Masz sukcesy i poukładane życie, a mimo to czujesz, że utknąłeś w martwym punkcie? Dowiedz się, dlaczego tradycyjne metody zawodzą tam, gdzie potrzebna jest głęboka zmiana perspektywy i „uważność laserowa”. Sprawdź, jak przestać sabotować własne wyniki i przejść z roli wykonawcy do stratega, odblokowując potencjał swój i całej firmy.
Martyna Albrecht – certyfikowany coach ICC, która w swojej praktyce pomaga przedsiębiorcom i liderom odnaleźć sens tam, gdzie pojawia się rutyna lub poczucie utknięcia. Jako osoba pracująca na co dzień z ludźmi sukcesu, pokazuje, że za wielkimi wynikami biznesowymi często kryją się osobiste blokady, których nie rozwiąże kolejny kurs zarządzania, lecz głęboka praca nad sobą.
Rozmawiamy o tym, dlaczego poczucie „utknięcia” dotyka nawet tych, którzy pozornie mają wszystko, oraz jak odróżnić coaching od mentoringu i doradztwa. Wchodzimy w kulisy pracy coacha: od „uważności laserowej” i zdejmowania kolejnych warstw problemu, po budowanie relacji opartej na całkowitym zaufaniu. Martyna dzieli się również konkretnymi historiami transformacji – od sabotowania własnych działań po odważne wejście w rolę stratega – oraz wyjaśnia, dlaczego czasem to, że coach nie zna Twojej branży, jest jego atutem.
Z tego odcinka dowiesz się:
- Dlaczego relacja z coachem znaczy więcej niż stosowane przez niego metody czy posiadane certyfikaty.
- Jak rozpoznać moment, w którym potrzebujesz profesjonalnego wsparcia, a nie tylko rozmowy z przyjacielem.
- W jaki sposób zmiana autopercepcji (np. dzięki testom Gallupa) wpływa na realne wyniki w firmie.
- Co dzieje się, gdy lider przestaje być „wykonawcą” i zaczyna naprawdę zarządzać swoim potencjałem.
- Dlaczego coaching to nie „pitu-pitu”, ale twarde narzędzie zmiany w najbardziej wymagających sektorach biznesu.
🎙️ Posłuchaj #360 odcinka Greg Albrecht Podcast: Masz wyniki, a czujesz pustkę? Zacznij działać w zgodzie ze sobą – Martyna Albrecht Coach ICC

Partnerzy Greg Albrecht Podcast:
Formeds – Odbierz 20% rabatu na suplementy formeds z kodem GREG20. Popraw swoją wydajność, formę i samopoczucie z pomocą wysokiej klasy polskich produktów ze 100% czystym składem, optymalnymi dawkami składników aktywnych i jakości potwierdzonej przez niezależne laboratoria.
Wspierając naszych partnerów, wspierasz rozwój podcastu!
Transkrypcja:
(Transkrypcja jest generowana automatycznie, może zawierać drobne błędy)
Martyna Albrecht: Wydaje się, że wszystko jest w porządku. Jesteśmy na jakimś poziomie, ktoś ma dobrą pracę, wydawałoby się, że ma poukładane życie, ale czuję, że czegoś mu gdzieś brakuje. Często dochodzimy do zaskakujących wniosków, że problem nie tkwi wcale tam, gdzie ta osoba myślała. Jeden z jego partnerów biznesowych dał mu do zrozumienia, że cały czas myślał, że on jest szeregowym pracownikiem w tej firmie, a nie wspólnikiem. To może być zdanie sobie sprawy z tego, że ja jestem więźniem własnych przekonań. Czyli to, w czym ja się zamykam, to ja mam kluczyk do tej tak naprawdę skrzynki, czy do tej klatki.
Greg Albrecht: Jestem ciekaw, czy jest takie ryzyko, że kiedy przyjdę na coaching, to nic się nie wydarzy.
Partnerem podcastu jest Albrecht & Partners. Mentoring strategiczny, wsparcie w zarządzaniu i executive coaching.
Greg Albrecht: Dziś w Greg Albrecht Podcast ponownie moja małżonka, Martyna Albrecht, coach ICC. W poprzednim odcinku, w którym gościła, wszyscy czekali, aż się pokłócimy. Wtedy się nie udało. Zobaczymy, jak będzie teraz.
Martyna Albrecht: Na antenie się nie udało.
Greg Albrecht: Na antenie się nie udało. Cieszę się, że jesteś tutaj ze mną.
Martyna Albrecht: Ja też się cieszę.
Greg Albrecht: No dobrze. To jak już tu jesteś i są z nami słuchacze i widzowie, to pomyślałem, że wrócimy do tematu, który ostatnio poruszaliśmy, tematu coachingu. Żeby zacząć od zupełnie abstrakcyjnego pytania, a mianowicie: z czym tak naprawdę ludzie przychodzą do coacha?
Martyna Albrecht: No właśnie. Ostatnio widzieliśmy się dwa lata temu. Od tamtej pory też wiele różnych historii na pewno się wydarzyło i miałam z nimi do czynienia. Nadal myślę, że głównym punktem wspólnym jest pewnego rodzaju poczucie utknięcia. Czyli wydaje się, że wszystko jest okej. Jesteśmy na jakimś poziomie. Ktoś ma dobrą pracę. Wydawałoby się, że dobrą ma poukładane życie. Ale czuję, że czegoś mu gdzieś brakuje. I to czasami jest nieokreślone. I to często prowadzi do tego, że ktoś podejmuje decyzję o zmianie. O zmianie branży, o przejściu na swoje, o sprzedaniu firmy. Więc w trakcie takiego programu coachingowego procesu możemy dojść do tego, w czym tkwi sedno i to zaadresować, żeby ta satysfakcja z życia się zwiększyła.
Greg Albrecht: No właśnie. Z mojej perspektywy, w związku z tym, że czasem zwracają się do mnie ludzie z pytaniem o mentoring i w zasadzie, jak wiesz, czasem ich też rekomenduję, kieruję do ciebie, ze względu na to, że czuję, że zapotrzebowanie jest bardziej na coaching, to ta różnica polega na tym, że przy mentoringu jest, myślę, że poszukiwanie dużej ilości takiej wiedzy eksperckiej i też być może jakiegoś networku. A coaching to jest znowu coś, co jest tak mocno unarzędziowione, gdzie w zasadzie ta wiedza ekspercka może przeszkadzać. Jaka jest twoja perspektywa na to i co? Mówisz klientom, którzy mówią: „No, ale pani nie jest ekspertką w dziedzinie mojego życia, mojej firmy, to jak może mi pani pomóc jako coach?”
Martyna Albrecht: Właśnie, ja myślę, że to, że ja nie jestem specjalistą w dziedzinie, czyli nie muszę mieć tej wiedzy branżowej w tej kategorii, w której działają moi klienci, jest tylko i wyłącznie plusem tutaj. I zaraz powiem dlaczego. Ktoś do ciebie przychodzi często i wydaje mu się właśnie, że potrzebuje więcej wiedzy, potrzebuje tego networku, a czasami to jest tak, że to tak naprawdę nie jest w ogóle ten etap jeszcze, bo nie do końca ma określony ten kierunek albo ma przekonanie do tego kierunku, w którym chce iść. I wtedy warto czasem zrobić jakby krok, może nie wstecz, ale zaadresować ten problem od innej strony i właśnie zacząć od strony coachingowej, żeby ten kierunek obrać i żeby zyskać właśnie przekonanie do tego, w którą stronę chce iść i co tak naprawdę chce zmienić. No i tutaj mentoring nie jest na pewno na miejscu jeszcze, dlatego, że on jest bardziej o dzieleniu się swoim doświadczeniem życiowym i pokazywaniem tego, co zadziałało u mnie.
Czyli tak jakby, tak jak twoja praca w pewnym sensie, na czym ona polega. Natomiast moje podejście i to jak ja działam jest takie, że patrzę na człowieka i rozmawiamy o takich rzeczach, które są uniwersalne, niezależnie od jakiejkolwiek branży. I tutaj to, jeśli ja bym miała wiedzę branżową na jakiś temat, to mogłoby być wręcz przeszkodą, bo mogłoby mnie zachęcać do doradztwa na przykład w jakimś sensie, że na przykład u nas w firmie zrobiliśmy to tak i tak, znam ludzi, którzy sobie tak i tak poradzili z tym, a to nie o to w ogóle chodzi. To chodzi o to, żeby ta osoba doszła do tego, co dla niej jest istotne, czego ona potrzebuje na tym etapie, co ją powstrzymuje przed pewnymi działaniami, pomimo tego, że teoretycznie ma wszystko poukładane i wie co robić i ma różne pomysły. I na tych warstwach pracujemy i to działa i w ten sposób przede wszystkim ta osoba dochodzi do tego sama.
Greg Albrecht: Formeds, producent suplementów o stuprocentowo czystym składzie. Z kodem GREG20 zamów z 20% rabatem na formeds.pl.
Greg Albrecht: Jakie sytuacje przychodzą Ci do głowy, jak myślisz o tym, co tego klienta coachingowego albo przeprowadziło do Ciebie, albo jakieś momenty takie, jako anegdotyczne sytuacje, które mogą komuś powiedzieć: „To może jest właśnie o mnie”?
Martyna Albrecht: Myślę, że taki moment właśnie. Rozmawialiśmy trochę o tym podczas naszej rozmowy dwa lata temu i to jest właśnie ten taki bardzo uniwersalny punkt, czyli wiem, co robić, ale z jakiegoś powodu tego nie robię. I to jest punkt jakiegoś rodzaju dyskomfortu, jakiegoś braku, czegoś satysfakcji życiowej, która sprawia, że ktoś zaczyna poszukiwać jakiejś opcji dla siebie. I czasami w takim momencie diagnozuje to, że nie wiem, na przykład ma jakieś pomysły na stole, ale no nie wie, który z nich na tym etapie byłby dla niego dobry.
To w tym momencie, kiedy przychodzi do mnie, to przyglądamy się tak naprawdę temu, jak on się teraz czuje w tym momencie i mapując tę sytuację, często dochodzimy do w ogóle zaskakujących wniosków, że problem nie tkwi wcale tam, gdzie ta osoba myślała. To nie jest ta sfera, nad którą chce pracować, z którą przyszedł, nad którą chciał pracować, tylko ta kwestia tkwi zupełnie gdzie indziej i trzeba to zaadresować od zupełnie innej strony.
Greg Albrecht: Można myśleć to, że na przykład ktoś myśli, że potrzebuje nowego wyzwania zawodowego, a tak naprawdę musi sobie poradzić z tym, żeby znajdować więcej czasu w życiu prywatnym?
Martyna Albrecht: Może tak być, że to bardziej ten dyskomfort ma źródło właśnie w życiu prywatnym. Czasami jest tak, że ktoś przychodzi i mówi, że sobie nie radzi z jakimiś obowiązkami, że nie dotrzymuje terminów, na przykład, że prokrastynuje jakieś rzeczy, że po prostu nie do końca radzi sobie w tym miejscu, w którym jest. A w ramach tego procesu na przykład dochodzimy do tego, że de facto on sam sabotuje pewnego rodzaju swoje działania, bo źle się czuje w tym miejscu, w którym jest. Nie jest to miejsce dla niego. I wtedy zaczynamy szukać jakiejś alternatywy. Także czasem to jest symptom, a źródło tkwi zupełnie gdzie indziej.
Greg Albrecht: Jeżeli ktoś do ciebie trafia, bo wyobrażam sobie, że słuchają nas osoby, które zauważają, że może poszedłem do coacha, ale tak naprawdę nie jestem pewien, nie wiem, po czym poznać, czy to jest ta właściwa osoba, to jak myślisz, co powoduje, że właśnie ta dana relacja wychodzi? Po czym ktoś może poznać, czy spotkał odpowiednią, kompetentną osobę? Jak powinna wyglądać ta pierwsza rozmowa, taka krótkie zapoznanie, żeby ktoś potrafił oddzielić od tego, czy to jest dobre miejsce, czy z właściwą osobą rozmawiam, czy nie z właściwą?
Martyna Albrecht: To jest bardzo fajne pytanie. W sumie nigdy o tym nie rozmawialiśmy, ale rola takiej rozmowy pierwszej jest z mojego punktu widzenia taka, żeby zobaczyć, czy mamy flow ze sobą, czy się dogadujemy, czy nadajemy na tych samych falach. I to jest już potwierdzone badaniami, że to jest najważniejszy element w coachingu, w programie coachingowym, jeśli chodzi o efekty, jakie to później przynosi, czyli przede wszystkim relacja. I są takie badania nawet prowadzone, były takie szeroko zakrojone, jedyne takie bardzo szeroko zakrojone badania, ktoś porządnie podszedł do tematu, przeprowadzane w Halt International Business School, na setkach par coachingowych. I wnioski z tego są jednoznaczne, że relacja jest absolutnie pierwszorzędna, natomiast narzędzia, jakie ktoś używa, czy szkołę coachingową, którą skończył, czy podejście, jakie ma, jest absolutnie drugorzędne.
Greg Albrecht: Niesamowite, ale to rozumiem, że nie dewaluuje roli tego, żeby jednak trzeba znać jakieś narzędzia, bo nie wystarczy z kimś się czuć dobrze.
Martyna Albrecht: Ja myślę, że absolutnie warto sprawdzić, czy coach ma certyfikat i ma doświadczenie. Jednocześnie już jakby to jest taka baza, prawda, więc to jest oczywiste, że to musi być. Natomiast to, jakie to skutki odniesie, możemy właśnie ocenić i dużo większe prawdopodobieństwo będzie tego.
I w ogóle jedyna tak naprawdę sensowna taka program coachingowy, czy proces coachingowy ma sens jedynie wtedy, jeśli czujemy, że możemy z tą osobą nawiązać relacje, że możemy zaufać tej osobie. To oczywiście musi działać w obie strony, bo coach też ma prawo podjąć decyzję, że z kimś po prostu nie widzi współpracy i może ktoś inny powinien być dla tej osoby, mógłby być dla tej osoby lepszym coachem. Więc ta rozmowa taka pierwsza jest bardzo z tego punktu widzenia ważna.
Greg Albrecht: A jak jako coach, w sumie o tym też nigdy nie rozmawialiśmy, ale po to tu rozmawiamy.
Martyna Albrecht: Ciekawe właśnie, że w tych okolicznościach poruszamy inne tematy niż w domu.
Greg Albrecht: Zupełnie zaskakujące.
Martyna Albrecht: Może częściej będziemy się spotykać.
Greg Albrecht: Może na szczęście dla słuchaczy. W każdym razie powiedz… Tak, w domu jest głównie logistyka. Jak oddzielasz swoje opinie i swoje filtry od tego, jak myśli, od czego oczekuje i jak działa konkretna osoba, którą spotykasz?
Martyna Albrecht: Ja myślę, że przede wszystkim tutaj jest kwestia osobowości mojej jako jakby predyspozycji do tego, żeby być coachem. Trzeba mieć taką osobowość właśnie, która gdzieś nie jest taka, nie wiem, autorytarna albo jakoś wchodząca głęboko ze swoimi pomysłami na życie na inne osoby. Tylko trzeba mieć tę możliwość, taką akceptację, otwartość na tę drugą osobę. Wiadomo, że każdy z nas ma te swoje filtry.
Dlatego na przykład nie jest zbytnio polecane, żeby pracować z osobami, które się zna bardzo dobrze, bo czasami to są takie jakby filtry, które mogą działać niezależnie od nas. Natomiast jednocześnie takie świadome, głębokie słuchanie, czyli uważność na tę drugą osobę, tam gdzie jest niewiele przestrzeni na twój dialog wewnętrzny, taki, który ci gdzieś przykrywa, czy zaczynasz interpretować, procesować, czy przykładasz do siebie jakieś słowa wypowiedziane przez coachee, to bardzo pomaga. Czyli jak ja jestem na tej sesji, ja jestem w stu procentach skoncentrowana na tej osobie, podążam za nią, czasami podążam, czasami prowadzę, bo to jest zawsze taki trochę taniec. Pewnego rodzaju tutaj równowaga powinna być. No i to po prostu działa w ten sposób.
Greg Albrecht: Co różni rozmowę towarzyską, poza tą koncentracją i relacją i kontraktem, od rozmowy coachingowej od rozmowy towarzyskiej? Ktoś mówi: „No hej, mam się z kimś spotkać, zapłacić tej osobie pieniądze i co będziemy sobie gadać, jak na kawie, jak to działa?”
Martyna Albrecht: No właśnie, ciekawe. Są punkty wspólne, ale jest przede wszystkim bardzo dużo różnic między tym, bo punktem wspólnym na pewno może być to, że to nie jest tak, że to jest też, że rozmowa coachingowa jest rozmową poważną i ona jakby ma jakieś ramy, tylko ona może być też rozmową jakby z poczuciem humoru pewnego rodzaju. To jest też pożądane, bo człowiek może zyskać dystans też do wielu rzeczy, że jak ktoś na to spojrzy, właśnie coach na przykład gdzieś tam skłoni tę osobę, żeby spojrzała na to z innej perspektywy, albo zobaczyła coś śmiesznego w tym, co mówi.
Greg Albrecht: Uważa za trudne, na przykład.
Martyna Albrecht: Albo uważa za trudne, albo stanowi na przykład jakiegoś rodzaju wyzwanie, więc to jest jakby ten punkt wspólny, ale tak sobie myślę teraz, że te punkty wspólne być może na tym się kończą, poza tym, że ta chemia musi być między ludźmi i musi im się po prostu dobrze rozmawiać. Ale myślę, że przede wszystkim różnicą jest to, że w rozmowie towarzyskiej fajnie jest, jeśli jest pewnego rodzaju balans, że trochę jest o tobie, trochę jest o mnie, że ja się nie czuję zaniedbana, jak rozmawiamy, że fajnie, jeśli ty zadasz jakieś pytanie o mnie, żebym czuła, że tu jest jakaś równowaga, że to nie jest jednostronne, a tutaj jest jednak skupienie na osobie, która jest klientem. Uważność w 100% na tę osobę.
No i teraz, jak rozmawiasz z kimś na kawie, no to nie masz tego takiego laser view, żeby tak bardzo być skupionym na te elementy, które słyszysz od tej osoby. Oczywiście masz tę uważność i tak dalej, jednak tutaj też w warunkach stworzonych, nie w kawiarni, tylko powiedzmy w gabinecie, czy w biurze, takiej, gdzie uwaga jest skupiona na tobie, nie mam żadnych rozpraszaczy, ty możesz poczuć się bezpiecznie.
Ten element tego safe space jest bardzo, bardzo istotny, takiego bezpieczeństwa psychologicznego. I wtedy jedno jakby prowadzi do drugiego, odkrywamy te warstwy cebuli jedna po drugiej, dochodzisz do różnych rzeczy, bo skupienie jest na tobie i na pewnego rodzaju takiego strumieniu myśli, że nie skaczemy od tematu do tematu tak bardzo, tylko idziemy, podążamy właśnie. Ja podążam jako coach za tym, co uważam, że jest istotne dla tego, po co ty tutaj przyszedłeś, co ty chcesz zmienić, co ty chcesz osiągnąć, jaki jest twój cel.
Greg Albrecht: Mówiąc celu, jak przemyślisz sobie, przejrzysz te relacje coachingowe, które przeprowadziłaś, które zakończyły się w ostatnich, nawet tych dwóch latach od naszej ostatniej rozmowy. Jakie anegdoty, momenty aha, przełomowe przychodzą ci do głowy?
Martyna Albrecht: Myślę, że zaskakujące, że takie w ogóle momenty aha są, takie głębokie wglądy są najbardziej cenne, pożądane i najbardziej potencjalnie dokładają się do tej zmiany. To są często takie chwile właśnie, które, no nie da się tego zaplanować na pewno, to są czasem potencjalnie jakieś nawet naiwne pytania, które sprawiają, że ktoś spojrzy na coś z zupełnie innego punktu. I tutaj właśnie powiem szczerze, że brak wiedzy branżowej, czy też brak tej wiedzy specjalistycznej z jakiejś dziedziny się bardzo przydaje, bo coach wtedy ma bardziej taki blank mind, taki beginner’s mind, że patrzę na coś świeżym po prostu okiem i może zadać pytanie, które może bardziej doprowadzić do jakiegoś wglądu jako osoba, która nie ma żadnych założeń na ten temat.
Więc to jest jeden taki element, który się powtarza. Poza tym, no zaskakujące jest na pewno często i to jest fajnie obserwować, jak zmienia się to, z czym ktoś przychodzi w stosunku do tego, nad czym de facto pracujemy. Czyli właśnie ktoś przychodzi z czymś, z jakimś zdiagnozowanym problemem, wyzwaniem u siebie, a potem czasem w ramach pierwszej sesji już wychodzi na to, że to w ogóle nie o to chodzi i to już jest aha moment, który powoduje taką właśnie kognitywną, jakąś takie cognitive shift, jak to się mówi, taką przemianę, spojrzenie inne, zmianę kierunku i też takie czasem uwolnienie, czy też takie poczucie, że dostrzegłem to, o co tak naprawdę chodzi. To, gdzie warto jest te dźwignie przyłożyć, co może się przełożyć na moją satysfakcję w szerszym wymiarze.
Greg Albrecht: Mam do ciebie prośbę. Jeżeli podobają ci się rozmowy w tym kanale, to koniecznie zasubskrybuj ten podcast, bo pozwoli nam to lepiej rozwijać kanał i zapraszać więcej ciekawych gości. Nie chcę cię grillować tutaj, bo rozumiem, że cenisz sobie poufność tych relacji i prywatność swoich klientów i pewnie byłoby niepożądane, gdybyś tu podawała jakieś historie rzeczywiste, które pozwalałyby na nadmierną identyfikację konkretnych osób.
Niemniej jednak z drugiej strony korci mnie to, żeby trochę pogłębić, nie w tym celu, żeby ujawniać jakieś prywatne historie, ale bardziej dać słuchaczom zrozumienie, jakiego typu to może być. Czasem to są rzeczy, które, jakie teraz tutaj usłyszy ktoś, no mówię, to jest trywialna konstatacja, ale niesamowite, jest czasem trywialna konstatacja na pozór.
Martyna Albrecht: Trywialna dla kogoś innego, kto nie zna tego kontekstu, nie jest w środku tego, a dla tych osób to jest taki potężny shift, który sprawia…
Greg Albrecht: Taki zimny prysznic albo jakiś…
Martyna Albrecht: Dokładnie, że ktoś na przykład zaczyna zmieniać zupełnie swoje nawyki, zaczyna działać inaczej, więc no dobrze, że na przykład człowiek, który przyszedł do mnie z takim wyzwaniem, że uważa, że nadmiernie reaguje na różne sytuacje, szczególnie w kontekście swojej pracy, że może jest zbyt emocjonalny, a jednocześnie za bardzo bierze rzeczy do siebie, za mało jest w nim, jakby czeka czasami, czuje, że czeka na przyzwolenie innych w działaniu, czyli jakby tłumi siebie sam, trochę sam siebie sabotuje, tutaj widział taką kwestię. I w ramach tego procesu doszliśmy do tego, jak ważna jest dynamika jego relacji z jego wspólnikiem. I tutaj takim aha momentem był taki… taka chwila, kiedy jeden z jego partnerów biznesowych w trakcie jakiejś rozmowy dał mu do zrozumienia, że on cały czas myślał, że on jest szeregowym pracownikiem w tej firmie, a nie wspólnikiem. I to dla niego…
On mi to powiedział w zasadzie tak, jak mi to powiedział, to dopiero usłyszał. Bo on przyszedł do sytuacji, tak? Ale jak dopiero tak to powiedział, to usłyszał wagę tego, jak on sam siebie pozycjonuje w tej firmie. I to dla niego był potężny moment, aha, gdzie postanowił zupełnie jakby zmienić tę dynamikę do swojej relacji i większy wpływ zacząć wywierać na to, bo miał bardzo dużo pomysłów na rozwój firmy, czuł się blokowany.
Część z tych blokad na pewno była trochę w jego głowie, ale część gdzieś tam się być może sam ustawiał w takiej pozycji wobec tego wspólnika. I efektem tego… Oczywiście to nie jest tak, że to w tym momencie się automatycznie zmienia, ale to był moment, kiedy podjął decyzję o tym, że już tak nie chce. Że chce działać inaczej i mieć inną rolę w tej firmie. I w tym momencie razem z jakby łącznie z tym, że też skontaktował się dzięki naszej pracy ze swoimi zasobami, poczuł się mocny. Na przykład dzięki znajomości swojego testu Gallupa zdał sobie sprawę, że on też ma talenty strategiczne i to bardzo wysoko, które tłumił gdzieś, bo w jego firmie to wspólnik uchodził za tego stratega. A on bardziej za wykonawca. Zdał sobie sprawę z tego, że to…
On tłumi po prostu te swoje pomysły, które ma, które wie, że mogą przynieść bardzo dużo korzyści firmie. Zaczął działać inaczej i w efekcie to było spektakularne dla mnie, bo dla niego myślę, że też. W efekcie nie wiadomo jak, ale zaczął działać, to kilka miesięcy zajęło, ale na takie sposoby, że ostatecznie to jego wspólnik zaczął przychodzić do niego i konsultować się z nim, co wcześniej nigdy nie występowało i on zaczął wdrażać pomysły i mieć wspaniałe efekty i prowadzić firmę w tym kierunku, który już dawno wiedział, że będzie dobry.
Greg Albrecht: No to jest niesamowicie budujące. Słuchać tego i też pewnie dla ciebie obserwować to i doświadczać i czuć swój współudział w takiej przemianie. Co takiego się dzieje w sesji coachingowej, że ten człowiek, no przecież to doświadczenie, o którym mówi, że ktoś mu powiedział, że on chyba tu nie jest wspólnikiem, tylko jest pracownikiem i on przecież to przeszedł i przeszedł nad tym do porządku dziennego. I w jaki sposób nagle w trakcie waszej sesji coachingowej sytuacja, którą już przeżył, uderzyła go z podwójną mocą? Jak to się dzieje?
Martyna Albrecht: To jest bardzo proste, bo myślę, że jak odbieramy różne sytuacje, gdzieś tam w natłoku różnych bodźców, no nie mamy przestrzeni często na to, żeby je tak przeprocesować, żeby z nich wyciągnąć wnioski. Czasami się wstydzimy podzielić z kimś i to gdzieś tam właśnie zostaje takie stłumione, gdzieś mamy to w tyle głowy.
A to jest tak naturalny właśnie i niesamowicie mocny mechanizm, że kiedy czujesz to bezpieczeństwo, jesteś w tym toku, że podjąłeś decyzję o tym, że chcesz coś zmienić, chcesz się wzmocnić, przychodzisz i wykładasz te rzeczy i dochodzisz do, między innymi taka historia z ciebie wychodzi, to kiedy to słyszysz, to to ma potężną moc. To jest takie lustro w zasadzie, to jest takie lustro, w którym się odbijasz sam i kiedy to zostaje wypowiedziane, to często robi ogromną różnicę.
Greg Albrecht: Rozumiem, to jest pewnie jak stanąć na wagę, jak kiedyś się mówi: „No, muszę kiedyś schudnąć”. Ale pamiętam, jak kiedyś wszedłem na wagę i patrzę, że moja waga jest trzycyfrowa, no to już jest ciężko dalej dyskutować. Jest jakaś granica i jakby patrząc w lustro, widząc, że się ma boczki, to jedno, a wyjść na wagę i zobaczyć 100 plus kilo, to drugie. I po prostu jest ten bodziec do tego, żeby być może odkładane decyzje zacząć wdrażać w życie.
Martyna Albrecht: Tak, i tutaj też akurat o tym, akurat o granicach, ale z innego punktu widzenia o stawianiu granic. Ten proces był w dużej mierze o tym właśnie. Żeby nauczyć się stawiać te granice, żeby poczuć się wystarczająco dobrym i to było naprawdę spektakularne, jakie to przyniosło efekty, jak to wzmocniło tę osobę. Ja często też stosuję, albo zachęcam moich klientów do tego, że jeśli czują się, na przykład przychodzą na początku i mapujemy sytuację, rozmawiamy o tym, co powoduje ten dyskomfort, co ich tak uwiera.
To czasami zastosowanie właśnie takiego podejścia, jak chcieliby się z kolei czuć. Wiedzą, że się czują słabo w jakichś sytuacjach, no to jak wobec tego chcieliby się czuć. I czasami oni pierwszy raz dopiero tak naprawdę się nad tym zastanawiają. I bardzo tutaj fajne jest to, żeby sobie to w jakiś sposób wyobrazić. Czyli żeby mieć jakiś image, jakiś obraz przed sobą, jakiejś osoby na przykład, albo postaci, która to w nas, nam się z tym kojarzy, jak chcemy się czuć. I wtedy na podstawie tego, takiego punktu odniesienia, możemy właśnie ocenić, gdzie jesteś teraz, na drodze do tego, żeby się stać tym, a na koniec procesu, gdzie jesteś teraz. I to jest właśnie, dzięki temu takie poczucie, nabiera też takiej materialnej formy.
Greg Albrecht: Czyli mówisz, też stosować jakiś pomiar na początku i na końcu procesu.
Martyna Albrecht: Koniecznie, bo inaczej, jakby, no ja bym się nie zgodziła z tym, że ktoś wyszedł z procesu i nie wiedział tak naprawdę, co się zmieniło.
Greg Albrecht: Myślę, że ty to traktujesz za pewnik, ale warto o tym powiedzieć, że musi być jakiś proces, jakaś ocena. To przeramowanie i projektowanie drogi i wyobrażenie sobie, jak bym chciał, żeby się żyło, to też jest narzędzie, które stosuję tak samo w mentoringu, bo ono pozwala lepiej układać cele, także biznesowe, oraz poszerza perspektywę do tego, czego ja tak naprawdę bym chciał więcej.
Ja potrzebuję więcej czasu, czy ja chcę pływać na desce surfingowej i ono otwiera drogi do tego, żeby może zacząć działać zupełnie inaczej, bo mamy jakiś paradygmat myślenia, że ja na przykład muszę przychodzić o 8:30 do pracy i wyjść o 16:00. I kiedy sobie powiem, że chciałbym inaczej, się nagle okazuje, że jako właściciel firmy przecież ja w ogóle nie muszę przychodzić do pracy.
Martyna Albrecht: Nadal być właścicielem. Właśnie, to jest fajnie, że o tym mówisz, bo to jest też taki motyw, który się powtarza. Czyli to, że ludzie sobie, jest czasem właśnie taki „aha moment”, to może być zdanie sobie sprawy z tego, że ja jestem więźniem własnych przekonań.
Czyli to, w czym ja się zamykam, to ja mam kluczyk do tej tak naprawdę skrzynki, czy do tej klatki. To jest niesamowite. I to oczywiście często się bierze z naszego dzieciństwa, gdzieś tam, ale gdzieś działamy, wypalamy się, bardzo dużo energii na to tracimy, a tak naprawdę czasami jest tak, na serio na to patrząc, że nikt tego od nas nie wymaga, tylko my.
Greg Albrecht: Masz na myśli podnoszenie sobie jakiejś poprzeczki albo jakichś oczekiwań?
Martyna Albrecht: Tak, na przykład szef, który uważa, że musi i ciąży na nim taka ogromna, może nie odpowiedzialność, ale ciężar po prostu, że musi sprawdzić każdy raport, który gdzieś tam do niego trafia, tak, zanim to zostanie przedstawione zarządom, na przykład. I to zajmuje połowę jego, czy tam dużą część jego kalendarza tygodniowego, tak. Więc teraz, z czego to wynika? Jakby, kto nad nim stoi i każe mu to sprawdzać? Czy można na to wypracować jakiś inny model, który by po prostu wymagał mniejszego jego zaangażowania, a nie zawalenia połowy kalendarza tymi ciężkimi raportami? To jest tylko jeden przykład, oczywiście. Tych sytuacji jest bardzo dużo. Każdy niesie swój krzyż. Jednocześnie warto spojrzeć na to, na ile to jest po prostu konieczne, a ile nam to tej energii spala.
Greg Albrecht: Jeśli byś przeszła w głowie przez te scenariusze, których się wiele wydarzyło, wiele zakończyło, czy jest jakiś scenariusz, który uważasz, zakończył się brakiem zmiany?
Martyna Albrecht: To chyba musieliby moi klienci powiedzieć, ja nie kojarzę takiej sytuacji. Było kilka procesów, które się zakończyły szybko, szybciej niż zakładał to program, że tak powiem, bo program zakłada od ośmiu do dziesięciu sesji, spotkań, także to ma taki początek i koniec. Zdarzyło się faktycznie, że ktoś po kilku spotkaniach zrezygnował, ale to jakby dla mnie to może zabrzmi dziwnie, ale sukces procesu ocenia się po jednym. Czy coach jest jeszcze potrzebny? I w zasadzie to była jedna taka sytuacja, gdzie ten proces się skończył po trzech konkretnie sesjach, no i po prostu nie byłam już tam potrzebna. Sytuacja wyglądała zupełnie inaczej niż na początku, dlatego, że ktoś wszedł w tryb działania i jedna rzecz za drugą, decyzja jedna za drugą. To była akurat też osoba, która bardzo dużo działała między tymi sesjami i bardzo dużo kroków wykonywała. I tak naprawdę to też dzięki temu właśnie ten proces miał początek i koniec w dużo krótszym czasie.
Greg Albrecht: Była bardzo
Martyna Albrecht: Zmotywowana.
Greg Albrecht: Mówisz o zmianie struktury procesu. Jestem ciekaw, czy krótko mówiąc, jest takie ryzyko, że kiedy przyjdę na coaching, to nic się nie wydarzy.
Martyna Albrecht: Szczerze mówiąc, nie miałam takiej sytuacji, żebym czuła, że to albo nic nie zmieniło, albo ja nie miałam sytuacji, żeby cel nie został osiągnięty. Cel został czasami redefiniowany. Zmieniał się w trakcie, bo doszły jakieś nowe informacje, na przykład w trakcie tego programu, procesu naszego i coś się zmieniło, ale no nie zdarzyło mi się tak, żeby nie było zmiany.
W ogóle jakby coaching nie wiąże się z żadnym ryzykiem. Jedyne, co możesz, co zawsze zyskujesz, to wgląd w siebie i jakkolwiek to nie zabrzmi, ogólnie to po prostu rozwój, samoświadomość, która cię prowadzi do tego, że przede wszystkim na przykład zaczynasz zdawać sobie sprawę z tego, co jest dla ciebie istotne w życiu. A jak znasz te elementy, to tak naprawdę zyskujesz energię do działania. Widzisz, na ile to, co teraz robię, jest z tym zgodne. Jeśli nie jest, to co ja mogę zmienić? To jest mega ważne, jakby wyznaczenie kierunku i motywacja do tego, żeby na przykład dokonać zmiany pracy czy różnych elementów w życiu.
Greg Albrecht: Już o tym rozmawialiśmy w tamtych wcześniejszych rozmowach, ale nie każdy o tym słyszał. Ciekawi mnie też twoja opinia po dwóch latach, bo kiedyś podjęłaś jakąś decyzję, żeby zostać coachem i opowiadałaś o tym we wcześniejszej naszej rozmowie, jak to było, jak to się wydarzyło i że ten sam proces coachingowy był elementem twojego zostania coachem. Dzisiaj twój poziom doświadczenia w tej roli jest dużo większy. Czego przez te dwa lata się nauczyłaś o coachingu i o sobie? Jakie są takie kluczowe elementy? Jakbyś spojrzała na te dwa lata, to co przez te dwa lata się zmieniło? Nawet jedna rzecz, która się zmieniła w twoim postrzeganiu coachingu, postrzeganiu siebie w tej roli. Co to wniosło?
Martyna Albrecht: Myślę, że najważniejsze to, co się wydarzyło przez ten czas, no to jest ten wachlarz osób, z którymi miałam do czynienia. Czyli no zyskałam takie przekonanie do tego, że coaching działa niezależnie od tego, na jakim etapie życia jesteś. I coaching nie tylko działa w sytuacji kryzysu, takiej, gdzie nie wiesz, co ze sobą zrobić, ale też miałam do czynienia z kilkoma procesami, to było też bardzo dla mnie cenne doświadczenie, takich kroków wyprzedzających jakby zmiany życiowe.
I to jest bardzo mądre podejście według mnie, bo na przykład w przypadku osób, które wiedziały, że czeka exit z firmy i zmiana życiowa, która była gdzieś tam zaplanowana konkretnie, było wiadomo, kiedy to nastąpi i to dawało przestrzeń na to, żeby się na te zmiany przygotować. Żeby później już wiedzieć, być w trybie działania, wiedzieć, co robić, mieć poukładane i w głowie i nawet kalendarz mieć poukładany, wiedzieć, jak to sobie zorganizować życie na nowo. Więc to były ciekawe na przykład przypadki, z którymi miałam do czynienia w międzyczasie. Ja myślę, że nie zmieniło się jakby, nie zmieniło się tak bardzo dużo, jeśli chodzi o to, poza tym, że poszerzyłam jeszcze właśnie gamę tych sytuacji, z którymi miałam do czynienia i jakby niezależnie od tego, co te osoby do mnie sprowadziło, to efekt był.
Greg Albrecht: No tak, myślę, że trudno nie być zadowolonym, kiedy są efekty, a jest ta różnorodność. Super, że powiedziałaś o Exicie, bo o tym pewnie dużo się mówi o technikaliach wokół Exitu, a kluczowym elementem jest potencjalna jakaś taka luka tożsamościowa i pomysł na to, czym się zajmuję, jak już opadną te emocje i będę mieć ten nadmiar gotówki i co w związku z tym, to też są jakieś może abstrakcyjne, ale rzeczywiste wyzwania i też poszukiwanie swojej tożsamości i systemu działania w sytuacji, kiedy zmienia się po prostu wszystko.
Martyna Albrecht: Tak, i tutaj dużo osadzenia. Mam też do czynienia często z takimi case’ami trochę samotności w jakiejś roli, potrzeby wzmocnienia się w jakiejś roli i to są też ciekawe transformacje, że ludzie są w jakimś kontekście na stanowisku albo weszli na kolejny poziom, czyli zdobyli nowe stanowisko i tutaj pojawią się nowe wyzwania, często na przykład dotyczące osób, które w firmie przeszły całą drogę i dodatkowo jeszcze mają takie postrzeganie osoby, która zaczynała od niższego stanowiska, więc jeszcze jakby kwestia takiego odnalezienia się nawet w tej sytuacji czasami i zredefiniowania siebie, więc kwestia autorytetu z jednej strony, z drugiej strony właśnie tego też, jak sobie, czym dokładnie, jak sobie zorganizować ten dzień i czym powinienem się zajmować, czym nie, ale to tak naprawdę wynika z głębszych warstw, czyli tego, na ile ja się czuję tą osobą, którą tutaj teraz jestem, jaką funkcję pełnię, czyli trochę z pogranicza, powiedzmy, można by teraz powiedzieć imposter syndrome, która gdzieś tam też jest.
Miałam taki ciekawy case, klient to bardzo ciekawie określił, myślę, że bardzo obrazowo, że chciałby zmienić postrzeganie siebie sam z takiego „chłopka roztropka” w biznesie na „spoko przedsiębiorcę” i to był w sumie cel i to się wydarzyło na wielu poziomach. Jakby tutaj praca była oczywiście, tak jak zwykle, od zdefiniowania tego, już jakby ta praca się zaczęła i poszło dalej dość dynamicznie, bo już wiadomo było tak naprawdę, w którym kierunku iść i co się na to będzie składało, więc takie wzmocnienie się, ja myślę, że jest tutaj bardzo fajne, widać tego efekty.
Greg Albrecht: Że to nie tylko są cele twarde, biznesowe, karierowe.
Martyna Albrecht: Ale też… Tak, czasami są oczywiście, a właśnie tutaj może jakoś tak oddryfowałam w tym kierunku tych miękkich bardziej, które są może trudniej gdzieś tam… Trudniej to może nawet jest opisać, jak ktoś nie jest w tym i nie dochodzi do tego, że tak naprawdę sedno tkwi w tym, że ja już nie chcę być chłopkiem roztropkiem, tylko ja chcę być spoko przedsiębiorcą i czuć się tak i tak być postrzeganym. Natomiast oczywiście są też kwestie takie bardziej biznesowe, bardziej operacyjne, czyli ktoś na przykład chce konkretnie zwiększyć wyniki.
Oczywiście my dotykamy też innych warstw, ale ktoś przychodzi z takim celem i często ten cel zostaje. To nie jest tak, że we zawsze definiujemy go, zmieniamy go na taki bardziej miękki. Oczywiście po drodze i tak się dzieje wiele różnych rzeczy, gdzie ta osoba styka się ze swoimi różnymi innymi warstwami, ale takie cele operacyjne oczywiście też są.
Greg Albrecht: Tak puentując naszą rozmowę, jakbyś miała kogoś, kto teraz się zastanawia nad tym coachingiem, nad swoim własnym życiem, to jakie pytanie dobrze, żeby ktoś sobie zadał, zanim się umówi z tobą czy z innym coachem na rozmowę?
Martyna Albrecht: Może warto by było właśnie spojrzeć od tej strony, jak chciałabym się czuć, czyli nie patrząc na rozwiązania na zasadzie, gdzie ja chciałabym pracować, tylko nawet jak ja chciałabym się czuć, jak ja bym chciała, żeby moje życie wyglądało. I jak zdefiniujesz sobie te elementy, no to zaczynasz myśleć w tym kierunku, jakie środki tak naprawdę mogą mnie do tego doprowadzić, ale celem jest poczucie pewnego rodzaju. No i tutaj też myślę, że warto spojrzeć na to z perspektywy tego, czego ja na początku potrzebuję. Czy ja na początku potrzebuję terapii, czy ja potrzebuję coachingu, czy potrzebuję mentoringu, czy doradztwa, bo też często po takiej odpowiedzi na takie pytanie, no też to łatwiej jest gdzieś tam zdefiniować.
Czy chodzi o pewnego rodzaju dysfunkcję i cierpienie, które odczuwam codziennie, no to wtedy bardziej terapia. Ja to przynajmniej tak postrzegam, bo często zadawane jest mi to pytanie właśnie, na czym polega różnica między terapią a coachingiem. No to można by było o tym mówić dużo, ale w skrócie terapia bardziej sięga w przeszłość i definiuje źródła różnych problemów, a coaching jest bardziej skupiony na teraźniejszości i na przyszłości i sięgamy w przeszłość głównie po zasoby, jeśli to robimy, czyli co z tamtego wynikło, co teraz możesz wykorzystać.
I porównując te dwa rodzaje pracy, to trochę terapia jest o tym, jak z poziomu poczucia minus pięć dojść do poziomu zero, tak, żeby uzyskać jakiegoś rodzaju balans, a coaching jest trochę o tym, jak z poziomu zero wejść na poziom plus pięć, tak, czyli wiem, że ja mogę więcej, wiem, że mam potencjał, którego nie wykorzystuję, wiem, że mógłbym coś zmienić, przełamać ten paraliż i to trochę tak, jakby do terapeuty przyjść do mechanika i on zagląda pod maskę i patrzy, co jest nie tak, a do coacha przyjść jak do instruktora jakichś jazd, nie wiem, doskonalących twoje techniki prowadzenia samochodu i tak dalej, więc bardziej, żeby wnieść się na kolejny poziom, więc ja to tak widzę przynajmniej.
Greg Albrecht: Wspomniałeś, że nie może być twoim coachem ktoś, kogo dobrze znasz, więc ja z przykrością muszę powiedzieć, że choć chciałbym, nie mogę zostać twoim klientem coachingowym, bo za dużo pewnie byłoby filtrów, ale zazdroszczę tym wszystkim osobom, które mogą, bo bardzo mnie inspiruje twój sposób działania i zawsze dlatego z przekonaniem i z powodzeniem cię polecam osobom, które myślą, że potrzebują mentoringu, a tak naprawdę szukają coachingu. Jaką rzecz chciałbyś dodać, bo może o coś cię nie zapytałem, może warto, żebyś jeszcze coś dodał, zanim zamkniemy.
Martyna Albrecht: Myślę, że teraz kwestia, która może ciekawić wiele osób, to jest to, czy AI zastąpi coaching. No i to jest, myślę, że rzeczywiście, myślę, że nie można tego ignorować i należy na to spojrzeć sensownie, więc ja uważam, że nie. Oczywiście, byłabym pewnie może uznana za nieobiektywną tutaj, ale są na to badania. Właśnie tutaj, wracając do tego, co powiedzieliśmy na początku, ta relacja jest na tyle ważna, to ona jest tym game changerem, to ona tak naprawdę jest gwarantem tego, czy potencjałem tego, jakie możemy osiągnąć rezultaty. Natomiast to nie jest tak, znaczy ja uważam, że w AI tkwi potencjał jako tworzenia sobie takiego ciągłego środowiska rozwoju między sesjami, bo między sesjami jest przerwa, która trwa około dwóch, trzech tygodni i ona nie jest na to, żeby to osiadło, tylko na to, żeby działać.
I teraz z wykorzystaniem narzędzi AI-owych tak naprawdę można pogłębić różne tematy. Już nie mówię o researchu, ale można nawet, jeśli mówimy na przykład o problemach w relacjach, wzmocnieniu się w relacjach z kimś, można nawet, jest oczywiście nieskończone są możliwości tutaj, ale jedną z nich jest na przykład przeprowadzenie jakiejś symulacji rozmowy z kimś, tak, więc możemy przyjść na kolejną sesję już po pracy własnej, która już pogłębia tak naprawdę, czy dokłada się do przepracowywania różnych tematów, więc z tej perspektywy uważam, że coaching może być trochę wspomagany przez AI, żeby to ciągłe środowisko rozwoju tworzyć, ale jestem przekonana, że nie zastąpi tej relacji.
Zresztą, jeśli chodzi o skuteczność coachingu z AI, to jest tylko jeden obszar, w którym on odnosi podobne rezultaty jak coaching z człowiekiem i jest to obszar właśnie operacyjny, czyli tam, gdzie mówimy o konkretnych celach operacyjnych, typu właśnie podniesienie wyników firmy, zadaniach pewnego rodzaju, gdzie on może być takim towarzyszem do tego, żeby nam zmieniać, rozbijać te cele na mniejsze, żeby nas pingować, możemy z nim robić check-iny codziennie, możemy ustawić to na różne sposoby, tak, żeby takie cele osiągać, natomiast nie w tych głębszych, głębszej zmianie, która w dłuższej perspektywie właśnie działa najlepiej.
Greg Albrecht: Super. Bardzo Ci dziękuję, że zdecydowałaś się za moją namową.
Martyna Albrecht: Ja też Ci dziękuję. Nie było to łatwe, żeby to zorganizować, ale cieszę się.
Greg Albrecht: Cieszę się, że się znowu spotkaliśmy też tutaj. Poprzednie odcinki cieszyły się dużym powodzeniem. Ciekaw jestem, jak ten. Jeżeli ktoś dosłuchał do tego momentu, to może zrobić dwie rzeczy. Jedną, może napisać swoje pytanie do Martyny pod filmem, a Martyna nie odpowie. Drugie, to może też napisać po prostu słowo „coaching” i to nam potwierdzi, że rzeczywiście ten odcinek został wysłuchany do końca ze zrozumieniem. Dziękuję Ci bardzo za ten czas i nie mówię Ci do widzenia, bo wyjeżdżamy stąd razem, ale dziękuję wszystkim słuchaczom i widzom za to, że nas wysłuchali i życzę wspaniałych efektów w pracy z coachem.
Martyna Albrecht: Ja też Tobie bardzo dziękuję i teraz na wizji również gratuluję Cię tego wspaniałego medalu, tego osiągnięcia, które Cię bardzo wiele kosztowało.
Greg Albrecht: Tego medalu. Dziękuję bardzo. Robota zrobiona.
Martyna Albrecht: Dzięki.
Greg Albrecht: Partnerem podcastu jest Albrecht & Partners. Mentoring strategiczny, wsparcie w zarządzaniu i executive coaching.



