„Siedziałem w grządkach na polu truskawek, zobaczyłem przejeżdżającego busa i pomyślałem: chcę go mieć”. Co się dzieje, gdy marzenie nastolatka zamienia się w armię 800 aut, które co miesiąc pokonują dystans równy 200 okrążeniom Ziemi?
Jak zbudować transportowe imperium, ufając wyłącznie intuicji, a nie tabelom w Excelu? Moim gościem jest Krzysztof Zubeil, który udowodnił, że największy kryzys w historii branży może stać się paliwem do rakietowego wzrostu.
W tej rozmowie wchodzimy w sam środek logistycznego poligonu GTV Bus. Krzysztof szczerze opowiada o tym, jak w sześć dni przeskoczył sześć lat rozwoju i co się stało, gdy przestał być „liderem z szablą”, który musi wszystko kontrolować.W tej rozmowie posłuchasz o tym, że największym hamulcem firmy bywa ambicja jej właściciela i o metodzie zarządzania, w której błędy są ważniejsze niż procedury.
Z tego odcinka dowiesz się:
- Jak budować kulturę firmy, w której nikt nie boi się błędów? – zrozumiesz, dlaczego „zamiatanie pod dywan” zabija rozwój i jak otwartość na pomyłki buduje przewagę konkurencyjną.
- Jak skalować biznes w ekstremalnym kryzysie? – poznasz strategię, która pozwoliła GTV Bus przejąć rynek w 6 dni, podczas gdy konkurencja stała na parkingach.
- Czy da się zarządzać flotą 800 aut bez Excela? – dowiesz się, jak Krzysztof wykorzystuje intuicję do podejmowania decyzji i dlaczego otoczenie się wspólnikami o innych kompetencjach jest kluczowe.
- Jak zapanować nad chaosem 800 aut w drodze? – poznasz kulisy operacji, w której setki pojazdów spotykają się w jednym punkcie niemal co do sekundy, by stworzyć spójną sieć transportową.
- Jak przekuć marzenie z pola truskawek w realny biznes? – poznasz drogę Krzysztofa od zbieracza owoców w Niemczech, przez pracę DJ-a, aż po budowę potęgi GTV Bus.
🎙️ Posłuchaj #365 odcinka Greg Albrecht Podcast: Jak zostać nr 1 w Polsce? Marzył o jednym busie, dziś ma 800+ pojazdów. | Krzysztof Zubeil, GTV Bus

Partnerzy Greg Albrecht Podcast:
👉 Albrecht&Partners – zespół z ponad 20-letnim praktycznym doświadczeniem w strategii, przywództwie i coachingu. Skorzystaj z bezpłatnej konsultacji.
Zostań partnerem podcastu!
Wspierając naszych partnerów, wspierasz rozwój podcastu!
Transkrypcja:
(Transkrypcja jest generowana automatycznie, może zawierać drobne błędy)
Krzysztof Zubeil: Siedziałem w tych grządkach na polu, zobaczyłem tego busa i sobie pomyślałem: chcę mieć takiego busa.
Greg Albrecht: Krzysztof Zubeil posiada ponad 800 aut, które robią 8 milionów kilometrów miesięcznie.
Krzysztof Zubeil: Pracuję w 100% na własnej intuicji. To niestety jest niebezpieczne i bardzo kosztowne. Kładąc się spać, naprawdę nie wiedzieliśmy, w jakiej nowej rzeczywistości się obudzimy. To, co mieliśmy zaplanowane na 6 lat, myśmy wdrożyli w 6 dni.
Partnerem podcastu jest Albrecht & Partners. Mentoring strategiczny, wsparcie w zarządzaniu i executive coaching.
Greg Albrecht: Dziś w Greg Albrecht Podcast Krzysztof Zubiel, współwłaściciel firmy GTV Bus, największej firmy, która transportuje ludzi – och, pogadamy dokąd i jak, bo posiada ponad 800 aut, które robią 8 milionów kilometrów miesięcznie. Zatrudnia tysiąc kierowców. Niesamowite, a wszystko się zaczęło m.in. od tego, że Krzysztof kiedyś pojechał zbierać truskawki do Niemiec i tam zobaczył, że ktoś ma busa; stwierdził, że na takiego jednego busa odłoży, ale jak wrócił, to kupił sobie sprzęt DJ-ski, został DJ-em. Natomiast o marzeniu nie zapomniał, o czym dzisiaj porozmawiamy. Firma urosła i mam. Cześć Krzysztof.
Krzysztof Zubeil: Cześć.
Greg Albrecht: Mam dla Ciebie takie pytanie na początku. Powiedz, czy łatwiej jest zapanować nad pijanym tłumem na imprezie, jak się coś odpali ze sprzętu dyskotekowego, czy zapanować nad emocjami, kiedy tysiące kierowców stoi gdzieś w korkach w całej Europie?
Krzysztof Zubeil: Jakby to powiedzieć, nad tym tłumem imprezowym jakoś dość łatwo jest zapanować, bo ma się go na wyciągnięcie ręki, ale jakoś tak nigdy nawet nie miałem takiej potrzeby czy jakichś takich sytuacji, które by powodowały, że musiałbym się jakoś specjalnie mocno zaangażować. Jeżeli chodzi o korki w Europie, to też tych korków takich na szczęście nie mamy. Są takie momenty w roku, gdzie są jakieś gołoledzie.
Faktycznie zdarza się to i wtedy się wchodzi w duże opóźnienia, co dezorientuje naszą pracę mocno. No i oczywiście ten COVID, który się pojawił parę lat temu, który bardzo mocno, że tak powiem, poruszył naszą firmę, ale tak bardziej z korzyścią. Tak? Dlaczego z korzyścią ten COVID? Dlaczego? Bo był taki moment, gdzie wszyscy się pozamykali, pochowali za płotem, a my po prostu żeśmy weszli na to pole i zaczęliśmy pracować pełną parą.
Greg Albrecht: W jaki sposób tę decyzję podjąłeś i dlaczego? Że inni się zamykają, a ty mówisz: „Dobra, zamykają się, cała naprzód, dźwignia w dół, jedziemy”.
Krzysztof Zubeil: No nie ukrywam, że przed czasem COVID-u szło nam dosyć ciężko. W sensie: mieliśmy parę lat takich trochę trudnych. Cały czas się rozwijaliśmy, dbaliśmy o to, żeby było coraz lepiej, no ale gdzieś jakieś tam decyzje i tam bankructwa dwóch firm, czy nawet trzech, z którymi współpracowaliśmy, trochę nas obciążyło. No i to spowodowało, że mieliśmy trochę problemy finansowe, no i trzeba było to odrobić.
A żeby to odrobić, to trzeba było coraz bardziej zwiększać, że tak powiem, nasz transport. No także to wszystko było na ostrzu noża, no i przed COVID-em. I przed tym COVID-em, co ciekawe, wszystkim szło mega dobrze, a nam tak średnio. Ale to tylko dlatego, że tam inne czynniki zadziałały na to. No i to spowodowało, że ci wszyscy, którym było wcześniej bardzo dobrze, stwierdzili, że po co mają ryzykować – sobie schowają te swoje pieniążki i swoją pracę i przeczekają ten okres, a my nie mieliśmy w sumie nic do stracenia i stwierdziliśmy: no, to jest najlepszy sposób na to, żeby po prostu wypłynąć.
Greg Albrecht: Jakie ruchy rzeczywiście zadziałały, czyli co spowodowało, że złapaliście tę trakcję w tym takim egzotycznym okresie?
Krzysztof Zubeil: No tak, po pierwsze mieliśmy pewien plan, taki długoletni, na wprowadzenie różnych zmian w naszej firmie. Tak więc byliśmy bardzo dobrze przygotowani z moim wspólnikiem na to, żeby powiększać tę firmę, żeby wzmacniać tę firmę, wzmacniać markę. Nie przewidzieliśmy tego, że będzie COVID, ale jakby to powiedzieć, ten COVID spowodował, że te wszystkie zmiany mogliśmy wprowadzić natychmiast. Bo byliśmy przygotowani, mieliśmy wszystko przygotowane na taki rozwój długoletni, taki zaplanowany na sześć lat. I tak się trochę śmieję, że to, co mieliśmy zaplanowane na sześć lat, myśmy wdrożyli w sześć dni.
Stało się, no bo skoro rynek się bardzo mocno otworzył, bo skoro się wszyscy pozamykali, a ludzie i tak chcieli się przemieszczać między lewym a prawym, tak? Tak więc samoloty się pozamykały, różni inni przewoźnicy się pozamykali i to spowodowało, że do nas trafili zupełnie nowi klienci. Zupełnie. Ludzie, którzy pewnie o nas nigdy nie usłyszeli i może trochę byli zmuszeni do skorzystania z naszych usług, no ale to spowodowało, że dosłownie z dnia na dzień powiększaliśmy się bardzo mocno. Tak więc przed COVID-em mieliśmy zatrudnionych 400 osób, a już tam parę tygodni później mieliśmy koło tysiąca. Tak więc w tym czasie, kiedy wszyscy się gdzieś tam chowali i zwijali, no to nam udawało się po prostu rozwijać. Ale mieliśmy do tego samochody, łatwiej też było pozyskać samochody, bo niektórzy musieli się ich pozbyć. Tak więc tych manewrów codziennie wykonywaliśmy mnóstwo, ale kładąc się spać, naprawdę nie wiedzieliśmy, w jakiej nowej rzeczywistości się obudzimy.
Ale i tak podjęliśmy decyzję, że robimy wszystko to, co możemy, co nam przyniesie po prostu nasza myśl, żeby tylko po prostu zrealizować te nasze plany, a rano wstaniemy i zobaczymy, co się stanie. Tak więc na ten temat tu naprawdę musiałbym wiele godzin opowiadać, co się wszystko wydarzyło, z czym się borykaliśmy, ale tak czy tak, no na pewno dużo łatwiej było nam wprowadzić po prostu płatność bezgotówkową, bo jeszcze przed tamtym okresem był to duży problem w naszym sektorze, żeby ludzie płacili przelewami. Praktycznie prawie niemożliwe w naszym sektorze. Wszyscy płacili gotówką, w sensie w samochodzie i tak dalej. Na szczęście to już mamy za sobą, bo teraz płatność jest w 100%, w tych przewozach międzynarodowych jest, że tak powiem, przelewem. No i to na pewno nam bardzo mocno ułatwiło rozwój, rozliczanie, to skalowanie takie, można powiedzieć, bo bez tego byśmy po prostu tego nie zrobili. A, że tak powiem, mieliśmy to zaplanowane na 6 lat tego wprowadzania.
Greg Albrecht: Nieźle. Też pewnie słuchacze, nie wszyscy, mają świadomość tego, jaki to jest biznes, że to jest taki biznes, gdzie te marże nie są duże i tylko poprzez budowanie skali można tak naprawdę budować zdrowy przepływ kapitału, który pozwala finansować tę całą gonitwę. I jest to ciągłe uciekanie do przodu. I jest coś takiego, że dzisiaj to wy uciekliście do przodu konkurencji i w zasadzie jest mało konkurentów nawet w porównywalnym segmencie, jeżeli chodzi o wielkość. Jakie to jest uczucie? To może, wiesz, uśpić, może też budować takie poczucie pychy, być może tego, że wszystko się osiągnęło, może budować uśpienie czujności. Jakie to jest uczucie być liderem rynku i dalej się doskonalić i nie spocząć na laurach i w jakiś sposób się, wiesz, odnajdować wokół tych wszystkich, którzy są, mówmy wprost, bardziej zdesperowani do tego, żeby rosnąć.
Krzysztof Zubeil: Tu wygląda to w ten sposób, że jeżeli się wychodzi na prowadzenie, to wiadomo, że ten drugi, trzeci i czwarty też chce dogonić tego pierwszego. Tak więc tu jest cały czas, że tak powiem, taka walka – nie wiem, czy to dobrze powiedziane, ale taka walka o to podium. I my, przepychając się przez te wszystkie nowości, jesteśmy jako pierwsi, przez co konkurencja może patrzeć na to, jakie błędy ewentualnie popełniliśmy i przez to może być łatwiej. Tak więc to jak w sporcie, w tym biegu, w maratonie: do ostatniego metra trzeba po prostu trzymać właściwy oddech, żeby jednak dobiec do końca. Tak więc to jest naprawdę bardzo ciężka praca i myślę, że najbardziej nad własną psychiką, czyli każdego z nas: dyrektorów, kierowników, zarządu.
To myślę, że najwięcej pracy wymaga po prostu praca nad naszą psychiką, nad naszym spokojem, nad tym, żeby nie oceniać, nie denerwować się na błędy, przyjąć błędy na klatę, rozwiązać je, bo dla mnie nie ma problemu, że ktoś popełnił błąd, bo ten błąd nawet może i dwa razy popełnić, nawet i trzy, ale przyjdź i powiedz – ja ci pomogę i na pewno z tego wyjdziemy i na pewno znajdziemy drogę właściwą do tego, żeby to naprawić. Tak więc to jest chyba największa siła, ale wydaje mi się, że to jest taka moja wewnętrzna, bo ja jestem takim człowiekiem, który cały czas chce naprawiać. I siebie, i też tych wokół siebie. I na dzień dzisiejszy chyba najwięcej energii takiej poświęcam na zrozumienie siebie, na zrozumienie innych wokół siebie, dlaczego tak postępują, dlaczego tak, dlaczego ten przecinek dosłownie stawiam w tym miejscu zdania, a nie w innym.
Bardzo siebie obserwuję w ostatnim czasie, jak się zachowuję, dlaczego się tak zachowuję, co wpływa na moją, że tak powiem, orientację w danej sytuacji. To tak jak dzisiaj powiedziałem: wolę wodę niż kawę, ale, że tak powiem, w takich sytuacjach, gdzie muszę podejmować ważne decyzje albo jestem w sytuacjach trudnych, to staram się być taki zupełnie na czysto, że nawet kawie nie pozwalam ingerować w swój mózg, nie? Niesamowite. Żeby to było moje, prawdziwie moje, a nie wynikiem po prostu jakiegokolwiek stymulantu, nie?
Greg Albrecht: Jak doszedłeś do tego? Bo powiedziałeś o takim dużym skupieniu na zrozumieniu samego siebie, na patrzeniu w głąb siebie – to nie jest jakieś konwencjonalne, żeby każdy w ten sposób naturalnie rozumował. Co Cię popchnęło do tego, żeby zacząć patrzeć do środka? Wiesz, to może jest oczywiste dla osób, które gdzieś tam studiują psychologię i niczym innym się nie zajmują, tylko wglądem w siebie, ale prawdziwy przedsiębiorca, który jest skupiony na budowie biznesu, który codziennie podejmuje te decyzje, to na początku skupia się: skąd wziąć klientów, jak podstawić busa, skąd wziąć kierowcę i żeby on mi nie uciekł, tak? To jakby pewnie są takie problemy na początku, ale doszedłeś do tego punktu i nagle mówisz: „Hej, ale to jest w dużym stopniu o mnie”. To jest bardzo ważna konstatacja, taka myśl. Jak to się u Ciebie wydarzyło? Tak jak powiedziałeś tu przed chwilą,
Krzysztof Zubeil: Te wszystkie punkty wcześniejsze, tak to było, że po prostu szedłem z przodu z szablą u góry i niech się dzieje wola Boga, nie? I fakt faktem, że no bardzo agresywnie i brutalnie, ale w sensie, no tak, że po prostu ja byłem zawsze ten pierwszy i brałem to na klatę i idziemy, nie?
Dzisiaj bardzo mocno obserwuję tych ludzi, z którymi współpracuję, bo ich jest bardzo dużo. Mam kilku wspólników, bardzo fajnych ludzi. Nie wyobrażam sobie w ogóle pracy bez nich. Nawet nie chciałbym w ogóle w tej chwili wracać do tego, co było, że ja sam, nie? Bo już z tego się wyleczyłem zupełnie, bo kiedyś to wszystko, ja musiałem wszystko wiedzieć, sam musiałem przepuścić wszystko przez głowę i być wszędzie, nie? No na dzień dzisiejszy jest to już zupełnie inaczej. Mam, tak jak powiedziałem, świetnych wspólników, którzy są zupełnie inni ode mnie, co jest mega istotne, bo też nie chciałbym pracować z kimś takim jak ja, bo, że tak powiem…
Greg Albrecht: Wystarczy jeden.
Krzysztof Zubeil: Wystarczy jeden. Tak więc każdy z nich ma to coś i dobraliśmy się zupełnie w bardzo różnych i dziwnych sytuacjach i okolicznościach.
Greg Albrecht: Powiedz coś o tym, bo chciałbym złapać, jak takie rzeczy się dzieją. Myślę, że są tysiące przedsiębiorców, którzy chcieliby przejść z tego miejsca, w którym ty byłeś i ty szczęśliwie zrobiłeś parę ruchów, i wiele tysięcy przedsiębiorców by chciało zrobić ten ruch: A.
Zaufać komuś innemu niż tylko sobie. B. Zamiast skupiać się na biznesie, skupić się też na samym sobie, na tej refleksji – to nie są takie rzeczy, które przychodzą. Można to przeczytać w książkach, ale wiemy, to jest tak jak z podglądaniem konkurencji. Możesz zobaczyć, co konkurencja robi, ale i tak nie rozumiesz dlaczego, więc być może nie jest tak łatwo wcale to skopiować. Podobnie przeczytasz w książce, ale dopóki tego nie poczujesz, tego nie zrobisz. Co się wydarzyło u ciebie? Jakieś były momenty albo jakieś takie doświadczenia, które spowodowały, wiesz, skąd się wzięli ci inni ludzie, inni niż ty? Dlaczego? I jak to się stało, że ty, wiesz, przeszedłeś taką przemianę?
Krzysztof Zubeil: Najpierw powiem o tym kopiowaniu czy przeglądaniu się konkurencji. To tak, jak powiedziałem o tej własnej intuicji: nigdy nie przyglądałem się konkurencji, cieszyłem się, że są, i to dalej mi nie przeszkadza. Mogę tam zerknąć sobie na nich i tak dalej, ale nigdy nie szedłem w to, że jeżeli oni coś zrobili, to ja też to zrobię. To w ogóle u mnie nie funkcjonuje. Ja po prostu uwielbiam wymyślać swój taki sposób, taktykę na zarządzanie, na pozyskanie klienta, na przedstawienie mu swojego ja, swojego punktu widzenia, i on naprawdę w większości różni się albo zawsze się różni od tego, w jaki sposób konkurencja by to zrobiła.
A w przewozie osób pierwszorzędne jest to wykonanie, bo jednak pracujemy z ludźmi, cały czas wieziemy ludzi, ci ludzie nas obserwują, obserwują kierowców, samochody, całą tę taktykę, te wszystkie manewry, które wykonujemy w jakiś sposób. Tu każdy ruch jest po prostu zważony emocjonalnie, nie excelowo, a emocjonalnie, bo wszyscy na nas patrzą. Chcę pracować z ludźmi, to powoduje, że właśnie pracuję nad sobą, bo jak obserwuję różnych ludzi, to ci różni ludzie są naprawdę różni. I tak się zastanawiam: jeżeli ten ktoś się tak zachowuje, to odnoszę to do siebie, bo kiedyś myślałem, że wszyscy są tacy sami, bo też kiedyś zawsze uczono, że wszystkim ludziom się należy tyle samo, wszystko to samo, wszyscy jesteśmy tacy sami. Nieprawda. Nikt z nas nie jest taki sam. Każdemu się coś innego należy i każdy musi sobie zapracować i wypracować sam na to, co zasłużył.
Czy to dobre, czy to złe, to każdy krok jest, że tak powiem, ma znaczenie. Każdy. Każdy nasz oddech ma znaczenie, w którą stronę my tak naprawdę pójdziemy. Tak więc nie da się mieć jednego wzoru ani na nasz sukces, ani nawet na sukces naszych, że tak powiem, wspólników, bo każdy z nich jest naprawdę inny. I to jest tak fantastyczna ekipa, która powoduje, że każdy ma to swoje coś i to się buduje. I powiedzmy tak, że w takim przewozie osób, wydaje mi się przynajmniej – ale wydaje mi się, że jesteśmy najwięksi w Polsce. Nawet nie wiem, jakby to powiedzieć, ale myślę, że nawet dalej, bo ciężko jest zebrać w przewozie osób, w takim biznesie, taką ilość, że tak powiem, pojazdów, bo to jest bardzo niszowa sprawa, mimo wszystko, że to jest przewóz osób. I jest bardzo dużo projektów, które mamy pootwieranych, które są zupełnie inne, a wszystkie w przewozie osób.
Greg Albrecht: Mam do ciebie prośbę. Jeżeli podobają ci się rozmowy w tym kanale, to koniecznie zasubskrybuj ten podcast, bo pozwoli nam to lepiej rozwijać kanał i zapraszać więcej ciekawych gości. To powiedz przykładowo, bo to też nakreśli szerszy kontekst, jakie to są przykładowo projekty, czyli kogo wywozicie, jakie to są historie, bo może ominąłem ten fragment na początku. To jest bardzo ciekawe. To nie jest tak, że to tam typowy przewóz, tylko są różne ciekawe ścieżki, które eksplorujecie i takie sytuacje, w których ludzie po prostu potrzebują się przeprawić z punktu A do punktu B. Jakie są takie typowe sytuacje?
Krzysztof Zubeil: Typowe są, właśnie tych typowych nawet można powiedzieć, tych typowych jest kilka, bo tak: jest przewóz turystyczny, czyli biuro podróży organizuje wycieczkę.
My wykonujemy przewóz pasażerów na tej wycieczce. To też jest bardzo istotne, w jaki sposób się to wykona, jak się kierowca zachowa, jak się uśmiechnie, czy nie uśmiechnie. Tu każdy ruch znowu jest oceniany. I to są w większości, to są autokary turystyczne. Inny temat to są przewozy pracowników do Niemiec, Holandii, Belgii. No to jest nasz taki największy, największy kawałek, i o który po prostu robię to już od prawie trzydziestu lat. No, trzydziestu lat. Tak więc tam jesteśmy tacy, że tak powiem, najbardziej znani, rozpoznawalni i tam codziennie stawiamy nowy świat, ponieważ dziennie przewozimy tam kilkaset, czasami ponad parę tysięcy ludzi, z adresu na adres.
To jest taki, można by powiedzieć, Uber międzynarodowy. Tak więc z adresu na adres przewozimy z całej Polski na całe Niemcy, Holandię i Belgię. No i teraz zepnij tysiąc osób, które musisz zebrać w Polsce z każdego adresu, precyzyjnie tak zaplanować, żeby na naszych przesiadkach, no nie powiem gdzie, ale na przesiadkach się zjechało na przykład sto busów w ciągu piętnastu minut. Z całej Polski. Bo chodzi o to, że ludzie nie lubią stać, czekać. To nie może być, że pierwszy bus przyjeżdża o dziewiętnastej, a ostatni o dwudziestej pierwszej. My naprawdę się zjeżdżamy na sto aut w piętnaście minut. To wygląda po prostu, jakby to ktoś specjalnie ustawił pod to, żeby pod kamerę, pod reklamę. Nie, nie. To codziennie wygląda po prostu tak precyzyjnie, że po prostu po tylu latach stoję, patrzę i mówię: wow. To naprawdę wygląda niesamowicie.
Greg Albrecht: To rozumiem, w jaki sposób tak punktualnie przyjechałeś tutaj dzisiaj. W ogóle mnie to nie zdziwiło. Tego się spodziewałem, że to jest po prostu musztra.
Krzysztof Zubeil: Tak. Według mnie można ustawiać zegarek. Naprawdę. I mimo tego, że przyjechałem z Opola, a także trochę, znaczy no z Ozimka, tak więc trochę tych kilometrów było, a mimo wszystko przyjechałem co do sekundy, tak. Tak więc we jesteśmy bardzo precyzyjni i bardzo cenię sobie czas każdego. Tak więc jak się z kimś umawiam o piątej siedemnaście, to to jest piąta siedemnaście.
Ani szesnaście, ani dziewiętnaście, bo no skoro powiedziałem, że będę o tej, to będę o tej, tak. Każdy ma wtedy czas na to, żeby zaplanować swój czas, ale dla każdego z nas w tej chwili czas jest najważniejszy, tak. No bo tego, no nie rozmnożymy, tak. A jeżeli by każdy szanował ten czas, to wiele rzeczy moglibyśmy zrobić. I to nie chodzi, żeby się narobić, tylko zrobić fajne rzeczy, które sprawią nam przyjemność po prostu.
Greg Albrecht: No z tej perspektywy dziękuję Ci, że w ogóle znajdujesz czas, żeby tu porozmawiać. Mam nadzieję, że to będzie też dla Ciebie ciekawe, tak jak dla mnie i dla słuchaczy. Wróćmy do tych rozwiązań, czyli rozwiązanie to busy turystyczne, przewóz ludzi i ta niesamowita synchronizacja, jak ten, tego całego systemu w przewozie – jest jeszcze jakiś jeden obszar, który warto, żeby sobie wyobrazić?
Krzysztof Zubeil: No jeszcze jest kilka. Także jeszcze, jeszcze, że tak powiem, mocnym naszym tematem jest też przewóz pracowników do stref ekonomicznych w Polsce. Znaczy, tak samo robimy to w Holandii od zawsze, ale w sumie od niedawna, od COVID-u dopiero zaczęliśmy się zajmować Polską, a tak bardziej.
Tak więc na tych strefach ekonomicznych też już jesteśmy mocni i na pewno chcemy się w tym rozwijać, ponieważ też dajemy im nowe rozwiązania, kontrolujemy ilość przepływu tych pasażerów, dopasowujemy pojazdy. Także, no dla kilku firm zrobiliśmy już takie audyty, które spowodowały, że mogą ograniczyć ilość pojazdów i tak dalej, gdzie ci mali, tym małym przewoźnikom nie zależy na tym, tak, bo, że tak powiem,
Greg Albrecht: Oni się cieszą.
Krzysztof Zubeil: To jest ich biznes, a my, że tak powiem, patrzymy na to globalnie i wiemy, że po prostu w przyszłości, w niedalekiej przyszłości, każdy już będzie liczył każdy grosz, każdy, bo mamy takie czasy, że tak chyba się oszukujemy i już mówimy, że jest dobrze. No myślę, że jest, że tak powiem, na ostrzu noża, nie? Tak więc każdy będzie liczył te pieniądze, no i chcemy pokazać, że możemy to zrobić bardzo dobrze i za wyważoną cenę, bo to też jest istotne; nie może być tanio, ma być po prostu mądrze to policzone.
Ale jeszcze chciałem dopowiedzieć, że moim mocnym konikiem od w sumie dziesięciu lat jest komunikacja zbiorowa, czyli te tak zwane PKS-y. Też jako GTV obsługujemy tam ponad trzydzieści gmin, dla których świadczymy takie usługi w komunikacji zbiorowej. Czym my się różnimy na przykład od innych przewoźników? To, że tak powiem, pomagamy gminom trochę znaleźć nowe rozwiązania, tańsze, na które stać gminę. A my jeszcze jesteśmy tego nauczeni, bo to robimy od trzydziestu lat na tych wszystkich przesiadkach międzynarodowych i tak dalej. Tak więc to jest bardzo istotne, żeby w tej komunikacji zbiorowej, gminnej, były te przesiadki, ponieważ one powodują, że jest mniejsza ilość samochodów do przewiezienia większej ilości pasażerów.
Greg Albrecht: To jest fascynujące. Słyszę dużo o ludziach w tym biznesie i właśnie tak myślę, że z jednej strony bardzo dobrze zorganizowany system i wiesz, taka chirurgiczna precyzja tego całego systemu dowożenia, czasu i tak dalej, ale z drugiej strony gdzieś w środku tego systemu są ludzie i ten błąd ludzki zawsze może być tym błędem, który tak naprawdę jest najtrudniejszy do zarządzenia, no bo jak włączasz kolejkę elektryczną, to ona jeździ, aż tam prądu nie odetnie i jakby nie ma wątpliwości, będzie jeździć, tak?
Natomiast człowiek to tylko i aż człowiek. W jaki sposób pracujecie z ludźmi, że kierowcy na przykład, wiesz, dostaną gdzieś 500 złotych więcej i nie uciekają od razu? Jaka jest ta wartość taka, która sprawia, że – wiadomo, nie są tacy, którzy to robią, ale jest jakaś wartość, która scala was i sprawia, że ludzie, którzy nie są najlepiej zarabiającymi ludźmi w kraju, decydują się być z wami długo i ta współpraca działa.
Krzysztof Zubeil: Nie zgadzam się z tym, że nie zarabiają dużo, ponieważ kierowcy obecnie zarabiają całkiem ciekawe pieniądze. Jest to w granicach 10 tysięcy netto, 7 tysięcy netto – to nie jest ta minimalna krajowa, tak? Tak więc wiadomo, że jest to odpowiedzialna praca i co ich scala? Na pewno to, że czują się zaopiekowani. I na pewno jest tak, i to mogę głośno i wyraźnie powiedzieć, że każdy, kto od nas odchodzi, po chwili ma chęć powrotu. Dla wielu udaje się to jeszcze, znaczy udaje się wrócić, ale wielu też nie pozwalamy już wracać, tak?
Greg Albrecht: Więc rozpakuj to: co to znaczy, że są zaopiekowani, żeby każdy…
Krzysztof Zubeil: Zaopiekowaliśmy się, bo też wiemy, że każdy z nich to jest indywiduum, tak? Każdy ma inne potrzeby życiowe. Każdy z nich ma ograniczenia i my bardzo mocno ich obserwujemy i próbujemy dopasować tę pracę, którą mamy, ale na szczęście mamy tak zróżnicowane te systemy pracy, że potrafimy dopasować tego pracownika do danej pracy albo pracę do pracownika.
Chodzi o to, że nawet jeżeli on przez pół roku może robić to, a później przez miesiąc to albo przez cztery miesiące tamto, to biorąc pod uwagę, że my nie jesteśmy takim jednym schematycznym takim monolitem, tak? Tylko po prostu mamy tak zróżnicowane te prace, że on może przez trzy miesiące pracować w kraju, przez dwa miesiące za granicą, przez pół miesiąca wokół komina. Tak więc jest tak dużo tych systemów, że pozwala w jednej firmie pracować kilka lat i nie dotknąć nawet wszystkiego.
Greg Albrecht: Okej, rozumiem. To w takim razie jeszcze chcę zrozumieć to, o czym wcześniej mówiliśmy, bo taka teoria dotycząca skalowania firmy jest taka: znajdź tę jedną rzecz, którą robisz dobrze, i po prostu rób ją jak najwięcej. Wy macie inną strategię.
Znaczy, jest jedna rzecz, którą robicie naprawdę dobrze: sprawiacie, że ludzie przemieszczają się z punktu A do punktu B punktualnie, w najbardziej optymalny i najtańszy możliwy sposób. Więc tak, to jest ta magia, ale z perspektywy systemu to jest jakaś kompletna złożoność. Jakbyście byli zbiorowiskiem wielu startupów i prawie wszystko jest indywidualne po stronie negocjacji z klientem, po stronie negocjacji z pracownikiem, kierowcą. Ja chcę zrozumieć, jak taki złożony system, który ma tyle ruchomych części po obu stronach, jest w stanie, wiesz, na końcu kliknąć i to się dzieje. Jaka jest magia poza tym, że są świetni ludzie w środku? Jak wy to robicie? Co się dzieje?
Krzysztof Zubeil: Dużo spotkań, dużo rozmów, dużo świadomości. Naprawdę tej świadomości, że to jest naprawdę trudny temat. I tego, że we nie zamiatamy problemów pod dywan. Bo ja myślę, że 90% społeczeństwa mówi: to nie moja sprawa, nie moja wina, to mnie nie obchodzi, to nie ja. Ja mówię: na końcu ja i tak jestem winny. Tak więc musimy to załatwić. Teraz, tu i teraz. I zamiatanie czegokolwiek pod dywan po prostu powoduje, że coś nie wypali. Bo ja uważam, że wszystko można załatwić, wszystko można zrobić, tylko przyjdźmy, usiądźmy, zróbmy to po prostu. I myślę, że dużo rozmów ze swoimi wspólnikami.
Co najmniej dwa, trzy razy w tygodniu chodzimy albo na spacery, albo na śniadania, bo w pracy nie mamy czasu ze sobą porozmawiać. Jak już jesteśmy w pracy, to każdy ma jakieś tam swoje zadania, tym bardziej że każdy z nas jest inny. Ale na pewno dużo czasu spędzamy właśnie na śniadaniu albo na spacerach. Tym bardziej że jestem, że tak powiem, takim zwolennikiem spacerów, chociaż nie jestem jakiś tam sportowy w ogóle. Ale, że tak powiem, jak mam jakiś taki problem do rozgryzienia, to po prostu idę sobie na długi spacer w Opolu, na Bolko najczęściej, i sobie przewracam te wszystkie kartki w głowie i układam, jak do tego podejść. I jak mam moment, to chcę, to sobie zadzwonię i zapytam. Ja nie wiem, czy mógłbym to po prostu wszystko opisać, jak to się wszystko dzieje, bo tyle się dzieje, że jeden dzień drugiemu jest zupełnie nierówny, nie?
Greg Albrecht: Ale wspomniałeś o śniadaniach ze wspólnikami. Taka brzmiałoby jak taka trywialna rzecz, ale często zaniedbywana przez wspólników i później narasta jakaś taka, wiesz, lawina niedopowiedzeń, jak się nie uwalnia na bieżąco tych rzeczy, nawet tak między wierszami gdzieś na tym śniadaniu koło tej jajecznicy.
Krzysztof Zubeil: To musi być luźne.
Greg Albrecht: A potem jest cały, wiesz, w pewnym momencie dochodzi do tego momentu, jak w tym żarcie z tą solniczką, że chciałem poprosić żonę o solniczkę, a zamiast poprosić, powiedziałem, że zmarnowałaś mi całe życie, nie?
Krzysztof Zubeil: Tak, ale tak jest i powiem tak: sam to odczuwam i tu przyznam się, że jeżeli się z nimi gdzieś nie widzę tydzień czy dwa, to ja się czuję bardzo źle z tym. Czuję, że mi się to już rozchodzi, że tego nie słyszę, nie czuję. Ja muszę ich widzieć, muszę ich obserwować. My się musimy słyszeć, widzieć i czuć. To jest mega istotne i fakt faktem, że powiedzmy w tym ostatnim czasie każdy z nas jest tak mocno zajęty i rozbiegany, że dobrze mi przypomniałeś, że znowu musimy bardzo mocno do tego wrócić.
Chociaż nie, i tak jesteśmy zawsze, że tak powiem, na tych śniadaniach. Ale wydaje mi się, że kiedyś dużo więcej jeszcze spędzaliśmy czasu właśnie na takich luźnych rozmowach. Bo jak już się przychodzi do takich tematów przy stole, w biurze, to już są twarde, kwadratowe, że tak powiem, rozmowy. A na takich śniadaniach czy spacerkach wychodzi zupełnie inna energia.
Greg Albrecht: Przed rozmową powiedziałeś coś, co mnie zafascynowało: że cię kasa w ogóle nie interesuje. Jesteś przedsiębiorcą, kasa cię nie interesuje. Niekonwencjonalne podejście. Tak, jest jakaś plaga tak zwanych niby-przedsiębiorców w internecie, którzy o niczym innym nie mówią, tylko o kasie. To mnie trochę przeraża, trochę bawi, że tam wiesz: te bentleye i tak dalej, różne jakieś wynalazki, złote zegarki i tak dalej. Nie uważam tego za jakiś wzór czegokolwiek. Natomiast intrygujące jest postawienie sprawy zupełnie w drugą stronę. Jak to jest, że to cię nie interesuje, a firma działa dalej?
Krzysztof Zubeil: Tak, no nie interesuje mnie to. W sensie chciałbym mocno, żeby mnie interesowało. Oczywiście zawsze to wchodzi gdzieś tam w ten mój tryb, ale jest to taki temat, że jak patrzę przez pryzmat wykonania zadania, to najpierw chcę go sobie zrobić, a na końcu go policzyć. W sensie na zasadzie: ja już nawet tego nie mogę liczyć, tylko muszą to zrobić inne osoby, ponieważ ja mam ten taki problem, że ja to po prostu chcę zrobić, bo już się tak zapaliłem, że to mi się podoba, tak chcę to zrobić, tak to ma wyglądać na takich pojazdach i tyle. No i gdzieś tam poległem w życiu parę razy na tym, że grubo dopłaciłem do tematów.
Tak więc ja jestem niebezpieczny sam dla siebie pod tym względem, dlatego muszę mieć osoby, które mnie pilnują, kontrolują, żebym po prostu nie przesadził. I to nie chodzi o to, że ja po prostu rozrzucę pieniądze, bo ja jestem bardzo praktyczny i nad każdym groszem po prostu się zastanowię, czy to ma sens go w ogóle wydawać. I to nie jest tak, że mnie pieniądze nie interesują, to ja sobie je rozrzucam. Ja bardzo praktycznie podchodzę do każdego tematu. Jak coś jest po prostu niepotrzebne, to jest niepotrzebne. Tak więc tutaj, biorąc pod uwagę, ja po prostu chcę mieć wykonaną robotę według swojego pomysłu, projektu, swojej fantazji, bajeru i całego [tego] i tyle. Ale potrzebuję ludzi, którzy to policzą, żebym się znowu nie wpakował w kozi róg.
Greg Albrecht: Też fajny poziom samoświadomości, żeby zakładać na samego siebie takie zawory bezpieczeństwa, takie bezpieczniki. Na zasadzie: tu wiem, że mogę coś zepsuć, więc potrzebuję kogoś, żeby mnie kontrolował.
Krzysztof Zubeil: Tak, tak, ja też jestem niebezpieczny, tak więc sam dla siebie najbardziej, bo łatwiej mi zadbać o bezpieczeństwo, że tak powiem, ludzi, z którymi współpracuję, niż samego siebie. I wielokrotnie się o tym przekonałem i ogólnie dlatego w sumie w spółce mam najmniejsze udziały, bo jakby to powiedzieć, w niektórych nawet nie mam, bo chodzi o to, że jak komuś coś daję, to jeszcze dbam o to, żeby jemu się po prostu krzywda nie stała. Tak więc łatwiej mi zadbać o bezpieczeństwo innych niż samego siebie.
To chyba jest mój defekt, że tak powiem, w mózgu, to z drugiej strony, ale jak jadę za kierownicą, jako kierowca, bo tak naprawdę jestem takim prawdziwym kierowcą, no to dla mnie to najważniejsze bezpieczeństwo i to poczucie spokoju, to jest mega istotne, jak się ludzie czują za mną. Tak więc i w biznesie, czy za kierownicą, to mimo że szybko jeżdżę i tak dalej, to jestem mega uważny, ostrożny i zawsze dla mnie jest ważne, jak ten ktoś za mną się czuje, nie? Nawet nie ja sam.
Greg Albrecht: Tylko ten, kto jest za mną. No tak, no to jest gdzieś zawsze balansowanie między jedną a drugą skrajnością, prawda? Jest dużo osób, które myślą tylko o sobie, potem są osoby, które myślą tylko o innych. No i pytanie, gdzie się znaleźć w tej osi, ale niewątpliwie myślenie tylko o sobie jest również nieoptymalną strategią, że trzeba gdzieś się tam pośrodku złapać. Tak, no właśnie, trzeba się jeszcze złapać pośrodku.
Krzysztof Zubeil: Bo u mnie chyba to… Znaczy to różnie, nie chcę o sobie tutaj mówić, czy jest tak, czy tak, ale ogólnie czuję, że ja uważam, że ja rozdaję, że tak powiem w cudzysłowie, to dobro najbardziej, jak się da na zewnątrz, bo wiem, że od każdego z nich, jeżeli ja się podzielę tym swoim sukcesem, to jeżeli od każdego z nich dostanę 2%, no to mi i tak będzie dobrze, bo jeżeli ludziom wokół mnie będzie dobrze, to i mi będzie dobrze, a jak mi będzie dobrze, to ludziom wokół będzie dobrze, a jeżeli będę chłonął tylko wszystko dla siebie, to nawet nie będę miał się jak tym cieszyć, a ja po prostu cieszę się, jak mogę popatrzeć, jak inni ludzie się rozwijają, jak mogą, że tak powiem, się spełniać i dlatego ja ludziom bardzo mocno pozwalam się i pomylić, znaczy popełniać błędy, pozwalam iść swoją drogą, w sensie nie mówię:
„Słuchaj, ty masz to zrobić tak, albo tak”, albo „Nie, to w ogóle nie”. Ja każdemu pozwalam, ja mówię: „Słuchaj, nie zgadzam się z tym, ale zrób, jak będzie trzeba, to to po prostu naprawimy”, bo, że tak powiem, ja już też po 30 latach tej pracy mogę już wielu rzeczy nie zauważać i już też jestem tylko świadomy, jesteśmy też w nowych czasach, tak więc na pewno wielu rzeczy bym już nie zrobił, albo mówię: „A po co?”, tak, ale pozwalam innym to zrobić, a jak nie wyjdzie, to nie szkodzi, ja nie oceniam, nie będę zły, że będę zły, jak nic się nie będzie działo, tak, ale jeżeli są zmiany, a one nie wyjdą, to ja się w ogóle na to nie denerwuję, po prostu nie wyszły, no musimy to naprawić, idziemy dalej, tak długo przekładam te karty,
Greg Albrecht: Aż w końcu się ułożą. No pewnie, to jest właśnie to, co wiesz, co chroni ten biznes, że nie usypiasz, nie spoczywasz na laurach i to cały czas idzie do przodu. I bardzo mnie porusza to, co mówisz o dzieleniu się z innymi, że to wraca, bo to takie jest wbrew intuicji, a to tak naprawdę działa, to takie prawo karmy, czyli człowiek mówi: „będę trzymał dla siebie, to będę miał więcej”, a w zasadzie to jest zupełnie nieopłacalne, no bo jeżeli dasz innym ludziom z potencjałem szansę partycypowania w czymś i oni dołożą do tego swoje elementy, no to siłą rzeczy, nawet z egoistycznego punktu widzenia, wygenerujesz większą wartość dla siebie, no bo ci inni ludzie też dowiozą tę wartość i po prostu się tym podzielicie. Skąd u ciebie się to wzięło, żeby tak patrzeć szeroko, dzielić się?
Krzysztof Zubeil: Po prostu mam taki charakter, który po prostu, ja lubię się podzielić, znaczy nie zawsze mi się to opłacało, nie zawsze mi to wyszło na dobre, bo miałem parę, że tak powiem, wpadek, bo ludzie myśleli, że jeżeli już im na coś pozwoliłem, to jak to się mówi, daj palec, to ci zjedzą całą rękę i tego nie udźwignęli.
Nawet jeżeli ktoś mi w życiu krzywdę zrobił, czy tam mnie oszukał i tak dalej, to nie poświęcam mu energii, tylko po prostu odwracam się na pięcie, idę sobie dalej i w ogóle, w ogóle nie mam zamiaru po prostu wytracać mojej energii, dobrej aury na to, żeby się na kimś mścić, czy cokolwiek robić, to dla mnie jest bez sensu marnowanie czasu. A to dzielenie pozwala mi na to, że ja sam nie mam tych wszystkich zdolności, co ci wszyscy ludzie, bo każdy z nich ma te swoje zdolności. Jeżeli oni mogą je pomnażać, rozmnażać, to niech to robią i tak mi coś z tego zostanie.
To jest tak samo, jak trochę gram na fortepianie i w sensie nie na tyle, żeby występować gdzieś tam publicnie, ale powiedzmy dla siebie. I w tym biznesie i czy w życiu to jest po prostu jak granie na fortepianie. Mogę grać na jedną rękę, mogę grać na dwie ręce, mogę grać na cztery ręce, ale bardzo ważne jest, że każdy z tych dźwięków musi być dobrze zagrany. Tak więc w tym samym prowadzeniu biznesu, planowaniu i tak dalej, to jest bardzo ważne, żeby ćwiczyć tak długo, aż po prostu wszystkie dźwięki wybrzmią idealnie. I na pewno myślę, że szkoła muzyczna, do której chodziłem tam w wieku 6 lat wzwyż, pokazała mi, jak bardzo ważny jest każdy ten dotyk tego klawisza, każdy ten dźwięk i jeżeli któryś pójdzie fałszem, no to już traci ten smak. Tak więc w tym całym biznesie, w tym całym planowaniu, ta muzyka jest mega istotna, bo mocno jestem związany z muzyką i po prostu tak sobie wyobrażam, że tak powiem, i życie, i świat, i tę pracę, jak po prostu tę grę na fortepianie.
Greg Albrecht: Tak, wyobrażam sobie teraz, trudno coś dopowiedzieć do tego, co powiedziałeś, bo to bardzo monumentalne i prawdziwe, ale chciałbym złapać taką perspektywę. Jak wiesz, cofasz się do tego momentu, kiedy jedziesz, zbierasz te truskawki, nie, i tam te parę euro, czy wtedy jeszcze może marki były?
No właśnie, jeszcze marki, te parę marek, wiesz, odkładasz. Podróż w czasie, dzisiaj, 30 lat później, zupełnie inny człowiek, przelewy na jakieś tu, wiesz, miliony za te autobusy, w ogóle jakby waluta się, skala się zmienia, waluta się zmienia, jesteś w zupełnie innym miejscu, wiesz, zbudowałeś wpływ, te pieniądze, one są tylko też jakimś elementem wpływu, te liczby pokazują zrealizowane dzieło, to jak czujesz, co czujesz, myśląc o tym?
Krzysztof Zubeil: Pamiętam ten moment, kiedy siedziałem w tych grządkach na polu, kiedy zobaczyłem tego busa i sobie pomyślałem, że chcę mieć takiego busa. Pamiętam to jak dzisiaj, po prostu jak obrazek z wczoraj. No i stało się, no. I co czuję? Czuję to, że od dziecka zawsze miałem jakieś takie wybujałe, że tak powiem, pomysły i marzenia i udało mi się to spełnić, ale tylko dlatego, że po prostu ja idę i nie oczekuję niczego, nie? Bo wiele osób może oczekiwać. Ja niczego nie oczekuję. Ja po prostu codziennie wstaję i próbuję zrobić jak najlepiej, najwięcej rzeczy, ile się da i być po prostu fajnym człowiekiem. Ja wiem, że mówi się o celach.
Cel mam, oczywiście, ale czy ja czegoś oczekuję? Mam frajdę z tego, że mogę patrzeć, jak to po prostu funkcjonuje, rośnie i cały czas jeżdżę i obserwuję i sobie myślę: jeszcze to trzeba poprawić, tam to poprawić i wysyłam to do kierowników czy do dyrektora, czy do wspólników, jeszcze to czy tamto. Już coraz mniej jest takich rzeczy, bo oni sami też już wpadają na te pomysły, co mnie mega cieszy, bo też nie chcę im zabierać tych pomysłów albo na zasadzie: „A nie mówiłem?”, bo powiedziałem, a już wam to kiedyś powiedziałem. Tego w ogóle nie używam, nie? Nie ma, że: „A ja to kiedyś powiedziałem”. Uśmiechnę się, cieszę się, że oni już doszli do tego i to zauważyli, to zrobili, wprowadzili. Już bardziej obserwuję i bardzo się cieszę z tego, że oni mają tę chęć taką, jaką ja miałem kiedyś, jaką mam dzisiaj, ale żeby oni czuli tę swoją sprawczość. Nie, że na zasadzie: ja przychodzę i im sprzedaję tematy i to robimy, bo przez pierwsze 20–25 lat tak to wyglądało, że ja po prostu przychodziłem i 100% wszystkiego, co było wykonane, to byłem ja. Dzisiaj to są już moi wspólnicy, kierownicy, dyrektorzy i oni, że tak powiem, się cieszą tym, są dumni z tego, że oni coś wymyślili, coś zbudowali i to jest ich pomysł, produkt.
Mega się cieszę i niektórzy byliby zazdrośni, bo oni tam wymyślili coś. Ja się mega cieszę, bo z każdym ich sukcesem idzie też mój sukces i mój, trochę mój, spokój i już mogę poobserwować, jaki ktoś ma po prostu punkt widzenia. To jest jak z malowaniem obrazów. Mogę ja sobie namalować obraz tak, jak mogę i mogę dać każdemu z nich do namalowania obraz i każdy będzie inny i będę widział inne rezultaty. Także ja mam z tego naprawdę frajdę. Jest to oczywiście może niebezpieczne, bo tak można powiedzieć, że w pewnym sensie mogę iść czasami już trochę w cień, ale ja się mega cieszę, że mogę patrzeć na tę jabłoń, która po prostu kwitnie i przynosi po prostu jabłka.
Greg Albrecht: Owoce. Wspaniałe. To jaki jest ten cel albo czego życzyć Ci w tej drodze do przodu, bo sprawiasz wrażenie człowieka, który robi coś 30 lat, cały czas jest w tym pasja, cały czas w tym jest ekscytacja, nauka, kolejne punkty. Jestem ciekaw, czy jest jakiś punkt docelowy dla Ciebie w tym, który widzisz, który rzeczywiście jest takim celem finalnym, jeżeli chodzi o to dzieło, czy to jest po prostu kolejny punkt na mapie, a za nim będą kolejne i czego Ci życzyć w tej drodze do przodu?
Krzysztof Zubeil: Żebym dalej pozostał, jaki jestem. Żebym mógł patrzeć na tych ludzi cały czas z tym zafascynowaniem, z tym, że lubię tych ludzi, że lubię patrzeć, jak oni się rozwijają i mam z tego naprawdę satysfakcję i jaki mam cel, żeby oni wszyscy czuli się spełnieni, bo jak oni będą się czuć spełnieni, to ja mam taką satysfakcję, że udało mi się być w tym też tą częścią i to jest dla mnie istotne.
Kiedyś oglądałem taki film „Podaj dalej”. Nie pamiętam, kto go tam reżyserował, ale on mi tak gdzieś utkwił w pamięci. Dosyć stary film, z 20 lat na pewno ma. „Podaj dalej”. I takie małe dziecko, które, że tak powiem, chciało robić tam jakieś dobre rzeczy. Jak ktoś będzie miał czas, on sobie zobaczy, nie będę go dzisiaj tu opowiadał.
Ale on tak mocno mi utkwił w mojej pamięci, że na końcu nie do końca mu się udało, że tak powiem, zmienić ten świat, ale jakby nie było, spróbował. I ważne, żeby w życiu po prostu spróbować. Nieważne, czy ci się uda, ale trzeba po prostu wyjść i spróbować zrobić jak najwięcej, żeby mogło się udać.
Greg Albrecht: Krzysztof, tutaj postawimy kropkę, bo chyba trudno jeszcze o głębszą puentę tej naszej rozmowy. Bardzo Ci dziękuję za otwartość, za szczerość i te głębokie refleksje z 30 lat do tej pory. Życzę Ci kolejnych 30 lat ciekawej zabawy, co najmniej, jeżeli chodzi o prowadzenie tej firmy. Nie chcę nawet wyobrażać sobie, ile tych aut, ile tych milionów kilometrów, ile tych ludzi tam będzie, ale byle by się kręciło, żeby to się zgadzało i żeby była dobra zabawa i żeby ludzie się w to włączyli. A i tego Ci życzę i bardzo dziękuję za Twój czas. Fajnie.
Krzysztof Zubeil: Bardzo dziękuję za zaproszenie, jest mi naprawdę niesamowicie miło. Dzięki. Dziękuję.
Greg Albrecht: Partnerem podcastu jest Albrecht & Partners: mentoring strategiczny, wsparcie w zarządzaniu i executive coaching.



