutaj wymiarować. Ja przyznam, że już kilka monet kiedyś, dzięki mojemu przyjacielowi, mówiłem Ci przed rozmową, mój przyjaciel Jimmy, którego pozdrawiam serdecznie, pewnie teraz tego będzie słuchał, kiedyś mi pokazał swoją kolekcję, która jest bardzo rozległa i chciałem zrozumieć w ogóle, jak to działa.

No więc te 10 lat temu kupiłem kilka monet, potem Cię zapytam, czy one są coś warte i jak tak na pierwszy rzut oka można to ocenić. Aber właśnie, ile te kolekcje są warte? Bo jak myślę z takiej stricte finansowej strony, no to myślę sobie, jaka jest płynność tego rynku? Czyli krótko mówiąc, to, że ja zapłaciłem ileś za konkretną monetę, to kiedy i w jaki sposób będę w stanie ją, ten kapitał odzyskać? Tak, to jest jedna kwestia. No i dwa, jaka jest rzeczywista wartość, czyli na ile jest to właśnie ten sentyment i emocje i chęć dołączenia czegoś do kolekcji, a na ile jest jakaś stabilna, rezydualna wartość i jakiego typu monety na przykład taką stałą wartość mają, która, wiesz, jest ponadczasowa bardziej i mniej uzależniona od tej zmienności.

Michał Niemczyk: Znaczy, trudno tu powiedzieć o jakiejś stałej cenie, no bo tutaj, nie wiem, jeżeli masz dukata, który waży 3,5 grama, no to wiesz, że on na wagę, na złoto jest warty przy dzisiejszym kursie, po tych spadkach, bo rozmawiamy akurat dzisiaj, jest pierwszy dzień tak zwany bear market, czyli ten niedźwiedzi i rynek wszedł trochę złoto, mamy spadek na poziomie 10% w skali miesiąca, więc wiemy, że dukat na złom, na złoto jest dzisiaj warty 1750 zł. No ale ten dukat, który jest warty 1750 zł, to jest nowe bicie, natomiast stare bicie, na przykład, nie wiem, dukat Zygmunta III Wazy już będzie warty 20 tysięcy do góry, a dukat, nie wiem, Batorego w idealnym stanie zachowania będzie 60 tysięcy do góry, a już Zygmunta Starego od 250 tysięcy do góry, więc tutaj nie ma takiej stałej ceny. Ile wchodzi tutaj takiego sentymentu?

Na pewno dużo, no bo to nie ukrywajmy, to jest tak jak ja zawsze mówię, dlaczego zegarek, nie wiem, Patek Filip, czy Rolex, czy Omega, czy Casio, czy G-Shock, one pokazują wszystkie ten sam czas, no ale ktoś ustalił, że za ten zegarek, oczywiście manufaktury to nie ma co porównywać, są masowe, ale za ten zegarek trzeba zapłacić tyle, bo ludzie chcą tyle zapłacić i tak jest ze wszystkim. Czy ten samochód, który ma cztery koła i nas zabierze z punktu A do B, ten za 100 tysięcy, a za milion, on nas zabierze w innym, nie wiem, czasoprzestrzeni? Nie, on zabierze nas tak samo, może tu być mniej wygodnie, trochę dłużej, ale i tak dalej. Dlatego monety, nie ma coś tak jak stała cena w monetach. Natomiast ja najlepsze, co mogę powiedzieć o naszym rynku, że niesamowita płynność i to, co jest piękne, że nie wiem, czy kiedykolwiek sprzedawałeś nieruchomość. O, może tak, w ten sposób.


Greg Albrecht: Tak, nieruchomość sprzedawałem.

Michał Niemczyk: Ile to trwa? No, kilka miesięcy. Dokładnie, dodatkowo. Nie możesz tego dokończyć, musisz przyjechać. No, w 90% trzeba przyjechać na akt, jeżeli nie, to trzeba dać pozwolenie i tak dalej. Notariusz, to wszystko papiery. Jeżeli na przykład masz monetę, możesz to wysłać pocztą, nie wiem, kurierem. Jesteś w Polsce, odziedziczyłeś kolekcję, przenosisz ją do nas, my spisujemy umowę, my ją wystawiamy na aukcję. Aukcję mamy jedną formę sprzedaży, mamy 365 dni w roku, więc mamy taki, sprzedajemy online codziennie, cały czas przez 365 dni w roku trwają aukcje. Natomiast jeszcze robimy 5 aukcji co 3 miesiące, takich dużych aukcji. Jedną robimy hotelową, ogromną. Ostatnia aukcja to 50, a w hotelu Rafales Europejskiej ona była jubileuszowa, no bo to 50 aukcji minęło, więc tych aukcji jest dużo. Następne domy aukcyjne, inne, konkurencyjne.

Więc wystawić taki przedmiot, przeważnie masz pieniądze w ciągu półtora miesiąca. Druga sprawa, to co śmiało mogę powiedzieć, jeżeli masz monetę, którą ja wyceniam i jak to robię? Wchodzę, otwieram iPada, laptopa, czy nie wiem, czy komputer, czy po prostu telefon, jakieś smart urządzenie, wchodzę sobie na archiwum, moje czy największe na świecie, wyszukuję, że ta moneta, średnia jej cena, od takiej mniej więcej od dwóch lat sprzedaje się na poziomie 20 tysięcy złotych, dla łatwiejszej matematyki. To ja w dniu podpisania umowy jestem w stanie ci zapłacić 10 tysięcy złotych od razu zaliczki pod tę monetę, a wystawić ją potem i rozliczyć całość sprzedaży, wysyłając sobie potem przelew w dowolnym miejscu na świecie.

To pokaż mi rynek, który jest tak płynny. Dodatkowo też coś wziąłem na ten odcinek, więc też Państwu pokażę kilka rzeczy. Jeszcze Gregowi nie mówiłem, ale chcę pokazać, jak to wygląda. Nie widać po mnie, a posiadam coś bardzo wyjątkowego, coś bardzo drogocennego, więc ta numizmatyka też ma wiele atutów.

Greg Albrecht: No tak, można wsiąść do kieszeni i pójść sobie na spacer wraz ze swoim majątkiem.

Michał Niemczyk: Dokładnie, dokładnie i to naprawdę. Teraz te monety, które Ty masz, nie wiem, co tam jest, ale widzę, że jest w gradingu, czyli grading trochę nam zwiększył ten gabaryt tego, bo to jest takie plastikowe opakowanie, slab, który tam amerykańska firma daje certyfikat do stanu zachowania. Natomiast, jeżeli byśmy stary motyw kolekcjonowania, czyli klaser albo małe takie kopertki i ułożone monety obok siebie, to naprawdę pudełko po butach może być warte dzisiaj naprawdę porządny apartament i to nie mówię o 40-metrowym apartamencie w Warszawie, w centrum, tylko mówię tutaj o 150-metrowym apartamencie w centrum Warszawy, w dowolnym miejscu i tu mówię nawet o złotej, z pudełko po butach spokojnie jest nam w stanie to zapewnić. Więc tych atutów jest dużo.

Oczywiście, to też są minusy, no bo jak ja bym moneta, to nie jest tak jak obraz, czyli otwieramy butelkę wina dobrego czy jakiegoś whisky albo po prostu wodę niegazowaną, idziemy i znajomym przyjęcie pokazujemy: „Zobaczcie, ten obraz kupiłem ostatnio, jest to po prostu znakomity obraz dawnej polskiej sztuki”. No tutaj wszyscy się kompletują, mówią: „Wspaniały obraz”. Ale układę taką samą monetę, starszą, która ma, nie wiem, tysiąc lat, pięćset, jest jedna jedyna na świecie, no to ktoś weźmie do ręki: „Jak to? Ty zapłaciłeś to 120 tysięcy złotych? No ale jak to? Za coś takiego małego?”. Więc ten gabaryt jest też plusem, ale jest też minusem? Nie ma tego „wow”, co robi na przykład sztuka dużych gabarytów?

Greg Albrecht: No na mnie robi, powiem szczerze, wow. Jak kupiłem monetę z 1556 roku i zastanawiałem się, jak wtedy wyglądał świat i jakie inne przedmioty tak stare są w zasięgu mojej ręki, to powiem szczerze, robi to efekt wow, chociaż może nie jest wizualnie takie spektakularne jak obraz. Powiedziałeś o tej bazie transakcji, czyli to jest taki jeden filar wyceny monety, oceny wartości danej monety.

Jak się ocenia taką monetę i jak się ustrzec przed jakimś fałszerstwem albo takim dużym błędem? Bo ja na przykład dlatego kupiłem monety te certyfikowane. Możesz mi zaraz powiedzieć, czy one rzeczywiście uchronią mnie przed fałszerstwem, czy nie, z myślą, że jak takie coś będzie, tutaj się będzie błyszczało, to będzie zaznaczone, że mam jakiś numer seryjny wokół tego, no to ta moneta najprawdopodobniej nie jest fałszywa. Jak to wygląda z fałszywkami i z wyceną wartości czegoś, co ktoś przynosi? I to jest w ogóle, wiesz, wyciąga ktoś z koperty, kładzie i nie wiesz, czy to prawdziwe, nieprawdziwe, skąd to wyszło i co to jest?

Michał Niemczyk: Dzisiaj jest na pewno ułatwione. Po prostu mamy internet, mamy dostęp do archiwów światowych, mamy domy aukcyjne, mamy nasze archiwum. Ja serdecznie zapraszam, sobie wpiszeć archiwumniemczyk.pl, jest tam w Google, będzie wyskoczy nasze archiwum. Mamy tam ponad 450 tysięcy sprzedanych rzeczy. No bo od wtedy mamy o wiele więcej sprzedanych rzeczy, ale internet pozwalał na gromadzenie tego wszystkiego dopiero od 2011 roku w formie po prostu archiwum. Wpisując tam datę, szukając po obrazku, mamy możliwość wyszukania danej monety i zweryfikowania jej wartości. To jest taki pierwszy aspekt. Jak się ustrzec przed fałszerstwami? Może ja zacznę od tego.

Na tym rynku nie istnieje coś takiego i proszę w to nie wierzyć, jak okazja i tak zwany zakup tańszy, znaczy taniej w bramie. Jeżeli coś kupujemy taniej, to albo pochodzi to z przestępstwa, albo ma jakąś wadę prawną, albo coś jest nie tak, coś było manipulowane. Bo jaki jest w tym deal, jeżeli mamy dom aukcyjny, który tak jak powiedziałem, jest w stanie nam zapłacić 50% w moim przypadku wartości i jeszcze ją sprzedać na tę monetę, bo to medal, banknot, my zajmujemy się falerystyką, odznaczeniami, obligacjami, papierami wartościowymi, banknotami, medalami i monetami. To ten przedmiot, nazwę to valor, jest przenoszony do nas do firmy i my wypłacamy 50% wartości tego waloru, a potem rozliczamy sprzedaż i kto kupuje na tej aukcji? Kupuje docelowy, ostateczny klient, który płaci maks na rynku. Dochotowo nasza aukcja jest widoczna na trzech największych portalach aukcyjnych na świecie, czyli widzi to cały świat. Czyli ta moneta, ten walor sprzeda się za maksymalną cenę. To jaki jest w tym deal, że ty idziesz i sprzedajesz tę monetę zamiast na takiej aukcji w bramie? No to coś jest nie tak.

Greg Albrecht: No chyba że ktoś bardzo nie chce zapłacić prowizji i myśli, że będzie sprytny w ten sposób, ale oczywiście ma dostęp do mniejszej grupy kupujących.

Michał Niemczyk: Dokładnie. Ale to jest, troszkę to wygląda tak jak efekt MediaMarktu. My idziemy do MediaMarktu, czy do jakiegoś innego, Saturna już nie chcę tu reklamować albo tam MediaExpertu, do któryś z tych firm, RTV, AGD i tak dalej. I płatimy w fizycznym sklepie za kabelek 40 zł, a taki sam kabel możemy kupić w internecie za 12 zł. Dlaczego? Dlatego, że mamy to od ręki.

Mamy gwarancję. Jak coś nie będzie, to idziemy i po prostu zwracamy. Też fizycznie w sklepie. I ja uważam, czasem się nazywam takim efektem MediaMarktu. Dlaczego? Dlatego, że my dajemy dożywotnią gwarancję na sprzedawane przez nas przedmioty. Czyli jeżeli kupisz u nas przedmiot i zrobiłeś to, nie wiem, 10-20 lat temu, no jeszcze ten akurat firmę prowadzę od 10 lat, bo ją przejąłem, ale jeżeli 10 lat wstecz kupiłeś nasz przedmiot, to spokojnie, ona też ma gwarancję i my zwrócimy, jeżeli coś będzie nie tak, to jesteśmy w stanie zwrócić te pieniądze. I tak robią największe domy handlowe na świecie. Jest dożywotnia gwarancja. Jeżeli czegoś takiego nie ma, więc tutaj mówienie o tym, płacenie prowizji, to tak samo kupujący. Kupujący, który kupuje to w bramie, też tego nie rozumiem, no bo ja wolałbym zapłacić za coś, a mieć pewność, bo potem zastanawiając się, ja byłem niestety przez chwilę rzeczoznawcą i byłem w kilku sprawach sądowych i nie chcę tutaj mówić, bo ja zastanawiałem się w ogóle, co ja tam robię i dlaczego ja jestem na tej sprawie, słuchając, że człowiek, który wydał pół miliona na monety, kupując je od człowieka, którego poznał w internecie, dopiero wydając 400 tysięcy złotych, postanowił sprawdzić te monety za 400 tysięcy i jeszcze dokupując 100 tysięcy złotych, nie czekając, czy te monety za 400 tysięcy są oryginalne.

Nie, niestety to nie było nic oryginalnego, był podrobiony grading, był podrobiony certyfikat, nic tam się nie zgadzało, wszystkie monety. Ja się zastanawiam, gdzie jest ten, czy to jest chciwość, czy to jest niewiedza, czy to jest łatwowierność, gdzie tu jest ten punkt ludzi, którzy to kupują, bo ja wolałbym, jeszcze wyobraźmy sobie, o może tak, państwo sobie wyobraźcie, że wy kupujecie to całe życie i naturalna sprawa, umieramy, bo tak jak ja też umrę, też pewnie przekażę, jak zobaczę moje dzieci, będą się tym interesowały, mój syn wykazuje duże chęci, żeby przejąć ten biznes, moje córki też powiedziały, że chciałyby w tym uczestniczyć, zobaczymy. Wtedy będzie fajnie, będzie piąte pokolenie, które się tym zajmuje, więc będzie super.

Ale umieramy i wyobraźcie sobie, że zostawiamy ten problem, to wszystko, ten niesmak następnym pokoleniom, sukcesorom, przedmiotami, które ty wiedziałeś, od kogo to kupowałeś, ty wiedziałeś może jak to odzyskać jeszcze i tak dalej, a tu jest po prostu zostawiony przedmiot. To tak jakbyś zostawił worek ziemniaków, które są zepsute, albo worek kamieni, które są nic nie warte.

Greg Albrecht: No, rozumiem te wyzwania i tak słyszę, że twoją rekomendacją do tego jest właśnie korzystanie z takich miejsc, które to weryfikują. I zaczynam się zastanawiać, cóż takiego ja w takim razie mam na tym stole. Więc może bym ci pokazał dwie rzeczy i chciałbym sprawdzić w takim razie, jako rzeczoznawca, jakbyś mógł ocenić, coś powiedzieć o tych monetach. Zacznę od takiej, która wygląda – nie wiem, czy będzie ją widać – wygląda ogólnie najmniej atrakcyjnie ze wszystkich monet. Przyznam, że jak ją kupiłem i zobaczyłem, mówię: „Matko, co to za mały dziubek? Tyle za to zapłaciłem. Co to jest, powiedz?”

Michał Niemczyk: To jest żeton, dokładnie szeląg z brązu Galicji i Lodomerii, ale w pięknym stanie zachowania, bardzo ładny. Może on nie wygląda – no, problem jest taki, że właśnie to, co powiedziałeś, cudowny stan zachowania, naprawdę. To w ogóle wyśmienite i to ma notę gradingową PCGS M63BN, czyli jest tego koloru czekoladowego. Powiem szczerze, że nie widziałem w tak ładnym stanie zachowania tej prostej monety. Mamy Lodomerię, ma kilka monet, ale szeląg w tym stanie zachowania. Trzeba byłoby to zweryfikować, bo to też trzeba nadmienić, że grading amerykański rozróżnia stany, tak jak my w Polsce operowaliśmy stanem pierwszym, drugim, trzecim, tak jak podium. Jedynka jest najlepsza, drugie jest trochę słabsze, trzecie jest słabe. Ameryka zrobiła coś cudownego, czyli rozgraniczyła stan pierwszy na 10 punktów.

Mamy 1, 2, 3, 4 i do 10 i ten stan pierwszy, ten podium się rozszerza. I to jest od MS-60 do MS-70. I teraz tak, trzeba byłoby zweryfikować, czy ta moneta w MS-63BN jest najwyższą notą gradingową na świecie, czyli czy na przykład ty nie masz najlepszego potwierdzonego w tej firmie egzemplarza na świecie. Jeżeli coś takiego masz, cena automatycznie rośnie o 30%, bo innych kolekcjonerów marzeniem jest, żeby mieć twój przedmiot, bo na przykład jest ładniejszy niż ich przedmiot. Więc to trzeba byłoby uzweryfikować. Następnie odmianę, rocznik i tak dalej. Więc to wycena takich przedmiotów przy Starej Polsce, to już są katalogi i można to łatwo wpisać sobie w archiwum. Natomiast tutaj trzeba zweryfikować stan zachowania, bo to może być warte 1000, a może być warte 3000 zł, dlatego że po prostu jest wyśmienity stan zachowania. A to, że ona wygląda – ciekaw jestem innych monet, bo jak ty mówisz, że to wygląda najsłabiej spośród tych monet, to jestem ciekawy innych monet, bo to jest naprawdę cudowny egzemplarz.

Greg Albrecht: Nie, dziękuję. Myślę, że mówię, że ona wygląda najsłabiej ze względu na to, że jest taka mała i mało pokaźna. Stan wygląda faktycznie niesamowicie dobrze, a inna moneta, którą ci mogę pokazać, o ta, która wygląda pięknie, chyba jest niewiele więcej warta niż sam kruszec, z którego jest zrobiona.

Michał Niemczyk: Tak, to jest dolar Morgana z 1921 roku. Tutaj może pokażę. To jest moneta amerykańska w pięknym stanie zachowania, ale one tak powinny wyglądać. To po prostu jest moneta z rulonu, to dalej są zachowane. Dzisiaj się nie dziwię, jak to powinno… Tutaj po spadkach, przepraszam, bo to tak jeszcze dwa tygodnie temu była absolutnie inna cena, ale podejrzewam, że to się powinno sprzedać w tym stanie zachowania za około 300-350 zł, więc wciąż 25% powyżej ceny srebra. Nie wiem, ile za to było płacone. Na pewno dużo mniej, bo już dawno to kupiłem. Właśnie, bo to proszę pamiętać, że to są monety, które dalej były w rulonach sprzedawane. To jest i tak słaba nota. I gdybyś miał 66+, czyli tam wyżej, no to to jest już, prawda, moneta pod 1000-1200 zł.

Greg Albrecht: Ciekawe.

Michał Niemczyk: Więc tutaj to jest stan zachowania, szczególnie przy tym bulionie srebrnym. Ale to też taka właśnie fajna rzecz, powiedziałeś, kilka lat temu kupowana. To trzeba zwrócić uwagę na to, że… Ostatnio taki temat, który poruszyłem, dość mocno kontrowersyjny, że monety, ze względu na to, że bardzo mocno wzrosła cena złota, no bo w ciągu 10 lat jeszcze przed tym spadkiem, powiedzmy, że wzrosła 250%, srebra podobnie w ostatnich latach, niektóre monety straciły wartość kolekcjonerską przez to, że przewyższyła to wartość kruszcu. Czyli wartość kolekcjonerska, wyobraźmy sobie, że ta moneta 5 lat temu jest warta 150 zł, a złomu, czyli zawartości srebra, jest tam 100 zł. Czyli jest 50% więcej warta, bo jest numizmatyczna. No ale dzisiaj przy tym srebrze, przy tym złocie, jeżeli była ta złota moneta, to ta moneta jest warta 250 na złom, czyli mamy w stosunku do tamtej ceny mamy 150 z tych różnic, ale mamy 100 złotych różnicy nawet z premią numizmatyczną, więc to się tutaj trzeba… To wow, po prostu to jest niesamowite.

Greg Albrecht: Znaczy, odpowiedziałeś na jedno z pytań mojego przyjaciela, który dokładnie zapytał o kwestię, jak wpływa wartość kruszcu na cenę i czy to zawsze będzie popychało łączną cenę w górę, ale chyba tak nie jest. Ja z ciekawością troszeczkę się interesuję zegarkami i na przykład interesujące jest, że Rolex Day-Date złoty dzisiaj w zasadzie jego wartość jest wartością złota, z którego jest wykonany. Poza jakimś wyjątkowo, nie wiadomo jakimś unikalnym egzemplarzem. Więc ciekawe jest, że niektóre produkty kolekcjonerskie ze względu na aprecjację wartości kruszcu tak naprawdę są warte tyle, co kruszec, ale już nie więcej. Nie ma tej premii za to, że to jest unikalna rzecz. Pokażę Ci jeszcze trzy monety, które pochodzą, jak dla takiego laika, jak ja mówię, nie no, to prawie to samo i ciekaw jestem, czy któraś z nich jednak się jakoś tam wyróżnia i którą z nich warto pokazać i powiedzieć, co to takiego jest w ogóle.

Michał Niemczyk: Mamy dwie monety Zygmunta Augusta i jedną monetę Zygmunta III Wazy. Która z nich jest najciekawsza według ciebie? Są bardzo zbliżone i to teraz mamy tak: mamy dwa nominały. Mamy półgrosz litewski, która jest monetą bardzo popularną i bardzo dużo występuje tych monet, chyba że mamy tutaj rzadsze odmiany, ale tutaj nie ma. To jest moneta o wartości około 400 zł. Ja tutaj, jeżeli miałbym wybierać, to wybrałbym trojaka po prostu. Dlatego, że lubię, jak jest widoczny po prostu władca na monetach. Ale to jest moja subiektywna ocena. Kocham akurat donatywy, gdzie jest widok miast. To też potem już zdradzę. Jedną wziąłem, więc to pokażę potem. Ale po prostu to jest moje zainteresowanie. Natomiast tutaj mamy ryskiego trojaka w pięknej notacji MS62, w super stanie zachowania. Jest to prosta mennica Ryga, która biła ogromne ilości monet. Ale to też taka ciekawostka. Ta moneta w 2014 roku, jak zaczynałem przygodę z firmą…

Greg Albrecht: prowadzeniem jej przejąłem. Mniej więcej wtedy ją kupiłem.

Michał Niemczyk: No to w 2014 roku kosztowała około 400 do 500 zł. Dzisiaj ta moneta w tej nocie będzie kosztowała między 900 a 1100 zł. Więc jest dwukrotność ceny. Do tego stopnia tak podrożały niektóre monety, że w 2010 roku, kiedy organizowaliśmy naszą pierwszą aukcję, wziąłem katalog właśnie, bo ostatnio analizowałem sobie wszystkie rzeczy. Uwielbiam analizować sobie różne rzeczy historyczne, szczególnie w naszej firmie. I to nawet ostatnio w jakimś filmie się śmiałem, że nasza pierwsza aukcja to było 187 przedmiotów i zajęło nam 7 godzin sprzedaż tego. A dzisiaj robimy aukcje, które mają przez 7 godzin, no dobrze, 8 godzin, sprzedajemy 900 przedmiotów. Więc tak technologia pozwoliła, licytacja na żywo.

Wtedy nie było licytacji przez internet, była tylko telefoniczna, więc ludzie dzwonili i tak dalej, i tak dalej. Natomiast były monety, tak jak te, i ja bym nawet ich nie przyjął na aukcję taką dużą, dlatego, że ich wartość była za mała. Tak jak w przypadku ortów gdańskich. Ort gdański przydawał się w tamtych czasach, w 2010 roku, piękne za 1000-1200 zł. I to była tania moneta, że przyjął się wtedy na aukcję, bo aukcje były jednodniowe i trzeba było wybierać tylko przedmioty powyżej 4000 zł. Dzisiaj taki ort sprzedaje się od 3, 4, 5 do 10, 12 tysięcy zł. Mówię to o prostych rocznikach, lepsze sprzedają się po 30 tysięcy. Więc mamy zmianę po prostu wartości.

Co też trzeba powiedzieć, tutaj nadmienić, że niestety, ale wzrost ceny spowodował to, że starsi kolekcjonerzy nie nadążają nad wzrostem tej ceny i odpadają z tego biegu. To tutaj świadomie trzeba powiedzieć, że rosnąca cena numizmatów spowodowała to, że starsi kolekcjonerzy, pamiętając te stare ceny, nie są w stanie dzisiaj wziąć udział w licytacji. Po prostu ich mental nie pozwala im zalicytować tego, jeżeli pamiętają, że bo to kosztowało 20 zł, dlaczego ja mam płacić 220? No to jest po prostu dla nich, to jest nierealne.

Greg Albrecht: No ale to prawo rynku. Kiedyś to było. Ja pamiętam, jak mój kolega kupił nowy samochód za 17 tysięcy złotych. Dzisiaj to brzmi jak jakaś absurdalna historia. Po prostu miało to miejsce grubo ponad 20, pewnie z 25 lat temu, więc kwoty się zmieniają. A ostatnia rzecz, taka związana stricte z tymi produktami, potem pogadamy o tym twoim biznesie, też jest tam superciekawe. Czy bywa tak, że ktoś znajdzie gdzieś skrzynię monet i to wpływa na rozwodnienie wartości? Są takie przypadki. Krótko mówiąc, jakbym przeniósł ci 100 takich monet, to co by się wydarzyło? Ciekawi mnie, wiesz, sytuacja zmienności w zależności od dostępności takich monet. Czy na przykład pojawia się dużo nowych, grade’owanych monet i okazuje się, że jest tak duża podaż odnajdowanych jakichś egzemplarzy konkretnego typu monety, że ta cena cierpi na tym? Nie spotkałem się z tym.

Michał Niemczyk: Ponieważ każdy doświadczony sprzedawca czy tutaj aukcjonariusz, prowadzący dom aukcyjny, nie wystawi stu takich samych przedmiotów na rynek, tylko zrobi po prostu tak, że będzie je wystawiał sukcesywnie. To jest chyba najważniejsza zasada, bo na przykład największa kolekcja jednego nominału, którą miałem w historii, to było 2820 sztuk jednego nominału. Był to absolutnie przekrój na władców, ale był to jeden nominał. Właśnie ten nominał, który ty miałeś, czyli trojaki. Była to ogromna kolekcja, 2820. Były tam rzadkości i panowie, jak ludzie do mnie przyszli, powiedzieli:

„Dzień dobry, panie Michale, ale chcielibyśmy to sprzedać w ciągu roku”. Ja się nie zgodziłem, oni byli w szoku, ale to: „Co, nie chce pan tego przyjąć?”. Ja mówię, że nie, nie, oczywiście, że przyjmę to, ale nie mogę wam obiecać, że sprzedam to w ciągu roku. I wiecie, że po pięciu latach mi podziękowali, bo zajęło mi pięć lat sprzedaż tego wszystkiego, może sześć, ponieważ te pierwsze sprzedawały się w tak śmiesznych kwotach w stosunku do tych pięć lat później i rynek wchłonął absolutnie wszystko i podejrzewam, że wchłonąłby dzisiaj pięć razy więcej, niż by było, bo dalej mamy większy popyt niż podaż na rynku. Ostatnio nawet wizyta dwa tygodnie temu, przed moim jeszcze urlopem, tak to tydzień przed moim urlopem, czy dwa tygodnie temu, był u mnie kolekcjoner, bardzo poważny i mówi: „Michał, co masz ciekawego, bo nie mam czego kupić”.

I to, co wiele osób postrzegam, najgorsze, co jest, to jest marazm w kolekcjonerstwie, czyli jeżeli zbieramy sobie powiedzmy wąską dziedzinę i nie mamy czego kupować, to się zaczynamy nudzić. Jak zaczynamy się nudzić, to wpadają nam głupie pomysły do głowy, kupimy coś innego i tak dalej. Więc fajnie zawsze mieć posiłkową jakąś kategorię, czy jak zbieramy trojaki, no to właśnie zbierajmy sobie pół grosze. Jak sobie zbieramy orty, to dorzućmy sobie, nie wiem, dodatkowo XIX wiek może, bo to będzie jakieś powiązane. Są różne po prostu aspekty, ale uważam, że każdy kolekcjoner powinien mieć gdzieś tam co dodatkowego, żeby sobie zbierać, żeby nie było tego marazmu.

Greg Albrecht: Bardzo ciekawe. A jeżeli dzisiaj ktoś nas słucha, domykając temat tego, że może ktoś po obejrzeniu tego odcinka – to, by the way, nie jest oczywiście rozmowa sponsorowana, tylko temat, który mnie ciekawi i dlatego to ciągnę – ale ktoś, powiedzmy, chciałby kupić sobie pierwszą monetę, to jaki jest taki, wiem, że to zależy od tego, co kogo interesuje i tak dalej, ale tak jak miałbyś powiedzieć w ciemno, co uważasz, że jest dobrym otwarciem, wejściem, coś kupić, żeby coś mieć i poczuć miętę do tego tematu, to jakiego typu moneta jest takim dobrym punktem wejścia?

Michał Niemczyk: Tutaj tylko trzeba odpowiedzieć sobie na pytanie, co nam się podoba. Czyli wchodzimy na naszą aukcję, przeglądamy kategorię, kategorii powiedzmy pięćdziesiąt. Jeżeli nam się spodoba dana kategoria, to sobie to kupujemy. Mój serdeczny przyjaciel, nie wiedząc, strasznie się śmiałem z tego, jak zobaczyłem jego imię i nazwisko u nas w systemie aukcyjnym, nie mówiąc mi o tym, stworzył sobie znakomitą kolekcję Wolnego Miasta Gdańsk. Serdecznie pozdrawiam, na pewno będziesz to oglądał, więc Gdańsk, super, Wolne Miasto Gdańsk. Jest kategoria, którą zbierają Polacy, zbierają Niemcy, bo to było Freistadt Danzig. Rosjanie, znaczy wschód można powiedzieć, bo to tak wygląda, więc kolekcja fajna, międzynarodowa. Natomiast drobną monetę, znakomicie trojaki. Mamy przegląd trojaków od Batorego do Stasia, do Stanisława Augusta Poniatowskiego. Możemy sobie zebrać trojaki najróżniejsze.

Mój serdeczny kolega, też fajny pomysł. Jest kapitalny, uważam. Kupił mnie trzy monety, trojaki, chyba wtedy płacił po 200, to tych dzisiaj pewnie są warte po 400, ponieważ jego bratu urodził się syn i nie chciał kupować mu sztabki złota czy monety złotej, bo chciał po prostu coś, że dostanie od wujka coś niepowtarzalnego, coś z takim po prostu nutką pamięci, prawda, o nim. I też kupił mu trzy monety numizmatyczne i dał mu w prezencie trojaki. Dlaczego? Dlatego, że no po prostu jest tam, był władca, podobało mu się. Dlatego trzeba wybrać. Są kolekcjonerzy, którzy na przykład pamiętają, prawda, no, nie wiem, dla ich historii, bo są za młodzi ci ludzie, żeby pamiętać, ale Piłsudskiego, więc mamy drugą Rzeczpospolitą, więc monety po reformie Grabskiego. Mamy dziesięciozłotówki, dwuzłotówki, to też jest łatwe.

Mamy dalej, jeżeli, o na przykład, mam klienta, który strzela na strzelnicy, więc co ta zbiera? Pięciofrankówki szwajcarskie strzeleckie, więc sobie zebrał strzeleckie. Po prostu mamy kategorię. No, co jeszcze takiego fajnego jest, co jest najpopularniejsze? Chyba, jakbym miał powiedzieć, taka największa rzesza, o, na przykład próby niklowe, to też jest w ogóle fajny temat. Mamy monety, które ludzie mogą pamiętać, jeszcze płacąc z, no, już nasze pokolenie nie pamięta, ale płacąc z w PRL-u monetami, było coś takiego, że przed wprowadzeniem monety do obiegu była próba technologiczna, próba bicia i tak dalej.

I były monety próbne. I jest coś takiego jak próba niklowa, czyli jak pięciozłotówka z rybakiem, zanim ustalili faktyczny, jak to będzie wyglądało, nie wiem, tam jest cztery różne odmiany tej monety, wybite w niklu, w nakładzie tylko 500 sztuk. Więc można coś takiego zebrać. Mamy ograniczoną ilość, tam jest 320 tych prób niklowych, każda jest po 500 sztuk. Kiedyś, o, to też taka ciekawostka, kiedyś kolekcja kosztowała 110 tysięcy złotych, dzisiaj za pełną kolekcję nikli trzeba zapłacić 300 tysięcy złotych. Więc taka ciepła, to lubimy sobie to, jak dostajemy pełną kolekcję, bo jeszcze klienci są, którzy malware pełne kolekcje, no bo to małe pieniądze kosztowało to. Ja mówię już o latach 100 tysięcy złotych, to kosztowało 2014, 2014 rok, a wcześniej to te nikle można było kupować za bardzo niskie pieniądze, więc to też jest wzrost. Więc tutaj trudno odpowiedzieć na takie pytanie, co ja uważam, że to, co się podoba, natomiast każdy popełnia błędy. Nawet ostatnio akcja z nami taka, żeby zrobić porządki z nimczykiem. Zachęciłem klientów, żeby w kwietniu przejrzeli swoje kolekcje i przyszedł do nas klient, który w ogóle nie wiedziałem, że on zbiera banknoty.

I on chyba sam nie wiedział, że on zbiera banknoty, bo zawsze go kojarzyłem z monetami. Ja mówię, skąd u pana banknoty? Mówi pan wie, że kiedyś jak zaczynałem, to sobie dokupowałem banknoty i zebrał sobie jakiś pakiet banknotów, którą przekazał do nas na aukcję i co robi? Teraz z tych sprzedanych przedmiotów ma pieniądze na zakup tego swojego core, tej swojej kolekcji, którą tworzy, monetarnej, więc jest bardzo dużo aspektów.

Greg Albrecht: Super. Bardzo mnie to inspiruje. Jeśli chodzi o właśnie biznes, ty go przejąłeś w zarządzanie dziesięć lat temu?

Michał Niemczyk: Dwanaście lat temu, w 2014 roku, niestety po śmierci mojego brata, zostałem postawiony z bardzo wygodnej pozycji, czyli brata szefa, do zarządzania firmą. Pracowałeś już wtedy w firmie? Tak, tak, tak. Ja pracowałem, byłem szefem marketingu i tutaj można powiedzieć przygotowaniem tych aukcji od strony medialnej i w 2014 roku przejąłem firmę z dnia na dzień. To było dosłownie po zorganizowaniu naszej piątej aukcji i przed organizacją naszej szóstej aukcji.

Wtedy robiliśmy tylko dwie aukcje w ciągu roku. Dzisiaj robimy ich pięć i mamy już ukończonych 54. 54. aukcja będzie za dwa tygodnie, 27 czerwca. Potrwa pięć dni, więc też duże wydarzenie, więc trochę to rozwinąłem, wykorzystując w dużej mierze też internet i tą całą, coś bardzo mnie, bardzo się ciekawie i inspirują mnie po prostu możliwości informatyczne. Ja i to wszystko, więc to wprowadzam, co tylko mogę do tego biznesu, więc 12 lat temu przyjąłem firmę i dzisiaj jesteśmy tu, gdzie jesteśmy, czyli jesteśmy największym numizmatycznym domem aukcyjnym w Polsce, a jesteśmy w top 30 na świecie, więc pod względem tutaj sprzedaży walorów kolekcjonerskich, więc jest naprawdę tutaj dobrze.

Greg Albrecht: Mam do Ciebie prośbę: jeżeli podobają Ci się rozmowy w tym kanale, to koniecznie zasubskrybuj ten podcast, bo pozwoli nam to lepiej rozwijać kanał i zapraszać więcej ciekawych gości. Czyli ile wartości w tych produktach kolekcjonerskich, obiektach kolekcjonerskich rocznie mniej więcej przechodzi przez Wasz biznes?

Michał Niemczyk: W zeszłym roku sprzedaliśmy ponad 33 tysiące rzeczy. To liczę tak na poziomie aukcji. Nie jestem w stanie policzyć, bo niektóre przedmioty zawierają w sobie na przykład 5-10 monet czy 100 monet, bo są sprzedawane jako zestawy. No, czyli powiedzmy, że przechodzi przez nas co roku pewnie około 50 tysięcy przedmiotów, z czego mamy w naszym dobytku: mam najdroższy sprzedany banknot za ponad 700 tysięcy złotych, najdroższą sprzedaną monetę w Polsce za 3 miliony 240 tysięcy, najdrożej sprzedanego polskiego dukata w historii za milion 50 tysięcy złotych, polski medal najdroższy, odznaczenie w Polsce chyba wciąż jest najdroższe, tak, bo tamtym był zestawem, więc takich tych osiągnięć jest dość dużo i byliśmy pierwszą firmą w ogóle na świecie, która przekroczyła milion złotych czy 250 tysięcy euro na tamte czasy, około na przedmiot polski, bo to też trzeba pamiętać, że nasza polska onomastyka to była gdzieś tam zawsze na tym trzecim tle, czwartym światowym, a nagle pokazała się, że dlaczego my mamy nie konkurować z Niemcami, dlaczego mamy nie konkurować z Rosjanami, dlaczego mamy nie konkurować z Węgrami, innymi krajami, która też numizmatyka jest piękna, bo uwielbiam akurat węgierską numizmatykę, bo to jest Batory, więc to jest pomieszane, więc w ogóle jest cudowne ta numizmatyka, ale dlaczego mamy z nimi konkurować na poziomie ceny, dlaczego mamy nie konkurować na numizmatyce, gdzie każdy, każdy, kto się zagłębił w polską numizmatykę, to jest absolutnie, absolutnie, mieliśmy geniuszy, medalierów, geniuszy, którzy wymyślali, kreowali monety, medale, te numizmaty, na takim poziomie, to jakby z kosmosu byli, po prostu, bo to było przeskok. Jak sobie porównamy, kiedyś, nie zapomnę, pokazuje mi kolekcjoner znakomitą monetę, mówi:

„Michał, kupiłem super rzadkość z jedną z pierwszych monet amerykańskich, która jakaś kolonialna” i pokazuje mi taki ogryzek, obrzydliwa moneta, po prostu, ogryzek, ledwo co widać na niej. Ja mówię: „Jezu”, i on mówi: „Słuchaj, to jest znakomite, to było tak pięknie wykonane”. Jak sobie porównałem, tak szybko, po prostu w głowie, jaka była u nas mennictwo rozwiniętej technologicznie, Gdańsk, Toruń, to to w ogóle było po prostu jak inny poziom zaawansowania, w ogóle mówię.

Greg Albrecht: Inna cywilizacja, cywilizacja,

Michał Niemczyk: Dokładnie, więc to nasza polska numizmatyka jest absolutnie przepiękna, więc my dzisiaj konkurujemy z całym światem i nasze monety są na tyle piękne, że na przykład donatywy, czyli te monety, które były ceremonialne, podarunkowe, są kupowane przez Japończyków, przez Niemców, przez Amerykanów, więc to nie jest tak, że tylko polską numizmatykę kupują Polacy, nie, ona jest tak piękna, tak ciekawa, że nawet jak wiele kolekcji trafia teraz pod młotek, na przykład wielka kolekcja złotych monet, jest tam też duża część Polski, dlatego, że są piękne. I to też jest Europa, a nasze monety naprawdę, jakbyśmy porównali sobie na tle innych, są przepiękne.

Greg Albrecht: Widać pasję w tobie i się zastanawiam, jak to jest, bo firma, która ma 100 lat, zobacz, kolejne pokolenie, jesteś w tym, jak czujesz, na ile to jest takie poczucie obowiązku, na ile się zaraziłeś, bo trzeba było przejąć ten biznes, trzeba było w nim być, a na ile czułeś takie poczucie, że to jest mój wolny wybór do tego, żeby w tym być. Czujesz, pewnie trudno oddzielić, ale rzadko mam okazję rozmawiać z kimś, kto jest w wielopokoleniowej firmie, to jest na polskim rynku wielka rzadkość. Jestem super ciekaw, jak to jest, czy to jakoś jest tak, że miałeś takie wątpliwości, czy to jest twoja droga, czy nie miałeś, jak to wygląda?

Michał Niemczyk: To są takie pytania mocno intymne, a że ja jestem dość mocno tutaj, nie lubię się otwierać, to powiem może tak ogółem, dlaczego te 100 lat, bo to też, prawda, ktoś powie, co tam 100 lat, przecież firma S od 2005 roku, potem zmieniają nazwę w 2014 roku, ale mój pradziadek zajmował się sztuką większych gabarytów, czyli obrazami, srebra i tak dalej. Mój dziadek interesował się, ale wybuchła wojna, a wcześniej zaciągnął się na Dar Pomorza, był marynarzem, potem trafił na MS Piłsudski, został wybrany, został storpedowany MS Piłsudski, potem trafił, tak pokrótce opowiadam, do, dlaczego, to co chwilę powiem, merytorium tej sprawy, trafił do niewoli, w Stalagu, uciekł stamtąd, że pochodził z Krakowa, że był marynarzem, potem wyjechał z Krakowa do Warszawy, już jak wrócił, jak uciekł z tego obozu i trafił, przypadek, moi pradziadkowie mieli na Belwederskiej kantynę oficerską, znaczy kantynę marynarską dla oficerów, no i mój dziadek tam trafił, poznał moją babcię.

I, no wiadomo, jako marynarz, jako po prostu żołnierz polskich sił zbrojnych na zachodzie, pewnie byśmy dzisiaj nie rozmawiali, gdyby MS Piłsudski nie został zatopiony, bo dziadek płynął na Madagaskar, więc tutaj byśmy nie rozmawiali pewnie, bo pewnie by tam już został, jak kiedyś sobie żartował, ale dziadek był w ogóle wyjątkową osobą, to trzeba przyznać, takiej naprawdę starej daty, absolutnie patriota, niesamowity, z ogromną wiedzą, pięknie malował, więc obrazy i ta sztuka była w nim od samego początku. Poznał moją babcię i dostał w posagu monety. I od tego się zaczęło. I po wojnie odtwarzał Polskie Towarzystwo Numizmatyczne wraz z tymi wszystkimi pasjonatami, budował swoją historię monetarną, że tak to nazwę i wpajał to w nas chyba, więc ja to zawsze sobie żartuję, że trochę klątwa rodzinna, bo ja na urodziny dostawałem monety, gdzieś na jakieś tam imieniny monety, więc te monety zawsze gdzieś były. To tak jak moja żona kiedyś mi zwróciła uwagę, że mówi pani wychowawczyni zadzwoniła i powiedziała, że Staś często mówi o pieniądzach i mówi, że często mówię o pieniądzach i moja żona musiała wytłumaczyć, że ja zajmuję się numizmatyką i że o monetach opowiadam. A ona, że ona po prostu nie wiedziała o tym, że on kolegom opowiadał o monetach.

Ona myślała, że o pieniądzach i chciała po prostu zwrócić uwagę, żeby dzieci nie rozmawiały o pieniądzach, no bo to nie jest wiek odpowiedni. No mój syn też ma jakąś, mój syn ma na imię Stanisław, że był taki grawer z Krakowa, Stanisław Niemczyk, to też dostał ode mnie odznakę wykonaną właśnie przez Stanisława Niemczyka, więc też może w nim taki, można, że gdzieś tam w nim zasiewam te kolekcjonerskie nasiona, ale czy to był mój wybór? Na pewno strasznie mi się to podobało, że pierwsze kroki stawialiśmy na Allegro z moim bratem, potem mój brat w to absolutnie wsiąknął wraz z wiedzą i wraz z tym nazwiskiem, no bo mojego dziadka wszyscy znali na rynku, no bo po prostu był od zawsze, więc też było nam trochę łatwiej.

My brat postanowił otworzyć antykwariat numizmatyczny, na początku znajdowało się na Starym Mieście, potem przenieśliśmy go na Żelazną, bo tam była mennica i byliśmy jedną z pierwszych firm w ogóle taka ciekawostka, która wprowadziła komis komis numizmatyczny, czyli właśnie ten sprzedaż w internecie. Ludzie tego nie robili w ogóle. Byliśmy pierwszą firmą na Allegro i pierwszą firmą internetową, która wprowadziła sprzedaż komisową monet za pośrednictwem właśnie aukcji internetowych, co w ogóle ludzie nie wiedzieli o co chodzi. Mój brat musiał tłumaczyć, że wystawimy to w internecie. Mówi, ale jak to w internecie? No bo masz całkowicie inne pokolenie ludzi i musisz wytłumaczyć, że ty weźmiesz od nich monety i obiecasz im, że ty potem zapłacisz im gotówkę, sprzedając to wirtualnie w internecie.

O czym on mówi? No i jeszcze tylko powiem, że mój brat miał wtedy 20 lat, więc to założył firmę. Przed 2010 rokiem i zrobiliśmy aukcję, właśnie pierwszą aukcję naszą, to 2010 rok i przyjęliśmy taką znakomitą kolekcję. Najbardziej ludzie pamiętają cyfry, to tylko powiem, że sprzedaliśmy 185 przedmiotów za ponad 9,5 miliona złotych, więc średnia cena przedmiotu to było 50 tysięcy złotych. W 2010 roku absolutny rekord wszechczasów i chyba do dzisiaj to jest niepobite, jeżeli chodzi o, ale nawet i jakość tych przedmiotów. To były tak wyjątkowe przedmioty, że to w ogóle była aukcja, która otworzyła nam drogę tu, gdzie jesteśmy, ale też otworzyła tą polską numizmatykę, tak jak wcześniej mówiłem. W 2014 roku przejąłem tą firmę i jesteśmy tu, gdzie jesteśmy. Dzisiaj mamy pięć aukcji w ciągu roku, sprzedajemy na Allegro wciąż. Jesteśmy bardzo rozpoznawalni, chyba jesteśmy dzisiaj najbardziej rozpoznawalnym domem aukcyjnym na świecie.

Jesteśmy w tym top 30 domów aukcyjnych. Więc to jest 100 lat tradycji, zrobiło swoje. Jest to na pewno jakaś klątwa rodzinna, ale w tym pozytywnym znaczeniu. Czy ja widziałem siebie gdzieś indziej? Trudno mi powiedzieć, bo moje studia kończyłem za granicą studia do marketingu, do zarządzania, a potem specjalizacje właśnie zarządzanie biznesem, więc na pewno też mi ułatwiły prowadzenie międzynarodowej dzisiaj firmy. I nie wiem, czy bym się widział gdzieś indziej. Na pewno była to ogromna odpowiedzialność.

Oto tak się to mogę otworzyć, że w momencie, gdy mój brat stworzył firmę i wszyscy od ciebie mają ogromne oczekiwania, nie mówię, że to były małe, to były ogromne oczekiwania, które musisz wypełnić albo się poddasz. Ja mam charakter absolutnie, nie uznaję coś takiego jak poddać się, tylko po prostu jestem Polakiem, więc to chyba dużo znaczy, że my potrafimy wiele, a szczególnie w tych krytycznych sytuacjach. No to w 2014 roku, nie powiem, to był trudny czas i wydarzyło się wszystko, co tylko możliwe, ale dzisiaj jesteśmy tu, gdzie jesteśmy i na pewno firma zbudowana na fundamentach mojego brata rozwinęła się do poziomu, w których podejrzewam, że on nawet nie mógł na to liczyć, a nawet nie mógł przewidzieć, że coś takiego się wydarzy, bo po prostu były inne założenia. Ja od zawsze chciałem być bardzo duży, ale pozostając małym.

Greg Albrecht: Opowiedz o tym, to jest superciekawe, właśnie jak być tak dużym i jednocześnie być małym, jak to działa w praktyce?

Michał Niemczyk: Bo jeżeli na przykład ktoś spotyka mnie i mówię, że prowadzę dom aukcyjny, prowadzę aukcje, robimy pięć aukcji do roku, jakie są obroty, obroty każdy może sobie sprawdzić, w ciągu jednego dnia jesteśmy w stanie zrobić na poziomie 11-13 milionów złotych na aukcji, aukcji 5 do roku, są internetowe słabsze, lepsze, ale ta taka premium, nasza aukcja Futel Rafels Europejski przyniosła chyba dwa, no około 13 milionów złotych, więc łatwo to sobie policzyć, wszystkie tam, jak to wygląda finansowo. Ale czy to nie robi wrażenia?

Wrażenie robi to, jak zapytasz, ile osób zatrudniasz i ty mówisz, no ja to mam w firmie 200 osób i nagle ty weryfikujesz, Boże, te 200 osób, bo jaka to jest ogrom firmy, jak on musi robić ogromne biznesy i potem jak sobie to zweryfikuję, sprawdzasz tą osobę, to nagle widzisz, że on zatrudnia 200 osób, a on po prostu ledwo wiąże koniec z końcem, albo po prostu się potyka o was nogi, bo pracuje do 22, do 23 i on nie ma w ogóle życia. A ja od razu chciałem, ja mam zatrudnionych, ze mną jest 10 osób w firmie i prowadzimy dzisiaj największy dom aukcyjny w Polsce i uważam, że jest to znakomite, że mam tak fajnych pracowników i tak znających się na tym wszystkim, że możemy sobie pozwolić na pozostanie małym, będąc bardzo dużym i dzisiaj jesteśmy na tym etapie, że to ja wybieram osobę, z którymi chcę współpracować.

Nie odpycham, natomiast to, co zapytałeś, jak się ustrzec z fałszerstwami, to może z innej strony. Michał, jak się ustrzec przed nieuczciwymi ludźmi? O, może to. I to jest bardzo ważne pytanie, bo tam, gdzie duże pieniądze, tam, gdzie gotówka, a mówimy tutaj o dużej gotówce, dużych wartościach przenoszonych w małych przedmiotach, pojawiają się też nieuczciwi ludzie. I u mnie każdy ma jedną szansę, więc jeżeli nie napsocisz, jeżeli jesteś w porządku, to ja mogę przenosić góry z takimi ludźmi i czy kupujesz u mnie te za dziesięć złotych, czy za sto, czy za sto tysięcy złotych, ja próbuję, nie zawsze mi się to udaje przez mój czas, traktować tak samo i bardzo mi się to podoba, że właśnie zachowujemy tą normalność, bo ja cały czas traktuję jako firmę rodzinną, moją firmę, bo było to zbudowane na fundamentach nazwiska, które nosił mój pradziadek, dziadek, mój brat świętej pamięci i rozwinąłem to do poziomu absurdalnie dużego, ale właśnie z tymi pewnymi założeniami być zawsze uczciwym. Wiem, że to jest taka, zapytasz kogoś, to czego nie lubisz, zdrady tam, prawda, i tak dalej, i tak dalej.

Nie, ale naprawdę uczciwym i dotrzymywać słowa i być taką osobą, że jak ktoś do ciebie trafi, właśnie spadkobierca i przynosi do ciebie rzeczy, to ty masz mu zaoferować najlepszą formę sprzedaży, bo to zawsze chodzi o sprzedaż, taką, jak ty byś sam chciał być potraktowany. To mój teściu, który serdecznie pozdrawiam, mój teść jest inżynierem i zawsze miał pytanie do pracowników, z którymi pracował, czy zrobiłby pan tak samo w domu? No nie. No to dlaczego pan to tak robi? I to próbujemy to przenosić do naszego biznesu, że jeżeli coś trafia do nas, to tak jak to byłby twój przedmiot. Ty masz to sprzedać, my jesteśmy na procencie, więc ja zawsze traktuję to jako swój przedmiot, bo czym lepiej to sprzedam, czym lepsza będzie sprzedaż, potencjalnie dla mnie będzie więcej, ale też więcej w przyszłości przedmiotów trafi do mnie.

Ale dzisiaj śmiało mogę powiedzieć, że to my dzisiaj kreujemy swój biznes i jeżeli ja czegoś nie chcę robić, to nie muszę robić. I chyba dzisiaj nauczyłem się bardzo ważnej rzeczy, czyli właściwie mówić dziękuję, przepraszam, odmawiać. To, co wiele osób nie umie, a mam ogromną rzeszę kolegów, którzy prowadzą ogromne biznesy, wielomilionowe. Są w Forbesie i tak dalej, i tak dalej. I co mnie przeraża, to czego nigdy nie chcę dojść, to, że oni posiadają jachty na lazurowym wybrzeżu i są tam pięć dni w ciągu roku. Posiadają apartamenty w różnych miejscach na świecie i są tam pięć dni w ciągu roku. A ja posiadając czwórkę dzieci, nie chciałbym tego, żeby, to tak jak powiedzenie, kto najlepiej pamięta twoje nadgodziny, no twoje dzieci, prawda?

Więc ja bym chciał, żeby ten czas jednak poświęcony rodzinie był na tyle duży, żeby potem też nie mieć do siebie pretensji, bo mój dziadek, właśnie Mieczysław Niemczyk, który się od tego, on miał takie fajne powiedzenie, co z tego, że stać cię na łososia, jak nie masz go czym pogryźć. I to jest takie kluczowe, że nie będę ukrywał, tutaj zarabia się na tym biznesie dobre, duże pieniądze, jesteśmy dużym domem, jak każda duża firma, ale też trzeba nauczyć się z tego korzystać i też nie za wszelką cenę. Więc my pracujemy od dziewiątej do siedemnastej, raz tylko w ciągu tygodnia pracujemy do dziewiętnastej, bo wiemy, że czasem w ciągu tygodnia też klienci nie mają kiedy odebrać swoich przedmiotów, a jednak Warszawa jest dużym miastem, więc też dajemy możliwość odbioru osobistego, osobistego. Natomiast w weekendy nie pracujemy. Jedynym wyjątkiem to są aukcje, które odbywają się w weekend, no bo naturalnie, kiedy ma się odbywać aukcja, jak nie w weekend, ale staramy się, żeby to wszystko dalej być tym małym, ale będąc bardzo dużym.

Jeżeli ktoś im powie, że rozwój, rozwój może być osób, może być firmy, przy dzisiejszej technologii, AI, możliwościach, to jest naprawdę, nie trzeba mieć ogromnych budynków, ogromnych rzeszy ludzi, można współpracować, współpracujemy, jako jedyna firma chyba w Polsce oficjalnie przyznajemy się do tego, że współpracujemy z specjalistami z różnych dziedzin. Ja, tak jak pokazałeś, moja dziedzina to nie jest XVIII wiek lodomeria, ja kocham polskie dukaty, donatywy, o tym mogę opowiadać i tak dalej, typy w głowie mam. Mam Konrada w firmie, który uwielbia po prostu średniowiecze polskie, więc mamy gdzieś tam tematykę podzieloną, natomiast jak przyniesie ktoś mi, nie wiem, monety antyczne i będą to monety Nerona, czy monety Bizancjum, wiem do kogo się zgłosić, bo wiem, że mam akurat znajomego, serdecznie pozdrawiam, Krzysiek, który ma ogromną wiedzę na temat antycznych monet i też się do niego zgłaszam.

Mam specjalistę od odznaczeń, mam specjalistę od banknotów, który też mi pomaga, bo nie może znać się na wszystkim, a ludzie czasem to ukrywają, że znają się na wszystkim. Nie da rady.

Greg Albrecht: No super, super, jak ty o tym opowiadasz, to od razu w głowie się pojawia, wiesz, to jest tak zbieżne z moją filozofią podejścia do rzeczywistości z różnymi książkami, które czytałem, od książki „Small Giants” Boba Burlingtona, którą czytałem 20 lat temu, która właśnie jest o małych firmach, które są małe jakby jako taka filozofia. Jest też taka książka inna, nie pamiętam autora, „Winning Without Losing”, czyli jak budować właśnie biznes, historię przedsiębiorców, którzy budują biznes, żeby nie stracić swojego życia. Też bardzo taka woda na młyny, jeżeli chodzi o moje wartości, więc to, co mówisz… Ja polecam książkę ostatnio, jak mogę tutaj, no to też fajnie.

Michał Niemczyk: Oczywiście, każdy z tej książki wybierze co innego, no bo każdy jest na innym etapie życia i tak dalej, ale polecam naprawdę. Po angielsku to jest chyba „Dying with the Zero on the Count”.

Greg Albrecht: czyli śmierć z zerem

Michał Niemczyk: na koncie. Umrzeć zerem na koncie,

Greg Albrecht: Tak się nazywa.

Michał Niemczyk: Polecam serdecznie. Naprawdę, te, to nie ma duży chłon. 250 stron, naprawdę książka, która też pięknie pokazuje, jak stracony czas, inaczej, jak poświęcony czas później wydaje się stracony w stosunku do kwot, które uzyskujemy, tak zwany zwrot z tego, co poświęciliśmy. Więc to takie, no, jest dużo aspektów. Aber znowu ktoś powie: „No, temu człowiekowi łatwo powiedzieć, bo ma biznes zbudowany i tak dalej”. Ja też nie powiem. Ja siedziałem w 2014 roku, jak się urodziło moje pierwsze dziecko, siedziałem od godziny piątej do godziny dwudziestej drugiej czy trzeciej i dzięki mojej żonie wracałem do domu, bo ona się nie poddawała i pisała od dwudziestej do dwudziestej trzeciej SMS-y: „Wracasz?”.

Nie odpisywałem pół godziny. „Rozumiem, że wrócisz dzisiaj”. „Wracasz?”. Więc każdy etap ma swoje przywileje, odpowiedzialność i tak dalej. Wtedy w 2014 roku, kiedy musiałem stanąć de facto na, jako kierownik firmy, przejąć to wszystko, musiałem wypełnić pewną misję. Więc dzisiaj uważam, że ta misja została wypełniona dobrze. Ze spokojem mogę patrzeć, jak firma się rozwija, bo wciąż się rozwijamy i uważam, że idziemy w dobrym kierunku. A jednak ta polityka, te fundamenty są niezmienne od lat: ta uczciwość, podejście do klienta i nauczenie się słów „przepraszam”, „dziękuję”, „nie jestem zainteresowany”. A to jest naprawdę bardzo trudne. Mam wielu kolegów, którzy nie używają słowa „przepraszam”.

Absolutnie. Są tuzami biznesu, a nie użyją nigdy słowa „przepraszam”. Nie ma pomyłki. Ja się przyznaję, każdy się myli. Więc w biznesie trzeba też powiedzieć, że „dziękuję, nie potrzebuję, to po prostu zajmie mi za dużo czasu”. Nie obrażając nikogo, po prostu ty analizujesz to pod siebie i to jest kluczowe.

Greg Albrecht: Słuchaj, naprawdę bardzo to rezonuje ze mną, ta kwestia takiej asertywności także w myśleniu o drugiej osobie, bo to jest tak, że kiedy ty podejmujesz decyzję, która kosztuje cię więcej, niż byś chciał, to na końcu to i tak się odbije na tym kliencie, na tym partnerze. Czyli, jeżeli nie postawisz asertywnie tej granicy, to klient myślał, że wygra, a tak naprawdę straci i ty stracisz.

Więc ta asertywność jest taką super siłą do tego, żeby te granice umiejętnie stawiać. No ale wymaga pewnego komfortu, pewnego poczucia bezpieczeństwa, że organizacja, którą masz, funkcjonuje w sposób taki, że nawet jeżeli postawisz te granice, to wiesz, że w długim terminie to zbuduje wartość i że nie ma tego lęku. Bo niestety budowanie tego biznesu na lęku, ono się kończy tymi właśnie kompromisami, a te kompromisy się kończą frustracją po obu stronach. Tak w skrócie. Jestem ciekaw, jak to wygląda właśnie w twoim przypadku. Jakie narzędzia albo jakie działanie sprawia, że właśnie jest możliwe, no nie jest to firma w walizce, bo macie zespół, ale że firma może być tak mała przy tak dużej skali operacji? Co poza doborem ludzi, to wypowiedziałeś, i tymi twardymi wartościami, które krzywicie, co ci pomaga sprawiać, że ta organizacja nie musi rosnąć w zakresie inwestycji takich twardych, zespołu i tak dalej?

Michał Niemczyk: Ciekawe pytanie, bo mi się wydaje, że dalej rośniemy na tej zasadzie, bo mamy z roku do roku raporty, jaka jest sprzedaż.

Greg Albrecht: Mam na myśli, nie musi rosnąć po stronie kosztowej, jednocześnie budując tę stronę przychodową. Czyli mam na myśli to, że udaje się trzymać tę strukturę małej organizacji, tak jak powiedziałeś, która ma takie bardzo duże przychody. To jest marzenie każdego inwestora, żeby zainwestować w spółkę, gdzie baza kosztowa będzie bardzo stabilna i nie będzie zmienna, a zmienny będzie przychód. Więc to jest takie poszukiwanie tej efektywności, wykorzystywanie tej zasady Pareto do tego, żeby ta dźwignia działała. Krótko mówiąc, czy jakieś usprawnienia wprowadzacie, które właśnie budują tę możliwość i zastępują duże inwestycje?

Michał Niemczyk: Na pewno. Na pewno było takim kluczowym momentem, było kiedy postanowiłem stworzyć swój portal aukcyjny. Czyli my mamy jako jedyna firma w Polsce swoją stronę do licytacji na żywo, takie mini Allegro, ale też opcją licytacja na żywo, z dowolnego miejsca na świecie, w czterech czy tam pięciu językach, w trzech walutach. Działa to na każdym urządzeniu mobilnym, bez potrzeby jakichś aplikacji i tak dalej. To na pewno był taki game changer. Dlaczego? Dlatego, że na pewno wszelkie rozwiązania technologiczne możemy tam wprowadzać. A dlaczego było kilka lat temu, to się wydarzyło?

Nie zapomnę, był to albo Boże Ciało, albo Wielkanoc. I jest piątek i o szesnastej wtedy jeszcze pobieraliśmy chyba 12% za sprzedaż na Allegro, bo też na Allegro sprzedajemy bardzo dużo w formie licytacji. I w piątek otrzymaliśmy maila od Allegro, że oni całą kategorię kolekcjonerską będą obciążać podwójnie i dodatkowo dodajemy jakieś opłaty. I ja zdałem sobie sprawę, że ja jestem uzależniony od ogromnego konsorcjum. No taki fajny fakt powiem, że nie wiem, poznałem chyba dyrektorów Allegro, to już po 20 to przestałem liczyć, który przychodził do mnie, że ma jakieś nowe pomysły. Tam się ciągle ktoś zmienia, to jest ogromne konsorcjum i tak dalej. Lubię współpracować z nimi, ale wtedy dali mi troszkę za dużo pracy, bo miałem popodpisywane umowy komisowe z kolekcjonerami, którzy nam wstawili te przedmioty, bo zawsze mamy na kilka miesięcy do przodu.

Na inny procent, a nagle się okazuje, że moje 12%, z którego mi tam zostawało, nie wiem, 8% po odliczeniu tych wysokich opłat, będzie mi zostawało 2%. Ja mówię, chwile, co zrobić? No bo w takim wypadku na 2% nie będziesz pracował, jak jeszcze od tego odliczysz 19% podatku, to mówię, no chwile, to lepiej te pieniądze wrzucić na lokatę i podziękować za współpracę. Oczywiście skończyło się to tak, że my na szybko po prostu stworzyliśmy system aukcyjny, którego de facto potem nie wykorzystaliśmy do Allegro, bo Allegro odeszło od tego pomysłu, bo zrobiło tam jakieś specjalne dla największych takie tam biznesowe centrum, które opłaty są inne, bo przekraczasz te progi, bo masz więcej jakichś tam plusów, ale to zdałem sobie sprawę, że ja nigdy od nikogo nie chcę być zależny. Absolutnie i mogę dzisiaj śmiało powiedzieć, że jestem absolutnie samowystarczalny.

Dalej sprzedaję, chyba w zeszłym roku sprzedałem ponad 20 tysięcy rzeczy na Allegro, to dość dużo w formie licytacji, od złotówki, więc to też taka ciekawostka, wszystko wystawiamy od złotówki i klienci licytują to w czasie rzeczywistym za tyle, ile kupią, bo mój brat świętej pamięci miał kapitalne powiedzenie, że kupując na aukcji, kupujesz za aktualną wartość, wartość rynkową i tak samo sprzedając na aukcji sprzedajesz za aktualną cenę, więc po prostu ta aukcja weryfikuje ci to, ile klienci są w stanie zapłacić, ale też ty uzyskujesz maksymalną kwotę, ile klienci są w stanie zapłacić, więc to takie, można powiedzieć, że masło maślane.

Greg Albrecht: Ale wiemy z tego. No, taki samopoziomujący się mechanizm.

Michał Niemczyk: Dokładnie, dokładnie. I to był, pamiętam, że taki, ale ja dokończyłem ten program aukcyjny, banalna strona aukcjamonec.pl i dzisiaj to funkcjonuje znakomicie. Dodatkowo, że powchodziły te nowe obostrzenia, ksefy, to wszystko. Ja mam wszystko to budowane pod siebie. Ja nie korzystam z gotowych rozwiązań. Wszystko jest, mam firmy, które, mam jedną firmę, która wszystko dla mnie robi informatyczne. Ja bardzo jestem konserwatywny w kontaktach. Dlatego jeżeli nikt nie popełni ze mną błędu, że ktoś mnie oszuka albo coś, to mam firmy, z którymi współpracuję, które jeszcze wybierałem za mojego brata, czyli 15 lat z jedną firmą i rozwijamy się razem.

To jest w ogóle piękne. Jak ty możesz żyć in symbiozie i człowiek razem z tobą rośnie i nawet jak informatyk mówi: „Kurczę, Michał, jak przypomnę sobie, jak tą pierwszą rzecz dla ciebie pisałem, przy dzisiejszej technologii, to tamto by mi zajęło dwa dni”. A ja pamiętam, że miesiąc nad tym spędziłem. Więc to jest takie piękne. Więc tutaj był na pewno duży zmiana. Odejście na pewno od, znaczy wejście do tych aukcji internetowych, czyli robimy w dwa tysiące, chyba w dwa tysiące szesnastym roku zrobiliśmy pierwszą w historii aukcję tylko gradingową na świecie. Żaden dom aukcyjny tak nie zrobił, czyli to, co ty masz w tych pudełkach plastikowych, były banknoty, medale i monety tylko i wyłącznie w gradingu. To też był takie, w ogóle otworzyliśmy oczy, bo rynek był wtedy tak, można powiedzieć, że początkowy w tej fazie, że każdy mówił:

„Ale jak to? Monety muszą oddychać, banknoty muszą oddychać”. Nie wziąć tej monety, to ja po prostu napisałem, że zawsze możemy w cenie wyjąć tę monetę albo ten banknot z tego opakowania. I nagle skończyły się dyskusje. Więc to na pewno program, to, że mamy wszystko pod siebie szyte na miarę, gwarantuje nam to, że jesteśmy w stanie odpowiadać na potrzeby w stanie, znaczy w tej chwili, prawda? To nie tak, że my jesteśmy od kogoś uzależnieni. I to na pewno zmiana. Ludzie, to jest kluczowe też. Naprawdę mam zespół ludzi, który pracował w większości z moim bratem jeszcze, tak? Trzy, cztery osoby są, które pracowały jeszcze z moim bratem. Mamy też nowe osoby, ale mam znakomity zespół ludzi.

Greg Albrecht: No i chyba też, no, nie ma co ukrywać,

Michał Niemczyk: No, wracają ci ludzie i dlaczego jesteśmy tu, gdzie jesteśmy? No, też przez nazwisko, bo mamy markę. My już dzisiaj jesteśmy marką na tym rynku kolekcjonerskim, numizmatycznym. Wiele osób mi proponowało, żeby jeszcze wejść w obrazy, w jakąś sztukę. Absolutnie tego nie dotykam. Ciekawostkę powiem, że mamy raporty, gdzie znacząca część kolekcjonerów z dużej sztuki, tych dużych gabarytów, przechodzi do nas aktualnie, bo po prostu my mamy więcej ciekawych przedmiotów. Po prostu rynek jest bardziej płynny. Jest więcej tego. Po prostu u nas się dzieje.

Greg Albrecht: Powiedziałeś o tym, że marka, że nazwisko. Przypomniałem się też o rozmowach z Anią Kruk, jak rozmawiałem a propos, jak marka i nazwisko to jedno. Czuję, że to jednak musi nieść taki ładunek odpowiedzialności, że łatwiej Ci jest dbać o te wartości, o których mówiłeś, wyobrażam sobie, dzięki temu, czy przez to, że nie nosisz nazwiska, które nosi także nazwa, która jest w nazwie firmy. Masz takie poczucie jeszcze zwiększonej odpowiedzialności przez to? Czujesz to?

Michał Niemczyk: Nie, bo ja mam w ogóle podejście takie, że każda osoba pracuje na swoje nazwisko. Strasznie nie lubię. Może tutaj powiedziałem, że markę mamy, no tak, ale nazwisko. Uważam, że każdy pracuje na swoje nazwisko. Jeżeli ja bym miał Niemczyk, a potem i Kowalski, to jeżeli jestem w porządku, jeżeli jestem uczciwą osobą i naprawdę te fundamenty, które ja mam, bardzo, jestem, mam bardzo jakby poglądy biznesowe, mam bardzo konserwatywne i też lubię. Ja jestem tą osobą, która dalej dzwoni do ludzi. Strasznie nie lubię załatwiać rzeczy przez SMS-y. Strasznie mnie drażni. Nienawidzę, jak ktoś ode mnie nie odbiera telefonu. Lubię się spotykać. Strasznie nie lubię, a niestety wiele osób jest tak, że nie chcą załatwiać rzeczy face to face, tylko wolą dzisiaj napisać maila i tak dalej. Ja strasznie tego, ja lubię konfrontację, lubię porozmawiać z ludźmi. Rozmowa potrafi naprawdę zażegnać każdy konflikt, rozładować nastroje i tak dalej. Ja nie mam mediów społecznościowych, nienawidzę mediów społecznościowych. Jestem tu, gdzie jestem, pokazuję się na Instagramie, na YouTubie, nagrywam filmy, ale to dla biznesu. Po prostu to, żeby rozszerzać tę wiedzę o numizmatykę, bo przychodzą do mnie ludzie i na przykład przyszła ostatnio do mnie starsza pani, która powiedziała, mówi: „Panie Michale,

Greg Albrecht: Tu mam oryginalną dwudziestodolarówkę, a tutaj fałszywą.

Michał Niemczyk: Ja mówię: „No wow, a skąd pani tak wie?”. On mówi: „Na podstawie pana filmu, bo tutaj jest ta długa eska, a tu jest”. Ja mówię: „No znakomicie”. On mówi: „Tak dobry pan film nagrał, że ja sama już jestem, podzieliłam sobie te monety”. Ja mówię: „Super”. Więc, jeżeli mogę pomóc, to tak. Natomiast ja nie mam Facebooka, nie mam Messengera, nie mam Instagrama swojego prywatnego. Wszyscy się śmieją: „Jak to, Michał, poda mi swojego Instagrama?”. Ja mówię: „Nie mam, mam firmowy, może chcesz to?”. Ale mam ten sam telefon komórkowy od drugiej klasy podstawowej, więc jak ktoś chce ode mnie coś, to może do mnie zadzwonić, wie, gdzie jestem, gdzie pracuję. Jestem tutaj, no, czwartym pokoleniem warszawiaków, więc wszyscy znajomi wiedzą, gdzie mnie znaleźć i tak dalej. Więc jestem taki mocno w tych swoich postanowieniach i bardzo szanuję te fundamenty, które zostały założone. To coś, co bardzo mnie ukształtowało. Ja miałem wspaniałych dziadków. Wiem, że to jest takie oklepane, ale można mieć fajnych, wspaniałych, a może unikalnych dziadków, którzy oddawali nam absolutnie całe serce. I miałem jednego i drugiego dziadka, który był niesamowity. Jeden i drugi był niesamowitym patriotą, niesamowite wartości.

Do tego stopnia, że na jednym i na drugim pogrzebie mojego dziadka ludzie się zapytali, którzy przechodzili: „Kim był ten człowiek?”. Na jednym i drugim. Przypadek? Absolutnie. I moja mama wtedy odpowiedziała, że „Był dobrym człowiekiem”. I to tylko tyle. A mój dziadek, jak wrzuciłem jego zdjęcie na Facebooka, nie wiem, tam 3-4 lata temu, żeby pokazać, jak to zmieniało, bo takie fajne zdjęcia znalazłem gdzieś tam w rodzinnym albumie, jak stoimy z moim bratem, z moim dziadkiem, dziadek przy jakichś obrazach, jak coś tam maluję sobie, to ludzie wspomnienia mieli. Mówią: „Boże, to był człowiek, który każdy był, każdemu był pomocny, każdy się o nim ciepło wypowiadał”. Więc ja oczywiście nie jestem w stanie zadowolić każdego, ale chciałbym, żeby tak w większości ludzi, ludzie jednak patrzyli na to, że przez te swoje zasady, które są niezmienne od lat.

No bo jakbyś zapytał ludzi, podejrzewam, że ostatnio tak samo spotkałem znajomego, z którym chodziłem jeszcze do szkoły, chyba gimnazjum, wtedy było gimnazjum, i mówi: „Jezu, Michał, to się w ogóle nie zmieniłeś, ty dalej masz takie podejście, dalej tak się samo zachowujesz, bo tak trzeba, po prostu”. Więc i to przekładam do biznesu. Więc tak jak powiedziałem: prawdziwość, bardzo mocne zasady wprowadzają biznesu, no i ta uczciwość. To chyba to, że nas tak mocno ukształtowało i to, gdzie jesteśmy. A czy odpowiedzialność z nazwiskiem? Nie, bardziej odpowiedzialność w stosunku do mojego brata i do moich dziadków. Nie mógłbym tego zrobić, żeby oni po prostu byli ze mnie. Gdzieś tam to jest takie podświadome, pewnie jakiś tam psycholog by powiedział, że to trzeba przepracować i dzisiaj wszystko.

Greg Albrecht: Ale tak to wygląda.

Michał Niemczyk: Ale gdzieś tam nie umiałbym w stosunku, żeby do nich powiedzieli, że o Jezu, ale ten wnuczek to się zrobił. Nie, nie.

Greg Albrecht: Ja po prostu… Nie chcesz zawieść ich pamięci.

Michał Niemczyk: Nie, o doku, o to chyba najładniej, pięknie to tak podsumowałeś. Tak, więc tutaj bym w stosunku do nich

Greg Albrecht: Chcę być taką osobą w porządku. Super, wspaniała, bardzo to jest poruszające dla mnie, na pewno dla słuchaczy też, i czuć w tobie tę pasję i te wartości. Fajnie to widzieć też w obliczu pewnych przekonań dotyczących przedsiębiorców, takich negatywnych, które gdzieś tam krążą w przestrzeni medialnej i dobrze się skonfrontować z tym i zobaczyć tę inną perspektywę. Takie oparcie na wartościach, wiesz, i budowanie z głową. Chciałem zadać ci jeszcze ostatnie pytanie, czyli o co cię nie zapytałem, ale wiem, że jeszcze jedna rzecz się nie wydarzyła, bo masz chyba coś w kieszeni, co chciałeś pokazać. Mam, mam, mam.

Michał Niemczyk: W ogóle zapomniałem o tym.

Greg Albrecht: Więc może to jest to pytanie, o którym nie chcę zadać. To jest właśnie… Bo to są jakieś takie trzy blaszki.

Michał Niemczyk: tam przyniosłeś. Magia mojego biznesu, że w kieszeni podczas całej rozmowy. Dzięki, Greg, za przypomnienie, bo zapomniałem o tym. Mówiłem o tym, ale przyniosłem trzy monety. Tego nie widać, ale właśnie to jest magia. To są te plusy i minusy naszego biznesu, że potrafię przenosić wielkie wartości w małych gabarytach, czyli wyjąłem z kieszeni trzy monety. Trzy monety, które będą teraz u nas na aukcji. Mamy jedną monetę dwutalara z 1650 roku Jana Kazimierza. Może pokażę tutaj tak do kamery. O, to jest wyjątkowa moneta i cena wywoławcza to 100 tysięcy złotych. Na pewno jej cena poszybuje mocno do góry, bo tutaj jest kilku klientów. Ze względu na to, że to jest ogromna rzadkość, ale też wspaniały stan zachowania. Tu jest podobna moneta, którą pokazywałeś mi, tylko jest złota. Jest to donatywa. Właśnie tutaj, oto pokażę to miasto. To jest to, co ja najbardziej kocham w numizmatyce, czyli mamy tutaj widok Torunia. Piękne. I wyobraźcie sobie, że to było zrobione w XVII wieku. Ktoś ręcznie musiał to, nie było dronów, po prostu ktoś musiał to zapamiętać i przełożyć to na formę małej monety, no bo to jest mały gabaryt i ten widok miasta jest znakomity. Tutaj mamy 150 tysięcy złotych cena wywoławcza. Donatywa toruńska, potem schowam. O, a tu mamy creme de la creme, moneta, która jest aktualnie jedyna na rynku. Jej cena wywoławcza to 300 tysięcy złotych. Unikalny talar Batorego, który będzie ozdobą naszej aukcji. To jest egzemplarz, który aktualnie jest jedyny na rynku. Dwa pozostałe znajdują się w Muzeum Narodowym w Krakowie i w Muzeum Narodowym w Warszawie. Natomiast ten egzemplarz jest o wiele lepszym stanie zachowania. Jest to moneta Stefana Batorego, czyli liczy już kilkaset lat, a jest w znakomitym stanie zachowania. Jest to legenda, bo o tej monecie wiele osób słyszało, ale nie miało możliwości w ogóle jej dotykać. Wszystkie katalogi dają rzadkość R8, czyli że jest znana w kilku egzemplarzach. Natomiast na przykład Tyszkiewicz, taki człowiek, który zrobił wycenę monet w cenniku w XIX wieku, napisał, że słyszał, że istnieje, ale nie widział jej w handlu i dał znak zapytania, że taka moneta powinna istnieć. Ale no wiadomo, nie ma internetu, nie ma telewizji, nie ma mediów, więc nie jest w stanie jej zobaczyć, ale słyszał od osób, że takie coś powinno istnieć. Więc tak wygląda mój wspaniały rynek, że mogę przenosić ogromne wartości in małych gabarytach, które mieszczą się w kieszeni. I tak jak jeden z klientów mi powiedział: „Wolę swoje pudełko butów niż kolejne mieszkanie”. Więc do tego pudełka, przysłowiowego pudełka butów, potrafię im zmieścić duże wartości, wspaniałą historię, ponieważ tu mamy przegląd. Akurat mam dwa razy Jana Kazimierza, ale mogę dać na przykład Zygmunta III i mieć Stefana Batorego, Zygmunta III, następnie jeszcze brakuje Władysława IV, starszego brata Jana Kazimierza, i Jana Kazimierza. Mam przegląd fajnych pięciu królów, czterech królów Polski na monetach, które potrafią przenosić dużą wartość. I jest to rynek naprawdę niesamowicie płynny, międzynarodowy, więc to też jest piękne.

Greg Albrecht: No super. Michał, to w takim razie finalizując, czy jeszcze coś na końcu chciałbyś, zanim postawimy kropkę, powiedzieć o co Cię nie zapytałem, a czuję, że jest ważne i warto jeszcze o tym powiedzieć, czy temat wyczerpany, jak to widzisz?

Michał Niemczyk: To taka przestroga, bo ostatnia aukcja, może nie wiem, czy to ten film tak trochę nagrzał atmosferę, że jednak te porządki, które powinniśmy robić w domach, powinny być robione z dość mocną uwagą, ponieważ kilka pozycji na tej aukcji, która się zbliża u nas, aukcja 54, trafiło przez te porządki. Mamy banknot, na który nagrałem też oddzielny film u nas na YouTubie, na temat tego, że został znaleziony w starych zeszytach, pomiędzy banknotami o bardzo niskiej wartości, znaleźliśmy przedmiot, który ma cenę wywoławczą 10 tysięcy złotych. I tak samo miesiąc temu przyjąłem złotą monetę na aukcję, gdzie po prostu umarła mama tego pana, przyszedł do mnie pan i przeglądał regał, w którym było po prostu podwójne dno w szufladzie i też okazało się, że były tam złote monety i jedna z tych monet nadawała się na aukcję, inne były monetami lokacyjnymi, więc taka uwaga. Może to być oklepane, nie zachęcam, bo to niestety w 99% rzeczy, co do nas trafia, te skarby rodzinne, niestety nie mają wartości, ale może ten 1% będzie ta wartość, a szkoda, żeby to trafiło na śmieci, bo te meble, potem te różne pozostałości po innych pokoleniach są wyrzucane, to przeglądać się odpowiednio i nic nie kosztuje, żeby wysłać do nas zdjęcie na maila i to zweryfikować, więc takie, może taka mała informacyjna aktualizacja, żeby jednak weryfikować to, co się posiada w domu.

Greg Albrecht: Super. Michał, bardzo Ci dziękuję za tę bardzo ciekawą, wielowątkową rozmowę. Trzymam kciuki, żebyś dalej realizował to dziedzictwo i żeby ten biznes, może nie w walizce, ale w małej skali, dawał ogromne wyniki, żebyście się pnie w tej drabińce największych domów aukcyjnych na świecie.

Michał Niemczyk: Dziękuję bardzo. Dzięki. Do zobaczenia. Do zobaczenia.

Greg Albrecht: Partnerem podcastu jest Albrecht & Partners. Mentoring strategiczny, wsparcie w zarządzaniu i executive coaching.

Udostępnij:
Podcast

Poznaj wiodący podcast dla przedsiębiorców i zarządzających biznesem. Posłuchaj przedsiębiorców, którzy zbudowali biznes od zera. Znajdź odpowiedzi na wyzwania, które trapią liderów – niezależnie od branży.

Newsletter

Zainwestuj 5 minut w tygodniu, by osiągać więcej.

Dołącz bezpłatnie do tysięcy przedsiębiorców i zarządzających biznesem w społeczności Business Unlimited.

Zobacz także