Bądź na bieżąco – nasz newsletter
Umów się na konsultację
zapisz
się

Katarzyna Przybył – XOXO WiFi: od wyzwań w Wietnamie po globalny produkt

43 min czytania
Button
Marcin Prokop – szczery wywiad w Greg Albrecht podcast
00:00
00:00

Opis odcinka – Katarzyna Przybył – XOXO WIFI:

Katarzyna Przybył kilka lat temu zainwestowała wszystkie oszczędności w stworzenie i rozwój usługi zapewniającej szybki i bezpieczny Internet w czasie podróży zagranicznych. Tak powstało Polish WiFi, oferujące internet obcokrajowcom odwiedzającym Polskę, a po niespełna 2 latach XOXO WiFi – mobilny hotspot zapewniający sieć w ponad 140 krajach na całym świecie. Z zawodu geograf, z doświadczenia marketingowiec, z pasji podróżnik, ciastkoholik.

Z rozmowy dowiesz się m.in.:
– jak powstało XOXO WIFI
– jakie kanały marketingowe sprawdziły się w promocji produktu,
– jaka forma reklamy nie zadziałała,
– kim jest dobry szef i jak budujemy sobie jego obraz,
– jaka lekcja z pracy w fundacji przydała się w prowadzeniu w biznesie,
– o nauce komunikacji z funduszami i dylematach z tym związanych,
– czy lepiej mieć 1% Coca Coli czy 100% Polo-cockty,
– jak sprawić, by więcej kobiet zakładało firmy.

Dołącz do bezpłatnego klubu Greg Albrecht Podcast:
https://albrechtpartners.com/klub

Wideo – Katarzyna Przybył – XOXO WIFI:

Ta rozmowa jest dostępna w trzech częściach. Zobacz wszystkie odcinki:
Katarzyna Przybył: frustracje na etacie i start firmy XOXO WiFi wraz z narodzinami dziecka (1/3)

Film

Katarzyna Przybył: ważne lekcje na starcie biznesu, przedsiębiorczość kobiet i dobre książki (2/3)

Katarzyna Przybył: jak być dobrą szefową, samofinansowanie biznesu i plany XOXO WiFi (3/3)

Transkrypcja – Katarzyna Przybył – XOXO WIFI:

Dziś, w Greg Albrecht Podcast, Kasia Przybył 1, współzałożycielka XO XO Wi-Fi 2. Cześć Kasiu.

Cześć, witam serdecznie.

Cieszę się bardzo, że zdecydowałaś się na tę rozmowę! Gdzieś cię znalazłem tajnymi kanałami, przeglądając zgłoszenia do konkursu Startup Roku Bizneswoman Roku Fundacji Sukcesu Pisanego Szminką 3 i bardzo mnie zaintrygowało to, co robicie. Zobaczyłem, że to już działa, że to nie jest do końca startup, tylko jest to biznes, który funkcjonuje i dlatego niezwykle chętnie chciałem cię od razu zaprosić do rozmowy. Powiedz, czym się zajmuje XO XO Wi-Fi?

XO XO Wi-Fi zajmuje się wynajmem mobilnych routerów, wynajmem i sprzedażą mobilnych routerów, które zapewniają internet za granicą w ponad 144 krajach. Po jednym kliknięciu możemy mieć dostęp do sieci: bezpieczny, pewny, szybki. XO XO Wi-Fi trochę pomaga ominąć roaming i wszystkie nieprzyjemności związane z roamingiem. Czyli mamy urządzenie, wkładamy do kieszeni i mamy dostęp do sieci niemalże na całym świecie.

I skąd ten pomysł pojawił się w waszych głowach?

Pewnie często to słyszałeś, że z potrzeby i z własnych doświadczeń, i nie inaczej było u nas. Sporo podróżowaliśmy, mówię trochę w czasie przeszłym, bo okazało się, że odkąd jest firma, to jest trochę mniej czasu, a miało być na odwrót. Ale faktycznie, kiedyś było trochę więcej. Podczas jednego z wyjazdów, byliśmy akurat w Wietnamie… Andrzej 4 cały czas jest informatykiem, jest sieciowcem i odpowiadał w swojej firmie za cały e-commerce, za to, żeby sklep sprawnie działał, wszystkie serwery. I nagle bach, na tym naszym urlopie okazało się, że wszystko stoi. W popłochu zaczęliśmy szukać dostępu do sieci i okazało się, że to wcale nie jest łatwe. Wzięliśmy swój mały wietnamski motorek, byliśmy akurat na naprawdę małej wsi i szukaliśmy od sklepu do sklepu, ale tam tylko kokosy i banany, i z tą kartą SIM wcale nie było łatwo. Jeżeli ktoś się nie zaopatrzy w nią już na lotnisku, a o tym nie pomyśleliśmy, to potem naprawdę może być ciężko. Tym bardziej, że my raczej podróżowaliśmy sami, nie ze zorganizowaną grupą. Dlatego jak wylądowaliśmy na tym odludziu, na tej małej wysepce, to naprawdę był problem. Walczyliśmy z tym dobre 2-3 dni, żeby Andrzej mógł naprawić błąd na stronie, a w jego firmie każdy dzień zastoju to były naprawdę setki tysięcy strat, więc było poważnie. I to nam…, później zaczęliśmy się zastanawiać, że musi być jakieś rozwiązanie. Wiadomo, że roaming wtedy pochłonął spore środki i że musi być jakaś inna opcja. I tak zaczęło się drążenie tematu. Później, w czasie innej podróży spotkaliśmy się z czymś podobnym w Japonii i zaczęliśmy znowu temat. Ten temat cały czas nam kiełkował w głowie, właśnie od problemu z Wietnamu. Później spotkaliśmy coś działającego trochę na podobnej zasadzie w Japonii, i znowu zaczęliśmy drążyć temat, myśleć nad tym i po paru miesiącach już zaczęliśmy startować.

W Japonii, rzeczywiście, pamiętam, byliśmy bardzo zaskoczeni tym, że w zasadzie tam nie ma nigdzie Wi-Fi, przynajmniej tak było, jak byłem tam w 2011-12. Nigdzie nie było Wi-Fi, tylko wszyscy bazowali na GSM-ie. Więc jak się nie miało karty, której wtedy nie miałem właśnie, to naprawdę był efekt odcięcia od świata. I mam też drugie wspomnienie, mojego szanownego byłego wspólnika, który, pamiętam, jeszcze wiele lat temu pojechał na rejs do Chorwacji, to było jeszcze w czasach zanim były wspólne strefy roamingowe i tak dalej. On uważał, że to wszystko będzie w pakiecie roamingowym i przyszedł rachunek za nawigację, której używał w telefonie chyba na 5 czy 6 tysięcy złotych i była wielka trauma.

Dokładnie.

Tak że ten temat jest znany.

Tak, ja na Sri Lance jeszcze miałam właśnie podobną sytuację, dosłownie na kilka sekund włączył mi się internet, bo wcale tego nie chciałam, gdzieś coś tam sobie machałam w telefonie. Palcem kliknęły mi się te dane komórkowe i, no nie wiem, czy pół minuty to trwało, a już około 400 złotych z konta poszło. Nic nawet nie skorzystałam, coś tam w tle zaczęło się pobierać. Więc faktycznie, jeżeli chodzi o roaming, to są ogromne koszty, czasami mogą przewyższyć koszty wycieczki.

Rzeczywiście. Jeszcze jedna historia, bo tak się będziemy wymieniać historiami, ale też ich jest sporo, chyba w zeszłym roku, jak byłem na Ukrainie, nie trzeba jechać na Sri Lankę, żeby mieć taką przygodę…

No tak.

…pojechałem na Ukrainę i zamawiam Ubera. I ale super (to była albo Ukraina, albo Białoruś), jaki tani Uber mówię, zapłaciłem 5 czy 6 złotych za Ubera. Potem zobaczyłem, że za roaming, za włączenie tylko i zamówienie Ubera zapłaciłem 80, i mówię, aha, następnym razem skorzystam z Wi-Fi w hotelu. No ale rzeczywiście, jest to w pewien sposób ograniczające. Słuchaj, pomysł pomysłem, jest na pewno bardzo celny, ale od pomysłu do rozwiązania długa droga. Po pierwsze, może powiedz, co robiłaś zawodowo, kiedy ten pomysł się pojawił? No bo tak znikąd po prostu nie powiedziałaś, okej, rzucam wszystko, mam dużo wolnego czasu, nic nie robię, więc zajmę się postawieniem firmy. Jak to było?

Byłam specjalistą marketingu w jednej z łódzkich fundacji 5 i generalnie od samego początku cała moja droga zawodowa była zawsze związana z marketingiem i sprzedażą. To się później całkiem nieźle sprawdziło i przydało już we własnej firmie. Potem akurat tak się zdarzyło, że zaszłam w ciążę, pojawiło się więcej wolnego czasu. To był dobry moment, idealnie ruszyliśmy z tematem budowy strony, z przygotowywaniem wszystkiego właśnie w chwili, kiedy miałam więcej czasu. To był ten moment akurat w mojej karierze, kiedy mogłam sobie na to pozwolić. Co prawda potem już nie było tak różowo, jak już się pojawiło dziecko na świecie. Ale sam moment, kiedy to wszystko ruszyło, to była końcówka mojej współpracy z dawną firmą.

No rzeczywiście, tak, dwa duże projekty, mówiąc tak bardzo technokratycznie, w jednym momencie. I to jeszcze w dodatku w oba projekty jesteś zaangażowana z mężem. Czy to nie jest przepis na mieszankę wybuchową?

Jest, po trochu jest. Znaczy, ja myślę, że w tym szaleństwie jest też metoda. Tak się akurat złożyło, że jeżeli chodzi o współpracę w firmie, my jesteśmy totalnie różnymi osobami, mamy zupełnie inne umiejętności i myślę, że to u nas zagrało. Andrzej jest informatykiem, który nie lubi pisać, nie lubi dzwonić, ale zna się z kolei na wszystkich technicznych sprawach. Andrzej cierpi jak pisze maila, tak? Nie lubi słowa pisanego, nie lubi słowa mówionego, za to idealnie odnajduje się przy takich zadaniach, które wymagają dokładności. Przede wszystkim oczywiście dba o całą sieć, dba o całą infrastrukturę, zajmuje się całą technologią. A to, czego nie lubi? Wtedy pojawiam się ja i jesteśmy idealnie podzieleni. Jak tylko pojawia się zadanie, to nawet nie musimy ustalać, kto czym zajmuje się w firmie, bo od razu wiadomo. Od razu wiadomo, że jak coś trzeba zrobić, to wiadomo kto to zrobi, bo jesteśmy tak po prostu idealnie podzieleni umiejętnościami. I właśnie to, myślę, jest u nas klucz do tego, że faktycznie firma się rozwija. Często jest tak, że jeżeli grupa przyjaciół wpada na jakiś pomysł, to zazwyczaj są to informatycy ze studiów, i mają, nie wiem, fajną aplikację. Zrobią ją, to może być faktycznie coś fajnego, ale co z tym dalej zrobić? Ani nie wiedzą jak to ruszyć biznesowo, nie wiedzą jak to ruszyć sprzedażowo. Albo z innej strony. Może być dwóch super handlowców, biznesmenów i strategów, ale, wiadomo, jeżeli nie ma pomysłu i nie wiadomo co zrobić, żeby było lepsze niż to, co już jest na rynku, to też nic nie zrobią. Więc my tu, faktycznie, fajnie połączyliśmy swoje umiejętności i akurat w firmie to działa. Prywatnie, myślę, też, nie akurat w firmie, mam nadzieję, że prywatnie też.

Właśnie ten wzorzec, żeby uruchamiać biznes w okresie ciąży już się nawet przewinął w podcaście moim, bo Zuzia Sielicka-Kalczyńska 6, współzałożycielka Whisbear, też opowiadała o takim doświadczeniu. U niej produkt był też bezpośrednio, powiedzmy, związany z tym faktem. Jednak myślę, że jest coś takiego, że mózg nie znosi próżni i jak nagle się spada, jest mniej obowiązków, to czasem się poszukuje nowych inspiracji do działania.

Dokładnie tak.

Jak ten moment odpalenia firmy później ci się połączył z zajmowaniem się dzieckiem? Bo to mnie ciekawi, czy to nie było tak, że nagle się okazało, matko, muszę zostawić tę firmę i po prostu zająć się dzieckiem! Czy udało się to wam jakoś ogarnąć? Co było takiego, co wam pomogło to ogarnąć?

Dziadkowie. 😀 To numer 1. Ja dosyć szybko wróciłam do pracy, co prawda nie na cały etat, ale jak już córka miała 5 miesięcy, to zaczęłam jeździć regularnie do biura. Wtedy mieliśmy już nawet biuro, bo na początku oczywiście wszystko się działo tylko i wyłącznie u nas w salonie. Ale jak córka miała 5 miesięcy, mieliśmy biuro i musiałam pojawiać się w biurze, ponieważ mieliśmy już dwóch pracowników. Wiadomo, że jak pojawiły się nowe osoby, to nie mogły ot tak sobie wejść do pustego biura, ktoś tam musiał się pojawić, a Andrzej jeszcze wtedy był związany ze swoją poprzednią firmą, tak że to musiałam być ja. Dosyć szybko zaczęłam do pracy wracać, faktycznie to były tylko 2 dni w tygodniu, czy 3 dni w tygodniu, ale już mogłam wdrażać nowe osoby, już mogłam zająć się stricte dalszym rozwojem.

Jeżeli miała byś podać trzy najważniejsze elementy, to jakie były trzy najważniejsze elementy, i trzy najważniejsze kroki, które sprawiły, że ten pomysł zamienił się w rzeczywistość?

Oj, na pewno pracowitość. Bardzo dużo czasu poświęciliśmy na to, bardzo wiele nocy. Teraz już na szczęście możemy pozwolić sobie na to, że już nocy nie zarywamy, ale na początku bardzo wiele czasu, wysiłku nas to kosztowało. Było przez to dużo spięć, dużo nieporozumień, ale przepracowaliśmy to, ten pierwszy okres i potem już było tylko lepiej, aż doszliśmy do momentu, że jest już naprawdę fajnie i możemy się już tylko cieszyć. Tak że, pracowitość na pewno. Też na pewno to, że to było zawsze nasze marzenie. Zawsze to, że chcemy mieć swoją firmę, siedziało nam w głowie. To było też tak – to może dziwnie zabrzmieć – ale zawsze nam się wydawało, że tak ciężko pracujemy w swoich firmach, zawsze nam się wydawało, że więcej robimy, bardziej się angażujemy niż reszta. Strasznie przeżywaliśmy te swoje stanowiska. I to było tak, że Andrzej wracał ze swojej pracy, ja ze swojej i tacy zawsze byliśmy nabuzowani, że ty wiesz co tam, a ty wiesz co tam? I w ogóle nam nie przeszkadzało, że my cały czas myślimy o swoich obowiązkach. Nigdy nie było dla mnie problemem, że 16:00, ja mam iść do domu i proszę do mnie nie dzwonić -, wręcz tak non stop się o tym myślało. Andrzej zawsze powtarzał, że jak my się tak angażujemy w tę pracę, to powinniśmy pracować na siebie, tak żeby móc potem czerpać z tego prawdziwe korzyści. I co jeszcze? A to, co najbardziej nas motywuje do pracy nad XO XO, to to, że jest to genialna branża. Mam wrażenie, że nie ma fajniejszego połączenia. Oczywiście każdy jest inny, dla każdego fajne jest co innego, ale wyobraź sobie podróże, codziennie słuchasz o podróżach, jak dzwoni do ciebie klient, to właśnie wyjeżdża na Curacao 7, nie wiem, do Meksyku, więc cudownie się słucha, nawet jak sama nie mogę wyjechać, to jest to świetne, że temat cały czas jest w branży turystycznej i fajnie się o tym pisze, fajnie się o tym mówi, fajnie się wrzuca posty na ten temat, pisze o tym artykuły. I dwa – nowe technologie. Coś totalnie z drugiej strony, ale bardzo ciekawego, innowacyjnego, więc dla nas jest to połączenie wymarzone.

A nie mieliście wątpliwości, czy to jest ten właściwy obszar? No bo tak, otwieracie swoją pierwszą firmę na podstawie jakiegoś problemu, który zaobserwowaliście w życiu, zostawiacie to, co robiliście do tej pory i będziecie robić to. Nie mieliście takiego poczucia, czy to na pewno jest ten pomysł, który na pewno sprawi, że będziemy zadowoleni?

Powiem ci, że nie, że właśnie jakoś od razu nam się wydawało, że to jest super. Nawet nie mieliśmy za bardzo jakiegoś szalonego poparcia od bliskich, bo to jest taki produkt, że nikt go tak za bardzo nie rozumie. A jeżeli tłumaczyliśmy naszym rodzicom, że otwieramy firmę, że tak właśnie planujemy i że ja już nie zamierzam wracać na etat – no to co będziecie robić? No Wi-Fi za granicą. I tak, no to…, ale w zasadzie jak to tak, po co, ale to, że roaming. No tak, ale, no roaming drogi. No niby tak. Po pierwszym zdaniu nie każdy czuje o co chodzi. Tym bardziej, jeżeli ktoś nie podróżuje. Jak ktoś nie podróżuje, to w ogóle nie zna tego problemu, tak że to też na pewno nie jest produkt dla każdego. Ale my, jak tylko usiedliśmy, zrobiliśmy badanie rynku, że czegoś takiego nie ma, no to mówimy, musi się to sprawdzić. Na początku mieliśmy taki trochę przedsmak XO XO Wi-Fi, bo zaczęliśmy od Polish Wi-Fi 8, czyli oferowaliśmy, zresztą do tej pory oferujemy, dostęp do internetu obcokrajowcom, którzy odwiedzają Polskę. To było znacznie mniejsze przedsięwzięcie, a to był rewelacyjny start. I dało nam potwierdzenie, że to ma sens. Skoro okazało się, że już po paru miesiącach była całkiem spora grupa klientów z zagranicy, którzy odwiedzają Polskę, a przecież – umówmy się – Polska nie jest szalonym punktem biznesowym ani turystycznym, więc skoro jest zapotrzebowanie w Polsce, to na świecie musi być tym bardziej, więc to musi się udać. Skoro udaje się w Polsce, to tym bardziej uda się w Tajlandii czy w Meksyku, czy w Stanach, czy w Chinach, gdzie zapotrzebowanie większe i podróżnych jest więcej. I zaczęliśmy od Polish Wi-Fi.

A nie mieliście takiego poczucia, że globalnie może być duża konkurencja, analizowaliście to do tej pory, czy raczej mieliście poczucie, że po prostu macie fajny produkt, jedziecie z tematem i co będzie, to będzie?

Trochę analizowaliśmy, a trochę jedziemy z tematem. Wiedzieliśmy, że nie ma na pewno tego w Polsce, nie ma w Europie Środkowo-Wschodniej, a to przecież już jest kawał rynku. Równie dobrze, jeżeli byłaby konkurencja w Polsce, też można startować, jeżeli tylko się ulepszy usługę. Więc wydawało nam się, że to na bank będzie miało odbiorców.

W jaki sposób to działa technologicznie? W jaki sposób zamieniliście pomysł na jakieś pudełko, które zabieram ze sobą na drugi koniec świata i mam tam internet?

W Polsce to była oczywiście łatwa sprawa, bo wiadomo, wystarczyli operatorzy z Polski. Z XO XO Wi-Fi to już jest większa gimnastyka, zresztą do tej pory. Zaczynaliśmy od Europy i od kilku naszych głównych punktów typu USA, Chiny, jeszcze kilka krajów azjatyckich mieliśmy na początku. Musieliśmy zainwestować w bank SIM-ów, nie wiem na ile mam się wgłębiać w szczegóły, ale w każdym bądź razie musieliśmy podpisywać umowy z operatorami z różnych krajów. Jak już dostaliśmy tego SIM-a, to do swojego banku SIM-u podpinamy kartę SIM, i dostarczamy do klienta. Czyli to działa na zasadzie eSIM-a.

Kiedyś miałem okazję, teraz jak o tym mówisz uświadamiam sobie, że miałem okazję prowadzić warsztat strategiczny dla firmy, która miała pomysł podobny jak wy.

Proszę.

Ciekawe, w Polsce. Ale wydaje mi się, że tego nie zrobili, chociaż mieli bardzo duże kompetencje w obszarze właśnie tych multiSIM-ów, czy jak to się nazywa i wiedzieli dokładnie, jakie są ceny transferowe i gdzie można zarabiać na tym, a gdzie tracić i tak dalej, i tak dalej. Ale, co ciekawe, mimo to, że mieli już umowy i ogarniętą stronę technologiczną mieli, to się nie zdecydowali koniec końców.

No proszę.

Tak mi się wydaje, bo to już było jakiś czas temu i nie słyszałem, żeby ten produkt był na rynku, a wydawało mi się to super ciekawe. I teraz nagle połączyło mi się w głowie to wspomnienie, z tym że wyście to po prostu zrobili.

No proszę.

Tak że czasem jest tak, że wiele osób równocześnie ma ten sam pomysł, ale jest ta jedna osoba, która po prostu przyjdzie i to zrobi, czy ta jedna …..

Jest bardziej wytrwała chyba właśnie.

Bardziej, tak, decyduje się po prostu to zrobić, nie? I myślę, że to jest bardzo, bardzo fajne. Co jest motorem napędowym tego biznesu? Co sprawia, że ten biznes działa?

Co sprawia, że biznes działa? Myślę, że właśnie potrzeba rynkowa. My bardzo się cieszymy z tego, że 70% klientów, około, do nas wraca. Czyli to nie jest tak, że ktoś weźmie, a z ciekawości, zobaczę jak działa, bo często podróżuję, a potem stwierdzi, że jednak mogłem kupić SIM-a na lotnisku, już więcej nie wynajmę. Faktycznie 70% klientów wraca, są zadowoleni z samej jakości internetu i później nas polecają dalej. I myślę, że w tej chwili, kiedy nie mamy szalonych nakładów na reklamę, na marketing, nie możemy obkleić bilbordów w mieście swoją reklamą, czy puścić jej w telewizji, to właśnie polecenia są motorem napędowym dlaczego działamy i dlaczego się rozwijamy. Mamy faktycznie mnóstwo poleceń.

Czy jest jakiś inny kanał, z którego pozyskujecie klientów?

Kanałów jest całkiem sporo, bo od strony B2B współpracujemy z biurami podróży, z biurami incentive trave 9l, i to był pierwszy krok, na który się zdecydowaliśmy. Współpracujemy między innymi z Rainbow Tours, z Weco-Travel, z goforworld.com Jarosława Kuźniara 10, który sprzedaje nasze urządzenia w swoim sklepie turystycznym na stronie, co jest fajne, bo daje nam duże zamówienia. Rainbow Tours w każdym miesiącu potrafi zamówić po kilkadziesiąt urządzeń. Z drugiej strony reklamujemy się dużo w internecie i social media, ostatnio duży nacisk kładziemy na współpracę z influencerami, i to faktycznie jest dla nas rewelacyjny punkt. To jest też, mam wrażenie, coś unikalnego w naszym przypadku, bo mamy takich, nazwijmy to, ambasadorów z bardzo popularnych w Polsce…Bo jest to i Julia Wieniawa 11, i Alek Baron 12, czy Marek Kamiński 13. Zaczęliśmy od współpracy z panią Beatą Pawlikowską 14, która chyba po 3 miesiącach, jak uruchomiliśmy w ogóle XO XO Wi-Fi, przetestowała nasze urządzenie i sama zaproponowała, że nagra wideo. Tak sama z siebie. Tak że, to było rewelacyjne. I teraz wręcz bardzo często to znane osoby zgłaszają się do nas, czy możemy im udostępnić XO XO Wi-Fi na podróż. Tak było też ostatnio na przykład z Olgą Frycz 15, która zauważyła z kolei u Julii Wieniawy XO XO Wi-Fi, powiedziała, że wybiera się na Bali i czy może też przetestować u siebie. To jest bardzo fajna współpraca, jedna z niewielu, na którą możemy sobie pozwolić, a docieramy do setek tysięcy osób i po prostu widzimy, że to działa.

To jest naprawdę fajne narzędzie, które też się sprawdza z perspektywy moich doświadczeń z rozwoju Sundose, gdzie mamy taki biznes, który się zajmuje spersonalizowanymi suplementami i tam też element influencingu jest bardzo przydatny, bo pokazuje konkretne osoby w konkretnych sytuacjach, które rzeczywiście korzystają z tego produktu, są zadowolone i to tworzy fajną wartość, bo się trochę dziedziczy to zaufanie do influencera i ono się przenosi na markę. I wy macie taki produkt bardzo ciekawy. Moją wątpliwością było, w jakich sytuacjach, jakie podróże naprawdę wymagają tego? Bo chyba w Unii Europejskiej to nie jest realnie rynek dla was, jeżeli jest w Unii.

Zdecydowanie rzadziej wysyłamy urządzenia na Unię Europejską, ale również, ponieważ zazwyczaj nasz operator daje nam na terenie Unii pakiet około 2 giga, 3 giga i później te stawki rosną i wtedy stajemy się konkurencyjni. Tak, że jeżeli ktoś wyjeżdża na weekend do Niemiec, no to faktycznie to nie ma sensu, ta paczka 2-3 giga mu wystarczy. Ale jeżeli ktoś planuje podróż na 2-3 tygodnie, to jak najbardziej często wynajmuje XO XO Wi-Fi.

Ciekawe, bo ja, powiem szczerze, właśnie przed chwilą sprawdziłem sobie ile by mnie kosztowało półtora miesiąca tu gdzie jestem, w Hiszpanii teraz, i chyba tam wyszło 371 euro. To pomyślałem sobie, że to jest sporo jednak, może coś źle wcisnąłem, ale to są spore kwoty.

Tak na półtora miesiąca, na miesiąc, to zdecydowanie. My wynajmujemy urządzenia raczej na tydzień, 2 tygodnie i na przykład, jeżeli wybierasz się na tydzień do Chin, to wtedy, jak sobie przeklikasz, to jest to koszt 230 złotych na przykład i masz zagwarantowany internet przez tydzień w danym kraju w Azji.

A, no to ma to dużo sensu.

Tak, że zdecydowanie i bezsprzecznie Unia Europejska jest małym rynkiem dla nas, niewiele urządzeń jest wynajmowanych na Unię, ale też się zdarza. Również na przykład Szwajcaria, to jest bardzo popularne, bo tam, wiadomo, problem z roamingiem jest.

A odnośnie budżetów, jak sfinansowaliście ten biznes? No bo co, siedzisz sobie na etacie, odchodzisz i nagle odpalasz biznes? Inwestujesz tyle, gdzie trzeba te wszystkie umowy podpisać, pewnie jakieś modemy kupić, czy wydzierżawić, czy cokolwiek z nimi zrobić, jeszcze trzeba marketing jakiś wokół tego zrobić. To wszystko nie są rzeczy takie jak sprzedawanie usług, gdzie, powiedzmy, powiesz, zrealizuję usługę i masz zero kosztów bazowych, bo po prostu wystarczy, że kogoś przekonasz. Tutaj jest jednak jakaś infrastruktura, technologia, strona i to wszystko. Jak do tego tematu podeszliście?

Sfinansowaliśmy całe Polish Wi-Fi ze środków własnych, wszystkie oszczędności zainwestowaliśmy w to marzenie o własnej firmie. A później krok po kroku pieniądze- zarobione na Polish Wi-Fi inwestowaliśmy w XO XO Wi-Fi. Tak, że bardzo szybko zaczęliśmy być rentowni. Mieliśmy mało kosztów, bo byliśmy na początku tylko my, we własnym mieszkaniu. Kiedy zainwestowaliśmy w całą infrastrukturę, w urządzenia i w SIM banki, to jak już mieliśmy całość, zarabialiśmy tylko na Polish Wi-Fi, dzięki czemu później mogliśmy rozwijać XO XO Wi-Fi.

To nie jesteście typowym startupem, bo, wiadomo, typowy startup nie zarabia. Albo w każdym razie nie jest rentowny.

Ja ci powiem, że jeżeli chodzi o Polish Wi-Fi, to pamiętam, że zanim udało nam się uruchomić stronę i formularz zamówienia, to mieliśmy zamówienie przez Facebooka. Jakiś Grek wybierał się do Polski i zamówił przez Facebooka, powiedział, że chyba jest jakiś błąd na stronie i nie może złożyć zamówienia. Więc my od razu, no to musi się udać, jeżeli ktoś przed uruchomieniem strony dobija się przez Facebooka, że chce złożyć zamówienie, no to to musi się udać. Tak ,że faktycznie mieliśmy to szczęście, że bardzo szybko klienci zaufali nam.

To jest niezłe, przypomina mi się jeden z pierwszych odcinków Greg Albrecht Podcast, gdzie moim gościem był Piotr Macierzyński 16, co-founder między innymi Escape to Poland i StartParking, i właśnie opowiadał dokładnie to, że mieszkał w Londynie, założył stronę, gdzie można było bookować wycieczki do Polski – to jeszcze było w czasach częściowo preinternetowych – i któregoś dnia wrócił do domu, zapomniał o tym, otwiera skrzynkę na listy, a tam są czeki w środku. I mówi, matko, trzeba coś z tym z robić. To trochę coś takiego, że nagle skądś się pojawił popyt i się okazało, że ten pomysł ma sens. I kojarzy mi się, no bo też podobna branża, w znaczeniu, że osoby, które wtedy chciały wyjechać do Polski, czyli też ten biznes dla obcokrajowców odwiedzających Polskę.

No właśnie. Tak, że to są takie sygnały, że wtedy dostajemy znak, że to musi się udać, to jest dobry kierunek.

Jak wygląda dziś firma? Ile osób zatrudnia, ilu ma klientów? Podaj trochę danych na temat tego i trochę liczb.

Trochę danych: na co dzień jest nas siódemka. 7 osób, z czego jedna osoba jest w Warszawie, nasza Ania, ale na co dzień w biurze jest nas piątka. Na stałe piątka, plus dwie osoby, które pracują dla nas zdalnie. Ilu mamy klientów? Średnio klientów mamy…, zależy od miesiąca, bo, wiadomo każdy miesiąc różni się od innych, są wysokie, niższe sezony, ale średnio jest to około 300 wynajmów miesięcznie.

Super. I jak ta dynamika się kształtuje, powiedz. Jak wyglądają przyrosty klientów i jak ty to postrzegasz, jako potencjał tego rynku?

Generalnie jak byśmy rozmawiali pół roku temu, to te liczby byłyby znacznie mniejsze, bo u nas wzrost liczby klientów jest bardzo duży, my … XO XO Wi-Fi działa, powiedzmy, 2 lata, ale te 2 lata to jest wręcz za dużo, bo my mniej więcej od roku odnotowaliśmy wzrost zainteresowania i wynajmów, i co miesiąc mamy wzrost mniej więcej o 20-30% liczby klientów. Tak, że jak byśmy rozmawiali pół roku temu, to mielibyśmy około 100 wynajmów. I kolejne pół roku wcześniej. I tak samo obroty. Rok temu, jak byśmy rozmawiali w styczniu, to mielibyśmy zero mniej, jeżeli chodzi o obroty. Więc u nas ta dynamika jest bardzo wysoka. I to cieszy, bo póki co nie widzimy zahamowania, widać, że rynek jeszcze jest nienasycony i ci klienci cały czas są. Tym bardziej, że i w Polsce, i za granicą. Na ten rok naszym największym wyzwaniem będzie wyjście za granicę – mamy już klientów z zagranicy, ale stanowią obecnie parę procent – bo przecież z XO XO Wi-Fi nie muszą korzystać tylko i wyłącznie Polacy. Jeżeli Azjata przyjeżdża do Francji, to również wynajmuje XO XO Wi-Fi. Ktoś przyjeżdża ze Stanów zwiedzić Portugalię, również wynajmuje XO XO Wi-Fi, tak że ten rynek jest jeszcze ogromny. W tej chwili skupiliśmy się na Polsce, ale jest naprawdę jeszcze dużo do zrobienia. Wiadomo, że to z czym musimy zmierzyć się w tym roku, to już jest trudniejsza sprawa ustalić konkretną strategię, jak wyjść do klienta zagranicznego.

No właśnie. W takim małym zespole macie wiele różnych kierunków, w których możecie się rozwijać i „direct to consumer”, i projekty B2B, i mnóstwo rynków. W jaki sposób podejmujecie decyzje o tym, w jakim kierunku iść?

Całkiem spontanicznie. 😀 Podejmujemy decyzje w dwójkę, oczywiście radzimy się bardzo wielu osób, które mają większe doświadczenie od nas, ale finalnie do tej pory zarządzamy całkowicie sami, planujemy strategię, decydujemy o tym, co jest w tej chwili ważne i w co decydujemy się inwestować. Teraz naszym krokiem, nawet z dzisiejszego ranka, jest inwestycja w samodzielny rozwój vending machine (automatu sprzedającego) 17 dla XO XO Wi-Fi. Staraliśmy się…, no staraliśmy to chyba za dużo powiedziane, pozyskać sponsora do rozwoju vending machine dla routerów, ale nie doszliśmy do porozumienia, i właśnie dzisiaj rano zapadła decyzja, że sami kolejne środki wykładamy na rozwój vendingu, którego nie ma jeszcze na świecie. Może jest jeden podobny, ale nasz będzie lepszy.

A jak oddawać do vending machine urządzenia?

Przy vending machine będzie sprzedaż urządzeń, bo my urządzenia również sprzedajemy. Jeżeli jakaś firma często wynajmuje XO XO Wi-Fi, często podróżuje, to już w pewnej chwili by to nie miało sensu, tak? Mamy klientów, którzy zanim zdążą odesłać urządzenie, już zamawiali kolejne i po prostu zostawiali je u siebie. Dlatego od kilku miesięcy również sprzedajemy XO XO Wi-Fi i tak będzie właśnie w vendingu, będzie opcja kupna.

Okej, czyli kupuję urządzenie i potem to mogę sobie ładować jak gdzieś wyjeżdżam?

Tak, sprzedaż i vending machine zupełnie jakby…

Nie wykluczają się?

Nie wykluczają, absolutnie, ale uniezależnią klienta od kontaktu z nami. Klient może sobie samodzielnie kupić na lotnisku, bo to pierwszy punkt, do którego będziemy chcieli się dostać z vending machine. Zresztą już mamy jedno z polskich lotnisk zainteresowane, tak że widzę na lotnisku XO XO Wi-Fi, jadę właśnie do Singapuru, potrzebuję internetu, kupuję sobie, ściągam aplikację i sam zarządzam pakietami. Mamy różne pakiety, mamy pół giga, 1 giga, 2 giga, 3 giga aż do 5 giga w zależności od kraju. W tej chwili trzeba wejść na stronę, wynająć i ewentualnie, jeżeli ktoś chce powiększyć pakiet – bo to jest tak, że jeżeli wynajmiesz sobie 1 giga i nagle jesteś, nie wiem, na Malediwach i stwierdzasz, że to jest dla ciebie za mało – to po kontakcie z nami my powiększymy ten pakiet. A vending machine i aplikacja totalnie uniezależnią użytkownika od nas, samodzielnie będziemy powiększać pakiet, samodzielnie go uruchamiać, decydować gdzie lecimy, kiedy płacimy i ile.

Jakie rzeczy, czy jakich rzeczy nie wiedziałaś, z czego nie zdawałaś sobie sprawy myśląc o założeniu firmy, które dzisiaj czujesz, że są ważne i dla ciebie są oczywiste?

Ojej, myślę, że o wielu rzeczach. Na pewno naszym zderzeniem na samym początku było samo to, jak przebiegają rozmowy w dużych firmach. A propos jeszcze tego pierwszego klienta, który zamówił, zanim strona ruszyła, to tak samo mieliśmy spotkanie i chęć współpracy od AccorHotels 18, zdecydowanie zanim byliśmy na to przygotowani. Odebrałam któregoś dnia telefon, okazało się, że to jest właśnie dyrektor, już nie pamiętam którego pionu, sieci AccorHotels z Francji, który był zainteresowany Polish Wi-Fi, żeby wdrożyć Polish Wi-Fi do całej sieci w Polsce. Jeszcze wtedy byłam z córeczką w domu, więc zamknęłam się, ona została w salonie, a ja tylko liczyłam na to, że nie zacznie płakać, zamknęłam się w pokoju, dowiedziałam się, że chcą Polish Wi-Fi do 70-kilku hoteli, nawet nie mieliśmy wtedy tyle urządzeń, a oni chcieli po kilka, czy kilkanaście sztuk do każdego z hoteli. Umówiliśmy się na spotkanie w Warszawie, Tormentiolem 19 na parapecie godzinę napisałam, bo absolutnie nie miałam niczego do pisania, więc radziłam sobie jak mogłam. Później się okazało, że to jednak jest inny świat niż ten nasz, w którym jeszcze funkcjonowaliśmy. Pojechaliśmy na to spotkanie, ale totalnie, mam wrażenie, byliśmy nieprzygotowani. I na wszystkie pytania, i na to, jak duże będzie to spotkanie, z kim będzie to spotkanie. Tak, że totalnie inny świat, którego jeszcze się uczymy. Fakt faktem, że bardzo często mamy spotkania, jesteśmy zapraszani właśnie do tych dużych firm i mam wrażenie, że wyglądamy młodziej niż jesteśmy. Zawsze nam to mówią, więc wchodzimy jak taka dwójka stażystów czasami na te spotkania i, no nie byliśmy do tego przygotowani totalnie. Teraz już czujemy się swobodnie, ale wcześniej na pewno mieliśmy na tym punkcie kompleksy, tak, żeby być na równi z rozmówcą i na równi z naszym partnerem.

I co najbardziej pomogło przełamać te kompleksy?

To, że zaczęło się udawać. Zawsze wierzyliśmy w to, że to ma sens, ale może nie do końca wierzyliśmy w samych siebie. A teraz już faktycznie te kompleksy odeszły na bok i już jesteśmy dumni z tego co zrobiliśmy, bo widzimy, że firma naprawdę fajnie urosła, zrobiliśmy to od zera, zrobiliśmy to sami, ciężką pracą, klienci są zadowoleni, nie mamy się czego wstydzić. I już dojrzeliśmy chyba po prostu do tego, że naprawdę nie mamy się czego wstydzić, wręcz przeciwnie.

Jakich kompetencji biznesowych najbardziej wam brakowało właśnie w kontekście uruchomienia tej firmy i z czego korzystaliście, żeby je pozyskać?

Myślę, że na pewno kompetencji sprzedażowych. Żadne z nas nie jest typem handlowca, osoby, która potrafi sprzedać wszystko i wszędzie, dlatego to na pewno do tej pory nam utrudnia rozwój, bo w zespole nie mamy handlowca z prawdziwego zdarzenia. Co prawda teraz już mam nadzieję, że nawiązaliśmy współpracę z dwoma fajnymi chłopakami i mam nadzieję, że to się fajnie rozwinie. Tak, że umiejętności sprzedażowe. No wiadomo, coś jest, ale jak to sprzedać?

Czyli metodą rozwiązania tego było znalezienie osób, które już to potrafią.

Tak, mam nadzieję, że tak to będzie. I sprzedaż bezpośrednia do klienta, tym się ratujemy i na tym bazujemy, na reklamie w internecie i na dotarciu do klienta bezpośrednio. W głównej mierze większość naszych klientów znajduje nas sama, a my pomagamy im, żeby nas znaleźli.

A jakie metody rozwoju, uczenia się i budowania swoich kompetencji wykorzystujesz, żeby czuć się pewniej w biznesie i żeby czuć się bardziej kompetentna w biznesie?

Zaraz jak zaczęliśmy, jak startowaliśmy z Polish Wi-Fi, udałam się na studia podyplomowe. Miałam okazję uczestniczyć w MBA i dużo czytam też. Dużo czytam, w zasadzie nie rozstaję się z książką. Wszystko to, czego mam wrażenie, że mi brakuje, staram się teraz nadrobić i szukać odpowiedzi w książkach.

I jakie książki najbardziej cię zahaczyły przez te ostatnie 2 lata prowadzenia biznesu, które naprawdę myślisz, że wpłynęły na to, jak pracujesz?

Na pewno zapadła mi w pamięć „Przeskoczyć przepaść” 20, nie pamiętam niestety autora, bo nie mam niestety pamięci do nazwisk. Rewelacyjna książka Cialdiniego 21 bodajże, tylko już też nie pamiętam jaki był tytuł, ale rewelacyjna. Teraz z kolei skupiam się na książkach o tym, jak pisać, o copywritingu, zresztą to zawsze bardzo lubiłam. Tak, że teraz ostatnio, to chyba „Jak pisać, żeby chcieli czytać i kupować” 22 bodajże, tylko oczywiście nazwiska autora nie pamiętam niestety.

I w jaki sposób korzystasz z tych książek? Bo ja mam takie doświadczenie: dużo pracuję z ludźmi, którzy się bardzo rozwijają, też to jest część mojej pracy, więc muszę być na bieżąco i zawsze mam taką presję, żeby być na bieżąco, żeby dużo czytać i tak dalej. Zresztą to też lubię, ale doszedłem do jakiegoś takiego punktu, chyba 2 lata temu, że przeczytałem już prawie 60 książek w ciągu jednego roku…

Wow.

…i nagle miałem takie poczucie, … Dokładnie, to brzmi super, ale w praktyce zorientowałem się, że to jest takie czytanie, które nie daje przełożenia na twardą wiedzę praktyczną. I dziś zdecydowałem się cofnąć trochę, zmienić model. Żeby przekładać to co jest zapisane w książkach, nie tylko w postaci rozrywki, tak jak czyta się beletrystykę, o, fajnie, przeczytałem, rozbawiłem się i nie muszę pamiętać co tam było, bo wleciało jednym uchem, wyleciało drugim, czy jednym okiem – tylko bardziej kwestia jest tego, jak praktycznie wdrożyć. Masz jakiś model przenoszenia tego co czytasz na rzeczywistość, jakiś system czytania, zaznaczania, robienia innych rzeczy, które się sprawdza w sposób specjalny?

Prawdę mówiąc, staram się od razu – jak tylko trafi mi się coś, co mnie faktycznie zaciekawiło i mam wrażenie, że to ma sens i może nam pomóc – staram się to od razu wdrażać. Chociażby teraz właśnie ostatnio książka o tym „Jak pisać, żeby chcieli kupować”. Akurat ta jest bardzo fajna, daje konkretne wskazówki jakich słów używać, jakich słów unikać, budowa zdań, takie bardzo faktycznie praktyczne. Bo często jest tak, że pisz ciekawie, porywająco, o tym, co chce usłyszeć klient, czego mu brakuje, ale to faktycznie jest często takie opowiadanie, z którego nic nie wynika. A teraz trafiłam na pozycję, która rewelacyjnie pokazuje jak od razu coś wdrażać, i przyszłam następnego dnia, chciałam pisać maila i od razu staram się unikać słów takich jak „chciałabym”, lepiej użyć „chcę”. Zamiast „może pomóc”, to „pomoże”. Takie bardzo konkretne, proste, a konkretne, które faktycznie, według mnie, mają znaczenie. No bo jeżeli sami nie jesteśmy przekonani o tym co piszemy, to jak druga strona ma nam uwierzyć, że ten produkt jest dobry?

A kiedy pierwszy raz w twoim życiu pojawił się pomysł, żeby mieć swoją własną firmę?

Kiedy? Myślę, że to było mniej więcej w czasie pracy w fundacji. Często dużo o tym rozmawialiśmy, że kiedyś chcielibyśmy mieć swoją firmę, że powinniśmy mieć swoją firmę. Tak jak wspomniałam, zawsze nam się wydawało, że my się tak bardzo angażujemy, że powinniśmy to zaangażowanie przenieść na pracę dla siebie. Tak, że wtedy.

Powiedziałaś, że też mieliście taką wizję, że jak będziecie mieli firmę, to będziecie mieli więcej czasu. Słyszę to dość często.

Tak, to było marzenie, takie mrzonki to były. Znaczy, ja mam nadzieję, że jeszcze to uda się zrealizować, jak najbardziej. Tym bardziej, że to XO XO W-iFi, możemy …, mamy ten typ pracy, że możemy pracować z każdego miejsca. Wystarczy laptop, z którym zresztą teraz w czasie wyjazdów…, bo oczywiście również wyjeżdżamy, ale jednak mniej, i bliżej, ale też myślę, że to jest spowodowane jednocześnie pojawieniem się dziecka… tak, że szalone podróże odkładamy na kilka lat, jak mała podrośnie…., ciężko też, myślę, zgonić tylko i wyłącznie firmę i brak czasu, skoro tak się nałożyły dwa projekty, jak to nazwałeś na początku. Tak. Ale, faktycznie, teraz nawet jak wyjeżdżamy gdzieś, to jednak laptop jest zabierany, jednak jeszcze się bez niego nie obejdzie.

A jaka jedna rzecz jest dla was takim negatywnym zaskoczeniem? Co jest niefajnego w prowadzeniu firmy z perspektywy tych lat doświadczenia?

Co jest niefajnego? Na pewno, co pewnie oczywiste, szczególnie na naszym etapie, to niepewność finansowa. Tym bardziej, że nasza usługa, nasz produkt jest taki, że raczej wszyscy dokonują zamówienia i rezerwacji XO XO Wi-Fi na ostatnią chwilę. To nie jest tak, że ktoś zamawia na lipiec, jedzie w lipcu, więc już teraz zamawia. Raczej właśnie bardzo ważne jest to, żeby miał dostępne XO XO Wi-Fi od ręki, bo on wręcz jutro wylatuje. Dlatego my na ostatnią chwilę, na koniec miesiąca, dopiero wiemy, jaki ten miesiąc będzie. I to jest niepewność za każdym razem. Co prawda, już jest fajnie, bo już udaje się tę poduszkę finansową zrobić, ale ta niepewność finansowa, zdecydowanie. Wiadomo, jak ktoś jest na etacie, doskonale wie, zazwyczaj, ile będzie zarabiał za pół roku, czy za rok. My ponosimy inwestycje, bierzemy też kredyt na rozwój, ale to nie wiadomo co to będzie. Więc to na pewno jest niepewność i ryzyko. Ale, prawdę mówiąc, nie spędza nam to snu z powiek, nie jest aż tak uporczywe.

A jak zarządzacie finansami? Bo to też jest coś, czego wcześniej, pracując na etacie, nie musieliście robić. Znaczy, być może zarządzaliście finansami prywatnymi, ale jak zarządzacie finansami firmowymi. Też bardzo złożony macie produkt, który jest mocno rozproszony, to znaczy, że jest dużo jednostkowych transakcji, relatywnie dużo, a będzie ich jeszcze więcej. Więc w jaki sposób modelujecie te finanse i jakich narzędzi do tego używacie?

Tak, na początku, do tej pory, staramy się mieć jak najmniejsze stałe koszty miesięczne. Teraz już jest tak, że wiemy, że mamy na tyle niskie koszty miesięczne, że nawet najsłabszy miesiąc nie doprowadzi do bankructwa. Później wszystko co się uda odłożyć, inwestujemy w reklamę, bo jednak to jest dla nas teraz najważniejsze, żeby jak najwięcej osób się dowiedziało, skoro wiemy, że potem oni wracają, to żeby się jak najwięcej osób dowiedziało. Inwestujemy w targi. Oczywiście non stop musimy panować nad ilością urządzeń i powiększać ich ilość, ale poza urządzeniami, to zdecydowanie reklama, bardzo dużo obecnie wydajemy na reklamę, bardzo dużo, biorąc pod uwagę nasze środki – czy targi, czy właśnie reklama w internecie.

A skąd wiecie, które pieniądze wydane na reklamę są dobrze wydane?

Nie wiemy, przynajmniej nie zawsze. Na pewno mamy wrażenie – i już nie będziemy szli w kierunku druków, czy to reklam drukowanych, czy artykułów w magazynach – że to jednak najmniejszy efekt przynosi. Tak, że jednak reklama internetowa u nas działa najlepiej, tym bardziej, że od razu może przenieść na stronę do formularza. Jeżeli chodzi o magazyny drukowane, to na pewno najsłabiej. Targi, tak, zawsze wiemy, że jest duży odzew z targów. I influencerzy, to również.

A jaki mieliście najcięższy moment w historii waszego biznesu? Co było takiego, co zmroziło wasze serca, dusze i nie dawało wam spać? I czego się z tego nauczyliście?

Najcięższy moment? Pierwsze co mi przychodzi, to koronawirus w Chinach. Niestety bardzo mocno to odczuliśmy. I był moment, to był mniej więcej okres tygodnia, półtora tygodnia, że faktycznie była cisza. Do takiej ciszy nie jesteśmy przyzwyczajeni już od jakiegoś czasu. Kiedyś jak było jedno zamówienie dziennie, to się cieszyliśmy, a teraz jak nagle zrobiła się taka cisza, było tylko kilka zamówień dziennie, to mieliśmy prawdziwego stracha. Tym bardziej, że właśnie jesteśmy na etapie powiększania zespołu, nowych inwestycji, z jednej strony vending machine…, no i nikt nie mógł przewidzieć tego, że nagle cała branża podróżnicza na chwilę wstrzyma oddech. Tak, że ta ostatnia sytuacja faktycznie nam krew w żyłach zmroziła. Ale na szczęście teraz, już po tym tygodniu, po półtora tygodnia, wszystko wróciło do normy. Co prawda zamówienia na Azję są odwoływane i nie ma nowych, bo biura podróży po prostu nie organizują już nawet chociażby wycieczek, ale na szczęście widać, że ruch przekierował się na Stany Zjednoczone, Kenię czy Meksyk. Tak że w tej chwili wszystko wróciło do normy. Ale strach był jednak.

A co chcielibyście osiągnąć poprzez swój biznes? Jaka jest wasza wizja takiego idealnego rozwoju?

Wizja idealnego rozwoju? Na pewno oddziały w innych krajach. Chcielibyśmy mieć oddział w Niemczech, jako pierwszym, to jest pierwszy punkt. I to, na czym teraz chcemy się skupić w nowym roku, to nawiązanie większych kontaktów w B2B. Bo mamy wrażenie, że w B2C sobie radzimy, fajnie się rozwija, ale nad B2B trzeba się znacznie bardziej napracować i jest to znacznie bardziej czasochłonne. Samo podpisanie umowy z bankiem, trwało miesiącami. Więc to tutaj to wymaga czasu i będzie znacznie więcej energii od nas wymagało, ale to jest kolejny punkt. Jeżeli to się uda, to będziemy pod koniec roku zadowoleni.

Zastanawiałem się nad takim tematem, który wydaje mi się bardzo ważnym tematem, a jest często pomijany, traktowany po macoszemu, i też kierowany w moją stronę, na co trudno mi jest odpowiedzieć, a mianowicie, kobiety w biznesie. Ja wiem, że to jest trochę temat cliche, dlaczego kobiet w biznesie może jest mniej i jaki jest tego powód, ale często tego doświadczam i często mnie ktoś pyta, dlaczego nie ma więcej kobiet w twoim podcaście na przykład. I moja odpowiedź na to jest taka, bo proporcjonalnie, statystycznie, niestety, jest ich mniej w biznesie i takie mam doświadczenia. I pytam ciebie, jako kobietę, założycielkę firmy, pewną siebie, która super to robi, co takiego można zrobić, twoim zdaniem, co takiego można zrobić, żeby więcej kobiet było pewnych tego, że chcą zakładać swoje firmy?

Ja myślę, że to już trochę się zmienia, takie mam wrażenie, że częściej się o tym mówi, żeby jednak dawać te równe szanse. Tak, że wydaje mi się, że to z czasem się zmieni, ale że to potrzeba czasu. Tak jak wszystkie zmiany społeczne potrzebują czasu, tak i to. Ale zdecydowanie, myślę, wszystko zmierza w lepszym kierunku. Fakt faktem, tym bardziej, jeżeli my działamy w nowych technologiach, to już się przyzwyczaiłam, że jeżeli jest jakiś konkurs, czy wydarzenie, to na 10 osób jestem tam jedyną kobietą. I to już jest norma, to już mnie nie dziwi. Tak, że faktycznie ta dysproporcja jest. Co trzeba zrobić? Myślę, że trzeba o tym mówić, mówić i podkreślać to, że kobiety nie są, z racji płci, w niczym gorsze od mężczyzn. Na przykład tak, pewnie gdzieś słyszałeś te statystyki, że znacznie większe finansowania otrzymują mężczyźni, dostają chyba o 30 czy o kilkadziesiąt procent więcej funduszy od venture capital 23. Czyli na dzień dobry, jeżeli jesteś kobietą, to jesteś po prostu słabiej traktowana, masz mniejsze szanse. I tak jest na pewno. A z kolei te same badania mówią, że firmy zakładane przez kobiety znacznie lepiej sobie radzą, czyli coś tu jest nie tak. Dajemy mężczyznom duże dofinansowania, ale jednak im to ucieka przez palce, a kobiety, jak już dostaną, to faktycznie sobie radzą lepiej. Tak że, to są stereotypy. To są stereotypy i to wymaga czasu, to wszystko wymaga czasu, żeby to się zmieniło.

Ja mam taką daną, która jest, myślę, dość interesująca, że 60-kilka procent firm upada przez problemy związane z zespołem założycielskim, z konfliktami i w ogóle z rzeczami związanymi z soft skills, miękkimi aspektami, które naturalnie, statystycznie, kobiety mają dużo lepiej wykształcone, w związku z tym teoretycznie powinny być dużo lepiej przygotowane do tego, żeby kreować zespoły, które będą odnosiły sukces. Myślę, że z tej perspektywy, nawet na poziomie badań, można powiedzieć, że powinno być inaczej. I jest coś takiego społecznego, takie ukształtowane społeczne role, które na pewno wpływają na to, gdzie się dzisiaj jest. Ale zastanawiam się, co takiego mogłabyś ty powiedzieć osobie, która jest dzisiaj na etacie, tak jak ty byłaś, i ma pewnego rodzaju obawę, chciałby założyć firmę, ale też czuje, że są różne role społeczne wobec kobiet, a niektóre biologiczne, które są niezbywalne, bo mężczyzna nie urodzi dziecka, choćby chciał, i z tej perspektywy co takiego byś powiedziała, żeby zachęcić do tego, żeby ktoś jednak podjął to wyzwanie, jakaś kobieta podjęła wyzwanie i powiedziała, okej, otwieram firmę.

Zahaczyłeś o kolejny aspekt, czyli aspekt rodziny, gdzie to kobieta głównie się poświęca, to ona głównie zajmuje się dzieckiem. I tak, za późno wraca do pracy, jest źle, za wcześnie wraca do pracy, jest też źle. Zawsze jest pod obstrzałem krytyki. Ale ja myślę, że jest czas, żeby po prostu zawalczyć o siebie. Jeżeli nie zrobimy tego dla siebie, to róbmy to dla swoich dzieci, dla swoich córek, które może mamy i nie ma się co bać. Uważam, że jeżeli komuś faktycznie jakiś pomysł długo siedzi w głowie, to on sam z siebie nie wyjdzie. Ewentualnie będziemy żałowali, że nie spróbowaliśmy. Zawsze lepiej spróbować i niech się nie uda, niż całe życie żałować, że nie spróbowaliśmy. A na pewno nikt nie jest tak uparty jak kobieta. Umówmy się tak, że jeżeli tylko któraś czegoś chce, to do dzieła!

Super. A z perspektywy właśnie tego tematu zarządzania, które trochę dotknęliśmy, jak ty widzisz swoje umiejętności zarządzania ludźmi, jak te umiejętności zarządzania ludźmi łączą się z umiejętnościami zarządzania zadaniami, i jak ta migracja z jednego typu zarządzania na drugi, jak to wygląda u ciebie, wraz z rozwojem firmy?

Jestem typowym zadaniowcem i póki czegoś nie zrobię, nie wykonam, to nie odpuszczam. Jeżeli chodzi o pracę z zespołem, to mam wrażenie, że idzie mi akurat tu całkiem nieźle. Nie miałam dużego doświadczenia, zanim założyłam firmę, w kierowaniu zespołem, ale zawsze o tym marzyłam, że jak będę szefem, będę miała kiedyś swoją firmę, to będę dobrym szefem. I taki miałam zawsze cel, zawsze bardzo mi na tym zależało i przykładam do tego dużą wagę, żeby osoby, które do nas przychodzą, dobrze się czuły w firmie i żeby też coś wyniosły. Tak, że mam nadzieję, że dobrze mi to idzie. Faktycznie, zazwyczaj to ja zajmuję się delegacją zadań i ich egzekwowaniem. I tak, zobaczymy, mam nadzieję, że wszystko jest na tym polu w porządku i też cały czas pracuję nad sobą. Tak, że jestem typowym zadaniowcem. Pracujemy też na To Do List, tak że wiemy co jest priorytetem w danym tygodniu, każda osoba zajmuje się trochę inną dziedziną i każda osoba jest z tego rozliczana. Ale zawsze zależy mi na tym, żeby to było w miłej, przyjaznej atmosferze.

A jaki jest dobry szef?

Dobry szef? Myślę, że to jest szef, który potrafi nauczyć, który jest wymagający, ale jednak przede wszystkim robi to z szacunkiem do drugiej osoby. Nie wyobrażam sobie pozbawiać kogoś godności ze względu na to, że jest to mój podwładny. Tak, że dla mnie zawsze jest to przede wszystkim człowiek, zawsze jest osoba, którą lubię, cenię i jesteśmy zawsze bardzo wdzięczni osobom, które do nas dołączają, bo z perspektywy czasu, nawet jeżeli po drodze coś było nie tak, to trzeba przyznać, że zawsze każda osoba, która zagości w naszym życiu i w naszej firmie, bardzo dużo wnosi do zespołu. Tym bardziej, jeżeli jesteśmy firmą mocno rozwijającą się, to każda osoba – są to zazwyczaj młode osoby, zazwyczaj młodsze od nas, dla których często jesteśmy pierwszym miejscem pracy – to jest też odpowiedzialność. Na pewno nas zapamiętają i jakoś kształtujemy ich obraz pracodawcy na samym wstępie, dlatego zależy mi na tym, żeby czuli się dobrze w naszej firmie. I na to faktycznie zwracam dużą uwagę. Pozdrawiam Emilkę, która zaczyna u nas, dzisiaj jest pierwszy dzień.

Super. No to też jej życzę, żeby była zadowolona z waszej współpracy i z ciebie, jako szefowej. A jeżeli chodzi właśnie o ludzi i relacje, to na razie macie dość mały zespół, co ma swoje plusy, ale ma też swoje pewne ryzyka. Ciekaw jestem, w jaki sposób podchodzicie do rozdziału pomiędzy kwestiami relacji zawodowych i osobistych, czy jest tak, że przez to, że pracujecie razem, jesteście małym zespołem, to się zacierają pewne granice relacji, czy jednak w jakiś sposób to strukturyzujecie, gdzie przebiega granica pomiędzy relacją formalną a nieformalną?

Z zespołem, tak? Mamy raczej atmosferę nieformalną, aczkolwiek, nie ma nigdy wątpliwości kto pełni jaką rolę. Ale myślę, że zdecydowanie bardziej zależy nam na tym, żeby być jedną drużyną. Nigdy nie zależy mi na tym, żeby twardą ręką pokazywać, no to teraz jedziemy i w ogóle ma być sprzedaż, i każdy zaraz będzie rozliczony na koniec dnia. Raczej właśnie działamy razem. Na czym nam zależy, to na tym, żeby żaden członek zespołu nie bał się mówić na głos swoich pomysłów, te pomysły są dla nas najcenniejsze. Mam wrażenie, że my z Andrzejem czasami jesteśmy zamknięci, już po prostu tak długo myślimy o tym XO XO Wi-Fi, że te pomysły już nam bokiem uciekają, bo już mamy jeden swój pogląd. I każda, nawet młoda osoba, która przychodzi, nawet bez doświadczenia, czy z małym doświadczeniem, nagle mówi jakąś super rzecz. I to jest fajne. I to co jest najważniejsze, to żeby nie zgasić w nich tego, że oni nie boją się mówić i że cieszą się z tego, że mają jakiś pomysł i ten pomysł jest później wdrażany. To jest faktycznie fajne w tym, że oni mają realny wpływ na to co się dzieje w firmie.

To jest ciekawe, rzeczywiście. A jakich narzędzi używacie do współpracy, poza To Do Listami? Czy siedzicie wszyscy razem? Czy macie jakieś stałe spotkania? Jakie to są narzędzia, które sprawiają, że to działa?

Siedzimy wszyscy razem, mamy małe biuro, na co dzień jesteśmy w piątkę, plus Ania, która jest na co dzień w Warszawie. Ale my jesteśmy razem, tak że tutaj, prawdę mówiąc, jakieś szalone narzędzia do zarządzania nie są potrzebne. Poza tymi właśnie To Do Listami nic więcej nie jest potrzebne.

A jakie masz swoje pierwsze wspomnienie z takim szefem, czy szefową, o której byś powiedziała, że to jest dla ciebie wzór? Kto dla ciebie był takim osobistym wzorcem do tego, jak należy kształtować relacje, żebyś wiedziała, jakim szefem ty chcesz być?

Myślę, że mój pierwszy szef. Nie powiedziałabym, że to jest ideał, bo było sporo kwestii, które bym zmieniła, ale był właśnie taką osobą bardzo otwartą, która zawsze sprawiała, że czujemy się tam dobrze i on bardzo potrafił nas zmotywować, zaangażować do pracy, ale robił to w bardzo niedyktatorski sposób. I to jest faktycznie. Cały czas wspominam go jako osobę, która też najwięcej mnie nauczyła. I później się to nie powtórzyło. Tak, że to pierwsze miejsce pracy, ten pierwszy szef, faktycznie najbardziej się na nim wzoruję, przynajmniej właśnie w pewnych aspektach, zarządzania ludźmi i ich kontaktów w firmie.

A jakie, myślisz, mogą być metody, twoim zdaniem, dla ciebie skuteczne, do tego, żeby doskonalić się w tej roli lidera, które może ty stosowałaś i mogłabyś z innymi się podzielić. Czy to też są książki, czy są jakieś inne rozmowy, działania, coś takiego co się sprawdza? Czy jeszcze nie masz poglądu na ten temat?

Prawdę mówiąc nie jestem na tyle doświadczona, żeby móc się dzielić i nauczać kogokolwiek innego. Muszę sama się jeszcze bardzo wiele nauczyć, tak że wszystko przede mną. I staram się podpatrywać, wyciągać wnioski z przeszłości i podpatrywać, jak wszystko najlepiej tu poukładać. Absolutnie jestem daleka od tego, żeby udzielać rad, w ogóle, w różnych aspektach biznesu, ponieważ, umówmy się, jesteśmy samoukami w większości i na początku drogi biznesowej, tutaj, w tym liderowaniu, niestety.

Okej. A powiedz, bardzo miło, że jesteś taka skromna, myślę, że na pewno jest mnóstwo rzeczy, które mogłabyś przekazać, ale to w ogóle nie jest konieczne, więc możesz spokojnie się czuć bezpiecznie, nie będę cię już tutaj dłużej męczył w tej kwestii. A jak to było, że pracowałaś w fundacji i w jaki sposób twoje doświadczenia fundacyjne, czyli nie stricte, powiedzmy, twardo biznesowe, w sensie takim, wiadomo, że miałaś funkcję biznesową, ale jednak w fundacji – jak ta perspektywa patrzenia poprzez pryzmat fundacji wpłynęła na to, w jaki sposób prowadzisz biznes?

Zawsze się trochę śmieję, że to czego mnie nauczyła praca w fundacji, to to że tam, jeżeli coś trzeba zorganizować, to bez kosztów, bez poniesienia kosztów. Fundacja była po to, że nawet jak się organizowało event, to on miał zarobić, tak że trzeba było stworzyć coś z niczego. I to jest idealna sytuacja obecnie, rozwijając swoją firmę szukać chociażby metody promocji, bo ja zajmowałam się promocją i marketingiem, szukać metod promocji, które nie ponoszą żadnych nakładów kosztów, i faktycznie, obecnie w bardzo dużej mierze to wykorzystujemy. Nasze działania marketingowe w dużej mierze są faktycznie bezkosztowe, nawiązujemy współprace, czasem barterowe, czasem coś sfinansujemy i w fundacji było podobnie. Jestem przyzwyczajona do tego trybu pracy, że trzeba coś zrobić, żeby ktoś o nas usłyszał, ale niekoniecznie muszę dostać szalony budżet na to. Wiadomo, z budżetem byłoby dużo łatwiej, a bez budżetu już trzeba się bardziej napracować, ale jest to możliwe. Tak, że zawsze tak się śmieję, że praca w fundacji tutaj pomaga.

Jakie są top 3 argumenty, które można wykorzystać, kiedy chce się coś zrobić bezkosztowo i uzyskać rozgłos?

Znaczy, trzeba mieć – a my mamy – rewelacyjny produkt. Tak, że jest on na pewno łatwiejszy. Bo nie ze wszystkim można podejść i powiedzieć: fajne rękawiczki, czy za te rękawiczki powie pan miłe słowo? Wiadomo, to mogłoby być odebrane różnie. A faktycznie, XO XO Wi-Fi jest rewelacyjnym gadżetem, jest innowacyjnym gadżetem, którego wszyscy są ciekawi. I często wręcz z ciekawości chcą skorzystać. Metodą dania czegoś trochę w drugą stronę, za darmo, pozyskujemy partnerów B2B. To jest nasza metoda, że zawsze dajemy na kilkudniowe bezpłatne testy, do jakiejkolwiek firmy, czy do incentive, czy do biura podróży. I to też jest fajne, bo ten pierwszy problem, o którym wspominałam, że niekoniecznie wiem po co to XO XO Wi-Fi jest, jak to ugryźć, niekoniecznie mam czas i ochotę się zastanawiać – wtedy, jak udostępniamy urządzenie na podróż, nie wiem, Dubaj, Kenia, cokolwiek i ktoś dostanie już i podróżuje z XO XO, ma je w ręku, wtedy dopiero czuje, jakie to jest fajne i zupełnie inaczej przebiegają rozmowy. Wtedy ta osoba wie na czym to polega, dlaczego to jest fajne i zupełnie jest inny start. Tak że to, jak zaczynamy kontakt z pierwszym klientem, to jest, dzień dobry, mam coś fajnego i chcę dać to za darmo. I to jest też…, druga strona od razu to inaczej, fajniej odbiera. Tak, że jeżeli chodzi o B2B, to działamy na zasadzie udostępniania urządzenia na kilka dni testowych. A jeżeli chodzi o stricte reklamę, tak jak wspomniałam to jest fajny produkt, którego influencerzy potrzebują, bo im zależy na dostępie do sieci, dużo publikują, więc też bardzo chętnie XO XO zabierają. Więc tu mamy, mam wrażenie, też ułatwioną sprawę. A teraz jeszcze trochę to działa na zasadzie kuli śniegowej. Jedni podpatrują u drugich, nawet ktoś patrzy, ojej, ile tam jest już całkiem niezłych gwiazd na tym koncie, no to ja też. Tutaj mam wrażenie, że powoli to jest modny gadżet.

Kasiu, powiedz, jakie, z perspektywy doświadczeń twoich biznesowych, o których skromnie mówisz, że są niewielkie, ale dane mówią co innego, jakie, twoim zdaniem, są takie mity dotyczące biznesu, albo coś, co, uważasz, jest ważne na temat biznesu, albo często powtarzany mit, albo coś, co jest jakąś prawdą, twoim zdaniem, na temat biznesu, co się liczy w biznesie.

Mit na temat biznesu? Rób to co kochasz, a nie przepracujesz żadnego dnia. Chociażby ten. Albo, nie mam pojęcia – może na razie, może kiedyś tak będzie – jak zorganizować 4-godzinny tydzień pracy 24. Domyślam się, że wiele osób może ma już na tym etapie biznesy, że mogą poświęcać niewiele im czasu, ale na naszym etapie jest wręcz przeciwnie: nic samo się nie zdarza, nic samo się zrobi. I to, że zacznie się dzień od jogi a skończy na medytacji, a praca to jest gdzieś tam pomiędzy – no na tę chwilę nie mam pojęcia jak to zrobić, tak że to jest dla mnie taki mit. I to właśnie, że rób to co kochasz, a nie przepracujesz żadnego dnia. Przecież każdego dnia musimy jednak robić chociaż trochę tego, czego nie robimy z przyjemnością. Tak, że takie pierwsze co mi przychodzi do głowy.

A jak ty układasz swój dzień? W jaki sposób żonglujesz rolami w swoim dniu, siebie samej, mamy, i jeszcze business woman?

Na tę chwilę mamy bardzo napięty grafik, bo dzielimy tylko dzień na pracę i potem szybko odbiór dziecka od babci i to jest wszystko. Wieczorami jeszcze też często pracujemy, szczególnie Andrzej. Ale od tego roku właśnie pozwoliliśmy sobie na wygospodarowanie czasu dla siebie i zaczynamy dzień, faktycznie, od ćwiczeń, z trenerem, dwa razy w tygodniu. I to jest pierwszy krok, który mam wrażenie, zrobiliśmy dla siebie, kosztem pracy. Bo jednak przyjeżdżamy do pracy nieco później, czasem i wcześniej wychodzimy, to jest pierwszy krok do tego, aby faktycznie poczuć, że ta własna działalność…, to są plusy posiadania własnej działalności, że możemy sobie tym czasem żonglować.

A co skłoniło was do tego, żeby podjąć taką decyzję? No bo to każda decyzja ma jakiś moment zapalny. Co takiego skłoniło was do tego, żeby powiedzieć, dobra, rezerwujemy, zaczynamy ćwiczyć.

Na pewno też to, że już finansowo możemy wziąć oddech. Wiadomo, całe ciśnienie schodzi, już nie czujemy tego, że faktycznie musimy te 8 godzin…, chociaż my 8 godzin i tak zrobimy, tylko że ewentualnie wieczorem. Ja wczoraj o 1:30 odebrałam telefon od klienta, bo akurat nie spałam, i też nie ma problemu, żebym go odebrała. Ale, no teraz po prostu już możemy powoli wybrać oddech i mam wrażenie, że po tych kilku latach tego niedosypiania, faktycznie tego poświęcania się dla rozwoju firmy, jeżeli nie zastopujemy na chwilę i nie skupimy się trochę na sobie, to może to mieć po prostu opłakane skutki. Takie mam wrażenie, że to jest ten moment, kiedy trzeba wziąć mały oddech i pomyśleć o sobie, co, mamy wrażenie, też może przełożyć się na lepsze działanie firmy.

A masz jakieś sprawdzone metody na radzenie sobie ze stresem?

Prawdę mówiąc na szczęście stresuję się rzadko. 😀 Strasznie się stresowałam przed rozmową z tobą, ale jakoś wczoraj bardziej. Dzisiaj już mówię, dobra, co będzie to będzie.

Czym się stresowałaś?

Naprawdę, bo ja ogólnie strasznie unikam takich sytuacji, nie czuję się jak ryba w wodzie w czasie wywiadów czy na scenie, dlatego jak zobaczyłam twoją wiadomość, to pierwsza moja myśl to była, o Jezus…, tylko nie to…, tylko nie opowiadanie o firmie.

A dlaczego się zdecydowałaś? Przecież to nieobowiązkowe.

No tak, ale właśnie dlatego, że pomyślałam, że będę żałowała. No co? Fajny podcast, fajny ty, co, zrezygnować? No bez sensu. Wolałam zaryzykować niż później żałować.

No i jak się teraz czujesz po tej już ponad godzinie rozmowy?

Bardzo dobrze. 😀

Czyli nie był tu potrzebny stres bardzo?

Nie. Tak jak mówię, było warto, tak.

Wiesz, ja cię w pełni rozumiem. Mogę cię tylko uspokoić, że myślę, że mało kto czuje się komfortowo w rozmowie tego typu i dla mnie, chociaż prowadzę te podcasty, też wcale nie jest to takie łatwe, i też się stresuję zawsze. Tak że, wiesz, to jest, myślę, po prostu naturalny objaw tego, że chcesz zrobić coś dobrze, na co masz ograniczony wpływ.

Mhm. Dokładnie.

No bo ten wpływ jest zawsze ograniczony. Ja mogę zadać głupie pytanie i jeszcze w dodatku wprowadzić ciebie w dyskomfort zadając ci głupie pytanie. To tak samo jest trudne jak odpowiedź, która może nie będzie idealna. Ale nie ma idealnych odpowiedzi, a myślę, że słuchacze są skupieni na tym, żeby wyłapywać prawdę między wierszami, bardziej z kontekstu. I też dlatego zdecydowałem się na taką bardzo rozciągniętą w czasie formę tego podcastu, długą, bo też sam, słuchając podobnych podcastów, na przykład Tima Ferrissa 25, właśnie najwięcej wartości wyczytywałem między wierszami, a niekoniecznie z tego, że ktoś miał super wyszlifowane, odpicowane wypowiedzi na każdy temat, które były bardzo okrągłe, konkretne i wszystko było idealnie, tylko bardziej ze sposobu myślenia, bo to mnie zawsze inspiruje.

Powiem ci też, że a propos współpracy i nawiązywania kontaktów z venture’ami, to też zawsze był nasz problem. Nie jesteśmy typem, żadne z nas, który przyjdzie i po prostu rozwali system, w godzinę zaczaruje planem na biznes. I myślę, że to też zmotywowało nas do tego, żeby wszystko robić samodzielnie. Woleliśmy usiąść, wypracować co swoje, popełniać błędy, ale nie dostać od razu wszystkiego na tacy, bo to była bardziej nasza droga, zdecydowanie, żeby zrobić wszystko samodzielnie.

No wiesz, wydaje mi się, że to też nie jest tak, że dostajesz wszystko na tacy.

No na pewno, tak.

Bo za wszystkim co dostajesz jest jakaś odpowiedzialność, która jest większa i też jest jakaś utrata wolności.

O właśnie! Tak, to jest chyba to, co boli najbardziej. To to jest właśnie to.

To jest, powiem ci…Wiesz, mam takie rozmowy na ten temat poprzez to, co robię poza podcastem, z wieloma przedsiębiorcami, którzy starają się optymalizować drogę, którą podążają i akurat dyskusje na temat inwestycji w ostatnim roku były bardzo częste z różnymi osobami na różnym etapie. I biznesu takiego jak wasz, i trochę mniejszego, i dużo większego i zawsze jest ta dyskusja, czy brać tę inwestycję, czy nie. I to niesie pewne implikacje właśnie pod kątem wolności, kontroli. I też pytanie jest takie, czy jestem w stanie naprawdę dobrze zagospodarować te środki. To było bardzo ciekawe w jednej rozmowie, czy jestem w stanie tak dobrze zagospodarować te środki, że gdyby to były moje środki, to rzeczywiście ten dodatkowy, nie wiem, milion, 2, 3 miliony, bym wiedział co z nimi zrobić tak od razu, jak bym miał je wydać? Czasem ta nauka jest krok po kroku i też te przychody rosną krok po kroku po to, żebyśmy nadążali się uczyć, jak je wydawać. Jak nagle ktoś by mi wrzucił do spółki 10 milionów, to co ja z nimi zrobię?

To nie jest łatwe, to fakt, dobrze wykorzystać. My na przykład pierwszą propozycję, którą dostaliśmy od venture’a, to było pozostawienie nam 40%. To nawet nie był venture, to była firma telekomunikacyjna, która taką propozycję zaoferowała.

Jak byście byli w takiej sytuacji, że byłby kryzys wiary w to, że biznes samodzielny ma sens, szukalibyście pewnego bezpieczeństwa, to myślę, że to byłaby też zawsze propozycja do rozważenia. Ja uważam, że nie ma złych propozycji, jest tylko kwestia, czy dwie strony są w stanie się po prostu połączyć na poziomie oczekiwań.

Dokładnie.

Każdy daje taką propozycję, którą uważa za fair w danej sytuacji. To tak jak działają, nie wiem, jakieś lichwiarskie powiedzmy pożyczki. Klient jest i jest potrzeba, można dyskutować czy to jest etyczne, czy nie, tutaj tego nie oceniam, mam swoje przekonania na ten temat, ale prawda jest taka: ktoś desperacko potrzebuje kapitału, a ktoś jest mu w stanie ten kapitał dostarczyć. I to już taki ekstremalny przykład tego popytu i podaży.

Zawsze mi brzęczy w głowie zdanie, które kiedyś usłyszałam, że lepiej mieć 1% Coca-Coli, niż 100% Polo Cockty 26. I zawsze jak się tak wahamy, że nie, że jednak sami, to gdzieś mi z tyłu głowy to siedzi. Co prawda, to prawda.

To zależy, bym powiedział. Zależy co chcesz robić, bo jak masz 1% Coca-Coli, to nie masz żadnego wpływu, masz po prostu kasę.

Ale z kolei możesz działać sobie dalej, tak?

No tak, ale to jest bardziej dystrybucja kapitału, a nie kreowanie wartości.

No tak, tak.

I właśnie to jest zupełnie inna rola. A jak masz 100% – nie wiem czy chciałbym akurat mieć Polo Cocktę, bo na końcu jedno i drugie to woda z cukrem – powiedzmy, jakiejś firmy mam 100%, to mówię, okej, to jest coś więcej niż tylko kapitał, tylko to jest to, co buduję w oparciu o swoją sprawczość.

No dokładnie, no właśnie. Ale, to trudne decyzje.

A jak wy widzicie swoją drogę? Na razie nie rozważacie inwestycji, tylko dalej planujecie się rozwijać krok po kroku?

Teraz naszą kolejną inwestycją, o której już wspomniałam, to jest vending machine. I też już przebyliśmy pewną drogę z jednym z venture’ów, ale niestety, nie porozumieliśmy się, ponieważ chcieliśmy stworzyć zupełnie nową spółkę, właśnie pod stricte sam vending, a okazało się, że venture jest zainteresowane od razu przejęciem części udziałów w XO XO Wi-Fi i jakoś nas od razu serducha zaczęły boleć i niestety, jednak stwierdziliśmy, że znowu zrobimy to sami i faktycznie ruszamy z tematem. Myślę, że pod koniec roku to już na pewno. Sprawdzimy, możesz mnie sprawdzić pod koniec roku, czy ten vending będzie.

Dobra. Może będę mógł skorzystać właśnie. Bo ja zazwyczaj, teraz jakoś ostatnio, ponieważ siedzę więcej w Hiszpanii, a tu trochę jestem w innym trybie, to tutaj mam swój właśnie router Wi-Fi, który jest lokalny, przez który rozmawiamy i jest to przyzwoita jakość, i tak, jest to lokalny dostawca, który zresztą działa przez GSM, by the way, to jest ciekawe, bo tutaj nie ma w tym miejscu światłowodu. Ale różne wycieczki, szczególnie do Stanów. Zawsze jak lecę do Stanów, to jest kwestia, czy kupię tę kartę, za każdym razem płacę za tę kartę 60 dolarów, potem i tak mi się kończy internet, więc myślę, że tu mogłoby być takie rozwiązanie całkiem komfortowe, więc może będę miał okazję również skorzystać.

Zapraszam. Tym bardziej, że to jest jednak duża różnica, XO XO Wi-Fi a karta SIM. Bo w każdym kraju, mając XO XO, masz dostęp do kilku operatorów. Czyli, nie ma opcji znalezienia lepszej jakości sieci za granicą, niż XO XO Wi-Fi.

To jest rzeczywiście – z moich doświadczeń mogę potwierdzić, nie używając XO XO Wi-Fi, ale używając kart – w Stanach to jest bardzo ważny argument. Bo przejechaliśmy z żoną całe Stany we wszystkie strony i są miejsca, w których miałem T-Mobile, no świetny zasięg, ale są miejsca, gdzie nie ma zasięgu w ogóle. I teraz, jeżeli kupisz jedną kartę i przejedziesz 2 tysiące mil, to możesz po prostu nie mieć w ogóle zasięgu i to jest bardzo frustrujące, będąc gdzieś, nie mieć w ogóle zasięgu. A to nie jest tak, rzeczywiście, że jedną kartą w takim kraju dużym obsłużysz zasięg od A do Z.

Mieliśmy przykład Doroty Chojnowskiej 27, która zabrała…, to jest też blogerka, prowadzi bloga „Ale piękny świat”, i ona właśnie zabrała XO XO Wi-Fi w podróż do Omanu. Ale ponieważ bardzo jej zależało na dostępie do sieci, żeby tam live’y robić dla swoich widzów, to kupiła sobie też na miejscu kartę. No i mówi, pustynia w Omanie, karta nie działa, a XO XO działa. Bo jednak faktycznie, ta jakość jest zdecydowanie lepsza.

No widzisz, no to super. Fajną rzecz robisz, fajne życie budujecie z mężem, super firmę, to wygląda świetnie. Czego możemy ci, ja i słuchacze, życzyć, żebyście, żebyś ty osiągnęła i co byś chciała, żeby nastąpiło w najbliższych kilku latach?

Wytrwałości, zwiększonej liczby abonamentów – bo mamy też abonamenty, tak że to będzie też kwestia teraz do mocnego rozwoju, bo mamy ich na razie niewiele – i rozwoju w sektorach B2B, zdecydowanie, to jest to, czego potrzebujemy.

No to super.

I wytrwałości. I podwójnie wytrwałości.

To powiedz, co takiego stoi na drodze do tej wytrwałości, skoro czujesz, że to jest temat, który może być wyzwaniem?

Mimo wszystko mamy chwile zawahania, że teraz to już nie wiemy co robić, już chyba wszystkie pomysły, które mieliśmy, wykorzystaliśmy i co dalej. Mamy takie chwile. Ale na szczęście one szybko mijają, nagle pojawia się telefon od kogoś, mail skądś i wszystko znowu rusza pełną parą, i nagle kolejny pomysł, o którym wcześniej nawet nie myśleliśmy, jakaś duża fajna współpraca, tak że to się samo napędza. I to nam daje energię, bo też często tak nam, mam wrażenie, znajomi współczują, że, ojej, dzwoni telefon i ja muszę odejść na chwilę, no bo… Nie muszę odebrać tego telefonu, ale właśnie chcę. Mam dużą frajdę, jeżeli dzwoni telefon i po prostu wiem, że to jest coś w temacie XO XO Wi-Fi, to ja faktycznie nie muszę, ale chcę. Z drugiej strony naprawdę nie trzeba ani nam, ani, myślę, większości przedsiębiorców współczuć, bo to ich po prostu nakręca. To nie jest tak, że my musimy i siedzę o tej północy i patrzę na tę stronę, a bym mógł iść spać, ale po prostu mnie to jara cały czas i mam ochotę tam siedzieć i spędzić jeszcze pół nocy. Tak że to jest fajne, tak. To jest fajne.

To rzeczywiście super. Życzę ci, żeby to właśnie w ten sposób dalej się kształtowało, życzę, żeby te pomysły się wam pojawiały i żebyście zawsze znajdowali sposób, żeby mieć perspektywę na to co robicie, żeby móc podejmować decyzje, na których rzeczach się skupiać, na których nie. Bo pewnie możecie stanąć przed takim wyzwaniem: jak słucham tego, ile różnych linii biznesowych, i modeli sprzedaży, i modeli działania chcecie równolegle stosować, to wyobrażam sobie, że to może stać się wyzwaniem, z doświadczenia mojego w tym biznesie. Więc życzę, żebyście mieli przejrzystość do tego, co naprawdę kreuje wartość dla waszych użytkowników i żeby to budowało wam fajny biznes. I co jeszcze?

Dzięki.

Czy jest coś jeszcze, co byś chciała powiedzieć? Co czujesz, że warto powiedzieć i co myślisz, że bez tego ta rozmowa nie miałaby żadnego sensu?

Tak sobie myślę… No nic. Nie, chyba już mnie tak przemaglowałeś, że chyba starczy.

Nie wiem jak mam zrozumieć to słowo „maglowanie”, ale przyjmę je jako komplement, że pytania…

Tak, jak najbardziej.

…właściwie zadane i trafiają też w punkt. Więc dziękuję ci bardzo, że dałaś się przemaglować.

Dziękuję.

Kasiu, dziękuję ci bardzo za tę rozmowę. I co? I życzę wszystkiego dobrego. Dzięki wielkie.

Dziękuję bardzo. Dziękuję serdecznie. Pozdrawiam.

Odnośniki zewnętrzne – Katarzyna Przybył – XOXO WIFI:

Inne odcinki w tematyce e-commerce:

Bartosz Kiełbiński – eStoreMedia.com: jak globalne marki zarządzają sprzedażą w internecie
Wojtek Sadowski – Packhelp: od szkolnej przyjaźni do rewolucyjnej usługi dla e-commerce
Wiktor Schmidt – Netguru: od kodowania dla drobnych klientów do prowadzenia 600-osobowego zespołu

  1. https://pl.linkedin.com/in/katarzyna-banasiak
  2. https://xoxowifi.com/pl/index.html
  3. Kasia jest finalistką tego konkursu https://bizneswomanroku.pl/znamy-finalistki-xi-edycji-konkursu-bizneswoman-roku/
  4. https://pl.linkedin.com/in/andrzej-przyby%C5%82
  5. https://www.kolorowyswiat.org/
  6. https://albrechtpartners.com/podcast/zuzannasielickakalczynska/
  7. https://pl.wikipedia.org/wiki/Cura%C3%A7ao
  8. https://polishwifi.com/pl/index.html
  9. https://pl.wikipedia.org/wiki/Turystyka_motywacyjna
  10. https://pl.wikipedia.org/wiki/Jaros%C5%82aw_Ku%C5%BAniar
  11. https://pl.wikipedia.org/wiki/Julia_Wieniawa
  12. https://pl.wikipedia.org/wiki/Aleksander_Milwiw-Baron
  13. https://pl.wikipedia.org/wiki/Marek_Kami%C5%84ski_(podr%C3%B3%C5%BCnik)
  14. https://pl.wikipedia.org/wiki/Beata_Pawlikowska
  15. https://pl.wikipedia.org/wiki/Olga_Frycz
  16. https://albrechtpartners.com/podcast/piotr-macierzynski/
  17. https://pl.wikipedia.org/wiki/Automat_sprzedaj%C4%85cy
  18. https://pl.wikipedia.org/wiki/AccorHotels
  19. https://www.medonet.pl/leki-od-a-do-z/inne-leki,tormentiol,artykul,1721972.html
  20. Przeskoczyć przepaść. Jak trafić z nowoczesnym produktem do każdego klienta; Autor: Geoffrey A. Moore; Wydawnictwo: Onepress 2013 https://lubimyczytac.pl/ksiazka/4915523/przeskoczyc-przepasc-jak-trafic-z-nowoczesnym-produktem-do-kazdego-klienta
  21. Wywieranie wpływu na ludzi. Teoria i praktyka; Autor: Robert B. Cialdini; Gdańskie Wydawnictwo Psychologiczne 2009 https://lubimyczytac.pl/ksiazka/285346/wywieranie-wplywu-na-ludzi-teoria-i-praktyka
  22. Jak pisać, żeby chcieli czytać (i kupować). Copywriting & Webwriting; Autor: Artur Jabłoński; Wydawnictwo: Onepress 2017 https://lubimyczytac.pl/ksiazka/4813222/jak-pisac-zeby-chcieli-czytac-i-kupowac-copywriting-amp-webwriting
  23. https://mfiles.pl/pl/index.php/Venture_capital
  24. 4-godzinny tydzień pracy; Autor: Timothy Ferriss; Wydawnictwo: MT Biznes 2008 https://lubimyczytac.pl/ksiazka/46874/4-godzinny-tydzien-pracy
  25. https://tim.blog/podcast/
  26. https://pl.wikipedia.org/wiki/Polo_Cockta
  27. https://alepieknyswiat.pl/o-nas
Może Cię zainteresować

Jak ocenić swój biznes i wyznaczyć nowe cele?

Czytaj

Dawid Mędrek – PushPushGo: jak mentalnie jako founder przygotować się na sprzedaż swojej spółki?

Czytaj

Business Unlimited Newsletter

Zainwestuj 5 minut w tygodniu, by osiągać więcej. Dołącz do tysięcy przedsiębiorców i zarządzających biznesem w społeczności Business Unlimited. Wymieniaj się wiedzą i doświadczeniami. Otrzymuj co tydzień bezpłatne inspiracje i niespodzianki od gości Greg Albrecht Podcast. Dzięki Business Unlimited staniesz się bardziej skutecznym liderem.

A jeśli zmienisz zdanie? Możesz wypisać się jednym kliknięciem!

×